maciaszek Posted September 14, 2008 Posted September 14, 2008 A dlaczego miałabym się gniewać? :) Bardzo ładny filmik. Widzę, że jednak udało Ci się "pokonać" program" ;). Quote
BoUnTy Posted September 14, 2008 Author Posted September 14, 2008 maciaszek napisał(a):A dlaczego miałabym się gniewać? :) Bardzo ładny filmik. Widzę, że jednak udało Ci się "pokonać" program" ;). Taaaa, pomyliłam go z innym do filmików - akim piekielnie trudnym ;) :evil_lol: Quote
_Chomusia_ Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 A to jest w Windows Movie Player? :) Fajny :D Quote
BoUnTy Posted September 17, 2008 Author Posted September 17, 2008 Miała isc Kiba do domu, i znowu ta sama sytuacja... Mam dosyć, czy to jakieś fatum? :/ Tylko zrobilam sobie nadzieję, że wreszcie pojedzie do domku, a tu klops... Quote
Ania z Bytomia Posted September 17, 2008 Posted September 17, 2008 z Misiem źle :-( 3 dzień nic nie je, nic nie pisałam prędzej bo wcześniej też robił sobie takie przerwy... ugotowałam ryż z mięskiem, dałam mu samo mięsko - nie chce ruszyć, pod wieczór dałam mu pasztecik - leży do teraz, pić pije ale co wypije to zaraz zwymiotuje po minucie. Zmarniał od kiedy nie je, zrobił sie apatyczny, leży wciśnięty w kącik kojca jakby spał z otwartymi oczyma, na przemawianie, cmokanie, gwizdanie ani drgnie :shake: jak sie pochylam też zero reakcji :-( dopiero jak pogłaskam podniesie głowe na moment, trzęsie sie mimo iż ma legowisko a w domu zimna i przeciągów nie mam dzisiaj wieczorem zauważyłam że przy nosie wisi mu ciemny szaro-czarny glut :placz: nie mam pojęcia z czego to może być, nie przeziębił sie bo na dwór z nim nie wychodze (przy takiej pogodzie może coś załapać, poza tym nie chce wychodzić :shake:) jeśli do jutra (4 dzień bez jedzenia) nic nie ruszy z miski to na 5 dzień poddam go eutanazji, nawet sunia Bunia była w lepszej kondycji niz on, prędzej Misiaczek sie cieszył na jedzonko - odrazu dreptał do miski a teraz nie chce wogóle, nawet paszteciku polizać ( a to jego ulubiony przysmak co Bounty może potwierdzić bo sama nie raz widziała jak wsówał i prosił o jeszcze) wydaje mi sie że Misio jest już wyczerpany życiem... pokazuje że chce cichutko i spokojnie w jesieni życia odejść, nie chce nikomu sie narzucać (choć absolutnie tego jak dla mnie nie robi) sądze że on już chyba zadecydował że nie chce tak dalej, i chociaż nie mówi pewnie czeka aby mu pomóc podjąć decyzje żeby sie nie męczył, daje znak że już na niego przyszedł czas... czas żeby odejść godnie, zaznawszy ciepłej dłoni za uszkiem, spokojnego małego kącika w kuchni, nowego legowiska, transporterka od dobrej duszyczki.... doznał tak wiele i jest z tego tak szczęśliwy iż może teraz godnie zasnąć zaznawszy ciepła domowego ogniska w dostatku... Quote
maciaszek Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Przykre to, ale chyba masz rację Aniu - Misio odchodzi :(... A byłaś z nim u weta? Quote
BoUnTy Posted September 18, 2008 Author Posted September 18, 2008 maciaszek napisał(a):Przykre to, ale chyba masz rację Aniu - Misio odchodzi :(... A byłaś z nim u weta? Jasne, ze Miso był wczoraj u weta, ale włąsnie w tym problem, osłuchowo niewiele się zmieniło, tylko tyle, że troszkę gorzej z serduchem... Dlatego tez nie wiadomo co jest powodem tych męczarni... mocznica? Wątroba? Cyba raczej wszytsko razem ;( Quote
maciaszek Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Jamnik moich rodziców dokładnie tak samo odchodził, z powodu mocznicy :(. Biedny Misiu :(. Quote
kama_i_ja Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Ojej:-(:-( Trzymajcie się.. ciężko musi Wam być oglądać Misia w takim stanie..:-( Jakby nie było jesteśmy z Wami. Quote
epe Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Słyszałam,że pies przy mocznicy podobno bardzo cierpi!:-( Jeśli to prawda,to trzeba pozwolić mu odejść! Tyle i aż tyle trzeba zrobić dla biedaka!:placz: Quote
BoUnTy Posted September 18, 2008 Author Posted September 18, 2008 epe napisał(a):Słyszałam,że pies przy mocznicy podobno bardzo cierpi!:-( Jeśli to prawda,to trzeba pozwolić mu odejść! Tyle i aż tyle trzeba zrobić dla biedaka!:placz: Taaaa, tylko tyle, ze w tym wypadku w przeciwieństwie do Buni to my nie decydujemy. Mamy znowu go tachac w busach, w transporterze przez całe misto, żeby powtórzyć badania... Dodam, że Misio 2 tygodnie temu miał robiony komplet badań i jest stale pod opieką wet, i był na antybiotykach :( A z badań wyszło, że pies ma poczatek mocznicy, chora wątrobe, chore serce (wtedy nie było bloków, teraz osłuchowo znowu wróciły), zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie, skrzywioną tchawice itp. - badania zrobić można, czemu nie - ale zowu ten stres, przy tych wszytskich cholerstwach, a tutaj nic nie mogło isę poprawić - w końcu tchawica sama się nie wyprostuje, serce pogorszyło się, ocznica i nerki tez same się nie naprawią :( Teraz badania moga się okazać zabójcze, poza tym badania badaniami a pies się czuje źle, a mozna leczyć, ale skoro pies już nie ma siły walczyć? Zdrowy pies moze się zagłodzic na śmieć, jak traci wiarę w życie... ;( Quote
epe Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Bounty! Czy badania wykazały zaawansowaną mocznicę? Tego nie wyleczycie,a pies się męczy! On jest pod Waszą opieką,a wirtualne ciotki nie widzą psa na codzień! To Wy jesteście za niego odpowiedzialne,zdania mogą być różne,ale Wy jesteście decydentkami! Nawet jak ktoś ma inne zdanie,to robiłabym to co zalecają weci i Wasze serca! Ja stoję po Waszej stronie i tego cierpiącego psa! Kocham psy,ale to właśnie miłość dyktuje skracanie cierpienia,zwłaszcza starszych,nieuleczalnie chorych psów! Quote
maciaszek Posted September 18, 2008 Posted September 18, 2008 Wypowiedziałam się na wątku Misia. A tu w 100% popieram Epe i też pytam: czy Misiu miał w ostatnich dniach robione badania poziomu mocznika i kreatyniny? Quote
BoUnTy Posted September 18, 2008 Author Posted September 18, 2008 O badaniach informowałyśmy, byly tutaj skany, i wyszło, że jest już początek mocznicy i moze być już tylko gorzej - to słowa wetki. Badania powtórzymy przed podjeciem decyzji, ale badania a stan rzeczywisty... To nie o to chodzi - my jestesmy same, teraz jesteśmy u weta (a raczej Ania jest bo ja ciagle jestem niedostępna), niestety bez auta nie dajemy rady - potrzebyjemy pomocy transportowej :( Nawet badanie krwii musimy wozić do centrum bytomia ;( Plus Misia zatachac w dużym transporterze do lecznicy na pobieranie - nie dajemy rady odbębniac wszytskiego - ile mozemy tyle robimy, ale to jest coraz bardziej uciązliwe - z psami 'norlmnymi sobie radzimy' bo chhodza na łapach, ale kiedy trzeba kilka razy w tygodniu taszczyć ten co jak co ciezki tranporter to po prostu juz jest meczące. No i jeszcze ten transport Misia do Bytomia autobsami na badania i na konsultacje zażyczone z innym wetem :( Kiedy i jak mamy to zrobić? Kto nam pomoże? :( On nie moze takich tras robić autobusem, dla niego to za długa droga :( Quote
BoUnTy Posted September 19, 2008 Author Posted September 19, 2008 Macie wyniki sprzed miesiaca, prosze o zwrócenie uwagi na poiom mocznika: A tutaj macie wyniki dzisiejsze, zwrócicie uwagę na opis, na to co napisałam wcześniej 'wątroba jest 'trzaśnieta', no i fakt, że ledwo umie ustać na łapach po 5 dni bez jedzenia - można przedłuzac to, kroplówkami: I teraz się zastanówcie... Edit. Dzwoniłam teraz do lczicy do Zabrza - Pani powiedziala, ze nie moze nam powiedzieć otwarcie czu poddać eutanazji czy nie, to ma być nasza decyzja, jesli uważamy, że peis się męczy. Rokowania? Ostrożne. Po wynikach sa złe (CYTUJE SLOWA WETKI Z ZABRZA). Ona mówi, że stoi przed nami ciężka decyzja, bo ona by leczyłą - ona w ogóle nie jest za usypianiem psów, CHYBA, ŻE JUŻ LEŻĄ I WTASAĆ NIE UMIEJĄ! (dla mnie to nie do pomyślenia, żeby im pozwalać tak cieprpieć!)). Ona chce próbować, bo nie jest za usypianiem (troszke zmieniła zdanie gdy jej powiedzialam, że Misiu był już leczony, bo jakoś nikt nie raczył jej o tym powiedzieć :/). No i jeszcze wymieniała mi wiele badań jakie trzebaby zrobić, zeby leczyć wymazy, rozmazy, posiewy, i nie wiaodmo co jeszcze, ale chyba nawet nie chce znać kosztów, bo po prostu tyle nie mamy i nie nazbieramy :/ Teraz zostawiam to Wam - pf... możemy czekac, aż Misio opadnie całkowicie i nie bezie umiec wstać, żeby się wtedy zasanowić... Rokowania ostrożne- złe... obaczymy co wy stwierdzicie, bo ja po porstu nie mam siły, popłakałam się wetce do słuchawki ;( Niestety mialam okazję widzieś miasia przez cały czas od przyjścia ze schronu, i wiem jak jest - dla mnie to jest cięzkie, siedze i beczę - my nie jestesmy tylko domem tymczasowym, my darzymy uczuciem każdego psa jaki do na sprzychodzi - mniejszym lub więszym. My też mamy uczucia, a co z dziećmi Ani? Co oKrzysiu przeżywa patrząc na cieprienia Mischolka? ;( Nie jestem w stanie pisać, łzy same napływają mi do oczu, choć tego nie chce. Ja powiem tylko tyle, że gdyby to był mój pies, mój kochany Fancior był w takim stanie, to ja bym nie leczyła, z czystym sumieniem, moge to powiedzieć, bo po prostu nie umiałabym patrzeć na to ciepienie ;( Ahhh... Misiu musiałby być dożywotnio na kilklu-kilkunastu tabletkach dziennie (i to parę razy dziennie) PS> Tutaj macie info o stopniach mocznicy: http://www.vetserwis.pl/pnn_pies_1.html Jeszcze dodajcie do tego podobno zdaniem pani wet główny problem - wątrobe i pęcherzyk z przewodem żółciowym i serce 9("przez obrzęk wątroby i trzustki wątroba trawi swoje własne enzymy");( Quote
maciaszek Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Gdybym to ja miała podjąć decyzję, pozwoliłabym Misiowi odejść za Tęczowy Most. Nie można ratować za wszelką cenę - cenę cierpienia zwierzaka i kilku dodatkowych dni jego życia. Quote
sati Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 maciaszek napisał(a):Gdybym to ja miała podjąć decyzję, pozwoliłabym Misiowi odejść za Tęczowy Most. Nie można ratować za wszelką cenę - cenę cierpienia zwierzaka i kilku dodatkowych dni jego życia. W pełni sie z tym zgadzam... Quote
epe Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Bounty! Nie sądzę,aby znalazł się tu ktoś,kto nie poprze eutanazji! Według mnie ta wetka serca nie ma! Leczyć-bo to kosztuje i więcej na tym zarobi,a efekt i tak będzie znany! Ponadto,jeśli taki jest stan jego wątroby,to jak można go leczyć prochami?:crazyeye: Bounty! Zlitujcie się nad nim-po co ma cierpieć,skoro życie miał podłe,to niech przynajmniej przejście za TM będzie lekkie-wśród kochających go osób. Quote
BoUnTy Posted September 19, 2008 Author Posted September 19, 2008 Tylko, że jest jedno ale - o ile w przypadku Dolly decyzja o operacji byłą nasza, bo pies był wyadoptowany na Anię, tak w przypadku Misia pies jest niczyj - nie podpisywałam ŻADNYCH dokumentów, a wieć czyj on tak naprawdę jest? Kto moze decydowac o jego byciu/niebyciu? Teoretycznie my, [praktycznie 30 ciotek, które mu pomagało, a jak wiecie każdy ma zdanie różne i teraz co tu roić, żeby samemu się nie wkopać po uszy, i żeby znowu nie było niepotrzebnych oskarżeń, niedomówień? Bo lepiej go meczyć i wieszać na nas koty, niż mu ulżyć - dla mne dyskusja na jego wątku jest liytacją o to kto ma rację, a kto jej nie ma - tylko, że my go widzimy regularnie od 4 miesięcy, sami powiedzcie kto jak nie my wimy, jak naprawde wygląda syuacja? Ktoś moze przyjechac, zobaczyć, ale nie ma porównania... Epe tutaj wątek Misia: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110566&page=68 No i stara śpiewka o moim wieku - mhrrr.... jak ja to lubie... Quote
maciaszek Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Uważam, że powinnyście poddać Misia eutanazji. To Wy opiekujecie się psem, to Wy jesteście obok niego, to Wy widzicie w jakim jest stanie :(. I to dzięki Wam może odejść za TM w mniejszym bólu i godnie (a za chwilę tak nie będzie). Na Waszym miejscu nie zważałabym na to, co będzie potem. Tym bardziej, że jak napisałaś Misio jest wszystkich, czyli niczyj... Nawet jeśli wywiąże się kolejna dyskusja i będą pretensje o samowolną decyzję, to przynajmniej będziecie miały świadomość, że to dzięki Wam Misio biega, uwolniony od cholernego bólu, za TM. I to, paradoksalnie, jest najważniejsze. Dobro zwierzęcia, jego jak najmniejsze cierpienie. Nie bójcie się podjąć tej decyzji. No chyba, że jest coś, co Wam na to nie pozwala. Ale z tego, co piszesz wynika, że nie ma takiej rzeczy. Bo ewentualny gniew i pretensje części Misiowych ciotek (bo część wszak się z Wami zgadza) powodem być nie powinny (choć wiem jak jest na dogo...). Quote
polciuaa Posted September 19, 2008 Posted September 19, 2008 Ja niestety,a może stety,również jestem za eutanazją Misia.:( Quote
BoUnTy Posted September 20, 2008 Author Posted September 20, 2008 Agresywna Dora: ... i radosci nie było końca, Gosia wymyta... A ten obrazek przedstawia: karma z biedronki+brak ruchu=Dora Jakby to Jotka powiedziala 'dopuszczenie do takiej otyłości, to też jest znęcanie się i zaniedbanie', a co wy o tym myślicie? Quote
epe Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 Co myślimy? Ręce i nogi opadają!:crazyeye: Biedna Dora!:-( Jakie szczęście dla niej,że wróciła do Ani!:lol: Quote
jusstyna85 Posted September 20, 2008 Posted September 20, 2008 Ja tu sie nastawiałam, że Dorka agresywna,a ona maślane oczka robi do dzidziusia...:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.