Karena Posted September 25, 2007 Author Posted September 25, 2007 GrubbaRybba - jak tam Kamusia?:loveu: Quote
GrubbaRybba Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Witajcie :) Dziś kolejna dawka informacji o Kamie, a właściwie o Andzi. Wczoraj z TZ doszliśmy do wniosku, że ona musi mieć na imię Andzia, bo wygląda jak Andzia. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale niektóre imiona po prostu nie pasują do niektórych psów, a inne wręcz idealnie pasują. Ale na początek informacja o moim TZ. Chyba zaczyna sie łamać. :evil_lol: Wczoraj snuł rozważania, jak mała będzie się zachowywała pod namiotem, gdy ją zabierzemy w wakacje na Mazury. :evil_lol: Takie rozmyślania to dobry znak. Poza tym Kama go rozmiękcza, liże godzinami, przytula się, szaleńczo cieszy się na jego widok, a on mięknie. :razz: Myślę, że na dniach wyjaśni się, czy Andzia zostaje u nas. Na razie jednak ogłaszajmy ją, bo ja nic nie mogę zagwarantować. Andzia jest kochana. Zaczęła się już przytulać, przychodzi i kładzie głowę na kolanach, do głaskania. Już nie lata jak wściekła dookoła, tak, że nie można jej nawet złapać. Ona jeszcze będzie pieszczochem. :loveu: Uczy się, że oprócz biegania i szaleństw przytulanie też jest fajne. Poza tym większość czasu spędza na łóżku. Tam znosi wszystkie zabawki. Czasem gryzie poduszki i koc i zawsze delektuje się miękkością łóżka. Przekłada sie z boku na bok, pełza układając się w najdziwniejszych pozycjach. Jest przy tym prześmieszna. A tak na marginesie, to Kama mnie wczoraj nieźle wystraszyła. Najpierw nic nie chciała jeść, ani suchego, ani konserwy, zjadła tylko troszkę białego sera, ale bez apetytu. W końcu ugotowałam jej rosół z kurczaczkiem, zaniosłam do pokoju kawałek kurczaka, aby jej dać, a ona leżała na dywanie i nie mogła wstać. Chciała, ale nie mogła. Postawiłam ją, a jej łapy się rozjechały i się przewróciła. Ja wpadłam w panikę. (Mój kot miał kiedyś uszkodzony kręgosłup i zachowywał się dokładnie tak samo.) Obmacałam jej kręgosłup, czy nie wyskoczył jej dysk. Postawiłam jeszcze raz, a ona znowu bach na ziemię. Jak pobiegłam do kuchni po telefon, żeby dzwonić do TZ, to Kama wstała sama i przyszła do kuchni. Obserwowałam ją jeszcze jakiś czas, ale z minuty na minutę było lepiej. Zjadła nawet kurczaka z rosołek i ryżem. Dziś od rana śmigała jak szalona. Mimo wszystko idę z nią do weta. Niech ją obejrzy, jak trzeba, prześwietli. Może to moja paranoja, a może jej faktycznie coś jest. Na koniec wklejam kilka zdjęć dla spragnionych widokiem Andzi (Kamy). Sesja na łóżku. :loveu: Quote
Karena Posted September 25, 2007 Author Posted September 25, 2007 Też się wystraszyłam jak przeczytałam o problemach ze staniem. Napisz co powiedział wet. Zdjęcia cudne, zwłaszcza 3 :loveu: Quote
Elurin Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Niezłe zbiegi okoliczności...Kama to była moja ukochana psica (teraz jest Kama Druga:lol:) a Andzia to świnka morska "specjalnej troski", czeka u mnie na superdom. Dobór imion suńki zastanawiający...Ani chybi układ jakiś tu działa:evil_lol:. Rybba, wet nie zaszkodzi, tym bardziej, że suńka chyba nie była szczepiona...Jeśli była, to przepraszam. No i przegląd ogólny się przyda. Quote
GrubbaRybba Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Elurin napisał(a):Niezłe zbiegi okoliczności...Kama to była moja ukochana psica (teraz jest Kama Druga:lol:) a Andzia to świnka morska "specjalnej troski", czeka u mnie na superdom. Dobór imion suńki zastanawiający...Ani chybi układ jakiś tu działa:evil_lol:. Rybba, wet nie zaszkodzi, tym bardziej, że suńka chyba nie była szczepiona...Jeśli była, to przepraszam. No i przegląd ogólny się przyda. Faktycznie niezły zbieg okoliczności z tymi imionami :razz:. Jeśli chodzi o weta, to najprawdopodobniej pojadę dziś wieczorem. Muszę tylko znaleźć dobrego weta w Warszawie. Znacie może jakiegoś? Ja do tej pory z psami byłam u dwóch różnych, ale żaden nie wzbudził mojego zaufania. Quote
Elurin Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Ja chodzę do Hematowetu na Krasińskiego, ale polecana jest przychodnia przy Białobrzeskiej. Nie wiem tylko, czy na Białobrzeską nie trzeba się wcześniej zapisać...ponoć tłumy tam chodzą. Quote
GrubbaRybba Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Elurin napisał(a):Ja chodzę do Hematowetu na Krasińskiego, ale polecana jest przychodnia przy Białobrzeskiej. Nie wiem tylko, czy na Białobrzeską nie trzeba się wcześniej zapisać...ponoć tłumy tam chodzą. Dzięki :) też słyszałam o tej białobrzeskiej. Zadzwonię tam. Ja dotychczas byłam w całodobowej na niepodległości i w klinice na wołoskiej. Nie wzbudziły mojego zaufania. Quote
papudraczek Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Ale piękności z tej naszej Andzi!!:p To już w zasadzie jej trzecie imie bo jak była u moich rodziców to nazywała się Suzi:lol:!! Mała jes cudna ale wieści niepokojące!! Co do wetów to ja zawsze chodziłam na gagarina do MuliVetu do dr Frydrycha!! Super wet!! Tylko, że niestety już tam nie pracuje:-(!! czekam na wieści o Andzi Quote
Wilejkaros Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Ja chodzę z moimi wstręciuchami do Oazy na Potocką 4, Żoliborz, wjazd od Gwiaździstej. Polecam sedecznie! A czy coś wiemy na temat szczepień? Quote
Elurin Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 Wilejkaros napisał(a):Ja chodzę z moimi wstręciuchami do Oazy na Potocką 4, Żoliborz, wjazd od Gwiaździstej. Polecam sedecznie! Ja tam chodzę z prośkami:lol: Nie polecałem, bo wiem, że koncentrują się na gryzoniach i ptactwie, ale jesli polecasz...może i ja się przerzucę całkiem na Oazę...;) Quote
Wilejkaros Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 No bo ja tam chodzę z moim paskudnym króliczorem, ślepym gołębiem, szynszylem i kotami 2. Obu uratowały życie. Co prawda, pani Kasia K. na macierzyńskim, ale te nowe wetki też pomocne. Młodsza kicia miała takie problemy z brzuszkiem, że była u nich nawet w szpitaliku. A teraz qpka na potęgę! I zdrowo! Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted September 25, 2007 Posted September 25, 2007 namiary pozmieniane, tylko na 4lapy nie mogę się dostać, jakiś błąd się wyświetla. Fajnie że mała jest taka kontaktowa i pogodna. Quote
Elurin Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 Rybba, byłaś wczoraj u weta? Co powiedział? Zdjęć nie ma...Mam nadzieję, że dostanę je dziś na maila, to jutro bym wstawił. Quote
Karena Posted September 26, 2007 Author Posted September 26, 2007 Czekamy na wieści o Kamie. Mam nadzieję, że mimo takich objawów nie jest to nic groźnego... Quote
papudraczek Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 Troszkę zaczynam się niepokoic!! dalej żadnych wieści o maleństwie...:roll: Quote
GrubbaRybba Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 Garść informacji o Andzi (Kamie)... Wczoraj pół dnia dzwoniłam do weta na Białobrzeską, ale się nie dodzwoniłam. Wsiadłam więc w samochód, zabrałam małą pod pachę i pojechałam tam, ale kolejka mnie przeraziła. Mała gryzła jak szalona i się niecierpliwiła (ona nie umie wysiedzieć w jednym miejscu 5 minut, a co dopiero kilka godzin.) Postanowiłam więc wrócić do domu i tam poczekać. Jednak, gdy tylko wróciłyśmy do domku, zapakowałyśmy się z Andzią pod kocyk i usnęłyśmy. Obudziłyśmy sie dopiero ok 23 i już nigdzie nie pojechałyśmy. Dziś pojedziemy. Na szczęście z Andzi zdrowiem też jest lepiej, wczoraj ładnie wszystko zjadła, nawet miskę suchego, co wcześniej było prawie niewykonalne. Ogólnie ma dziewczyna apetyt. :multi: Poza tym biega jak szalona, skacze i wariuje. Myślę, że ten kłopot z kręgosłupem mógł być spowodowany jakimś uderzeniem. Ona czasem tak się rozpędza i nie może wyhamować na zakrętach. Może wpadła w futrynę albo w szafkę. Wczoraj, ani dziś już nie było żadnych problemów, mała zachowuje się jak zdrowy, radosny szczeniak. Quote
elainfo Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 GrubbaRybba napisał(a):Garść informacji o Andzi (Kamie)... Wczoraj pół dnia dzwoniłam do weta na Białobrzeską, ale się nie dodzwoniłam. Wsiadłam więc w samochód, zabrałam małą pod pachę i pojechałam tam, ale kolejka mnie przeraziła. Mała gryzła jak szalona i się niecierpliwiła (ona nie umie wysiedzieć w jednym miejscu 5 minut, a co dopiero kilka godzin.) Postanowiłam więc wrócić do domu i tam poczekać. Jednak, gdy tylko wróciłyśmy do domku, zapakowałyśmy się z Andzią pod kocyk i usnęłyśmy. Obudziłyśmy sie dopiero ok 23 i już nigdzie nie pojechałyśmy. Dziś pojedziemy. Na szczęście z Andzi zdrowiem też jest lepiej, wczoraj ładnie wszystko zjadła, nawet miskę suchego, co wcześniej było prawie niewykonalne. Ogólnie ma dziewczyna apetyt. :multi: Poza tym biega jak szalona, skacze i wariuje. Myślę, że ten kłopot z kręgosłupem mógł być spowodowany jakimś uderzeniem. Ona czasem tak się rozpędza i nie może wyhamować na zakrętach. Może wpadła w futrynę albo w szafkę. Wczoraj, ani dziś już nie było żadnych problemów, mała zachowuje się jak zdrowy, radosny szczeniak. ja tez mysle ,że to moze niebyło nic strasznego.. może poprostu nie miała ochoty wstac a juz napewno nie na siłe.. moze dziewczynka ma charakterek..:evil_lol: Quote
Elurin Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 Hehe, to panie się szybciutko dograły w kwestii łóżkowej:lol: Spróbuj może do Hematowetu pojechać...Tylko to dość daleko, Krasińskiego przy Popiełuszki, no i najlepiej na p. Beatę trafić, pozostali...no, są różni. P. Beata wyciągnęła moja Kamę z ciężkiego zapalenia wątroby. Quote
GrubbaRybba Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 papudraczek napisał(a):Troszkę zaczynam się niepokoic!! dalej żadnych wieści o maleństwie...:roll: Papudraczku, nie denerwuj się. Ja po prostu internet mam tylko w pracy i nie zawsze mogę tak od rana siedzieć na dogo. Czasem muszę popracować. Poza tym, jakby się coś bardzo poważnego działo, na pewno zaraz bym napisała lub nawet zadzwoniła. Quote
papudraczek Posted September 26, 2007 Posted September 26, 2007 GrubbaRybba napisał(a):Papudraczku, nie denerwuj się. Ja po prostu internet mam tylko w pracy i nie zawsze mogę tak od rana siedzieć na dogo. Czasem muszę popracować. Poza tym, jakby się coś bardzo poważnego działo, na pewno zaraz bym napisała lub nawet zadzwoniła. :nerwy:taki mały nerwusek ze mnie!!!:oops: już tak niestety mam!! Moj TZ śmieje się panikara jestem i nawet z zarysowanym paznokciem piesa ganiam do weta!!:roll: uściskać proszę Andzię mocnikutko!!!! Quote
Elurin Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Rybbo, co u malutkiej??? Czy wybieracie się do weta? Quote
GrubbaRybba Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Elurin napisał(a):Rybbo, co u malutkiej??? Czy wybieracie się do weta? Elurin, byłam wczoraj z małą u weta. Kręgosłup jest OK, stawy w porządku, nie ma bolesności i zwyrodnień. Stawy nie przeskakują i nie "pstrykają". Jedyne, co podejrzewa wet, to początki krzywicy, ale to też tylko podejrzenia. Na razie mała dostała witaminy. Została też odrobaczona. A po odrobaczeniu koopa wczorajsza była tragiczna :crazyeye:, ale bez robaków. Poza tym mała ma się OK. Biega jak szalona, bawi się, wczoraj grała w piłkę z godzinę, dziś przyniosła z podwórka kasztana i była z siebie bardzo dumna. :) Poza tym je normalnie, jest wesoła. Wygląda na to, że wszystko OK. A tak z ciekawostek, żeby nie było tak słodko, wczoraj Andzia zrobiłam mi w domu istny sajgon. Dobrała sie do kosza na śmieci, gdy wyszłam z domu. Jak wróciłam to śmieci były rozwleczone po całym mieszkaniu, a mała leżała w tym bałaganie, cała umaziana i śmierdząca i wyglądała na bardzo zadowoloną :evil_lol:. No i wczoraj konieczna była kąpiel. :evil_lol: Ha ha ha zemsta była słodka :evil_lol:, a mała obrażona, że tak ją wodą "ubrudziłam". A tak z innej beczki, to mała chyba zostanie u mnie. :loveu: Ja jestem zdecydowana, szczerze powiedziawszy, to nawet nie biorę pod uwagę, że mogłabym ją oddać, a mój TZ jakoś nie oponuje. Stwierdził co prawda, że on nie chce psa, bo nie będzie rano wstawał i wychodził na spacery, ale dodał, że jeśli ja chcę, to on się zgadza i będzie mi pomagał w miarę możliwości. Czy według was też brzmi to jak "tak, zgadzam się"? Według mnie tak. :multi: Jutro postaram sie wstawić zdjęcia z kąpieli Andzi. Quote
papudraczek Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 GrubbaRybba napisał(a):, A tak z innej beczki, to mała chyba zostanie u mnie. :loveu: Ja jestem zdecydowana, szczerze powiedziawszy, to nawet nie biorę pod uwagę, że mogłabym ją oddać, a mój TZ jakoś nie oponuje. Stwierdził co prawda, że on nie chce psa, bo nie będzie rano wstawał i wychodził na spacery, ale dodał, że jeśli ja chcę, to on się zgadza i będzie mi pomagał w miarę możliwości. Czy według was też brzmi to jak "tak, zgadzam się"? Według mnie tak. :multi: Jutro postaram sie wstawić zdjęcia z kąpieli Andzi. :multi::multi:Tak tak tak!! a raczej yes yes yes!!!!!!:lol: Mi to wygląda na zdecydowane TAK twojego TZ-ta!!!:evil_lol: Wiedziałam zę Mała go zauroczy!!! Mój też się opierał a teraz tarza się z piesem po podłodze:lol:!!! Ale się cieszę że łobuziara ma już DS!!! rozumiem że już mogę tak napisać???? Quote
Karena Posted September 27, 2007 Author Posted September 27, 2007 Same dobre wieści z rana :multi: Ja tez myślę, że to znaczy "tak" :evil_lol: Te nasze TZ-y juz takie są, najpierw stanowcze "nie" (u mnie tak było ze świnkami) a potem, "to rezerwuj te świnki, bo zaraz ktoś inny je weźmie" :evil_lol: "no ładne, ładne" itd.... Czekam z niecierpliwością na zdjęcia. Quote
GrubbaRybba Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 papudraczek napisał(a): Ale się cieszę że łobuziara ma już DS!!! rozumiem że już mogę tak napisać???? Myślę, że możesz już tak napisać. :) Na potwierdzenie, mój TZ zgodził się zostać z małą na tydzień, gdy pojadę w delegację (jadę za niecałe dwa tygodnie). Najpierw zapierał się, że absolutnie NIE, a wczoraj zmiękł i choć z niewyraźną miną, ale się zgodził. :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.