Belga Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 Odnoszę wrażenie, że obecnie na studiach weterynaryjnych wbija się studentom do głowy niczym mantrę, przekonanie o konieczności bezwzględnej kastracji wszystkiego co się rusza, a nie jest hodowlane. Wrażenie moje wynika stąd, że młodzi weterynarze reaguję na wszelkie nasze wątpliwości jak na świętokradztwo i przejaw średniowiecznych zabobonów. Zastanawia mnie jednak jedno - jak to się stało, że skoro jeszcze 10 lat temu nikt w Polsce kastrowania psów nie stosował i nie zalecał, gatunek ten ogóle przetrwał??? Przecież zgodnie z tym, co weci twierdzą obecnie, żadna niekastrowana suka nie miała prawa dożyć starości, bo na 100% dopadłby ją rak lub ropomacicze? Podobnie niekastrowane samce. Sama mam psy obu płci od wielu, wielu lat i nigdy żadne z nich nie dokonało żywota z powodu chorób układu płciowego. Quote
Martens Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 Ja chyba już nie mam nic do dodania, przedstawiłam swoje zdanie i argumenty, którymi je popieram. Ze sterylką niekoniecznie czekałabym do wystąpienia ropomacicza. Zresztą rozwijający się ropomacicz, nawet zamknięty, też ma w większości przypadków pewne objawy, które uważny opiekun powinien zauważyć. Może tylko sprostuję, bo źle się wyraziłam - moja suka nie utyła od razu po sterylce, a dopiero 2-3 lata później, gdy prawdopodobnie zaczynały się problemy z tarczycą. Wcześniej ważyła 19-20 kg i była po prostu szczupła. Przy problemach z tarczycą jej waga dojechała do 24,5 kg, mimo dużej ilości ruchu i wydzielania karmy. Po podjęciu leczenia zeszła na 22-23 kg, i mimo starań waga nie chce drgnąć w dół. A nadal ma trochę za dużo na sobie, bo żebra dość trudno wyczuć. Była sterylizowana w 2001 roku. Dużo czytałam wtedy na temat zabiegu i jego skutków i trafiłam na same superlatywy. Co najwyżej gdzieniegdzie wspomniano o utyciu (które gdyby nastąpiło byłoby niezaprzeczalnie moją winą), oraz sporadycznych przypadkach nietrzymania moczu, rzekomo w każdym przypadku szybciutko mijającym po podaniu hormonów. A jak się okazuje często to takie proste nie jest, hormony nie kosztują grosze, a i te przypadki nie są wcale tak sporadyczne. Być może wtedy jeszcze nie było badań na temat wpływu sterylki na inne schorzenia, ale skoro takowe teraz już są, to chciałabym przed podjęciem decyzji wiedzieć o wszystkich plusach i minusach zabiegu. I żal mi odpowiedzialnych właścicieli, którzy młodą, nieraz 5-6 miesięczną sunię dają do wycięcia, bo uwierzyli wetowi, że sterylka to dla suki i dla nich drzwi do raju. Quote
Belga Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 A odnośnie pokastracyjnego tycia - czy nic nie uczą na studiach weterynarynych o wpływie hormonów na metabolizm? Mój pies po kastracji, jedząc tyle co dotychczas i mając nawet więcej ruchu, przytył błyskawicznie 4 kg (to duży pies). Owszem, po około roku wrócił do poprzedniej wagi dzięki dietetycznej karmie. Drugim widocznym skutkiem ubocznym była nikorzystna zmiana sierści, która straciła elastyczność, a stała się pierzasta i skłonna do kołtunienia. Quote
Martens Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 Belga napisał(a): Drugim widocznym skutkiem ubocznym była nikorzystna zmiana sierści, która straciła elastyczność, a stała się pierzasta i skłonna do kołtunienia. To samo z moją suką, z tym że tego już nie wywlekam, bo wpływu na zdrowie to raczej nie ma. Quote
RudaPaskuda Posted February 6, 2008 Posted February 6, 2008 Suki rodzące wiecej miotów, np co cieczkę lub co dwie nie mają takich skłonności do a gruczołów mlekowych, a jak było ropomacicze to albo zdychały, albo je usypiano...Dawniej psy nie żyły po 20 lat,a o wiele krócej. martens, nie wiem na jakiej podstawie Twoj wet powiazał sterylkę z niedoczynnościa...Bo to może(i jak dla mnie prawdopodobnie jest)całkiem zupełna kwestia, ale tego sie nie sprawdzi.Ja odchudziąłm psa z niedoczynnościa i sie da. Belga-jeszcze raz Ci pisze, jeżeli dawałaś psu tyle samo jedzenia co przed kastracją to pewnie ze Ci przytył!!Owszem uczą nas ze dużo energii jest zużywane na produkcję gonad i całym zachowaniem płciowym. Co do wpływu hormonów na szat t najgorsza jest w okresie cieczki..czyli pod wpływem hormonów właśnie.. Dzisiaj gadałam ze znajomą wet jeszcze o tym wszystkim i z jej całej praktyki z nietrzymaniem były 4 suki!!!!!I to 2 duze, a dwie kastrowane na starość.A ropomaciczy jest ok 4 w miesiacu(praktyka z 8 lat) Quote
Martens Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 RudaPaskuda napisał(a): martens, nie wiem na jakiej podstawie Twoj wet powiazał sterylkę z niedoczynnościa...Bo to może(i jak dla mnie prawdopodobnie jest)całkiem zupełna kwestia, ale tego sie nie sprawdzi.Ja odchudziąłm psa z niedoczynnościa i sie da. Ja na początku byłam zaskoczona słowami weta i za bardzo mu nie wierzyłam. Ale zaczęłam szukać informacji na ten temat, i znalazłam - tu na forum i nie tylko. Czy są jakieś badania na temat, u jakiego procenta suk niesterylizowanych występuje ropomacicz i od jakich czynników zależy jego wystąpienie? Quote
gagata Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 [quote name='Belga']Oczywiście masz na myśli psy bezdomne, bo te, które mają właścicieli można zwyczajnie upilnować, bez zbędnego narażania na ryzykowny i nieobojętny dla zdrowia zabieg. rozumiem,że znasz jakiś super sposob na upilnowanie suki podczas cieczki na spacerze na smyczy itd.gdy zostaniesz opadnięta przez gromadę chetnych psów,które ich właściciele puszczają luzem,"żeby się wybiegały".Zzanaczam,że te pieski często są duże,a ich właściciele niekoniecznie zmartwieni problemem Quote
Belga Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 No fakt, to ciężka sprawa! Ja mam to szczęście, że tu gdzie mieszkam żadne psy luzem nie biegają. Jeszcze niedawno biegały, ale odkąd właściciele zapłacili parę razy po 200 zł mandatu, problem zniknął. A może spróbować zgłaszać to policji? Jeśli nie ma innego wyjścia, to trzeba sterylizować, ale nie może to być standard. Quote
Cavisia Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 gagata, ja mieszkałam kilkanaście lat w bloku i dwa razy w roku po trzy tygodnie musiałam wychodzić z suczką z cieczką, a miałam kilkanaście lat, generalnie drobnej budowy byłam. I jakoś mi się udawało upilnować. I nie było problemu. Poza tym jak ktoś kupuje suczkę, no to chyba liczy się z tym że będzie miała cieczki co jakiś czas? Quote
Belga Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 Ja też jako nastolatka mieszkałam w bloku, ale na szczęście na parterze. Kiedy moja suczka miała cieczkę, to pod klatką dzień i noc dyżurowali adoratorzy. Nawet sama spokojnie nie mogłam wyjść z domu, bo też byłam dla nich wielce atrakcyjna zapewne z powodu zapachu. Wtedy mama podawała mi suczynę przez okno z drugiej strony bloku. Quote
Berek Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 "rozumiem,że znasz jakiś super sposob na upilnowanie suki podczas cieczki na spacerze na smyczy itd.gdy zostaniesz opadnięta przez gromadę chetnych psów,które ich właściciele puszczają luzem,"żeby się wybiegały". Melduję posłusznie że od lat ponad dwudziestu pięciu chadzam z sukami cieczkowatymi :lol: w miescie, gdzie trochę takich psich adoratorów bywa (choć nie aż takie zatrzęsienie, hm). Daje się - nalezy tylko być bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnym dla roznamiętnionego samczyka i.... jakoś udaje się pospacerować. Okres cieczki jest, owszem, troche uciążliwszy od "normalnego" ale żeby robić z tego jakiś koszmar nie do przejścia? E tam. BTW mam suki niesterylizowane & samce niekastrowane w jednym mieszkaniu, od wielu lat - i tyż nic takiego się nie dzieje, psy upilnowane, nie wyją po nocach, jest to kłopotliwsze trochę ale da się przeżyć. Quote
Martens Posted February 19, 2008 Posted February 19, 2008 Ja też mam duża sukę, mieszkam w bloku i przez dwie cieczki wychodziłam z nią na dwór na smyczy przy stadzie adoratorów. I nie wyobrażam sobie jej nieupilnowania... Quote
gagata Posted February 20, 2008 Posted February 20, 2008 Suki nie kupiłam,tylko ona mnie znalazła.... Do tej pory udało mi się upilnowaC, bo wysterylizować nie mogę (zanika jej kora nerkowa)....Ponoć traktowanie takiej bidy w cieczce esencją waniliową dawać ma jakieś efekty, ale to głupio chodzić z ciastkiem na smyczy. Wiem, że jak człowiek się postara,to upilnuje, martwi mnie tylko, że właściciele samców lekceważą problem, a potem schroniska pełne... Quote
Martens Posted February 20, 2008 Posted February 20, 2008 Na odzapachowanie suczki moga pomóc tabletki z chlorofilem. Podobno skutecznie działa też witamina B-complex, ale nie jestem pewna jak to jest i jak podawać. Quote
gagata Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 Moja suka tabletki z chlorofilem omija dużym łukiem, o B-complex spytam veta... A swoją drogą sterylizacje/kastracje byłyby jakimś wyjsciem... i psy mogłyby się bezpieczniej wybiegiwac Quote
vpassione Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 Sterylizacja nie jest zabiegiem "od ręki" jednak skutkuje jak dla mnie pozytywami. Same cieczki nie były tak nieznośne, jednak w trosce o zdrowie lepiej sukę wysterylizować. Zwłaszcza, jeśli to nie suka hodowlana. Moja suczka miała ciąże urojoną, potem leczenie farmakologiczne i ropomacicze otwarte. Szybko wykryte i w oka mgnieniu sterylka. Przekonałam się, że zabieg jest na pewno mniejszym ryzykiem dla zdrowia, niż wszystkie choroby układu rozrodczego, które wiążą się z płodnością. Quote
gagata Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Słyszłam,że są dwie techniki sterylizacji suk: jedna wiaże się z dużą operacją brzuszną i pozostawienie kikuta macicy,który może ropieć i druga tzw. metoda hakowa, gdzie vet usuwa wszystko w całości przez niewielką ranę. Ponoć tą pierwszą preferuje nasze SGGW a tą drugą stosują na Zachodzie... Jeśli tak jest, to ta pierwsza musi być droższa...Jakoś nie widzę rolnika nawet najbardziej światłego, który najpierw płaci kupę kasy a potem z oddaniem pielegnuje swoją sukę i lata z nią na kontrole szwów, tylko dlatego, że klorporacje vetów potrzebują kasy... Quote
Guest Mrzewinska Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Metodę hakowa - jednym bocznym cięciem stosuje od lat lek, wet, w Rzeszowie, zainteresowanym moge podac namiary na priv, bo nie wiem, czy nie podpadnie to jako reklama. Niech sie wypowie moderator, czy mozna podac na forum. Moja suka byla tak wlasnie sterylizowana - jedno boczne ciecie o dlugosci 3,5 cm, bez przecinania miesni. Opatrunek - bandaz - do zdjecia po 48 godzinach. Kocice tak sterylizowane nie wymagaja nawet opatrunku - szwy robi sie jakos "z wlosem", kot nie wylizuje sie pod wlos. A suka nie siegala nawet pyskiem do tego miejsca na boku. Byly raptem trzy szwy. Zofia Quote
Belga Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Zewnętrzna rana goi się szybciej, tylko, że ta metoda zwiększa ryzyko pozostawienia części jajnika. A jakie są tego skutki - opowiedział krajowy specjalista do spraw rozrodu zwierząt w marcowym numerze MP (niestety czasem śmiertelne). Quote
Martens Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Też czytałam artykuł. Moja suka była sterylizowana metodą tradycyjną (duże cięcie), i żadnych problemów pojajnikowych (typu pseudocieczki) nie ma, więc przypuszczam, że zabieg był w porządku. Quote
Guest Mrzewinska Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Kazda operacja jest ryzykowna, zwlaszcza jesli lekarz nie potrafi jej doskonale przeprowadzic, lub nie ma "wlozonej" w operacje ręki. Kazdy sam decyduje o wyborze weta. Zofia Quote
saJo Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 I jak do kazdej operacji, nikogo nie nalezy zmuszac. Mam dwa niekastrowane samce i nie mam problemu ucieczek za sukami. W przyszlosci chce kupic suke i nie chce byc zmuszana jej sterylizowac, bo potrafie upilnowac swoje zwierzaki. Moi rodzice maj tez dwie niesterylizowane suki, w tym bernardynke z dysplazja, ostatnie doniesienia mowia o wzroscie problemow stawowych u kastrowanych psow, dlatego nie chcemy jej wycinac. I tak na starosc bedzie miala ciezko, 65 kg pies z dysplazja na pograniczu C i D. Druga suka prawopodobnie bedzie steryzlizowana, bo ma kolejna cieczke w krotkim czasie, podejrzewam, ze ma cysty na jajnikach. Quote
Berek Posted February 24, 2008 Posted February 24, 2008 SaJo, dasz radę, na pewno - to naprawdę nie jest tak że psom jakby to rzec.... hormony na mózg padają. :cool3: A raczej, prawdę rzekłszy, widuję samce kompletnie zafiksowane na temacie "suczki, cieczki, seks" i najczęściej są to bardzo inteligentne zwierzęta z ktorymi właściciel nie robi nic. Jest to typowe zachowanie zastępcze, pies wynajduje sobie swoje hobby, mowiąc po ludzku - skoro przewodnik nie daje mu roboty, to on znajduje ją sobie sam. :evil_lol: Czasem też zachowujasiętak psy totalnie niepodporządkowane, takie, ktorych właściciel nie ma żadnego autorytetu u nich. Moje samce - a są doprawdy bardzo męskie - owszem, interesują się cieczkującymi sukami, tymi domowymi - są izolowane od suk w osobnych pokojach po prostu (oczywiście tylko w okresie cieczki). Ale ani nie wyją, ani nie odmawiają żarcia, o nie, bynajmniej. :evil_lol: Czasem, i owszem, trochę się poszturchają - ale jeden jest o tyle wyżej w hierarchii że ten niższy chłopak nie pozwala sobie na zbyt wiele. Rozlew krwi był tylko raz, kiedy do domu przybył mlody samczyk i był "świeży". Quote
Belga Posted February 24, 2008 Posted February 24, 2008 [quote name='saJo']ostatnie doniesienia mowia o wzroscie problemow stawowych u kastrowanych psow A niedawno temu zaprzeczałaś.... ? Dnia 05.06.2007 o 15:52:12SaJo, jednym słowem potwierdzasz, że kastracja ma negatywny wpływ na układ kostny? Niczego nie potwierdzam. Nie spotkalam sie z takim wplywem kastracji na uklad kostny. Czyżbym ja - laik była bardziej na bieżąco w tym temacie? Co do trzymania pod jednym dachem niekastrowanych psów obojga płci - weci mówią, że takie silne pobudzenia prowadzą do przerostów prostaty, a wtedy i tak trzeba kastrować. Quote
Berek Posted February 24, 2008 Posted February 24, 2008 No, to jak będzie przerost, to się wykastrujemy po prostu. Ja nie "fanatyzuję" w żadną stronę. :lol: Uważam tylko że nie ma co obcinać tego czy owego "bo może się coś stać" i tyle. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.