majqa Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Czego, jak czego ale takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Bardzo, bardzo mi przykro. :-( Wiem, że dla własnego spokoju, na miejscu Marty (piszę to oczywiście za siebie) zapytałabym, do której lecznicy został pies odniesiony i sprawdziłabym to. Jeśli to nieprawda - kierunek schronisko. Quote
Guest Elżbieta481 Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Zdrrowego psa weterynarz nie uśpi. Albo psa wyrzucono,albo trafił do schroniska. Paluch? Cóż rodziny sie nie wybiera,jednak nie zawsze trzeba ją znać. Elżbieta Quote
salibinka Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 salibinka napisał(a):Marto, do jakiej lecznicy go zawieziono? Można to sprawdzić (?). Tak samo schroniska - możliwe, że tam po prostu go oddano (?). Marto,skoro piszesz, że wersja z wypadkiem jest mało prawdopodobna, a rzeczywiście chyba nie tak łatwo uśpić zdrowego psa (?), to może jest jakiś cień szansy... Quote
weronika1 Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Przeczytałam dzisiaj dopiero wszystkie posty, co prawda wyje jak bóbr :-(ale jestem przekonana, że niemozliwościa jest aby wet uspił zdrowego psa.:shake: Marto sprawdź schronika na Waszym terenie, może trafił do schronu. Quote
salibinka Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 weronika1 napisał(a):Przeczytałam dzisiaj dopiero wszystkie posty, co prawda wyje jak bóbr :-(ale jestem przekonana, że niemozliwościa jest aby wet uspił zdrowego psa.:shake: Marto sprawdź schronika na Waszym terenie, może trafił do schronu. Byłaby, myślę, potrzebna pomoc dogomaniaków z Wawy w sprawdzeniu wchodzących w rachubę lecznic i schronisk... Quote
Panca Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Marta,ktora to lecznica?warto sprawdzic ta podejrzana wersje siostry bo byc moze Burek teraz gdzies po lesie biega zrozpaczonyi przerazony Quote
magda222 Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 majqa napisał(a):Czego, jak czego ale takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Bardzo, bardzo mi przykro. :-( Wiem, że dla własnego spokoju, na miejscu Marty (piszę to oczywiście za siebie) zapytałabym, do której lecznicy został pies odniesiony i sprawdziłabym to. Jeśli to nieprawda - kierunek schronisko. Jestem tego samego zdania. Quote
j3nny Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 koniecznie trzeba sprawdzic pobliskie schroniska:roll: mniejsza juz o szczegoly kto gdzie kiedy co i jak, przynajmniej bedziemy wiedziec czy zyje Quote
weronika1 Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Kochani macie rację, prośba do Warszawiaków ,pomóżcie Marcie odszukać Burka, trop po tropie, może w lecznicach i schroniskach.Wydaje mi się że Burek żyje , tylko zadaję sobie pytanie gdzie jest? Jest mi przykro, że nie jestem z Warszawy.:shake: Quote
majqa Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Od ostatniego wpisu Marty nie pojawił się żaden jej kolejny. Rozumiem, jest to dla mnie więcej niż oczywiste, że chcecie dziewczynie pomóc. Moje pytanie jest następujące. Czy macie pewność, że Marta chce tej pomocy? Czy ktoś kontaktował się z Martą (kom. PW, mail)? Kiedy Marta zrobiła wpis, w nim przedstawiła sytuację, zrobiliście sporo wpisów, a w nich m.in. zadawaliście Marcie konkretne pytania. Nie padła na nie żadna odpowiedź. O ile pamiętam, bez odpowiedzi pozostały również pytania, jaką dzielnicę zamieszkuje Marta. Quote
epe Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Marto! Mam nadzieję,że tu wejdziesz i napiszesz czy chcesz pomocy dziewczyn w szukaniu psa! Czy może tak to zostawisz?:crazyeye: Ale wtedy pod znakiem zapytania zostaje Twoja miłość i odpowiedzialność za niego! Quote
j3nny Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 nie wiem jak inni, ale ja chcialabym sie przede wszystkim dowiedziec co faktycznie stalo sie z psem, moze biega gdzies po lesie? albo nie biega, tylko jest przywiazany do drzewa? moze trzesie sie ze strachu w schronisku? a moze faktycznie wpadl pod samochod i nie zyje? skoro juz sie tak zainteresowalismy jego losem od poczatku tego watku, to dobrze by bylo wiedziec jak to sie skonczylo, po prostu Quote
Lionees Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Jeżeli Marta się odezwie i będzie chciała z pomocą dogomaniaczek z Wa-wy odszukać psa,to napewno nie będzie on mógł już wrócić do niej.Czy byłby dla niego jakiś DT? Quote
sleepingbyday Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 przejrzałam kwarantannę papluchową, sa co najmniej dwa podobne do burka, ale wiecie, na 100% nie stwierdzę. marta może nie być w njalepszym stanie psychicznym, pamiętajcie... Quote
epe Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Stan psychiczny chyba nie jest powodem do milczenia:crazyeye: Tym bardziej powinna chcieć go szukać! Quote
sleepingbyday Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 nie nam oceniać, co stan psychiczny powoduje u czlowieka... nie jesteśmy maszynami. bez radykalizmów proszę. ja też mam wątpliwości, ale na razie nie na podstawie faktów, więc spokojnie czekam. Quote
j3nny Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 zamiast dywagowac mozna zadzwonic i zapytac Quote
Panca Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 tak jak slusznie Majqa zauwazyla nie ma odpowiedzi na zadne z zadanych przez nas pytan...czy ktos jest zdecydowany zadzwonic do Marty?bo nie bedziemy teraz wszystkie wydzwaniac- ja deklaruje pomoc w szukaniu psa jakby co.. Quote
sleepingbyday Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 ja nie zadzwonię..:shake:. żeby nie było, że się uchylam od odpowiedzi :razz: Quote
majqa Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Mam mieszane uczucia i nimi się dzielę. Rozsądek ale i serce nakazuje chwycić za słuchawkę tylko, że jest to jednoznaczne z powrotem do tematu i pogrzebaniem w Marty ranie (konieczność rozstania z psem, utrata psa, zawód na najbliższych). :-( Jest i druga strona medalu. Marta wie, jak bardzo wszyscy się przejęliśmy losem biedaka. Wystarczyłoby jedno wejście na dogo, jeden wpis, rzut hasła - "Pomocy" i już by tę pomoc miała. Nie mam wątpliwości, że Marta zdaje sobie z tego sprawę. Jak rozumieć milczenie? Rozpacz? Celowa decyzja = milczenie + potrzeba rozwikłania sprawy w pojedynkę, bez pomocy osób z zewnątrz? Quote
j3nny Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 wszystko to jest bardzo sliskie i niezaleznie od tego co sie zrobi i tak ktos bedzie pokrzywdzony Quote
Panca Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 to jest delikatna sprawa na pewno...nie bede oceniac postawy Marty bo nie mam do tego prawa...a moze jednak ktos sie zdecyduje sie do niej zadzwonic? Quote
sleepingbyday Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 majqa, masz rację z wątpliwościami. ja też te wątpliwości mam. ale nie za bardzo umiem sie postawić na miejscu osoby, która straciła nogę, rodzina jej nie rozumie, a pies został zaginięty. i z netem problemy. trzeba być bardzo ostrożnym, bo mozna wyjątkowo zranić i tak zranioną osobę. ale fakt, że do tych wątpliwości mamy prawo, bo rózne niedopowiedzenia są i cześć. nie ma bezwarunkowej pomocy bez prawa do pytań. a nie zadzwonię z innych powodów. natomiast uważam, że skoro raportowane były problemy z netem, to spokojnie mozna dzownić, nawet trzeba. tylko, czy mamy numer telefonu do marty? i czy znajdzie się chętny? Quote
marta925 Posted September 12, 2008 Author Posted September 12, 2008 powodem milczenia byly albo problemy z netem, albo z dogomania (database error - zamaist stron dogomania.pl - caly wczorajszy wieczor) nie przeczytalam wszytskich wpisow - ale widze, ze juz zdazylyscie wydac wyrok i niemal go wykonac - mieliscie moj telefon - ja do nikogo z Was nie, wystarczylo wyslac sms, jesli rozmowa przerasta.. gdy wpadlam na pomysl napisania do rybki 39 (ona wstawiala zdjecia, mialam jej adresw skrzynce) - padl mi net.. no ale tlumacza sie winni. opowiem Wam o wczorajszym popoludniu/ wieczorze. Taksowka, w podlym deszczu (super-kierowcz pomagal mi w gramoleniu sie 5- krotnym do i z- samochodu) objechalam 5 lecznic (z siostra nie bylam w stanie rozmawiac, zreszta byla nie wiadomo gdzie i nie odbierala telefonu). wlasnie w piatej znalazlam weta, ktory odmowil uspienia (jednak!) burka; zaproponowal monice pozostawienie psa u niego - a on albo znajdzie mu dom, albo odda do schroniska. na szczescie jeszcze byl. nie musialam udowadniac ze to moj pies - cieszyl sie tak jakbysmy sie rok nie widzieli. Burek teraz jest w domu, bezpieczny. dzis wieczrem wyjezdzam na tydzien do znajomej pod warszawe - bedzie mogl sie tam wybiegac, i bedzie bezpieczny. A ja odpoczne. Z kotami zamieszka maz tej znajomej - beda tez bezpieczne, a on ma w wawie pare spraw do zalatwienia. poza tym ma mi wymienic klucze w mieszkaniu, nie chce aby bez mojej wiedzy ktokolwiek z rodziny tam przebywal. i jeszcze jedno - po akcji odebrania burka - okazalo sie ze nie mam w ogole gotowki (w ogole o tym nie pomyslalam), banki pozamykane, a karta niedawno stracila waznosc - nowej nie odebralam. Kierowca zrezygnowal z tej oplaty, twierdzac, ze za dobre uczynki nie bierze sie kasy, i to nie przypadek, ze wlasnie teraz tej kasy nie mam.. to tyle ode mnie. az boje sie zajrzec na poprzednie strony tego watku.. Quote
Panca Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 telefon do Marty jest podany w pierwszym poscie chyba ja od wczoraj mam takze problemy z dogomania - dopiero wieczorem udalo mi sie zalogowac wiec moze jednak telefon? kto potrafi delikatnie ta sprawe zalatwic? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.