kasikitd Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 luka1 napisał(a):Będzie dobrze, on wiele przeżył ostatnio i może troszeczke odbiło sie to na jego systemie nerwowym. Trzymam kciuki. Mam wrażenie, że on nie tylko ostatnio wiele przeżył, ale hen, hen, kiedyś zanim trafił do schroniska. Jak podnoszę jakiś badyl albo wczoraj rurę do odkurzacza, by ją zainstalować to on się po prostu strasznie boi, kuli się i przywiera do ziemi. Bardzo dziwne, tak samo jak nie darzy szczególną sympatią niektórych facetów.Czasem jak widzi takiego na ulicy, to staje jak wryty i się gapi i jeży.Z całą pewnością dzieciństwo jego nie było sielskie.Myślę, że w warunkach schroniskowych, psy z traumatycznymi doświadczeniami przybierają w ramach mechanizmów obronnych jakąś " maskę", by przetrwać, dopiero pewne rzeczy wychodzą w domach, kiedy już taki psiunek czuje się bezpieczniej. Taka moja filozofia, ale może brednie plotę, nie wiem. Widzę po Nesloniku, że powoli jakby wychodzą jakieś z niego emocje, widzę, że jest przy tej swojej sile i odporności, bardzo wrażliwym psem, bardzo czułym. Jeśli tylko Neslonikowi nic powaznego nie będzie dolegało, ze wszystkim sobie damy radę.Nie wiem jak muszą cierpieć mniej odporne psy, nie wiem po co komu takie cieprpienie, bo jeśli chodzi o ludzi, to jakoś to logicznie mozna wytłumaczyć, ale to nie miejsce na filozofię. Ze zwierzakami, to ja sobie nie umiem tego wytłumaczyć, a to będzie moje pierwsze pytanie do Pana Boga, jeśli będę miała możliwość je zadać :diabloti: Quote
luka1 Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 A ludzie myśla że zwierzaki to bezmyślna kupa mięs i futro, a nawet "głpia" glizda musi kumac by nie zginąć. Cieszyć się tylko wypada, że Nelsonowi przyszło żyć wśród takich ludzi jat Ty. Quote
kasikitd Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 Bo większość ludzi wychowywana jest na braku empatii, gdyby tak rodzice bardziej uwrażliwiali swoje dzieciaki na cierpienie bezbronnych istot, to być może sytuacja byłaby lepsza, a tak od pokoleń taka obojętność uważana jest za normę, szczególnie na wsiach. Cóż może to się kiedyś zmieni...kościół mógłby coś tu więcej zrobić, ale ma ciekawsze zajęcia.Tylko ten biedny św. Franciszek troszkę ratuje tu honor, ale to było dawno i już nieprawda :diabloti: Quote
Hotel KADIF Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 kasikitd napisał(a):Bo większość ludzi wychowywana jest na braku empatii, gdyby tak rodzice bardziej uwrażliwiali swoje dzieciaki na cierpienie bezbronnych istot, to być może sytuacja byłaby lepsza, a tak od pokoleń taka obojętność uważana jest za normę, szczególnie na wsiach. Cóż może to się kiedyś zmieni...kościół mógłby coś tu więcej zrobić, ale ma ciekawsze zajęcia.Tylko ten biedny św. Franciszek troszkę ratuje tu honor, ale to było dawno i już nieprawda :diabloti: Kasiu! Znasz mnie i poznałaś moje dzieciaki!! Gwarantuję, że mój Łukaszek nigdy nie podpali kota....Nie obleje żrącą substancją psiego ogona i nie podpali..... jak zobaczy potrącone zwierzę to na 100% pomoże!! Już ja się o to postaram .....:mad::-x:grab:!!!! Jeśli chodzi o Nelsona.... Niestety! Psy ze schronisk tak mają :placz:!! Rozmawiałyśmy o moim tymczasie Bernim... został uśpiony po półtoramiesięcznej adopcji :placz:! Tak naprawdę nie wiemy jaka jest ich przeszłość, co ich w życiu spotkało, dlaczego Nelson nie ma łapy, dlaczego nie lubi facetów, dlaczego boi się podniesionej rury od odkurzacza. Nelsoniasty siedział w azylu 6 lat.... :placz: Ale na 100 % pamięta czas wcześniejszy.... Psychicznie... A fizycznie? Co się stało z tą łapą???!!! Może dopiero teraz po x latach uraz którego doznał wychodzi na jaw, właśnie w ten sposób.... Kasiulku!!! Jakby co dawaj sygnał ...przyjadę do Ciebie w trzy sekundy i będziemy działać :evil_lol:! I piękna, czarna głowa do góry :mad:! Quote
kasikitd Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 Dzięki Anulka, Neslonik będzie żyć długo zdrowy, otoczony troską i miłością, żadnych innych opcji nie przyjmuję, po prostu NIE i już. Nie wiem czy GÓRA to słyszy, ale mam nadzieję, że jest podobnego zdania :diabloti: Myślę, że on wszystko bardzo przeżywa i tyle się dzieje w jego życiu, że musi mieć więcej czasu na to, by to wszystko sobie ułożyć. Na razie nie będę dostarczała mu zbyt dużo bodźców ( szczególnie kontaktów osiedlowych z suczkami :evil_lol: ) no i zobaczymy co mój wet powie. A co do Twoich świetnych dzieciaków, to nie mam wątpliwości, im zwierzęta są tak potrzebne do życia jak powietrze, widziałam zaangażowanie przy Nelsonie i błagania które będzie trzymało jego smycz.Wiedzą, że trzeba się nimi opiekować i je miziać:loveu: Quote
Hotel KADIF Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 [quote name='kasikitd']Dzięki Anulka, Neslonik będzie żyć długo zdrowy, otoczony troską i miłością, żadnych innych opcji nie przyjmuję, po prostu NIE i już. Nie wiem czy GÓRA to słyszy, ale mam nadzieję, że jest podobnego zdania :diabloti: Myślę, że on wszystko bardzo przeżywa i tyle się dzieje w jego życiu, że musi mieć więcej czasu na to, by to wszystko sobie ułożyć. Na razie nie będę dostarczała mu zbyt dużo bodźców ( szczególnie kontaktów osiedlowych z suczkami :evil_lol: ) no i zobaczymy co mój wet powie. [quote] Kasiu !!! I sie poryczałam w tym momencie!!! :placz: Cieszę się, że TEN pies trafił do CIEBIE!!!! I tyle......:-( Sie wzruszyłam.....:placz:!!! Quote
Wet-siostra Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 Kurczaczek,zmartwiłaś mnie,Kasiulko...Twój opis objawów przypomina padaczkę...Ale ja wierzę,że to tylko jakieś chwilowe rozemocjowanie...Nelsonik jest jeszcze na etapie socjalizacji z Tobą,nowe miejsce,nowe wrażenia...Pewnie za dużo już wcześniej przeszedł... NO PEWNIE ŻE MUSI BYĆ ZDROWY!!!Ja jak poszłam z moim Kolim do weta,to myślałam,że padnę,jak mnie spytał,czy zdarzało się,że psiak tracił przytomność...Jak powiedziałam,że nie,usłyszałam,że mam go nie forsować,bo pies bez jednej łapy inaczej funkcjonuje,bardziej obciąża serce itd itp...Pół nocy potem nie spałam... Trzymam kciuki za Nelsona! Skoro teraz jest już dobrze,może po prostu przeholował... Trzymajcie się,Ty i Nelson!!!Napisz koniecznie,co powiedział wet... Quote
kasikitd Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 Wet Siostro Nelsonik miał świadomość podczas tego ataku, biegał po domu i podkurczał łapki, nie rzucał się, nie wiem co to było, atak padaczki wydaje mi się inny, chyba, że to jakieś nieswoiste objawy, ale mam nadzieję, że go tylko przeforsowałam. Quote
Wet-siostra Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 A wzrok???Był rozbiegany???Ślinił się???Może,jeśli nie padaczka(OBY...)to reumatyzm go złapał??? Quote
kasikitd Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 Wzrok miał zamglony i absolutnie się nie ślinił, był jak najbardziej przytomny, tylko strasznie pobudzony i coś dziwnego działo się z jego tylnimi łapkami, jakby jeździł na rowerze, przy tym wszystkim po prostu latał po domu nie patrząc na sprzęty. Ale teraz jesteśmy po wieczornym spacerze, o wiele łagodniejszym i jest jak na razie ok ;) Quote
zdrojka Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 Faktycznie dziwne te objawy, na padaczkę mi to nie wygląda, ale się nie znam, więc zobaczymy, co wet powie. Ale chyba masz rację, za dużo wrażeń, ruchu i tyle :p Quote
asiamm Posted April 27, 2008 Author Posted April 27, 2008 mi też się prawdopodobna wydaje nadmierna aktywność na spacerkach, bo w końcu tyle lat siedział ograniczony boksem, nawet na krótkie spacery nie chodził, a tu nagle taki raj na ziemii będzie dobrze! musi być dobrze! Quote
epe Posted April 27, 2008 Posted April 27, 2008 Pozwolę sobie też zabrać głos w sprawie. Mój Krystian ma coprawda łapę,ale stara się jej nie używać-jak stoi,trzyma ją w górze-praktycznie jest 3-łapkowcem. Dziewczyny ze schronu brały go na spacery i mówiły,że jak za długo pobiegał,to miał zakwasy!? Ale nie wytłumaczyły mi czym się to objawiało. Jak go wzięłam,to biegał jak szalony,ale robił sobie przerwy. Teraz po prawie roku,już tak dużo nie biega-na początku,po wujściu na spacer-tak,a potem woli poleżeć i na koniec godzinnego spaceru jeszcze trochę biega,ale tak "spokojnie" Może Nelsona po tych spacerach bolały łapy-mięśnie i dlatego tak dziwnie się zachowywał? Quote
Wet-siostra Posted April 28, 2008 Posted April 28, 2008 Może...Bo choć czasem padaczka przybiera bardzo różne formy i daje różne objawy,to jednak bardzo bym chciała i trzymam kciuki za to,by to było zwykłe przemęczenie,pobudzenie,zakwasy czy cokolwiek innego... Nelsonik MUSI być zdrowy!!! Quote
kasikitd Posted April 28, 2008 Posted April 28, 2008 Ja już chyba znam odpowiedź,myślałam, myślałam i wymyśliłam, szkoda, że wcześniej sobie tego nie przypomniałam.Otóż jak wróciłam z Nelsonikiem ze spaceru, to ten mój dzikusek tak się cieszył ( szykowałam mu żarełko ), że przewrócił słoiczek z pędzlami moczącymi się w rozpuszczalniku.Oczywiście zmyłam od razu podłogę, ale głupia nie pomyślałam, że Nelsonik mógł prawdopodobnie już nadepnąć na ten rozpuszczalnik pomimo tego, że go wygoniłam z kuchni. Jak nadepnął, to pewnie próbował to wylizać, a to z kolei pewnie go piekło i na języku i być może na opuszkach łapek. Dlatego biegał jakby chciał się od czegoś odpędzić. Możecie mnie zlinczować, ale ja i tak się strasznie cieszę, że to prawdopodobna przyczyna. Swoją drogą Nelson ma uraz na punkcie łapek, nie pozwala ich dotykać i podwójnie muszę uważać.Taka to moja odpowiedzialność. I głupio mi i ulgę czuję i radość.:roll::lol: Pogadałam z Nelsonikiem na ten temat i nadal mnie kocha, a ja jego jeszcze bardziej ;) Quote
Hotel KADIF Posted April 28, 2008 Posted April 28, 2008 Kasiul!! Mnie też wydaje się to bardzo prawdopodobne!! Stąd to jego tarcie pysiem o podłogę - jęzor go szczypał po prostu :eviltong:. A skoro jest taki przewrażliwiony na punkcie tych łapek, latał jak szalony po mieszkaniu żeby "powycierać" ten zapach. I jednocześnie sam się nakręcał.... Tak czy inaczej obserwuj go i nie rezygnuj z wizyty u weta :razz::evil_lol:. Quote
luka1 Posted April 28, 2008 Posted April 28, 2008 Uf, mimo wszystko ulzyło mi. Rozcieńczalnik mógł spowodować poparzenie, ale i tak to lepsze niz co kolwiek innego. Kiedyś moja mama naszą sunię, która cała upaprała sie w żywicy - umyła benzyną ( ot nie pomyslała, a było to sto lat temu więc i czasy średniowieczne). Psina z bólu wskoczyła do basenu i za nic nie chciała wyjść. Dopiero jakieś maście p/ op. jakoś załagodziły ból. I tak dobrze że nie usiadł na tym bo wtedy miałybyśmy ubaw :crazyeye: Quote
kasikitd Posted April 28, 2008 Posted April 28, 2008 Luka, ja Nelsona cały dzień wczoraj macałam, badałam, oglądałam, nie ma najmniejszego śladu, rozpuszczalnik byl zresztą wymieszany z wodą, język jest cały i różowy, łapki bez podrażnień. Quote
luka1 Posted April 28, 2008 Posted April 28, 2008 wiem, wiem , tak chciałam opowiedzieć jak nie raz sie zrobi coś i co z tego wyłazi. Drugi wypadek miałam juz w zyciu dorosłym. na spacerku pies przeszedł koło garaży i tam było co wylane. Pies miał na łapach rany. Te.ż na początku nie wiedziałam od czego. Quote
Wet-siostra Posted April 29, 2008 Posted April 29, 2008 Ciocia Kasia chce chyba doprowadzić ciocię wet do palpitacji serca...:razz: Pewnie było,jak piszesz...:roll: Dobrze,że mu się nic nie stało,niemniej upewnij się u weta...:cool3: Cobym mogła odsapnąć...:p Quote
Hotel KADIF Posted April 29, 2008 Posted April 29, 2008 Nelsoniku!!! Ciotka DIF, przesyła ci swoje umiłowanie i pozytywną energię... Czary.... maryy ... czary .... maryyyyyy:stormy-sad: Bądź zdrowy piesku!!!!!!!!!!!!! 0X Moje słonko, najukochańsze :iloveyou::iloveyou::iloveyou: Quote
kasikitd Posted April 29, 2008 Posted April 29, 2008 Wróciliśmy właśnie od weta, Nelsonik był baaaardzo grzeczny, i w aucie ( do którego po namowach sam wskoczył ) i u naszego weta. Wet wymacał go i nie podejrzewa jak na razie żadnych schorzeń, przychyla się do wersji rozpuszczalnika.Nelsonik został odrobaczony i w zasadzie żadnych szczególnych wskazań od weta nie dostał, po prostu zdrowy pies, wspaniały pies !!! :ghost_2::ghost_2::ghost_2: Zrobiłam kilka zdjęć na komórkę, jak banda dzieciaków przytula Nelsonika, ale muszę kupić podobno specjalny kabel, by to przesłać.Na własne oczy zobaczycie las rąk głaszczących Nelsona i jego uchachaną mordkę, śmiać mi się chce z niego, bo on wtedy stroi miny jakby był jakąś gwiazdą.:evil_lol: Jest przekochanym, przemądrym, wspaniałym, psiakiem, " mój ci on.":loveu: Quote
Hotel KADIF Posted April 29, 2008 Posted April 29, 2008 kasikitd napisał(a):Wróciliśmy właśnie od weta, Nelsonik był baaaardzo grzeczny, i w aucie ( do którego po namowach sam wskoczył ) i u naszego weta. Wet wymacał go i nie podejrzewa jak na razie żadnych schorzeń, przychyla się do wersji rozpuszczalnika.Nelsonik został odrobaczony i w zasadzie żadnych szczególnych wskazań od weta nie dostał, po prostu zdrowy pies, wspaniały pies !!! :ghost_2::ghost_2::ghost_2: Czyli udało Ci się wszystko zorganizować :crazyeye::evil_lol:!!!!! Kasiku! Jestem z Ciebie dumna!!!!!!! I z Nelsona of course!!! :loveu::loveu::loveu: Cieszę się okrutnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
asiamm Posted April 29, 2008 Author Posted April 29, 2008 kasikitd napisał(a):... Jest przekochanym, przemądrym, wspaniałym, psiakiem, " mój ci on.":loveu: no Twój, Twój :) Quote
Ziutka Posted April 29, 2008 Posted April 29, 2008 kasikitd napisał(a): Zrobiłam kilka zdjęć na komórkę, jak banda dzieciaków przytula Nelsonika, ale muszę kupić podobno specjalny kabel, by to przesłać. Ciotka...gdzie my tam mamy czekać na kupno jakiegoś kabla :mad: :diabloti: - ślij do mnie MMS a ja wstawię foty :loveu: Mój numer 603-837-761 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.