Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Edit: widzę - Czeczotka :shake:

ID
: 2229/09/P; 2142/06; 1905/06; 0723/05
Gatunek: PIES [ MIESZANIEC ]
Masc
: biała w czarne łaty
Waga: 15,000
Skad: SM z Armii Ludowej

Jeśli jest na stronie kwarantanny, to albo zwiała albo wyrzucona. Albo ugryzła, ale wtedy piszą, skąd jest? Bo chyba zwroty jako takie nie trafiają na stronę kwarantanny?
Ciekawe, co z nią jest nie tak, że znowu wraca.

Posted

Dzwonić? Albo nie odbiorą, albo nakłamią.
No chyba, że się im zgubiła albo została odpięta sprzed sklepu - ale to schronisko powinno do nich zadzwonić i poprosić, żeby odebrali.

Posted

Nie chce się wtrącać ale czy schronisko zadzwoni?
Czy schronisko powiadomiło że Mela jest już dawno do adopcji?
Schronisko potrafi "rzucać słuchawką" ale zadzwonić?
To chyba już wyższy poziom myślenia:shake:.

Może zadzwońcie? Najwyżej Jej nie wezmą...ale jak się naprawdę zgubiła?

Posted

Jak ich pies wraca, to dzwonią. Jak ma nie ich chipa, to też. Czasem nawet po tatuażu schronisko szuka właściciela - tak było z tym erdelem Alfem / Patrolem. Z tym to nawet jakoś przyzwoicie działa. No, jakoś działa.
Chętni do adopcji to inna bajka - banda natrętów :diabloti:

Posted

A ja mam takie pytanie apropos tych spotów z gwiazdami...Czy można je gdzieś wstawiać...chciałam sobie wstawić z moim Alexem do podpisu na dogo...można...?

Posted

Dziś do adopcji pojechała ta sunia :



Nie miałam okazji porozmawiać z nowymi opiekunkami - wracałam ze spaceru z kilkoma psami, a sunia już wchodziła do samochodu. Adoptowały ją dwie młode dziewczyny, wyglądały ok.

Bera, która została adoptowana 18 lipca i po kilku tygodniach zwrócona z adopcji (mówiłam, że nie jest odpowiednim psem do dzieci, uparli się i jaki był powód zwrotu ? "agresja w stosunku do dzieci" ) - dziś została ponownie adoptowana Pojechała do domu z kilkuhektarowym ogrodem, jako pies towarzyszący starszemu małżeństwu. Wcześniej Państwo mieli mieszańca wielkości bernardyna, więc myślę, że dadzą sobie z nią radę.

Trzy tygodnie temu adoptowana została Łajka :



Niestety nie było mnie przy adopcji, ale mam nadzieję, że trafiła do dobrego domu - to bardzo kochana, ciepła przylepa.

Posted

Meluś!!!:multi: Strasznie się cieszę-wreszcie się doczekała!!!

Aha miałam pytanie o Mufkę ale wydaje mi się że jest to "jednorazowe" i na pytaniu się skończy....szkoda... bardzo polubiłam tą złośnicę- jest wredna kiedy trzeba, potrafi być też słodka, charakterna i milusińska zarazem.

Posted

Pani która kontaktowała się ze mną w sprawie Mufki była w sobotę ale wzięła inną sunię, która jak mówiła była bardziej potrzebująca.
Obiecała przesłać mi Jej zdjęcia-to wstawię.
Dobrze że jakaś suncia znalazła dom a mam nadzieję Mufce również wkrótce się poszczęści.
Aha chciałyśmy Ją przenieść do kliperka- blisko biura- gdzie miałaby większe szansę na adopcje ale opiekun zajmujący się tymi psami powiedział mi że on tu rządzi:-o i decyduje o tym jakie psy trafiają "pod biuro".
Szlak mnie trafił:mad:.

Posted

W związku z remontami na Paluchu, nastąpiły spore roszady w boksach - przykładowo, rozdzielono 4 moich podopiecznych: jedna sunia została w sektorze 2, reszta została przeniesiona do nowej klatki.
Dzięki pomocy opiekuna udało się nam przywrócić dawny stan boksu, ale przy okazji tej zamiany przybyła mi dwójka podopiecznych - samiec, który wygląda jak krzyżówka owczarka belgijskiego z jakimś przegubowcem i sunia: śliczna, niewiarygodnie przerażona, bez numeru, bez mikrochipa, bez historii i być może szczenna. Nikt nie wie, skąd się wzięła w jednej z bud nowego boksu

Posted

Ten schroniskowy chaos zaczyna mnie przytłaczać. Ciągłe przenosiny, psy niespodzianki (nawet dla opiekuna).
Wczoraj wszystkie sunieczki wyszły. Beka czuje się chyba lepiej, choć guzy są duże. Biegała i szalała na spacerze aż miło się na nią patrzyło (a raczej za nią biegało).
Mimo spacerów dzień był przykry. Co tydzień patrzeć na to przepełnienie, codziennie mieć świadomość jaka sytuacja tam panuje.... :-(
Wczoraj weszłyśmy po wózek na kociarnie i całkowicie się rozkleiłam. Psy mają źle przez przepełnienie, ale chociaż niektóre mają wolontariuszy, ktoś się o nie troszczy. A koty to takie sieroty. Siedzą same w małym pokoju (zajmują prawie każde miejsce na podłodze). Nikt chyba im nie robi ogłoszeń. Nie mają normalnej kwaratanny, kociaki mają gorzej niż szczeniaki (duża śmiertelność). Czy to jest normalne żeby warszawskie bezdomne koty miały do dyspozycji 1 budynek i to w większości zajęty przez psy.
Czy ktoś wie może jak wygląda koci wolontariat?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...