Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 749
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Margo05 napisał(a):
Dzodzwoniłam się do schroniska. Od pani wet dowiedziałam sie, że Czarnuś, wg niej (dokładniej "moim zdaniem"), ma zapalenie mięśni żuwaczy. Pikuś jednak w tym, że pani wet go nie widziała i go nie leczy. Powiedziano mi, że do adopcji będzie najwcześniej za tydzień i chorego nie wydadzą (to mnie akurat nie dziwi).
Nie wiem co teraz robić. Macie może jakieś pomysly?

No wlasnie, pani wet go nie leczy a nie wydadzá go nam przez tydzien co najmniej. Czyli wedlug logiki tej pani, pies ma niejesc przez tydzien i po tygodniu co ma nastápic? cudowne ozdrowienie?

Posted

Czarnuszek je ale ma z tym problem....jak już kiedyś pisała Margo jadł jedzenie z puszki długo, bo pyska nie może otworzyć normalnie....
Można powiedzieć że z drugiej strony ma "szczęście" że jest w szpitalu ponieważ w boksie z innymi psami by sobie nie poradził....a tak to jest sam w klatce, nikt Mu nie dokucza i może spokojnie, pomalutku, "w swoim tempie" zjeść......

Posted

emilia2280 napisał(a):
No wlasnie, pani wet go nie leczy a nie wydadzá go nam przez tydzien co najmniej. Czyli wedlug logiki tej pani, pies ma niejesc przez tydzien i po tygodniu co ma nastápic? cudowne ozdrowienie?

Emilio, w tym schronisku jest trochę więcej weterynarzy niż jeden... Ta pani, co udzielała informacji, akurat nie zna Czarnuszka, czyli musiała mówić o nim tylko na podstawie wpisów w komputerze na jego temat. Co nie oznacza, że pies nie jest leczony.

Posted

Źle się wyraziłam pisząc o telefonie do schrona. Miałam na myśli to, że nie udało mi się dowiedzieć co KONKRETNIE dolega Czarnusiowi. Poza tym, że leczenie potrwa krócej niż tydzień. Leczą go napewno. Ale z czego to nie ma pewności. Póki co konkretów brak i nic ponad to co się dowiedziałam, chwilowo się nie dowiemy.
Mam nadzieję, że może Magdyska jutro dowie się więcej.
Tak jak pisała Magdyska, dla Czarnuszka ten szpital to "szczęście w nieszczęściu". Mam nadzieję, że chłopak tam nieco odżyje i poczuje się lepiej.

Guest ursa81
Posted

Tymczasem nie udało mi się skombinować kasy dla Czarnuszka... :-(

Posted

Cioteczki, czekać tydzień!!! Na co??? Weszłam dopiero na wątek Czarnuszka, a zaczął się 29 marca 2008 r.!!! Jejku, tyle czasu nie można ustalić co mu dolega???.:shake: Głupio zapytam, czy ktoś mu zaglądał do pyska z tych wetów?. Mam wrażenie, że nikomu z wetów nie zależy na dobru tego psiaka.Innych refleksji mieć naprawdę nie można.Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało,że w pysku był wbity patyk albo ostra kość.
Cioteczki, zawieźcie Czarnuszka do prawdziwego weta, np. na ul.Kosiarzy/ jeśli nie przekręciłam nazwy/ !!! Zapłacę rachunki.Tylko niech w końcu ktoś mu pomoże!!!

Posted

zachary napisał(a):
Cioteczki, czekać tydzień!!! Na co??? Weszłam dopiero na wątek Czarnuszka, a zaczął się 29 marca 2008 r.!!! Jejku, tyle czasu nie można ustalić co mu dolega???.:shake: Głupio zapytam, czy ktoś mu zaglądał do pyska z tych wetów?. Mam wrażenie, że nikomu z wetów nie zależy na dobru tego psiaka.Innych refleksji mieć naprawdę nie można.Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało,że w pysku był wbity patyk albo ostra kość.
Cioteczki, zawieźcie Czarnuszka do prawdziwego weta, np. na ul.Kosiarzy/ jeśli nie przekręciłam nazwy/ !!! Zapłacę rachunki.Tylko niech w końcu ktoś mu pomoże!!!


Zachary, to nie takie proste :shake: Czarnuś nie będzie wydany dopóki jest leczony w schronie. A nawet gdyby nam go wydali, to tylko do adopcji. A domu dla niego nie mamy :-( Gdybyśmy mieli choćby DT (choćby płatne) to już sprawa byłaby prostsza. Wtedy moglibyśmy zabrać Czarnusia do dobrego weta i moglibyśmy porobić mu konkretne badania. Trzeba pamiętać, że Czarnuś był w cięzkim stanie po zakleszczeniu. Wg wszelkiego prawdopodobieństwa jest po bebeszjozie. Nie wiemy w jakim stanie jest jego wątroba i nerki. Nie wiem czy przy antybiotyku dostaje leki osłonowe. Jest sporo niewiadomych :shake:
Jednak bez domu dla Czarnuszka nic nie możemy zrobić :placz:
I choć serce mnie boli na myśl o nim to w chwili obecnej mogę tylko czekać i szukać mu domu.

Posted

Dzięki Margo05 za odpowiedź.Smutne to, co piszesz.:-( A czy nie dałoby się umieścić Czarnuszka w jakimś hoteliku? Wtedy miałby większe szanse na wyleczenie.Nie mogę pojąć dlaczego nie możecie uzyskać konkretnych info o zdrowiu psinki.Jedno jest wytłumaczenie.Psów w schronie jest mnóstwo i co tam jakiś biedny kundel, może gdyby był rasowcem?...Zresztą, nie ma kasy na lepszą diagnostykę,poważniejsze leczenie...On jest taki piękny.

Posted

hotelik to koszt około 600zł miesięcznie

moment...ktos na watku blackiego szukał dla psa DT
ale to i tak za drogo:shake:

hotelik plus leczenie....
będzie trudno wydolić nam z samych bazarków:-(

myślę ze to ze czruś jest kundelkiem to duży plus....
często bywa tak ze w schronach za rasowe psy żądają kilkaset zł....za tyle samo można kupić szczeniaka u pseudohodoffy:angryy:
i jak tu walczyć z bezdomnością:shake:

Posted

To jest właśnie największy problem. Kasa. Tak jak już wspominałam, nie jestem w sanie pokryć takich kosztów. A Rotek ma rację, z samych bazarków nie damy rady :shake: Aukcje cegiełkowe raczej nie mają szans przy wpłacie na konto prywatne. Musiałoby to iść przez jakąś Fundację. A Czarnuś nie jest pod opieką żadnej Fundacji :shake:.
W chwili obecnej mamy dzięki Bumerang 50 zł. Coś wpłynie z bazarku Roz. Ja dostałam wczoraj extra 40 zł. od szefa. Miał dzień dobroci, więc przeznaczam to na Czarnuszka. Póki co to pewne 90 zł. A gdzie jeszcze do kosztu hotelika? A wet? A odpowiednia karma? Chwilowo to całkowita abstrakcja :shake:
Szczerze mówiąc nie wiem co zrobić. Może uda mi się porozmawiać z Mamą koleżanki mojej córki (tej, która była z nami w schronisku). Jednak ona jest również w kiepskiej sytuacji. Wychowuje sama dwie córki. Alimentów nie ma, więc utrzymują się z tego co zarobi. Bardzo chcą psa, ale obawiają się kosztów utrzymania dużego zwierzaka. Chcę jej zaproponować częściowe przejęcie kosztów utrzymania Czarnuszka. Może to ją uspokoi. Wiem, że dobrze by dbały o psa. Co o tym myślicie?

Posted

poki co to najlepszy pomysł

margo a jeszcze zdiwisz się jak pisak będzie miał u nich dobrze:loveu:
psu do szczęścia nie jest potrzebna złota poduszka i skórzana obroża.....

też kiedyś mialam podobne obawy....
a jak później się okazało pies trafił do superrodzinki:loveu:
i skończyło sie na tym ze od czasu do czasu pokrywam tylko koszty szczepień... nic więcej....

Posted

Margo05 napisał(a):
Spróbuję się z nią spotkać i pogadać

Margo, porozmawiaj proszé i powiedz jej ze nie ponosilaby zadnych kosztów jesli zgodzi sié na platne DT.

Na poczátek zadeklarujé 100zl na jego utrzymanie (leczenie - tez dolozé), zachary tez deklarowal wsparcie finansowe. Musimy go stamtád wyadoptowac zatem - nawet na DT.

Posted

rotek_ napisał(a):
poki co to najlepszy pomysł

margo a jeszcze zdiwisz się jak pisak będzie miał u nich dobrze:loveu:
psu do szczęścia nie jest potrzebna złota poduszka i skórzana obroża.....

też kiedyś mialam podobne obawy....
a jak później się okazało pies trafił do superrodzinki:loveu:
i skończyło sie na tym ze od czasu do czasu pokrywam tylko koszty szczepień... nic więcej....

Ja bym nie miała nic przeciwko, żeby był w superrodzince :evil_lol:

emilia2280 napisał(a):
Margo, porozmawiaj proszé i powiedz jej ze nie ponosilaby zadnych kosztów jesli zgodzi sié na platne DT.

Na poczátek zadeklarujé 100zl na jego utrzymanie (leczenie - tez dolozé), zachary tez deklarowal wsparcie finansowe. Musimy go stamtád wyadoptowac zatem - nawet na DT.

Emilia, pięknie dziękuję :loveu::loveu::loveu: Po powrocie do domu spróbuj się do niej dodzwonić.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...