Jump to content
Dogomania

Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Recommended Posts

Posted

Dostałam odpowiedź od Pani Ewy. Pomysł jej się spodobał, jednak nie widzi możliwości znalezienia osoby do opieki nad Carym.
Wydaje mi się, że można jeszcze spróbować szukać takiej osoby. Na dogo ludzie dają na psy duże sumy, może bardziej trzeba ten wątek rozpropagować?
Jeśli chodzi o szukanie człowieka do pomocy to może spróbować na dogo (czy na mapie pomocy nie ma takich osób? czy ktoś się do nich zwracał?) albo np. na gumtree dać darmowe ogłoszenie, tam sporo osób szuka pracy dorywczej.
Jak stoją obecnie finanse Carego? Czy wpłynęły jakieś pieniądze z tych sms-ów?

  • Replies 822
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='majqa']Isadorko, może z racji swoich widomych ;) zaszłości masz pomysł gdzie umieścić odpłatne reklamy o Carym, skoro istnieje pomysł na zagospodarowanie w ten sposób części zebranych pieniążków?


Pogadam jutro z Zofia&Sasza może da się coś wydziergać w Fakcie lub SE wspólnymi siłami.


Wiesz siedzę nad aukcjami, robie inne jakoś, a na Carym się blokuje jassssny gwint. Przecież to wszystko wina człowieka. Człowiek go tak urządził.

Posted

Ja z kolei, pisząc dużym skrótem, napisałam do Dorothy prośbę o rozeznanie w fundacjach niemieckich. Jakkolwiek wyjazd psa zawsze przyprawia mnie o ciarki to nie można generalizować i każdej z tych fundacji przypinać wiadomą łatkę. Chwytać się, już w tej chwili, trzeba wszystkiego. Łatwiej powiedzieć NIE, niż iść drogą zaniechania.

Posted

[quote name='maggiejan'](...) Jak stoją obecnie finanse Carego? Czy wpłynęły jakieś pieniądze z tych sms-ów?
Odpowiedź szefowej Rottki:
"Majqa, listopad poszedł "do liczenia" w tym miesiącu robi to hanusia i po raz pierwszy w dodatku, więc za chwilke powinnismy się spodziewać wyników.
za smsy to bym nie szalała, miesięcznie mamy z tego równowartość dobrego worka karmy ... łacznie . ale zawsze warto, bo tego jak by już nie było to kiepsko . zliczymy wówczas całość."

Posted

1/ Wysylam prosbe do Betbet - 3 miasto

2/ Fundacje niemieckie ? AisaK / Nadzieja dobermanow/ i Tundra /tsv-neuss/ przychodza i do glowy, gdy mowa o adopcjach niemieckich

Dorothy wskaze z pewnoscia jeszcze inne

Posted

fundacje z ktorymi ja mialam do czynienia nie bardzo chca pomoc, uwazaja ze to jest znecanie sie nad psem w tym stanie i sugeruja zeby nie meczyc go wycieczkami po 1000km ktore moga zakonczyc sie niczym. Po krotkim przedstawieniu diagnozy (paraliz zwyrodnienie kregoslupa, dolegliwosci neurologiczne) wszyscy wycofuja sie raczkiem.
Ja sie temu nie dziwie, sama przez trzy czy cztery miesiace opiekowalam sie sparalizowanym owczarkiem, wynosilam, mylam, zmienialam podklady, gimnastykowalam, jezdzilam do lecznicy co dwa dni, podawalam kroplowki, leki... mimo to przegralam z choroba, a cierpiacy coraz bardzoej Filip zapadl na mocznice ktora go dobila. Odszedl mi na rekach. Dlatego nie moge byc obiektywna czytajac takie watki, niestety za duzo emocji- wiem jednak jedno- czasem trzeba wiedziec kiedy powiedziec - Boze wybacz,dosc cierpienia....a z tego co widze Cary nie ma takiej opieki jak Filip- czy dobrze doczytalam? Filip lezal u mnie w domu w cieplym, na suchym, trzy razy dziennie myty, wynoszony, glaskany.
Jesli ten pies nie ma takich warunkow, to nawet niewyobrazacie sobie, jaki jest upodlony. Pies wie i rozumie ze jest zdany na inych, pies odczuwa wstyd bo umazal sie w odchodach, pies cierpi upokorzenie nie mogac wstac. Wiem to wszystko, czytalam to w oczach Filipa.
Pies ze zwyrodnieniami i dolegliwosciami neurologicznymi bedzie cierpial do konca swoich dni. Pewnego dnia nadzieje w oczach zastapi pragnienie odejscia...
Nie kazdy sparalizowany owczarek to Aksa od Ulvhedinn, Aksa jest mloda i ma przerwany w jednym miejscu rdzen. Poza tym biega i rozrabia. Pies ze zwyrodnieniami raczej nie ma takioch perspektyw.
Sama diagnostyka moze kosztowac pare tysiecy zlotych. Wiecie ile szczeniat, mlodych psow, moznaby uratowac za to , wziac ze schronisk, poszczepic, wydac? Ile istnien?
Wiem ze to okrutne co pisze, ale od lat pomagam psom, kocham je,dalabym sie pokroic za nie, podobnie jak za konie, ale przez to tez mam dosc realistyczne spojrzenie na wiele rzeczy...
Jednak moge sprobowac napisac po niemiecku krotki list ze zwiezlym opisem sytuacji i porozsylac do szelkich organizacji dzialajacych na rzecz psow w ogole a owczarkow w szczegolnosci, moze akurat ktos sie odezwie...
tylko musze miec czas przetlumaczyc to co jest na 1 stronie, moze wieczorem...

Posted

Dorothy napisał(a):
(...) Cary nie ma takiej opieki jak Filip- czy dobrze doczytalam? Filip lezal u mnie w domu w cieplym, na suchym, trzy razy dziennie myty, wynoszony, glaskany.
(...) Wiecie ile szczeniat, mlodych psow, moznaby uratowac za to , wziac ze schronisk, poszczepic, wydac? Ile istnien? (...)...

Tak, sądzę, że Cary nie ma teraz takiej opieki, jak opisujesz.
Ze znanych mi psów taką właśnie ma Bona z dogo, która jest u Ewy.
Raz tylko widziałam Carego, gdy robiłam mu fotki i to na etapie, gdy był
w lepszej formie i chodził z podtrzymywanym na nosidełku tyłem.
Obecny stan znany jest wyłącznie Ewie i wetom, stąd nie podejmuję się do nakłaniania kogokolwiek do podjęcia decyzji, czy ratować, czy uśpić Carego.
Co do pieniążków i ratowania nimi innych stworzeń.
Masa kasy poszła na pit bullkę Pixie. Przypadek wydawał się niemal równie beznadziejny, choć fakt faktem, że nigdy nie ma dwóch identycznych. Sunia wyszła na prostą właśnie dzięki ludzkiej pomocy, a i w tym przypadku pieniążkami z Pixie można było obdzielić co najmniej kilka psich istnień. Do czego tu zmierzam? Do tego mianowicie, że nigdy nie komentuję, kto i co robi z ciężko zarobioną przez siebie choćby 1zł. Na tym polega wolny wybór, a czy dobry, pozostawiam to sumieniu tego pojedynczego człowieka, który wspomnianą złotówką dysponuje.
Decyzji, czy (oczywiście, o ile jest sens i nie jest to zbędne przedłużanie cierpienia) ratować jedno zwierzę, czy odpuścić, a ocalić kilka, nie kłania się niestety matematyka. W grę wchodzą emocje i uczucia, te mają wpływ na dokonywane wybory i trudno z nimi dyskutować.

Posted

masz racje majqa, oczywiscie, i nie chodzilo mi o dysponowanie srodkow na psa...


Decyzji, czy (oczywiście, o ile jest sens i nie jest to zbędne przedłużanie cierpienia) ratować jedno zwierzę, czy odpuścić, a ocalić kilka, nie kłania się niestety matematyka. W grę wchodzą emocje i uczucia, te mają wpływ na dokonywane wybory i trudno z nimi dyskutować.
oczywiscie ze nie matematyka.
Ale nie mozna kierowac sie swoim egocentrycznym spojrzeniem. Trzeba popatrzec tez z boku, spojrzec gleboko w oczy psa, ktory lezy w swoich odchodach, ubabrany ponizony i smierdzacy, ktory nie moze wstac, ktory wynoszony na dwor ma w oczach ten straszny zawod gdy inne psy biegaja a on...:shake: psa ktory lezy i nie moze nawet zmienic pozycji.
Po prostu chodzilo mi o to by w swym milosiernym dazeniu do pomagania za wszelka cene widziec tez czy faktycznie-pomagamy, czy tez przedluzamy cierpienie podajac kroplowki, leki, specyfiki, cuda na kiju...a pies nadal lezy.
Trzeba by zrobic wywiad z dobrym lekarzem, dobry lekarz na podstawie rtg wypowie sie jakie sa sznase, nie trzeba do tego TK ani tez RM, na rentgenie dobrze widac takie zmiany o jakich piszecie (zwyrodnieniowe) malo tego trzeba miec swiadomosc ze zmian zwyrodnieniowych NIE DA SIE COFNAC ANI WYLECZYC.
Wiem cos o tym, mam klacz z takimi zmianami w stawach w nogach, i wiem, ze mimo ze ma tylko 10 lat, przyjdzie dzien ze ukleknie, a ja bede musiala ja uspic, bo nigdy sie juz nie podniesie. Przeciez nie kaze jej lezec, dostac odlezyn, plakac na widok biegajacych koni. Nie bede pomagac jej na sile zyc, kiedy ona bedzie cierpiec, lezec, puchnac i bic glowa w sciane. To nieetyczne i niehumanitarne. Widzialam jak w jednej z fundacji na rzecz koni w ten sposob podtrzymywano na sile zycie klaczy bo "trzeba ja ratowac". Kon byl w ranach od odlezyn, chudy jak szkielet, siedzialy na nim stada much, walil glowa w sciany boksu z rozpaczy, krew plynela po czole, zalewala oczy! Ona nie chciala juz zyc, a oni ja zmuszali...Trwalo to pare tygodni!!! Umarla tam, w gnoju i strupach, i byl to najtragiczniejszy widok w moim zyciu, i wiem juz co to znaczy DAC ODEJSC GODNIE.
Znam to uczucie bezradnej rozpaczy,ze nie mozna pomoc, towarzyszy mi odkad wykupilam tego mojego konia, szczegolnie po doswiadczeniach z Filipem. wiec rozumiem Ewe.... :-(
Robie wcierki, daje zastrzyki, masuje, daje leki, ale to wszystko tylko przeciwbolowe i na zasadzie powstrzymywania rozwoju choroby. COFNAC sie tego nie da. W psim kregoslupie tez nie...

Posted

na forum owczarka jest taka inf



Dzisiejsza informacja wstawiona dziś przez Rottkę na jej forum:
"Aby pomóc Cary'emu wyślij SMS-a na numer 79880 o treści wa cary 01. Otrzymasz link z możliwością ściągnięcia zdjęcia Cary'ego. Koszt sms'a 9 PLN + VAT (10,98 PLN). Za każdego SMS-a serdecznie dziękujemy."







[url=http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=14023&PN=3]Forum Owczarek.pl: CARY( rodowodowy)by

Posted

[quote name='majqa']Dzisiejsza informacja wstawiona dziś przez Rottkę na jej forum:
"Aby pomóc Cary'emu wyślij SMS-a na numer 79880 o treści wa cary 01. Otrzymasz link z możliwością ściągnięcia zdjęcia Cary'ego. Koszt sms'a 9 PLN + VAT (10,98 PLN). Za każdego SMS-a serdecznie dziękujemy."
Anetko, na tym wątku też była już podana taka informacja ale i tak dziękuję, że ją przypomniałaś.

Posted

[quote name='Dorothy'] (...) Ale nie mozna kierowac sie swoim egocentrycznym spojrzeniem. (...) trzeba miec swiadomosc ze zmian zwyrodnieniowych NIE DA SIE COFNAC ANI WYLECZYC.
(...)...
Daleko mi do egocentryzmu, w tej kwestii przynamniej, a i Ewy o niego nie podejrzewam. Mam świadomość, co to zwyrodnienia, jak bolą i że nie ma na nie mocnych. To mój chleb powszedni codzienności zawodowej i osobistej. Wierzę, że Ewa nakłoni opiekuna Carego do słusznej, kierując się wyłącznie dobrem psa, decyzji, a i przy współudziale opinii weta.

Współczuję Ewie, bo jest tam na miejscu i widzi coś, o czym my tylko czytamy, a że ma huśtawkę uczuć, to oczywiste.
Fragmenty dzisiejszej korespondencji, wrzucone przeze mnie za zgodą Ewy:

"(...)zbiórka pieniędzy idzie jak idzie nie mamy z czym się porywać bo przy tej jednostce chorobowej konieczne są stałe comiesięczne duże nakłady. Ale może zapytamy na dogo czy ludzie zadeklarują na niego jakieś comiesięczne wpłaty?" - czyli mamy tu trop ratowania Carego.

"(...)Sytuacja ciężka i naprawdę nie wiem jak to praktycznie rozgryźć. Z takim zwyrodnieniem nie wygramy, sprawa medycznie już jest przesądzona nawet to uderzenie w kręgosłup tak mu nie zaszkodziło jak to zwyrodnienie, a środków brak.
Decyzja bolesna ale jaka jest alternatywa - jeżeli w ogóle jakaś jest ? Środków na leczenie nie ma i nie zanosi się, że będą.(...) Cary jest i ciężki i bezwładny. Tylko płakać. (...) RTG zostało zrobione podczas wizyty przenośnym aparatem przez Dr Ostaszewskiego kręgosłup Carego to jedno wielki zwyrodnienie.(...) " - czyli kierunek myślenia - uśpienie.

I samo ustosunkowanie się do Twojej wypowiedzi Dorotko, gdzie widać, że Ewa nie kieruje się wyłącznie swoim "widzimisię" i docierają do niej cudze argumenty. Tym samym rozważa uśpienie.

"Dorothy dobrze napisała tak to niestety wygląda. Carego zabijają zwyrodnienia to jest jasne jak słońce bez badań bo od urazu minęło ponad 2 lata i uraz nie pozbawil go funkcji chodu - w przeciwieństwie do zwyrodnień a jeszcze pół roku temu nie było żadnych problemów z załatwieniem teraz jest duży problem i z siii i z kooo pies napina się trwa to b. długo, a zatem bez badań niestety wiadomo, że zwyrodnienia postępują i podrażniają wiazki nerwowe ostatnio doszło jeszcze i to że zaczął popuszczać bezwolnie mocz, a ze świadomym załatwieniem potrzeb fizjologicznych ma problem jak powiedziałam. Ja oceniam że leki i zabiegi Bonie pomogły, bo co prawda nie chodzi i małe są na to widoki ale opanowany i wyeliminowany został ból, a Cary (ale po b. długim okresie podawania) ma stany bólowe jak to boli sama wiesz najlepiej takie leczenie jest b. drogie i długotrwałe ja już drugi raz nie dam rady. Bona też potrzebuje leków. (...) Poza tym te leki podaje się w iniekcjach codziennie - ta dupa nie zawiezie psa do lekarza w nagłym pogorszeniu, a co dopiero codziennie na zastrzyki. Codzienny dojazd lekarza to duży koszt kto za to zapłaci ? Nierealne. Zakładamy nawet, że znajdzie się dom dla niego - skąd wziąść środki na dalsze konieczne leczenie, ktore są ogromne - ok. 2,5 - 3 tys. zł. miesięcznie, do tego wizyty lekarskie i zabiegi to lekko licząc 4 tys. miesięcznie - nierealne powtarzam - 4. tys. na badania nie udało się zebrać przez długi okres czasu a skąd to wziąść co miesiąc ? Dlatego ja zdadzam się z Dorothy że my moze niepotrzebnie pianę bijemy, a dla niego każdy dzień to cierpienie i upodlenie. Wrzuć to proszę na wątek żeby ludzie mieli świadomośc z czym się mierzymy."

Reasumując, całość rozumowania Ewy idzie ku opcji uśpienia. Nie zamierzam zbijać jej z tego tropu. Ostatnią rzeczą, jakiem bym sobie życzyła to mieć na sumienie cierpienie psa i to psa, którego nie mam pod rękę, nie opiekuję się nim, nie widzę postępu choroby lub okresów jej wyciszenia.



Posted

dla mnie to jase bylo ze Ewa tak mysli, wyobrazam sobie co musi przezywac, skoro sama ma sparalizowanego psa. Znakomicie zna ten problem.
A tu sa dwie sprawy jak widze:
- sprawa nr 1 brak pieniedzy
- sprawa nr 2 moim zdaniem wazniejsza- nie ma osoby ktora podjemie sie noszenia psa, przewijania, mycia, gimnastykowania, wozenia na zabiegi, podawania lekow, calodziennej opieki.To opieka nad obloznie chorym.
Bo niestety przy takim psie NIE MOZNA isc na 10 godzin do pracy. No chyba ze zakladamy ze to bedzie dla niego ok- 10 godzin lezec w kupach i sikach.,, i tak codzien.

dlatego szukania nie powinnismy zaczac od pieniedzy- ale od szukania OSOBY.
Czy sie taka znajdzie? Nie wiem :-( to traumatyczne przezycie. Ja po swoich przejsciach balabym sie, mimo , a moze wlasnie dlatego, ze wiem co to za chleb. I jak beznadziejna walka.

kasa zawsze sie znajdzie, mysle, mozna by jej nazbierac jakims karkolomnym sposobem, ale czy znajdzie sie ktos kto da rade sie nim zajac? Uwazam ze zostawianie go Ewie na glowie zeby ona to robila to jest bardzo duza odpowiedzialnosc, ona sie zajedzie...:shake: dwa takie psy...:shake:
a jesli wlasciciel gnida nie zrobil nic, to nic nie zrobi dalej, az do skonczenia swiata.
Macie pomysl na OSOBE?

Posted

Niestety Dorotko, zdaję sobie sprawę, że samo sedno tkwi w osobie, a tej nie ma, poprostu nie ma ale i...nie ma się czemu dziwić, bądźmy sprawiedliwi. To cholerna odpowiedzialność i zdrowa orka. Taką przechodzi już Ewa z Boną, byłam, widziałam i pamiętam, co widziałam, jakby to było dziś. Przesłałam mail - skrót informacyjny do AisyK. Odezwała się również Dorotikus. Ja przestałam żyć nadzieją na cud, choć i takie się zdarzają.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...