Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gojka, zdziwiłabyś się - są ludzie, których przeraża pies pokroju maltańczyka - tak, mały, biały i słitaśny. Fobia to nie jest coś logicznego. Ale mimo wszystko trudno zachować powagę w obliczu człowieka zachowującego się tak jak w/w pani ;)

Wronka, ja się nie nabijam z ludzi, tylko nieco mnie rozbawił komentarz, tak jakby bawiący się szczeniak miał im się zaraz rzucić do gardła. Dobrze, że nie widzieli co małe robi na obronie :evil_lol:

Posted

[quote name='rosa']gojka doskonale wiem jak zachować się w konfrontacji z psem, jednak czasami lęk jest tak silny, że paraliżuje i wyłącza się logiczne myślenie. Nie wiem czy wiesz jak to jest nie móc wykonać żadnego ruchu i nie móc powiedzieć nawet jednego słowa.[/QUOTE]
To sory, ale taki okropny lęk że aż człowieka paraliżuje wymagałby leczenia.
I tu mówię bez żartów, bo psa się można bać ale bez przesady żeby nie umieć funkcjonować, to tak jakby ktoś nie wychodził z domu bo po polu chodzą robaki a on się ich boi.
Każdy ma pełne prawo się bać i pełne prawo nie życzyć sobie żeby na niego pies nie właził, ale przy obecnym zapsieniu miasta uniknąć psów się nie da.
Ktoś kto się boi psów przede wszystkim powinien zaczerpnąć wiedzy jak się przy nich zachować - nie może być tak że pies zostaje sprowokowany bo ja sie psa boję to przyczajam się jakbym trzymała w rękach wór kiełbasy (to też psy prowokuje do sprawdzenia o co chodzi tak właściwie) i następnie wrzeszczę w niebogłosy albo piszczę wydając różne dźwięki.

Ja się często spotykam z ludźmi którzy się boją i omijam ich tak żeby czuli się spokojni, ale gdy ktoś na mój widok zaczyna uciekać po krzakach jęcząc i piszcząc to uznaję go za wariata. No przepraszam, ale taka osoba ma gwarancję że pies za nią pogoni z ujadaniem...

Posted

Toteż ja to napisałam właśnie,Majkowska- jak się psa boisz to dla własnego bezpieczeństwa MUSISZ wiedzieć jak się przy psie zachować.

Posted

[quote name='evel']Gojka, zdziwiłabyś się - są ludzie, których przeraża pies pokroju maltańczyka - tak, mały, biały i słitaśny. [/QUOTE]Mnie też przeraża. :) Im mniejszy tym wredniejszy, wszystkie te ratlerki, jorki, cziłały i inne słitaśne stworki z ostrymi ząbkami omijam z daleka. Pewien maltańczyk niedawno zaatakował mojego amstaffa, leciał luzem jak torpeda z daleka i rzucił się na niego od razu z zębami i za cholerę nie dawał się odgonić. A jakby mój pies nie wytrzymał i załatwił skubańca to w oczach świata ja bym był potworem tak? A właściciel potworka (zajadłe tototo jak sam diabeł) nawet nie przeprosił tylko coś mętnie tłumaczył, że potworek się boi większych psów, ale dlaczego go puszcza luzem w takim razie to już nie powiedział. Nikogo nie obchodzi, że mój amstaff uczony jest co najmniej neutralnego stosunku do psów (także kotów, wiewiórek, ludzi, gołębi, kaczek, dzieci, jeży i innych zwierząt miejskich) a każdy taki wypadek osłabia dobre efekty wypracowane z innymi psami.

Posted

Ja kiedyś takiego białego chojraka złapałam za wszarz i zaniosłam do pańci - mina właścicielki bezcenna. Ale wytłumaczyłam, że lepiej tak, niż jakbym pozwoliła suce mu pocisnąć za próby gwałtu :P

Posted

[quote name='Gdarin']Do kogo się zwrócić by wpisano te diabełki na listę ras psów agresywnych? :)[/QUOTE]
To lepiej właścicieli na listę osób wybitnie nieodpowiedzialnych. Rozumiem, że małe pieski są charakterne, ale psa się wychowuje i to bez względu na rozmiar. A jak piesek się boi dużych psów i dlatego je atakuje/zaczepia/obszczekuje, to niech jego właściciel zwyczajnie zapnie go na smycz.

Posted

[quote name='Mary&Shena']To lepiej właścicieli na listę osób wybitnie nieodpowiedzialnych. Rozumiem, że małe pieski są charakterne, ale psa się wychowuje i to bez względu na rozmiar. A jak piesek się boi dużych psów i dlatego je atakuje/zaczepia/obszczekuje, to niech jego właściciel zwyczajnie zapnie go na smycz.[/QUOTE]

A ja tego nie rozumiem - dlaczego małe pieski są charakterne? Dlaczego taki maltańczyk ma być niby bardziej charakterny niż np. doberman? Jako posiadaczka małego psa, do tego teriera, zupełnie nie pojmuję, jak można twierdzić, że małe psy są charakterne i to sprawia, że zachowują się jak zachowują. Charakter psa jest rzeczą indywidualną, niezależną od wielkości (pomijając kwestie rasy), a małe pieski są najczęściej nie charakterne, tylko lękliwe, co wynika z nieumiejętności czy niechęci do ich wychowania. I to jest jedynie kwestia wychowania.

Posted (edited)

[quote name='wronka']Dla mnie to, o czym piszecie (czyli pies na krótkiej smyczy, przy nodze, grzeczny, a tu nagle ktoś zaczyna się pieklić), jest o tyle dziwne, że w ciągu dwudziestu lat z ASTami (od 1994 roku) jedynie dwa razy zdarzyła mi się sytuacja, w której ktoś poprosił, aby na chwilę zejść z psem na trawnik (wąski chodnik) albo przytrzymać psa jeszcze krócej. A jaką reputację mają ASTy każdy z nas wie doskonale. Owszem, mieszkam w Polsce. Tyle, że nie dopuszczam do sytuacji podobnej do opisywanej powyżej - że zacytuję "Albo mania schodzenia z roweru tuż przy psie - moje psy na rowerzystów nie reagują, ale jak ktoś im ni z tego ni z owego tupnie przy pysku to powąchają nogę". Swoją drogą - czy wypuszczenie bulla (albo i obu), aby sobie "powąchały nogę" też spotkałoby się z pobłażaniem i aprobatą? :)

W moim poście nie było mowy o "wypuszczaniu psa" - mówiłam o sytuacji, gdy chodnik jest tak wąski, że nie da się uniknąć kontaktu. Gdyby chodziło o kilkumetrową ścieżkę, to bym nawet nie zauważyła, że ktoś zszedł i moje psy też by to olały ;) Mamy takie miejsca, gdzie chodnik jest wąski i nie ma gdzie uciec przed rowerzystą, który schodzi TUŻ koło psiego pyska. Żeby nie doszło do kontaktu psów z rowerzystą, musiałabym zwyczajnie odciągnąć psa na ulicę - po której jadą auta. W tej sytuacji wybieram zdrowie/życie moich psów niż komfort bezmyślnej osoby.
Bo zeskakiwanie koło pyska psa, kiedy nie ma możliwości ucieczki, jest bezmyślnością, szczególnie, jeśli ktoś się panicznie boi. Widzisz psa i się boisz, schodzisz z roweru prędzej...
Najlepiej, gdyby ktoś nie schodził z roweru wcale, bo moje psy totalnie leją na rowerzystów, nawet takich, którzy je prowokują, udając szczekanie albo cmokając.

Najgorsze sytuacje mam wtedy, gdy jestem na wiadukcie. Akurat to jest przelot między wsią a miastem, biegam tamtędy do lasu. Wszystkie te akcje z rowerzystami (zwykle starszymi osobami ze wsi, ale nie tylko) są właśnie tam, w miejscu, gdzie nie mogę zejść ani uciec przed rowerzystą. Z jednej strony barierka i przepaść, z drugiej ruchliwa ulica, chodnik ma 1,5m. Przejeżdża obok mnie rowerzysta, psy na krótkiej smyczy... I nagle łup, zeskakuje prosto na psy ze słowami "niech pani je trzyma" albo coś takiego :evil_lol: Swoją drogą, ten wiadukt się ciągnie kilkadziesiąt metrów, naprawdę można by przeprowadzić rower, a nie jechać na i tak wąskim chodniku, ryzykując mijanki z ludźmi z psami, osobami prowadzącymi wózki z dziećmi itd.
Ja i moje psy jesteśmy takimi samymi użytkownikami chodnika - wręcz z większymi prawami niż rowerzysta, który na chodniku jest "gościem". Ale tu nie chodzi o to, żeby się czepiać, ale o pokazanie, że ludzie bojący się psów działają tak, że prowokują kontakt z nimi zupełnie bez powodu.

Dla mnie nie jest śmieszne, że ktoś się boi, nie jest śmieszna też osoba, która zatrzymuje się na środku chodnika metr przed psami, wybałusza oczy, nachyla się i mówi "ja się boję psów"! To jest smutne, że nikt tej osoby nie nauczył, jak się zachować, oraz denerwujące, kiedy chcesz szybko przejść miastem, a ktoś robi takie akcje :roll:

Edited by zmierzchnica
Posted

[quote name='LadyS']A ja tego nie rozumiem - dlaczego małe pieski są charakterne? Dlaczego taki maltańczyk ma być niby bardziej charakterny niż np. doberman? Jako posiadaczka małego psa, do tego teriera, zupełnie nie pojmuję, jak można twierdzić, że małe psy są charakterne i to sprawia, że zachowują się jak zachowują. Charakter psa jest rzeczą indywidualną, niezależną od wielkości (pomijając kwestie rasy), a małe pieski są najczęściej nie charakterne, tylko lękliwe, co wynika z nieumiejętności czy niechęci do ich wychowania. I to jest jedynie kwestia wychowania.
Mówiąc, a w zasadzie pisząc "charakterne" nie mialam na myśli jakiegokolwiek wyolbrzymienia cech jakiś małych psów ani zakładania z góry, że są bardziej od innych ras. Chodziło mi bardziej o określenie, jak wiele osób, często błędnie postrzega małe psy i ich zachowanie, sama mam małe psy i nie uważam, że z natury są to psy bardziej, no nie wiem, problematyczne, niż większe rasy - bo to kwestia wychowania. Zresztą, myślę, że jak przeczytasz jeszcze raz mój post oraz ten właśnie, to zrozumiesz, że chodzi mi o wychowanie i podejście właścicieli. określenie charakterne było tu użyte jako efekt takiego braku wychowania, socjalizacji, etc., a nie cechy wrodzone.
"Jako posiadaczka małego psa, do tego teriera, zupełnie nie pojmuję, jak można twierdzić, że małe psy są charakterne i to sprawia, że zachowują się jak zachowują." Nie twierdzę, że jest to wina charakteru (patrz akapit wcześniej w tym poście), lecz wychowania i fakt, niektóre małe pieski zwykle są lękliwe i stąd ich głośne zachowanie, ale zaznaczę - pisałam o właścicielach małych, niewychowanych psów - konkretnie o tych, którzy lękliwe psy puszczają np. luzem w miejscu, gdzie są inne psy albo którzy nie pilnują swoich małych, agresywnych piesków. Oczywiście duże psy też bywają agresywne, tez czasem z powodu lęku, ale one zwykle są na smyczach.

Posted

To ja może coś wesołego wstawię. Jakiś czas temu stoimy z Viki na światłach, a za plecami słyszę komentarz starszego pana: "Chłopa by se znalazła, a nie z psem chodzi" :lol:

Posted

[quote name='4Łapki']To ja może coś wesołego wstawię. Jakiś czas temu stoimy z Viki na światłach, a za plecami słyszę komentarz starszego pana: "Chłopa by se znalazła, a nie z psem chodzi" :lol:[/QUOTE]

Mój sąsiad mi to zawsze mówił, ale odkąd widuje mnie z chłopem (i psami) jakoś zamilkł :diabloti:

Posted

a mnie zdyskredytowały dwa żuliki :diabloti:
Pat był mokry i wyglądał jak siedem nieszczęść, jeszcze bardziej, niż na co dzień i usłyszałam takie wesołe "łoboże jaki brzydki pies", okraszone bezzębnym śmiechem :loveu:

no cóż, zawsze mogli powiedzieć, że brzydka dziewczyna :razz:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Mój sąsiad mi to zawsze mówił, ale odkąd widuje mnie z chłopem (i psami) jakoś zamilkł :diabloti:[/QUOTE]
Chłop siedział w domu, bo pani posłała go na miejsce :diabloti:

PP, haha, sama nie szczędzisz Patrykowi komplementów ;)

Posted

Haha, ja kiedyś szłam z Fro i Herą, mija mnie dziewczyna z chłopakiem i ona na cały głos do niego, takim zmartwionym tonem: "Boże, jakie brzydkie psy..." :evil_lol: Powiedziałam równie głośno: "Dziękuję" :diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Haha, ja kiedyś szłam z Fro i Herą, mija mnie dziewczyna z chłopakiem i ona na cały głos do niego, takim zmartwionym tonem: "Boże, jakie brzydkie psy..." :evil_lol: Powiedziałam równie głośno: "Dziękuję" :diabloti:[/QUOTE]
ja bym powiedziała:"jesu,jaka paskudna dziewucha!pieski,nie ruszcie,bo na pewno chora"

kilka lat miałam szczury,z którymi chodziłam na spacerki[one były na moim ramieniu],nauczyłam się bronić moich zwierzaków;-)[dla mnie są najpiękniejsze]
raz miałam super sytuację,idę sobie z moim albinoskiem parkiem,podchodzi laska i już myślę:"oho,zaraz walnie głupim tekstem",a ona:"jaki on jest ślicznyyy!ja mam kapturka!",pogadałyśmy trochę o szczurkach:)

Posted

[quote name='Koszmaria']ja bym powiedziała:"jesu,jaka paskudna dziewucha!pieski,nie ruszcie,bo na pewno chora"

kilka lat miałam szczury,z którymi chodziłam na spacerki[one były na moim ramieniu],nauczyłam się bronić moich zwierzaków;-)[dla mnie są najpiękniejsze]
raz miałam super sytuację,idę sobie z moim albinoskiem parkiem,podchodzi laska i już myślę:"oho,zaraz walnie głupim tekstem",a ona:"jaki on jest ślicznyyy!ja mam kapturka!",pogadałyśmy trochę o szczurkach:)[/QUOTE]

Haha, to ktoś na dogomanii opowiadał, że był nad wodą z kotami bodajże i mama/babcia podeszła, że mają wziąć te zwierzęta, bo tu dzieci, a tu różne choroby i inne paskudztwa... Dziewczyna zawołała do TZa, że ma zabierać zwierzaki z wody, bo pani mówi, że te dzieci są chore :evil_lol:

Wiesz, mi to lotto, co ktoś myśli o moich psach, ale fakt - nie jest to miłe ;) Przecież jak idę ulicą to nie mówię głośno: ale brzydkie buty! Paskudna kurtka! Fatalny rower! Okropne dziecko! :evil_lol: Nie rozumiem, dlaczego ludzie dają sobie prawo komentować (i dotykać, cmokać, głaskać) obce psy, jakby to była własność publiczna.

Dzisiaj też miałam sytuację z cyklu "boję się psów, więc stoję i się na nie gapię" - czekam na mamę przed sklepem z psami (na smyczy) na brzegu chodnika. Wychodzi z tego sklepu babka z naręczem ciast. Staje jak wryta i mówi z pretensją w głosie "ja się boję psów". Nie do końca wiem, o co jej chodziło - miałam zniknąć, wyparować, skopać psy, bo ona się boi? Odpowiedziałam tylko "no to niech pani idzie". No i poszła :diabloti: To jest u mnie standard, gdy przyjeżdżają ludzie ze wsi, chyba dlatego, że są nieprzyzwyczajeni do psów na ulicach i dodatkowo nie mają oporów, żeby się odezwać i opieprzyć kogoś za samo istnienie ;)
Kiedyś szłam z psami koło targowiska i usłyszałam "k..., ta tutaj z cholernymi kundlami się pcha!"... Oj, jak mnie to wnerwiło - stanęłam i zapytałam: "jak pani może się tak odzywać? Jak pani nie wstyd tak mówić?" itd. Pani miała piękną minę, patrzyła to w niebo, to na swoje buty, wszyscy się na nią gapili :diabloti: Też się nauczyłam bronić swoich zwierząt, co innego bać się psów, a co innego jawnie je dyskryminować.

Posted

Kiedyś moja mama była nad rzeką z Viki. Po drugiej stronie szedł pan z kozami, na co zamurowało obie. Stoją i się patrzą na te kozy, a pan do mojej mamy krzyczy "Oddam je wszystkie za tego psa!" :D

Komentarze swoją drogą. Wkurza mnie traktowanie psa jako własności publicznej. Szłam ostatnio przez parking przy centrum handlowym, bo obie po spacerze padnięte byłyśmy i jak najszybciej do domu chciałam dojść. Jakiś facet sporych gabarytów wyrwał by pogłaskać. Na co mówię, że lepiej nie, bo obcych się boi. Dopiero żona z tekstem "gdzie łapy pchasz" i obrzydzeniem na twarzy go uspokoiła :razz:

Za to niedawno zaskoczył mnie chłopczyk, wiek na oko 8-9 lat. Najpierw nas obserwował i badał grunt, a potem, gdy wyciągnęłam piłkę i zaczęłyśmy się bawić z Viki, zapytał, czy może porzucać. Okazało się, że rodzice mają owczarka niemieckiego i nauczyli go, że bez pytania do obcych się nie podchodzi. Może dogomaniacy? :razz:

Posted

wiecie co,ja podejrzewam,że z psami jest i tak małe miki,w porównaniu do tego jak niektórzy traktują cudze dzieci.
ja byłam dzieckiem z kasztanowymi włoskami[nie rudymi właśnie],kokardki,ładne ciuszki-wiecie ile ja jako dziecko zaliczyłam starych bab które musiały mnie dotknąć?a potem matka się dziwiła,czemu ja wolę siedzieć w domu i przedszkolu:roll:
co gorsza,matki zwykle nie bronią swoich dzieci przed takimi napaściami[jak inaczej nazwać taki totalny brak poszanowania dla czyjejś przestrzeni osobistej?],tylko się cieszą,że dzieciak zbiera komplementy.

Posted

Ja ostatnio szłam i idzie dziecko i woła do mamy "piesek , piesek! Mogę go pogłaskać?!" . Ja już struchlałam, bo wiem że Wald od głaskania nie jest, a matka na to zrobiła dziecku tak piękny wykład, że pieski się mogą bać dzieci, że nie wolno podchodzić do obcych piesków, bo one się czują zagrożone, że pieski muszą się z kimś zaprzyjaźnić żeby go lubieć:loveu:
Dziewczynka odpuściła , bardzo grzeczna, a ja się uśmiechnęłam pełnym bananem do matki , czy tam babki bo to starsza kobieta już była.
Nie przeszłam 2 kroki a jakaś babcia woła " zobacz! szybko! Zobacz jaki piesek!!! chcesz go pogłaskać?!"
Na to mała " taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!!!!!!!!" i już pędzi w moją stronę z wyciągniętą ręką:crazyeye:.
Zdenerwowałam się i chcąc powiedzieć że może ją obszczekać rzuciłam pomyłkowo " może ugryźć". Babcia dostała speeda i w momencie zabrała piszczącą dziewczynkę prawie ze wyrywając jej rękę. Właściwie nie żałuję przejęzyczenia ;):)

Posted

dziwne, ale mojego nigdy nikt nie chce głaskać, może dlatego że zawsze jest w kagańcu, a jak w kagańcu, to przecież zabójca :diabloti: no i się ciesze

Posted

[quote name='Vailet']dziwne, ale mojego nigdy nikt nie chce głaskać, może dlatego że zawsze jest w kagańcu, a jak w kagańcu, to przecież zabójca :diabloti: no i się ciesze[/QUOTE]
Myśmy ostatnio poszli na Rynek w kantarze i było to samo - nie zaczepił ani nie pogłaskał go nikt! A normalnie jak chodzę to łapy się do niego kleją, ludzie strzelają mu komórkami zdjęcia, ciągle ktoś ciamka itd.

Posted

Ja już przywykłam, że ludzie w komunikacji miejskiej ukradkiem robią Yukiemu zdjęcia... Notoryczne to jest. :evil_lol:

Za to ostatnio babeczka w autobusie do mnie zblazowanym tonem: "Że ten to bedlington, to widzę, ale ten mały to jakaś rasa?"

Poza nią bardzo rzadko poznają, co to za stwór. Też mi zapadło w pamięć, jak idzie ze szkoły 8-9 letnie dziecko z mamą. Dziecko nas zobaczyło i krzyknęło: "mamo, bedlington!" Ja zdziwiona, bo dzieci w tym wieku rzadko znają się na nietypowych rasach. Ale jeszcze bardziej mnie zdziwiła reakcja mamy, odwróciła się i "ojej, faktycznie! :loveu: ", okazało się, że cała ich rodzinka ma świra na punkcie bedli i planują w przyszłości jednego, fajne to było. :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...