Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

justynaz87 napisał(a):
Ciekawe czy Karinka załapała się na sterylkę w tym tygodniu. Jak nie to :mad:...


Hmmm....dowiem się jutro;) albo w sobotę (tylko nie chciałabym mieć niespodzianki-przyjeżdżam wyciągam rodzinę a tutaj nie ma Kary bo w szpitalu jest i nie może wyjść:razz:).

  • Replies 495
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No nie... Czyli nie wiadomo. Jak wet nie będzie widział blizn (nie wiem jak my mamy tam zajrzeć jak to takie przestraszone stworzenie :roll:) to powie, że może ciąć, otworzy a tam pusto :razz:.
To co robimy? (A która opiekunka tak powiedziała?)

Posted

Jeżeli Sandra jest pewna to może była ciachnięta. Szkoda, że nie ma tego udokumentowanego. Przecież to nie czyszczenie uch żeby o tym nie wspomnieć :roll:.

Karinka jest raczej bezpieczna. Psy jej nie zaczepiają ale trochę strach tam wejść :evil_lol:. Oby Walerek był zawsze w pobliżu :roll:.

Posted

Karinka miała dzisiaj odwiedziny-> wszystko ok. Nie była bardziej wystraszona niż zwykle. Z mamą się polubiły;). Zaciekawiona zapachami na trawie ciągnęła:-o i nochal praktycznie cały czas przy ziemi.

Jutro będzie "test na kota".

Ogólnie jestem zadowolona.

Porozmawiałam z opiekunką.
Karina była wysterylizowana kilka dni temu!!! Prawdopodobnie opiekun Ją zaniósł którego prosiłam. Ma opatrunek po wenflonie, w pon. jeszcze ostatnią kontrolę wet.
Opiekunka myślała że Kara ciachnięta bo tak Jej powiedzieli gdy szła do Niej na rejon-okazało się że nie była wysterylizowana ale już jest!

Posted

magdyska25 napisał(a):
... Z mamą się polubiły;)...


To fajnie :razz:.

I Karinka się rozkręca. Tylko żebyś ej nie oduczyła chodzić ładnie na smyczy, bo u "Twoich" psów to nagminne :evil_lol:

Posted

justynaz87 napisał(a):
To fajnie :razz:.

I Karinka się rozkręca. Tylko żebyś ej nie oduczyła chodzić ładnie na smyczy, bo u "Twoich" psów to nagminne :evil_lol:


Moja Kropka nie chodzi na smyczy to i zawsze można oduczyć w ogóle smyczy:diabloti:.
Pierwsze słowa: ale dzikus!
Siostra: ja się Jej boję!:evil_lol: (i tak ma być:eviltong:)

Ogólnie widać że była ciekawa nowych ludzi. Podchodziła i wąhała (wtedy kiedy wydawało Jej się że nie patrzą ludziska).
Chyba mamy z mamą podobne głosy bo gdy mama coś zagadywała Ona myślała że to ja i przychodziła do mnie.

Mama: Magda Ty to masz same "nieadopcyjne psy?"
Ja: No jasne takie lubię
Mama: Nie myśl że zgodzę się na jeszcze kilkanaście takich "adopcyjnych". Chyba że wygrasz w totka, zbudujesz sobie dom i weźmiesz mamusię.:diabloti:

Edit: Bardziej martwiłabym się o Jej wagę...już mama jęczała że jest strasznie chuda...

Posted

APSA napisał(a):
Jeżeli jest z takich jak Roxa.


Z takich dzikusów to raczej tak->ale wydaje mi się że Roxi "ma więcej do powiedzenia" niż Karina. Szczególnie chyba umie ustawić psa.
Z tego co mi wiadomo Kara to bardziej ślamazara- gdy jakiś pies Ją dominował albo uciekała do budy albo kładła się i pokazywała uległość...:roll:

Posted

morisowa napisał(a):
tym razem "taka jak Roxa" oznaczało "z takim metabolizmem jak Roxa" - prawda, Apso? Roxy chyba się nie da upaść ;)


Ty to nie wiesz co moja mama potrafi:evil_lol:. Każdy poddaje się upasieniu:roll: ale mam nadzieję że Karina co do metabolizmu jest rzeczywiście podobna jak Twoja Roxi..inaczej kolejny "klusek" będzie:shake:

Posted

APSA napisał(a):
(a jeśli zaszkodzi, to Morisowa podrzuci Wam Roxi na hotel przy najbliższej okazji :evil_lol:).

:p
U mnie 12kilogramowa Roxa dostaje taką samą porcję jak Vito (25 kg) oraz jako bonus wszystko, co znajdzie na spacerze ;) plus przysmaki.

APSA napisał(a):
Tylko do jednej suki Roxa miała duże ALE - bo ta suka podlizywała sie do mężczyzny życia Roxanki :diabloti:

chłe, chcłe, chłe :diabloti: rudy amstaff miniaturowy kontra rottkonkobrador :evil_lol:

Posted

[quote name='APSA']
Magdyska, to kiedy ciąg dalszy przygód Karinki? :razz:


A czy można adoptować 2 psy na raz??:roll:
Chyba że ktoś chętny na Kręcioła jest:cool1:.
Może być 5.09- Karę chciałam zabrać 4.09 (jak ja kocham takie "zbiegi okoliczności")...

Posted

Jak nie urok to sraczka...:shake:
Nie dość że wszystko "splotło się w jednym czasie"-> (poprawy na studiach, sajgon w pracy, Karina, Kręcioła) to jeszcze nie ma mnie kto zawieźć do schroniska z moimi psami:mad:.
"Mój "gruchot po raz setny się popsuł, mama w pracy na drugą zmianę a nie wezmę Jej w ciemno... Amor jest specyficzny- jedne sunie lubi, drugie toleruje, na trzecie się rzuca...
Jak się wku... to biorę Ją w nd. i tyle!

  • 3 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

Ehh... bez zmian. Na spacery wychodzi ale niestety jak na razie nie ma zmian w jej miejscu zamieszkania. Co oznacza tyle, że sunia nadal "gnije" w schronisku. Smutna, przestraszona, bez szans na zmianę :-(. Ja nie wiem jak to zmienić. Co do samego psa to jest słodziuchny jak zwykle. Może ktoś z forum się skusi na ślicznego tchórzyka :razz:.

  • 2 weeks later...
Posted

Tak jest w B-25-przeniosła Ją jeszcze Sandra żeby "lepiej mi się Ją brało"- w B-26 byłby problem...czarny,rzucający się...:roll:.
Teraz jest z Manią i drugim psem a przy okazji ma kolejne spacery.

Posted

Karina w klatce pierwsza do spaceru :cool3:. Na spacerze nieśmiała. Czeka na Dom, na Swój osobisty cud. Bez kolejnego kroku - adopcji - niewiele da się zmienić w jej pewności siebie. Spacer raz na tydzień lub dwa to za mało. DOMU!

  • 4 weeks later...
  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

Strasznie tu pusto. Ja też nie wchodzę bo nie mam zazwyczaj nowych wieści na temat Kariny. Siedzi tam gdzie siedziała, nadal sama, zero zainteresowania ze strony odwiedzających, a nadziei na to, że ktoś na dogo wypatrzy raczej nie mam. Już pisałam na wątku ogólnym ale napiszę też i tu, że Karina nie ma szczęścia. Wczoraj, nie wiadomo jak ani nawet gdzie, Kara złamała nogę. Podobno nie wygląda to tragicznie ale sunia jest w szpitalu i spędzi tam najbliższe kilka tygodni. Będzie mieszkała w cieple ale będzie sama w klatce, bez możliwości spacerów (nie mówię, że fajnie wyciągać na spacery psa ze złamaną nogą, ale jestem zła, że los się do niej nie uśmiecha, a rzuca kłody pod nogi), bez kontaktu z wolontariuszami, których zna, bez jedzonka na świeżym powietrzu. Po prostu w zamknięciu. I tylko w duchu liczę na to, że pobyt tam nie zmieni jej podejścia do ludzi i świata zewnętrznego, bo chociaż nadal się boi to zrobiła wiele kroków przezwyciężyła wiele Swoich lęków. Mam nadzieję, że raz na jakiś czas odwiedzi Karinę ciocia Morisowa i pocieszy trochę dziewczynę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...