Niuni&Pupi Posted March 13, 2009 Posted March 13, 2009 JoSi napisał(a):Sądzę, że każda narkoza jest złem koniecznym. Teraz jeszcze sugerują weci narkozę Tusi, by wyrwać jej wszystkie zęby siejące w najsłabszym miejscu czyli w oko. Niby tak, ale ostatnio wziewna uratowała moją suńkę, gdyby nie to... wolę nie mysleć. Ząbki, problem drażliwy, tez się z tym borykałam, ale po drugim ropnym zapaleniu dziąseł zdecydowałam iż trzeba podjąć ryzyko i starowinkę ich pozbawić. Niestety czasem te wybory są straszne, trudnie i wcale nie pewne :shake: JoSi podziwiam to ile robisz dla tych psiaków :loveu: Trzymajcie się wszyscy dzielnie Ty i Twoje kosmate stadko;) Quote
moana Posted March 13, 2009 Posted March 13, 2009 :turn-l: [quote name='JoSi'] Przez "czynnik ludzki" bywają momenty wesołe. Wyszłam parę dni temu z psami na spacer, lał deszcz a ja z gołą głową ( nie licząc włosów), Ryfka biegła puszczona ze smyczy, Tusia w torebce, w jednej ręce smycz czerwona (Barbi), w drugiej niebieska (Fafik), podchodzi jakaś kobieta (w kapeluszu) mówiąc: -może pani wyciągnąć mi parasol z siatki i otworzyć? -Przepraszam, nie mogę, nie mam czym. Tej Pani kapelusz chyba trochę zasłaniał (wszystko poza sobą:evil_lol:). JoSi przelewam 50zł chociaż tyle dołożę do rachunków u weta. Quote
JoSi Posted March 14, 2009 Posted March 14, 2009 Moana, bardzo dziękuję. Wszystkie kontrole po zabiegu były bezpłatne w ramach samej operacji. Tylko dodatkowe lekastwa kosztowały. Przypuszczam, że wizyta z narkozą i mikroprzyrządami już będzie płatna. Barbisia siusia w nocy na ściereczkę i rano przed wyjściem na spacer. Od niedawna staram się jej wytłumaczyć nieprawidłowość takiego postępowania, trzeba było przewalczyć stres w jakim tkwiła i poczekać trochę aż się uspokoi. Na moje wyczucie ten czas nadszedł, chociaż dalej muszę bardzo spokojnie i cicho mówić. Jeszcze są dni gdy nagle wszystko wraca i suczka jest bardzo niepewna, przestraszona ale nie trwa to długo. Czasami ma złe sny, przebiera łapkami jakby uciekała i cichutko popiskuje, wtedy ją głaszczę aż minie i zamacha ogonkiem nie otwierając oczu. Oczywiście śpi ze mną wchodząc na łóżko gdy tam już jestem, kładzie się w nogach, rozkłada wygodnie i zostaje do rana. Pięknie chodzi na smyczy, nie ciągnie, już nie siada gdy czuje lekki opór, bez smyczy biega blisko, nigdy nie załatwia się na chodnikach. Trafia do naszej klatki zostawiając Fafika za sobą, czeka aż doczłapię na każym półpiętrze. Coraz mniej ucieka przed wyjścim z domu i zapięciem smyczy oszczędzając mi nurkowanie pod łóżka, ale jeszcze nie cieszy jej słowo "spacer". Quote
Niuni&Pupi Posted March 15, 2009 Posted March 15, 2009 JoSi, moja sunia, którą przygarnełam z ulicy ponad 7 lat temu, do tej pory ma koszmary w nocy, mimo że obecnie prawie głucha panicznie boi się podniesionego głosu, nawet gdy ten nie jest kierowany do niej, na widok jakichkolwiek gwałtownych ruchów kuli się, albo chowa pod stół/kanapę. Nie wiem kto i co jej robił, zanim trafiła do mnie, ale po 7 latach w kochającym domku, z drugim psem i pełną michą, nadal jest lękliwa i nieufna do obcych.... Zauważyłam, że suczki bardziej reagują na przemoc i mimo miłości w nowym miejscu nie są w stanie zapomnieć tego co spotkało je wcześniej. Mam nadzieję, ze Twoja troskliwa opieka szybko podbuduje Barbi :loveu: Quote
halcia Posted March 16, 2009 Posted March 16, 2009 A co za smakołyk trzymasz u góry ,ze tak pieknie sie wpatrują:eviltong:Piekne zdjecia. Quote
JoSi Posted March 16, 2009 Posted March 16, 2009 halcia napisał(a):A co za smakołyk trzymasz u góry ,ze tak pieknie sie wpatrują:eviltong:Piekne zdjecia. Nie mam smakołyków. Barbisia miała nosek zalepiony, Faficzek przerażony aparatem fot. Już niekiedy widać uśmiech suni ale jeszcze nie taki w pełnej krasie, nie udało się złapać tego momentu. Quote
JoSi Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 Dzisiaj Barbi szalała na spacerze, nie przesadzam, uprawiała takie biegi, że wierzyć się nie chce. Nareszcie była naprawdę szczęśliwa. Naszczekała na dwie sunie, szczeniaki jeszcze, wyła na powitanie gdy wróciłam z Tusią od weta, z którą wychodzimy za chwilę na zabieg. Quote
halcia Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 :multi::multi::multi:Barbulku,nie do wiary!:multi::multi::multi: Quote
moana Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 Barbi sie usmiecha, a sliczny Fafik ma oczy jak spodki.... :shocked!: Quote
halcia Posted March 17, 2009 Posted March 17, 2009 Pewnie mu sie aparat nie widzi.A Barbul ma nawet spojrzenie jakby radosne.:lol: Quote
zulugula Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 mru napisał(a):wziewna narkoza... u mnie nie mają :( i 3 miesiące temu umarł przez to mój Dymeczek... miał chore migdałki... brali mu wymaz... dwie takie narkozy w ciągu tygodnia miał... no i się zadusił. W Wawce mają taki aparta w Animie na podleśniej 57 (Bielany) i Różanej 71 (Mokotów) ;) Quote
sleepingbyday Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 jaki aparat? do wziewnej? pozdrawiam dziewczyny z krakówka, bardzo serdecznie. barbi szalejącą na spacerach -podwójnie :-) Quote
JoSi Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Centusiowo też pozdrawia. Wczoraj Tusia przeżyła narkozę. Leczy ją ten sam dr co Barbi, szczęśliwie TZ sponsorował połowę zabiegu swojej pupilki, już bezzębnej staruszki. Quote
Panca Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 lecznica na Rozanej uratowala mi psa wiec dozgonnie bede ich wychwalac a w szczegolnosci doktora Jurgę a propos Barbi to lzy sie w oczach kreca jak patrze jaka ta sunia jest teraz szczesliwa Quote
JoSi Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 zulugula napisał(a):Wiewiórka :evil_lol: Nie ładnie podglądać ale to dowód na robienie koo na spacerze. Spotkałam znajomą na spacerze, znającą Barbi na etapie "nie chodzi" z opowiadań. Była bardzo zdziwiona brykającym wesoło pieskiem. Niestety suni z nosa leci i zasycha coraz bardziej, czyszczę pary razy dziennie. Wczorajsze wyjścia odbywały się przy akompaniamencie kichania Barbi i charczenia oraz kaszlu Tusi. Dzisiaj Tusia nie wydaje dźwięków, Barbi dalej kicha zwłaszcza idąc po schodach w dół. Quote
JoSi Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 [QUOTE=Niuni&Pupi;11964262 Zauważyłam, że suczki bardziej reagują na przemoc i mimo miłości w nowym miejscu nie są w stanie zapomnieć tego co spotkało je wcześniej. Mam nadzieję, ze Twoja troskliwa opieka szybko podbuduje Barbi :loveu: Nie tylko suczki, ogólnie psy bite i bardzo źle traktowane, jak Fafik. Został u mnie bo do adopcji się nie nadawał, po 2.5 roku dalej się nie nadaje, zresztą jest już tutaj na stałe. Teraz mam porównanie: suczki będącej całe życie w azylu i psa - worka treningowego, znającego ludzi z najgorszej strony. Wyraźnie widzę przewagę w normalnym zachowaniu u Barbi. Już nie ucieka przed spacerami, nawet sama podchodzi. Jeszcze nie jest w trakcie zapinania smyczy wulkanem radości ale już nie górą lęku. Na schodach, po wyjściu z mieszkania, macha ogonkiem i cieszy się ze spaceru. Fafik nie chce wyjść z nikim, tylko ze mną, ucieka przed TZ-tem, siusiał ze strachu na podłogę gdy syn go wyprowadzał podczas mojej całodniowej nieobecności. Teraz są u mnie dwie suczki "zakichane", Tusia konkuruje z Barbisią. Quote
Niuni&Pupi Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 JoSi napisał(a): Teraz są u mnie dwie suczki "zakichane", Tusia konkuruje z Barbisią. W takim razie duuuuuuuuuuuuuuuuuuużo zdrowia dla dziewczyn i Ciebie oczywiście, a także reszty kosmatych i nie kosmatych domowników ;) ). Jak będę w Krakowie (pewnie czerwiec), to mozesz spodziewać się małego najazdu z mojej strony (jeśli pozwolisz), bo pyszczek Barbi zawsze doprowadza mnie do łez, a teraz gdy widzę jaka ona szczęśliwa to jeszcze bardziej się rozklejam, ze tak dobrze trafiła :loveu: :loveu: :loveu: A odnosnie bicia psów, to szczerze nie wiem co bym zrobiła, gdybym kiedys spotkała poprzedniego właściciela mojej suni :angryy: bo nie znajac jej przeszłości (znaleziona na ulicy) po samym zachowaniu widac było, że pies przeszedł piekło. Quote
JoSi Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 Oczywiście zapraszam do mnie każdego, służę "metą". Masz rację, po zachowaniu psa widać jego przeszłość. Nie mogłam na początku wieszać wysoko szelek i smyczy Fafika, sięganie po nie wywoływało paniczny strach. W końcu zjadł szelki i dostał obrożę. Dalej nie mogę bawić się z Ryfką patykami, Fafik panikuje. Barbi jest coraz weselsza na spacerach, rozpędza się i robi charakterystyczne, duże koła w biegu aż słychać tentent. Dzisiaj przestraszyłam się myśląc o nadciągającym galopem z tyłu dużym psie a to Barbisia zaliczała kolejne okręgi. Wyraźnie poprawiła sobie siłę mięśni. Na początku zdawało się, że kuleje w domu, teraz rozgimnastykowała sobie łapki i chodzi normalnie. Żeby tylko ten wyciek z nosa się skończył i można było leczyć dalej. Quote
Niuni&Pupi Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 JoSi, metę w Kraku mam, do Ciebie na kawę i mizianie psiaków chce się wprosić ;) Jak by potrzebna była jakaś pomoc (choć, nie wiem jak na odległość mogła bym to zrobic..) to pisz śmiało. Finansowo wymiękam ostatnio, ale jakieś rzeczy gdyby bazarek był robiony moge zaoferować. Miłego weekendu:loveu: Quote
JoSi Posted March 22, 2009 Posted March 22, 2009 Trzy sunie. Dzisiaj Wielkie Zwycięstwo Barbisi. Pierwszy raz sama chciała wyjść na spacer, poganiała szczekaniem na schodach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.