agusiazet Posted September 23, 2008 Author Posted September 23, 2008 Żadna z wolontariuszek nie jest mielecka. Piesek jest:) Cieszę się, że mu się nic nie stało!!! Quote
Julie Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 Hej, jestem nowa na wątku :) czy możecie mi powiedzieć czy piesek jest złapany? co z nim teraz jest? pozdrawiam. Quote
Kar0la Posted September 23, 2008 Posted September 23, 2008 agusiazet napisał(a):Dzisiaj rozmawiałam z kierownikiem schroniska, przyjmą go tylko trzeba go złapać. Karola, czy on zmieści się do tej klatki łapki, którą masz po łapaniu Figi? I jeśli możesz dowiedz się ile kosztowałoby je przesłanie np. Poczteksem. Jeśli, żaden mielecki weterynarz nie ma takiej klatki chyba zdecyduję się na pożyczenie klatki od Ciebie, jeśli się zgodzisz i średni pies do niej wejdzie. A biedak siedzi pod blokiem i moknie, wyglada strasznie, aż litość bierze, ale na mój widok zwiewa, moze dlatego, że szłam ze swoim psem. Ludzie, potrzebny dobry pomysł na złapanie psa!!! Nie zaglądałam od kilku dni na wątek. Dopiero przeczytałam o co pytałaś.:oops: Z tą klatką to nie taka prosta sprawa. Nie pamiętam dokładnie wymiarów, ale ona jest spora i co najgorsze bardzo ciężka. Ma ponad metr długości i chyba po 50 cm wysokości i szerokości, ale jest cholernie cięzka. Waży chyba ze 20 kg. Jak nie wiecej. Potrzebne są dwie osoby by ją przenieść.:roll: Nie wiem ile kosztowałaby wysyłka, ale pewnie byłoby to spora kwota. Nawet nie wiem w co by ją można zapakować. Chyba w jakieś pudło po pralce czy lodówce. Poza tym ktoś musiałby tej klatki pilnować by jacyś menele nie zabrali jej na złom nim pies do niej wejdzie, bo to może trwać i cały dzień. Hmmm i co tu zrobić? :-( Biedny pies, teraz taka okropna pogoda. Quote
agusiazet Posted September 24, 2008 Author Posted September 24, 2008 Karola - zatem pożyczka odpada, za dużo kalamancji i kasy bym straciła, a nie mam na zbyciu! Tak jak pisałam jakaś dobra duszyczka zrobiła pieskowi budę i siedzi w niej, ale jest taki smutny i nie ma apetytu. Wygląda po prostu biednie, ale jak mu dzisiaj raniutko przyniosłam jedzonko, to patrzył na mnie z wyrzutem, że mu przeszkadzam i z powrotem wlazł do budki. Chyba ją polubiła, a przynajmniej nie ma mokro i jest ku ciepło. Ciągle zapominam wziąć aparat, więc zdjęć nie ma!!! Quote
ocelot Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Dobrze by był malca odrobaczyć, to apetyt może by odzyskał, chociaż w tym przypadku to średnio wykonalne Quote
Ulka18 Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 [quote name='agusiazet']Żeby podać psu sedalin trzeba go mieć i potem psa obserwować, gdzie się położy. Ja niestety nie mam na tyle wolnego czasu, aby móc psa przypilnować. Dlatego uważam, że powinno to zrobić schronisko, tylko, że oni maja to gdzieś! No to juz troche przesada :shake: Na pierwszej stronie watku jest napisane, ze schronisko 3 razy probowalo zlapac psa. Pracownikow jest jak na lekarstwo, tylko 4 panow (dwoch ostatnio wylecialo z roboty), pracuja na zmiany przy 550 psach. W sobote kierownik jechal pod Mielec lapac bezdomna rodzine, zlapal 5 szczeniakow, matki sie nie udalo, maja ja oblaskawiac mieszkancy wsi i zlapac. Schronisko ja przyjmie, albo mieszkancy ja dowioza, albo kierownik pojedzie. Jesli potrzebny Sedalin, to moge przeslac mam w domu. Dziala w ciagu ok. 20 minut, wiec to nie jest tak dlugo, zeby nie poczekac, az pies zacznie przysypiac. Innego rozwiazania nie widze. Quote
Luzia Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Mi też właśnie sedalin wydaje się najlepszym wyjściem. Szczególnie teraz gdy psiak ma swoją budę. W taką pogodę po zjedzeniu go wejdzie pewnie do niej i będzie siedział. A przy odpowiedniej dawce sedalinu uspokoi się i złapie w ręce. Quote
agusiazet Posted September 24, 2008 Author Posted September 24, 2008 Ulka18 napisał(a):No to juz troche przesada :shake: Na pierwszej stronie watku jest napisane, ze schronisko 3 razy probowalo zlapac psa. Pracownikow jest jak na lekarstwo, tylko 4 panow (dwoch ostatnio wylecialo z roboty), pracuja na zmiany przy 550 psach. W sobote kierownik jechal pod Mielec lapac bezdomna rodzine, zlapal 5 szczeniakow, matki sie nie udalo, maja ja oblaskawiac mieszkancy wsi i zlapac. Schronisko ja przyjmie, albo mieszkancy ja dowioza, albo kierownik pojedzie. Jesli potrzebny Sedalin, to moge przeslac mam w domu. Dziala w ciagu ok. 20 minut, wiec to nie jest tak dlugo, zeby nie poczekac, az pies zacznie przysypiac. Innego rozwiazania nie widze. Pani ze schroniska powiedziała mi, że byli, ale ja ani przepytane przeze mnie osoby z bloku ich nie widzieli! Ja jestem codziennie raniutko i po południu, Pani pomagająca mi łapać psa myśli, że to ja jestem ze schroniska. Mam pracę, trójkę dzieci, psa i cały dom na głowie, więc brak czasu jest oczywisty. 550 psów to dużo, ale ten jeden też jest ważny! Zresztą dzwoniłam też na Straż Miejską, więc mogliby połączyć siły ze schroniskiem. Poprosiłam Cię Ulka o pomoc, a nie o wyrzuty. Bo wyrzuty to ja mam, że nic nie zrobiłam! Quote
agusiazet Posted September 25, 2008 Author Posted September 25, 2008 Porobiłam zdjęcia, postaram się szybko wstawić!!! Quote
ocelot Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Wstaw cioteczko wstaw. jak pomóc maluszkowi na odległość? Nie mam pomysłu. Jakieś org. prozwierzęce są u Was? Quote
Ulka18 Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Mam pracę, trójkę dzieci, psa i cały dom na głowie, więc brak czasu jest oczywisty. 550 psów to dużo, ale ten jeden też jest ważny! Nie bede sie spierac, ze ja tez pracuje i to dlugo po 9-10 godzin, tez ma dom i corke, 2 psy i kota, oraz rzeczywiste 550 psow, bo poczta schroniska oraz strona wraz ze zdjeciami to moje zmartwienie. Jak ktos prosi o info ze schronu, raz mailuje, a ja nie odpowiem np. 1-2 dni, to zaraz aj-waj, ze olewam :no-no-no: A co wolontariusz nie czlowiek? Prosze podaj dokladny adres, gdzie pies sie znajduje, zadzwonie do kierownika i poprosze jeszcze raz o interwencje oraz podanie Sedalinu. Ocelot, przypomne tylko, ze to Podkarpacie, Mielec, male miasto, gdzie zwierzeta sa na ostatnim miejscu w hierarchii. Nie ma zadnych organizacji poza MTOZ'em, ktory prowadzi schronisko. Zle sie dziala milosnikom zwierzat :shake: Quote
ocelot Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Ulka18 ja rozumiem, ale tak poddaję pomysł. Ja i tak uważam, że u Was bardzo dużo się dzieje. Quote
Ulka18 Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 Ocelot, gdybysmy mieli przyjazny grunt pod nogami i miasto Mielec za soba,to zrobilibysmy jeszcze wiecej. Kierownik jest naprawde super, na wiele rzeczy sie zgadza, na tymczasy, hoteliki, akcje, nasze zloty w schronisku. Niestety doswiadczylismy juz nieraz jak niemili potrafia byc miejscowi chociazby podczas zbiorki jedzenie w Tesco. Byla taka akcja raz i wszystkim skonczyly sie sily, niektore dziewczynki, ktore zbieraly karme sie poplakaly. Teraz polegamy glownie za zamiejscowej i zagranicznej pomocy. My tez jestesmy spoza Mielca...ale jakos sie to wszystko kręci. Z Mielca to tylko Agusiazet i Argat sie udzielaja. 2 osoby na 60 tys. miasto. Straszne, prawda? Quote
ocelot Posted September 25, 2008 Posted September 25, 2008 ja to rozumiem. Tomaszów jest wielkości Mielca, w schronisku działam ja sama. Pomaga mi GrubbaRybba, ale ona przyjeżdża z Warszawy, to samo papudraczek. Pomaga nam najbardziej schronisko w Opolu. Czyli generalnie sytuację rozumiem jak jasny gwint. Quote
agusiazet Posted September 25, 2008 Author Posted September 25, 2008 Pies najczęściej koczuje i ma wystawioną budkę przy ulicy Łukasiewicza, za budynkiem tzw. Setki, czyli bloku gdzie jest siedziba np redakcji Korso. Budka jest postawiona przy śmietniku. Jeśli będę w stanie pomóc pomogę, najchętniej na weekendzie:) Quote
agusiazet Posted September 26, 2008 Author Posted September 26, 2008 Mogę napisać, tylko, że jest i wygląda nienajlepiej:( Quote
agusiazet Posted September 26, 2008 Author Posted September 26, 2008 Znalazłam dwoje pomocników, którzy zrobili psu tymczasową budkę:) Znaliśmy się wcześniej. Jutro spróbujemy złowić psa, bo on lubi tego chłopca i daje mu się pogłaskać:) Quote
supergoga Posted September 26, 2008 Posted September 26, 2008 To zostaje mi tylko mocno, mocno kciuki trzymać. Bo z odległości inaczej się nie da. Oby Wam się udało. Psiaku - daj się złapać. Quote
agusiazet Posted September 28, 2008 Author Posted September 28, 2008 Niestety bez rezultatów. Dzisiaj piesek dał się nawet pogłaskać, ale tak z natychmiastowym odskokim. Modlę się, żeby jak najdłużej było ciepło i nie padało, inaczej marne szanse. Ciągle mu budkę wywracają, ale ja ciągle stawiam porządnie. Takie udry kto kogo przetrzyma. Ze strony schroniska zero zainteresowania, nawet już nie dzwonie, bo nie pomogą:( Quote
ocelot Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 To już sukces, że się dał pogłaskać choć troszkę. Quote
maksiu1910_1920 Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 Mam problem odnośnie pożyconej suni, Sunia ma małe, wiemu w którym okregu jest bo ją sledzimy, ale zawsze nam ucieka, pomyslalem moze mój pies by znalaś tą sunie razem z dziećmi, Sunia przychodzi zawsze kolo 13.00 godz a póżniej idze do malych, idziemy za nią lecz zawsze w lesię ją gubimy, sunia pokonuje droge 3 km do małych, przynajmiej my za nią tyle idzimy,może pokonywać wiekszą drogę, Sunia jest koloru jasno-rudego i ginie nam w polach. Prosze o rade jak nią odnaleść!!!!!! Z góry dziekuje Quote
agusiazet Posted September 28, 2008 Author Posted September 28, 2008 Moje zdanie jest takie, że jeśli pies nie zechce kontaktu z człowiekiem, to zrobi wszystko, aby go unikać. My zaś musimy próbować, bo zwierzakom należy się nasza pomoc! Tylko czasami strasznie ciężko tego dokonać:( Quote
bila1 Posted September 28, 2008 Posted September 28, 2008 słyszałam kiedyś historię zupełnie zwyczajnej suczki, mieszkającej na wsi; podczas pierwszej cieczki właściciele nie dopilnowali i sunia wycięła romansik; kiedy przyszedł termin porodu, uciekła z domu i zaszyła się nie wiadomo gdzie; po kilkudniowych poszukiwaniach odnaleziono ją, szczęśliwą z maluchami, bodajże w kopce siana, na łonie natury; została tam; wróciła dopiero wtedy, gdy sama uznała to za stosowne; dlaczego uciekła z domu? nie było jej tam źle; teraz jest wysterylizowana i mieszka na moim osiedlu; właścicielkę wciąż ma tę samą; Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.