majqa Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Nie wiem, co się dzieje z Carym, na czym stanęło odnośnie badań. Zaglądam na forum Rottki z taką samą nadzieją, jak Wy tutaj. Quote
Isadora7 Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 majqa napisał(a):Nie wiem, co się dzieje z Carym, na czym stanęło odnośnie badań. Zaglądam na forum Rottki z taką samą nadzieją, jak Wy tutaj. :(:(:(:(:( Quote
majqa Posted November 18, 2008 Posted November 18, 2008 Trwają ustalenia między SGGW a Rottką, dotyczące badań, tyle wiem na dziś. Quote
majqa Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Kopia z forum Rottki: "Z OSTATNIEJ CHWILI!!! 22.11.2008 - godz. 13.00 - nagłe pogorszenie! Cary przestał chodzić, nastąpiło porażenie wszystkich łap!!! Weterynarz już jedzie, PSA ZABIERAMY - PILNIE DOM TYMCZASOWY LUB STAŁY DO OPIEKI NAD NIM!!! INFO: [email protected]. 606 910 935. NATYCHMIAST TRZEBA GO ZABRAĆ GROZI MU UŚPIENIE. Potrzebne fundusze na transport, wizytę i szybka pomoc dla niego!!!" "Niestety ludzie, u których jest nie poradzili sobie z sytuacją, psa trzeba zabrać, czekamy na wizyte weta, zeby wiedzieć co się stało. prosze kto moze o przeklejenie info na inne fora, kwapa chyba dawał na owczarka w potrzebie, wszelka pomoc z dopiskiem CARY na konto fundacji. Oto szybkie aukcje na pomoc dla Cary'ego od najtańszej do najdroższej: http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html " Quote
majqa Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Czekam na tel. od Ewy po wizycie weta. Jedno jest pewne, pies musi opuścić tamten dom. Quote
Inez de Villaro Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 matko....za długo to wszystko trwało....strasznie się martwię....żeby jeszcze cos dało się zrobić!!!!:-( Quote
Isadora7 Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 majqa napisał(a):Kopia z forum Rottki: "Z OSTATNIEJ CHWILI!!! 22.11.2008 - godz. 13.00 - nagłe pogorszenie! Cary przestał chodzić, nastąpiło porażenie wszystkich łap!!! Weterynarz już jedzie, PSA ZABIERAMY - PILNIE DOM TYMCZASOWY LUB STAŁY DO OPIEKI NAD NIM!!! INFO: [email protected]. 606 910 935. NATYCHMIAST TRZEBA GO ZABRAĆ GROZI MU UŚPIENIE. Potrzebne fundusze na transport, wizytę i szybka pomoc dla niego!!!" "Niestety ludzie, u których jest nie poradzili sobie z sytuacją, psa trzeba zabrać, czekamy na wizyte weta, zeby wiedzieć co się stało. prosze kto moze o przeklejenie info na inne fora, kwapa chyba dawał na owczarka w potrzebie, wszelka pomoc z dopiskiem CARY na konto fundacji. Oto szybkie aukcje na pomoc dla Cary'ego od najtańszej do najdroższej: http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html http://www.allegro.pl/ite...al_chodzic.html " Matko! Nie wiem co powiedzieć, płakać... wyć się chce. Quote
majqa Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Info od Ewy: "Dziś w samo południe zadzwonił do mnie opiekun Carego z wiadomoścą, że Cary nie chodzi - powróciło czterokończynowe porazenie - i żeby w zwiazku z tym po nich przyjechać, bo do 13.00 (dzwonił o 12.00 w warunkach śnieżnej zawiei i ciagłych opadów śniegu) trzeba dojwchać do gabinetu do Dr Dobrowolskiego. Ja dziś nie mialam samochodu, dlatego wysłałam do nich Dr Ostaszewskiego. Dr na miejscu podał Caremu dożylnie mucocel, traumeel s, echinacea comp. i wit. C - łacznie z badaniami siedzial tam prawie godzinę. Jak wychodził, Cary próbował się nieporadnie podnosić. Dlatego to pogorszenie jest najpewniej kwestią spraw bólowo-reumatycznych - pogoda nagle się zmieniła i był w takich a nie innych warunkach, trzymany na betonie. Cary ma dalej dostawać Traumeel s in tabl. 2 tabl. co 4 godziny przez 3-4 dni a potem 3-4 razy dziennie po dwie tabl. co najmniej przez pięć kolejnych dni. Z dniem dzisiejszym zapadła nieodwołalna decyzja - szukamy Caremu na cito nowego domu. Jego opiekun podpisze zrzeczenie psiaka na mnie. Po dzisiejszym dniu już nie oponował - gdybym nie miała ukladu z Dr, to sam nie byłby w stanie nawet zawieźć psa do lekarza, żeby zapewnić mu doraźną pomoc. Cary na razie jescze tam został, bo ja nie mam jak go przewieźć a Dziadek, ktorego wysłałam po Carego, jak zobaczył jak Cary zaczął płakać sam się rozpłakał - nie powiem, jaką mieliśmy rozmowę. Stasiek mało mnie nie zjadł, że próbowałam chorego psa przenosić w inne miejsce. Jest do jutra w Niemczech, ale mamy kontakt tel. W poniedziałek jak odzyskam mobilnośc podjadę do Carego zobaczyć, czy ma sucho i czysto i czy nie leży w swoich koopach. U mojej Babci może zostać jakieś póltora miesiąca, dalej u tych kochanych ludzi koło Bydgoszczy, ktorych załatwiła Pani Prezes Rottki, co daje nam czas na szukanie domu z w miarę dobrą opieką. Badania idą swoim torem, czekamy na termin na SGGW, który najpewniej zostanie wyznaczony na grudzień." Quote
Inez de Villaro Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 jakieś światełko w tunelu...czy ten pies niewystarczająco juz nacierpiał się??? tak mi smutno:-(:-(:-( Quote
Zbójini Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Biedny Cary...:-( Nastepny ONek Junior-kolejna ofiara bezmyślności człowieka... http://www.dogomania.pl/forum/f28/samookaleczajacy-sie-owczarek-niemiecki-dt-ds-pilnie-potrzebny-125365/ Quote
maggiejan Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 Opieka nad tak schorowanym psem nie jest łatwą rzeczą i niestety dobre serce nie wystarczy... Oby Cary miał teraz wzystko co niezbędne, aby postawić go na nogi. Quote
majqa Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 Oh Cary, niech to Twoje nieszczęście odejdzie już w zapomnienie...:-( Quote
majqa Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 Każdy dzionek to dla Ciebie wielka niewiadoma. Pnij się biedaku. Quote
Isadora7 Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 majqa napisał(a):Każdy dzionek to dla Ciebie wielka niewiadoma. Pnij się biedaku. I jeszcze raz na dobranoc Quote
majqa Posted November 24, 2008 Posted November 24, 2008 "było juz lepiej w dniu wizyty lekarskiej, tak sie wydawało, jednak dziś znowu pogorszenie. telefonyz Ewa, ustalenia i wieczorem jej mail do mnie . Cytat:Pani Kasiu, jesteśmy już po wizycie Doktora u Carego. Nie jest dobrze - konieczne będą jeszcze wizyty jutro i pojutrze, a może i dalej. Cary ma ostry stan zapalny nerwów przykręgowych w części piersiowo-lędźwiowej i lędźwiowo-krzyżowej i odpowiadające im objawy, tj. : sztywność wszystkich łap (przednich i tylnych) oraz popuszcza mocz (to wiąze się z odcinkiem krzyżowo-lędźwiowym). Ma obecnie ostre stany bólowe, dostaje niesterydowe leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, potem może będzie jakiś czas na Rimadylu - zobaczymy, jak będzie się czuł. Zdaniem Dr obecny stan raczej nie ma związku z dawno przebytym urazem, ale jest to wynikiem postępujących zwyrodnień, podrażniających nerwy na całym odcinku kręgosłupa i niewykluczone że i mają z tym zwiazek również sprawy dyskopatyczne w odcinku piersiowym i w lędźwiowo-krzyżowym. Jeżeli przyczyną są zwyrodnienia (na wszysztko - na to też - dopowiedź da CT) to sprawa jest nieodwracalna - zwyrodnienia będą postępować i jest tylko kwestią czasu (nie tak długiego), jak Cary zostanie całkowicie unieruchomiony jak Bona. Jestem załamana sprawa jego nowego domu jest w takiej sytuacji po prostu sprawą wagi nadrzędnej - bo jeśli jego udziałem są zwyrodnienia i kalectwo, to niech ma chociaż dom, w ktorym otrzyma bodaj doraźną pomoc i ulgę w bólu. Ludzie pytali o nowe wieści o nim i wyć mi się chce ze są one właśnie takie - a mając już pewne doświadczenie z Boną, tego się niestety obawiałam. Ewa" Quote
Inez de Villaro Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Bardzo szkoda mi Carego...:-(:-(:-( Quote
majqa Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Info od Ewy, o jakie prosiłam : "Sytuacja Carego jest dramatyczna - on wymaga na cito, już, systematycznego podawania leków i siarczanu chondroityny na kilogramy (cytat Dr). Z leków potrzeby jest Nivalin na zmianę z Combivitem ale to jest in in. ta X (pi, pi, pi) nie zrobi zastrzyku i nie zabierze psa do gabinetu - rozpacz! Nie wiem, co w tej sytuacji robić. Poza tym powinien dostawać na stałe lub z niewielkimi przerwami (w zależności, jak będzie się czuł) niesterydowe leki przeciwzapalne - takie jak Rimadyl lub Metacam. Dr zostawił im zapas Rimadylu na 3 tygodnie in tabl. Ten X (pi, pi, pi) znęcal się nad Carym poprzez bierność i nie udzielenie mu pomocy - pies był już w ciężkim stanie, miał b. wysoką gorączkę od uszu (już ropne zapalenie!) i od kręgosłupa - podwójne zapalenie - bardzo cierpiał, a ta X (pi, pi, pi) nic - nawet nie próbował wezwać pomocy, jedno co on potrafi to zawracać mi głowę. A on od czego jest ludzie jakoś potrafią to zorganizować i też nie mają samochodów i zadłużają się w lecznicach. Żaden z naszych Dr nie odmówiłby pomocy - wystarczyło, żeby zadzwonił ale on nic, bo Cary nie zrobił kupy i on go taksówką do lekarza z tego powodu nie zawiezie, a nie wie, czy wizyty domowe można płacić kartą! Więc niech pies zdycha! Jednak tym razem przesadził, bo Dr Ostaszewski powiedział jasno, że stan psa był już ciężki i jeszcze 2-3 dni bez pomocy i nastapiłaby śmierć w męczarniach. Nie będę pisać o moim stanie emocjonalnym to jest jasne ale po raz pierwszy ogarnęła mnie z tym X (pi, pi, pi) bezradność - dopóki nie znajdziemy Caremu domu, nic nie możemy zrobić, bo jak i co? O ćwiczeniach i pływaniu już nawet nie wspominam. Jeśli do mojego wyjazdu (to na szczęście jeszcze kilka miesiecy) dom się nie znajdzie, to decyzja może być tylko jedna - w przeciwnym razie to stworzenie odejdzie w męce a ta X (pi, pi, pi) nawet nie wezwie lekarza aby skrócić mu cierpnienie. Nic nie przesadzam w opisie sytuacji jestem świeżo po rozmowie z Dr który niezależnie wyśle maila do p.Kasi." X (pi, pi, pi) - oznacza moją modyfikację na określenie opiekuna Carego. Quote
maggiejan Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Straszna, tragiczna sytuacja.... Czy jest jakakolwiek szansa na nowy DS/DT dla psa? Może jakaś dobra dusza z dogo, na pewno i tak obłożona psami, by go wzięła? Tu mjest potrzebne naprawdę poświęcenie. Czy nie powinno się natychmiast rozpocząć diagnostyki i leczenia? Quote
maggiejan Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Może znalazłyby się osoby, które przynajmniej codziennie chodziłyby do psa kontrolować jego stan i podawać leki? Quote
majqa Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 maggiejan napisał(a):(...) Czy jest jakakolwiek szansa na nowy DS/DT dla psa? Może jakaś dobra dusza z dogo, na pewno i tak obłożona psami, by go wzięła? Tu mjest potrzebne naprawdę poświęcenie. Czy nie powinno się natychmiast rozpocząć diagnostyki i leczenia? Diagnostyka ma mieć miejsce w grudniu. Dobra dusza. Hm...wątek już trwa. Żadna taka się nie zgłosiła.:-( A domek? Eh...:-( Quote
majqa Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 maggiejan napisał(a):Może znalazłyby się osoby, które przynajmniej codziennie chodziłyby do psa kontrolować jego stan i podawać leki? Ewie to uchodzi ale jak niby wytłumaczyć Panu, że ot tak, przychodzi do niego kolejna osoba obca żeby skontrolować psa i podawać mu leki. Może i dla Pana by to było wygodne ale dla jego ponad 70 letniej mamy, wątpię. Taka osoba nie wyczyści Caremu uszu, bo ten wrąbie ochotnika. Poza tym...takiego desperados nie ma. Quote
maggiejan Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 majgo, pies nikogo nie wrąbie, bo przecież nie rusza się... A osoba napewno by się znalazła, gdyby dobrze poszukać. Zobacz jakie biedy znalazły domy, choćby tymczasowe. Quote
majqa Posted November 26, 2008 Posted November 26, 2008 Cary pozwolił sobie, w miarę bólu, oczyścić uszy wetowi, którego zna. Owszem, nie rusza się ale pyska nie ma sztywnego. :shake: Właśnie z bólu chce dziabnąć. Poza tym...Jak jeszcze mam ja, czy Fundacja Rottka, szukać mu domu? Sparaliżowane miniaturki znajdują domki. Owczarki w takim stanie, cóż, wiem tylko o jednym, o suni Boni u Ewy (co nie znaczy, że poznałam wszystkie historie). Przy braku powikłań i jednocześnie braku poprawy, a nie można tego wykluczyć, Cary może nie wstać lub wstanie, a za krótki czas wróci do obecnego stanu wyjścia. :-( Trzeba będzie go nosić itd...a to wiele lat wyrzeczeń i ogromnego wysiłku fiz. ze strony opiekuna. Widziałam akcje z Bonią w wykonaniu Ewy, zgroza, zwłaszcza dla kobiety. Bonia wygrała, Ewa, pomimo miłości do suni, nie. Eksploatacja człowieka na max (ot taka dygresja dla porównania) aleto wyłącznie moja ocena. Charytatywny Pudzian mile widziany. :roll: Nie mam pomysłu. Jeśli masz, podpowiedz i/ lub działaj proszę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.