Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 469
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem, co mam napisać. Stanęłam przed najtrudniejszym wyborem w mojej już trzyletniej działalności...

Hubert nie ma co ukrywać w hotelu szczęśliwy nie był - po oddaniu go z warunków mieszkaniowych, wcześniej miał dobry tymczas... bardzo pogorszyły się jego stawy. Z trudem chodzi, łapy tylne siadają, wczoraj podobno ledwo wstawał.. Natomiast wydałam go ludziom bardzo biednym. Oni go tulili, śpią z kotem w łóżku, ale żyją w biedzie..Pani mnie zapewniała, żebym się nie bała, że żadnej krzywdy mieć nie będzie..

Czy miałam im powiedzieć nie wydam tu psa, bo za biednie zyją, jak oni tu mieszkają dwa lata..oczywiscie będę wszystko sprawdzać, kontrolować, Ola tu podjedzie..Dobrze że to Kraków, za Hutą, więc w miarę więc blisko..

Stanęłam przed takim wyborem: czy dać psu ludzi, czego on najbardziej pragnie, czy skazać go dalej na hotel.. a fakty są takie że Hubert jest w Krakowie od stycznia: było wszystko: ogłoszenia prasowe, trzy razy występ w "Kundlu", teraz 500 plakatów.. nie wiem, czy dobrze zrobiłam.

umowa jest taka, że mam prawo odebrac psa w ciągu trzech miesięcy bez podania przyczyny i w ogóle jest bardzo szczegółowa. Ludzie wiedza też, że gdyby cokolwiek działo się z psem medycznie niepokojącego to my się zajmiemy z Olą wszystkim..

Pani przywitała Huberta tak: Ale śliczny, kochany calowała go.. on ja lizał po rekach.. mi się chce płakać..czy nie powinnam ludziom biednym wydawać psa, którego zycie juz długie nie będzie... niestety nie ma co ukrywać. To staruszek.. Mogłam go zawieźć do hotelu gdzie jego stan psychiczny dobry nie jest.. wiem co mowię bo pamietam go z tymczasu..pies się zmienił..

dziś zaczęłam się pierwszy raz powaznie zstanwaiać nad tym, czy nie zostawić wolontariatu, bo to potwornie trudne dla mnie zaczyna psychicznie być.. chcę dobrze ale chyba za dużo nieszcześcia widzę i może nie mam racji, moze już nie wiem, co robić..

Najgorsze jest jeszcze to, że Hubertowi bardzo trudno cokolwiek znaleźc bo nie toleruje ani suk ani psów.. a jego łapy tylne są coraz nizej nad ziemią..

jest mi przykro, że nie ma takiego domu jaki bym chciała mu dać.. z drugiej strony nie zostawię go bez opieki, a może psu bieda nie przeszakdza... ja nie wiem, gubię się,.

Posted

[quote name='AgaG']Nie wiem, co mam napisać. Stanęłam przed najtrudniejszym wyborem w mojej już trzyletniej działalności...

.. Natomiast wydałam go ludziom bardzo biednym. Oni go tulili, śpią z kotem w łóżku, ale żyją w biedzie..Pani mnie zapewniała, żebym się nie bała, że żadnej krzywdy mieć nie będzie..


jest mi przykro, że nie ma takiego domu jaki bym chciała mu dać.. z drugiej strony nie zostawię go bez opieki, a może psu bieda nie przeszakdza... ja nie wiem, gubię się,.


Aga, dalas temu psu wszystko, co moglas.....
Stan posiadania na szczescie nie ma nic wspolnego z opieka i miloscia do zwierzat.
Ten kochany staruszek nie potrzebuje super domu z ogrodem, ale kochajacego dbajacego opiekuna i jesli ludzie, ktorym go powierzylas tacy sa, to bedzie z pewnoscia szczesliwy ..... Najwazniejsze to cieplo i opieka dla starego psiaka.
Jemu nie potrzeba dlugich spacerow, ani wycieczek za miasto, ani nawet towarzystwa innych psow do zabaw .....
Wielkie dzieki dla Ciebie za poswiecenie .....

Posted

Aga, moim zdaniem wybrałaś dla Huberta to, co było najlepsze. W nowym domu będzie go czekać miłość i zupełny brak samotności. Będzie miał swojego człowieka, którego będzie mógł w pełni kochać.

Może państwo sobie jakoś poradzą. Nie wierzę, że nie będą chcieli dla Huberta dobrze. Zawsze można zrobić bazarki i wspomóc nowych właścicieli finansowo.

Agnieszka, jesteś naprawdę wielką osobą, a Hubert będzie Ci wdzięczny do samego końca!

Posted

Ja tez myślę, że ten Dom może się okazać dla Niego najlepszy.
Jeśli przyjęli Go mimo swojej nienajlepszej sytuacji materialnej, to prawdopodobnie mają dobre serca i wiele miłości dla zwierząt.

Wierzę głęboko w to, że będzie MU tam dobrze - zasłużył na te ostatnie lata przepełnione Miłoscią.

Posted

Tacy ludzie czasami nie maja co sobie do jedzenia zrobic ale psu kupuja co najlepsze...napewno daza go wielka miloscia i nie mozna ludzi skreslac po ilosci pieniedzy..najczesciej tacy ludzie maja wielkie serce i to sie liczy;)Jak cos to pomozemy:)

Posted

Najważniejsze żeby był szczęśliwy. Może to właśnie ten jeden jedyny wymarzony domek Huberta. Jeśli właściciele będą potrzebowali pieniędzy na karmę czy leczenie - daj znać, pomożemy. Hubert miał wielkie szczęście że trafił pod Twoją opiekę. Tak jak wiele innych psów. Dziękuję że jesteś Aga!

Posted

[quote name='AgaG']Nie wiem, co mam napisać. Stanęłam przed najtrudniejszym wyborem w mojej już trzyletniej działalności...]

Zawsze wybory są strasznie trudne i nigdy nie będziemy pewni dopóki nie wybierzemy....

[Pani przywitała Huberta tak: Ale śliczny, kochany calowała go.. on ja lizał po rekach.. mi się chce płakać..]

Ja ryczę, łzy mi się leją:placz:i brak słów na słowa pani i język Huberta...

[dziś zaczęłam się pierwszy raz powaznie zstanwaiać nad tym, czy nie zostawić wolontariatu, bo to potwornie trudne dla mnie zaczyna psychicznie być.. chcę dobrze ale chyba za dużo nieszcześcia widzę i może nie mam racji, moze już nie wiem, co robić..]


AgaG, każda praca wyczerpuje, a szczególnie już ta gdzie w gre wchodza uczucia, gdzie jest masę empatii.Nie zmieniaj się i nie rezygnuj.Jesteś potrzebna.Najbardziej przecież tym, którzy nie umieja mówic, i którzy bez Ciebie zupełnie sobie nie poradzą.

Posted

Też uważam że to dobry pomysŁ, liczy się serce i chęć pomocy a nie pieniądze...cóż byŁoby mi bardzo przykro jeśli ktoś nie powierzyŁby mi zwierzaka tylko dlatego że jestem biedna...pochodzę wŁaśnie z takiej rodziny i wiem że majątek to nie wszystko. Nie zostawimy przecież tych ludzi samym sobie. Mam nadzieję że to będzie ostatni dom Huberta, do samego końca !!!

Posted

Aga- jakie życie miałby ten pies w przytulisku lub nawet hoteliku…nawet najlepsze warunki nie zapewnią psu tego co najważniejsze-MIŁOŚCI
Trafiłam na ten wątek zupełnie niedawno, ale jeśli Hubert będzie potrzebował jakiegoś wsparcia to poproszę o pw – w miarę swoich możliwości pomogę.
Ja uważam, że powinnaś Państwu powiedzieć, że jeśli będą mieli jakieś problemy w zakupie leków dla psa to żeby Ci dali znać – żeby nie było tak, że Hubert nie jest leczony, bo Państwa nie stać na zakup leków.
W razie czego zrobi się bazarki i będzie dobrze !!!
Najważniejsze żeby Hubert miał kochających ludzi przy sobie na te ostatnie lata swojego życia.

Posted

Już dzwoniłam wieczorem, bo nie wytrzymałam. pani mowi, ze zjadł ze smakiem makaron z kiszką i że dużo pije, i że wciąz chodzą na spacerki i że on się czasem przewraca przez tylne łapki, ale jest kochany. mówi, ze wciąż ją liże po nogach i się łasi. opowiadała mi, ze kot którego mają wzięli od alkoholika, który go bił. Kot trochę syczał na Huberta i pani się bała, żeby Hubertowi oczu nie wydrapał - tak mi powiedziała. Dodała, że póki kot nie polubi Huberta, to jak będą razem jechać na jej komisję lekarską (pani jest na rencie) to pojadą z Hubertem, bo się bała zostawić go w domu sam na sam z kotem. ja mówiłam, że Hubert na pewno się z kotem dogada.. mówi do niego Misiu, dziekowała mi za psa..
Nie martwcie się. Do Huberta pojedzie karma, posłanie, koc. a gdyby tylko on był chory to z Olą będziemy go wozic do weta. Na szczęscie to jest Kraków. Zostawiłam mu na odrobaczenie, bo byłam dziś u mojej wetki i mi dała w podarunku, choć chciałam kupić. Hubertowi zawiozłam też artoflex. Pani obiecała, że mogę dzwonić ile razy chcę.. mnie dziś tak z nerwów brzuch bolał, ale faktyem jest dopiero Ci ludzie zachwycają się tym psem i mówią o nim z miłością. Pani powiedziała, że Hubert może spać z nią w łóżku .

Posted

Jutro wkleję jego fotki z panią.. i bardzo dziękuję za słowa otuchy dla mnie.. ja bardzo przejmuję się losem Misiaczka Huberta i zrobię wszystko by mu niczego nie brakowało. Teraz ma ludzi cały czas obok siebie..jest wreszcie tulony.. Kochany dobry pies.. tyle przeszedł.

Posted

Agaa, jestes fantastyczna,wrazliwa osoba i prosze Cie nie miej watpliwosci czy dobrze postapilas.Oddalas psa ludziom wielkiego serca,ktorym problemy finansowe nie stanely na przeszkodzie a jesli bedzie potrzeba to ja rowniez chetnie pomoge finansowo.Moze rzeczywiscie poinformuj tych Panstwa ze jest tylu chetnych do pomocy.
Jestem bardzo wzruszona bo prawde mowiac troche watpilam ze Hubercikowi sie poszczesci....Dziekuje raz jeszcze i prosze nie rezygnuj z tego co robisz..

Posted

[quote name='AgaG']Nie wiem, co mam napisać. Stanęłam przed najtrudniejszym wyborem w mojej już trzyletniej działalności...

Hubert nie ma co ukrywać w hotelu szczęśliwy nie był - po oddaniu go z warunków mieszkaniowych, wcześniej miał dobry tymczas... bardzo pogorszyły się jego stawy. Z trudem chodzi, łapy tylne siadają, wczoraj podobno ledwo wstawał.. Natomiast wydałam go ludziom bardzo biednym. Oni go tulili, śpią z kotem w łóżku, ale żyją w biedzie..Pani mnie zapewniała, żebym się nie bała, że żadnej krzywdy mieć nie będzie..

Czy miałam im powiedzieć nie wydam tu psa, bo za biednie zyją, jak oni tu mieszkają dwa lata..oczywiscie będę wszystko sprawdzać, kontrolować, Ola tu podjedzie..Dobrze że to Kraków, za Hutą, więc w miarę więc blisko..

Stanęłam przed takim wyborem: czy dać psu ludzi, czego on najbardziej pragnie, czy skazać go dalej na hotel.. a fakty są takie że Hubert jest w Krakowie od stycznia: było wszystko: ogłoszenia prasowe, trzy razy występ w "Kundlu", teraz 500 plakatów.. nie wiem, czy dobrze zrobiłam.

umowa jest taka, że mam prawo odebrac psa w ciągu trzech miesięcy bez podania przyczyny i w ogóle jest bardzo szczegółowa. Ludzie wiedza też, że gdyby cokolwiek działo się z psem medycznie niepokojącego to my się zajmiemy z Olą wszystkim..

Pani przywitała Huberta tak: Ale śliczny, kochany calowała go.. on ja lizał po rekach.. mi się chce płakać..czy nie powinnam ludziom biednym wydawać psa, którego zycie juz długie nie będzie... niestety nie ma co ukrywać. To staruszek.. Mogłam go zawieźć do hotelu gdzie jego stan psychiczny dobry nie jest.. wiem co mowię bo pamietam go z tymczasu..pies się zmienił..

dziś zaczęłam się pierwszy raz powaznie zstanwaiać nad tym, czy nie zostawić wolontariatu, bo to potwornie trudne dla mnie zaczyna psychicznie być.. chcę dobrze ale chyba za dużo nieszcześcia widzę i może nie mam racji, moze już nie wiem, co robić..

Najgorsze jest jeszcze to, że Hubertowi bardzo trudno cokolwiek znaleźc bo nie toleruje ani suk ani psów.. a jego łapy tylne są coraz nizej nad ziemią..

jest mi przykro, że nie ma takiego domu jaki bym chciała mu dać.. z drugiej strony nie zostawię go bez opieki, a może psu bieda nie przeszakdza... ja nie wiem, gubię się,.

Aga nie wiedzilam ,że Hubert ma watek ,dzisiaj odnalazłam przez przypadek , ale napisze to co ci juz powiedzilam
Dla Huberta bylo to najlepsze rozwiazanie bo tak jak ci mówilam on popadal w głeboka depresje w hotelu ,to byl bardzo smutny pies i jak przychodzilam do hotelu wszystkie sie cieszyły skakaly z radosci tylko Hubercik patrzył tymi sutnymi oczkami i serce czlowiekowi sie krajało .
bardzo lubil smakołyki ,a ostatnio nawet mieska nie chciał jesc i chowal sie do budy.
To ze ludzie biedni to jakie ma znaczenie ,najwazniejsze że maja dobre serce i lepiej im pomóc w utrzymaniu Huberta niz zeby pies ,ktory siedzila 10 lat w schronisku ,potem na dt ,potem 2 miesiace w domu i znow kratki mial umierac i spedzic ostatnie dni za tymi kratkami.
Aga zrobilas to co w danym momenie bylo najlepsze dla psa .

Posted

AgaG napisał(a):
Już dzwoniłam wieczorem, bo nie wytrzymałam. pani mowi, ze zjadł ze smakiem makaron z kiszką i że dużo pije, i że wciąz chodzą na spacerki i że on się czasem przewraca przez tylne łapki, ale jest kochany. mówi, ze wciąż ją liże po nogach i się łasi. opowiadała mi, ze kot którego mają wzięli od alkoholika, który go bił. Kot trochę syczał na Huberta i pani się bała, żeby Hubertowi oczu nie wydrapał - tak mi powiedziała. Dodała, że póki kot nie polubi Huberta, to jak będą razem jechać na jej komisję lekarską (pani jest na rencie) to pojadą z Hubertem, bo się bała zostawić go w domu sam na sam z kotem. ja mówiłam, że Hubert na pewno się z kotem dogada.. mówi do niego Misiu, dziekowała mi za psa..
Nie martwcie się. Do Huberta pojedzie karma, posłanie, koc. a gdyby tylko on był chory to z Olą będziemy go wozic do weta. Na szczęscie to jest Kraków. Zostawiłam mu na odrobaczenie, bo byłam dziś u mojej wetki i mi dała w podarunku, choć chciałam kupić. Hubertowi zawiozłam też artoflex. Pani obiecała, że mogę dzwonić ile razy chcę.. mnie dziś tak z nerwów brzuch bolał, ale faktyem jest dopiero Ci ludzie zachwycają się tym psem i mówią o nim z miłością. Pani powiedziała, że Hubert może spać z nią w łóżku .

czyta się coś takiego i czŁowik od razu pŁacze ...ze szczęścia. Hubert w Łóżku :)

Posted

Ola była dziś u państwa z wizytą niezapowiedzianą, bo państwo mieli komórki rozładowane. Hubert dostał od nas miseczki, puszki z karmą, makaron, pasztety w puszce, ryż, kocyk. Gdy Ola przyjechała, Hubert siedział państwem w ogrodzie, leżał na podusi, a jego pani prała. Zapatrzony w panią. Stało jedzonko jego ze śniadania makaronik z czymś, :pW nocy spał koło kanapy bo się nie bardzo mieścił, ale pyszczek trzymał na podusi swojej Pani. Państwo przchwalają się nim u sąsiadów, którzy byli go ogladać. Wybierają się z nim na rodzinny spacer na błonia. Wiedzą, że nie lubi psów i im to nie przeszkadza. Ola im dała kaganiec, żeby mogli mieć w autobusie. Hubert wreszczie ma dużo spacerów. Pani go wciąż tuli i całuje. Jestem spokojna o niego. Państwo wiedzą że w razie pogorszenia zdrowia jeden telefon do nas i jesteśmy by go zawieźć do weta. Niedługo jak się zaaklimatyzuje zajmiemy się tymi stawami.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...