Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

majqa- super dziewczyno!:lol:
Potrenujesz z Amorkiem jeszcze troszkę, a za niedługo weźmie udział w coursing'u:loveu:
A tak na marginesie to dobrze, że robicie długie "wycieczki". Bo jeżeli jest w stanie coraz to dłuższy dystans pokonać to oznacza, że bardzo mu pomaga dobra karma i specyfiki/dodatki, które mu na nóżki serwujesz.

  • Replies 369
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Koperek napisał(a):
majqa- super dziewczyno!:lol:
Potrenujesz z Amorkiem jeszcze troszkę, a za niedługo weźmie udział w coursing'u:loveu:
A tak na marginesie to dobrze, że robicie długie "wycieczki". Bo jeżeli jest w stanie coraz to dłuższy dystans pokonać to oznacza, że bardzo mu pomaga dobra karma i specyfiki/dodatki, które mu na nóżki serwujesz.


Hejeczka! Ha, ha...karma i jemu i mnie (pójdę z torbami :evil_lol: )najmniej służy.
Dżizus, to jakiś obłęd. Rottka tak bardzo się postarała, karma=mega górna półka, a Amuś ma ją w głębokim...Muszę gotować na mięsnym, zapachowym wywarze np.ryżyk, robić wkładki z mięsa (i do tego najlepiej by był dodatek z pasztetowej, salcesony, kiełbasy), dopiero idzie karma i dopiero za całość Amek się bierze. Mam więc niemal pełen wór karmy i spustoszony portfel :-o :evil_lol:...Dawałam karmę, jako pełnowartościową w suchej postaci, w mokrej (nasączonej wywarem), a on patrzył na mnie jak na wariatkę. Jestem załamana z tym żarełkiem! Nie mogę go przegłodzić m.in. bo ja bym psychicznie nie wytrzymała ale co istotniejsze on nie może dostawać leków na puste kichy! Poza tym, chciałabym by ocalały drewniane drzwi ! Jesli Amorek jest głodny, a w napelnionej tylko karmą misce nadal widzi pustkę i nie dostaje zestawu swoich marzeń to...napiernicza łapą w drzwi aż dudni w całej chałupie...Upadłam ostatnio tak nisko, że sama spróbowałam tę karmę i jest spoko, tyle, że dla mnie, nie dla niego :shake:! od tego momentu ja zaczynam mieć piękną, lśniącą sierść, lada moment zacznę chodzić na czterech :evil_lol:...Generalnie nie jest mi "do śmiiiiiichu!"....Robiłam też test karmy na suni, nie wzięła jej do pyska. Bokser mamy też nie...Cóż...muszę jakoś przemycać "worek" aż dno zobaczę, potem ubłagam Rottkę o zmianę karmy może na tańszą ale z odrobiną zapachu (ta nie pachnie w ogóle i może to tego przyczyna???).

Posted

Wczoraj mnie olśniło lub porąbało (ocenę Wam pozostawiam) i...by nie skaleczyć niuniusia ok.30min goliłam mu łapkę (tam, gdzie te zmiany bakteryjne) by wreszcie dokładnie im się przyjżeć. Sądzę, że zrobiłam dobrze (Amek zniósł to dzielnie a ja byłam max delikatna), odsłonił mi się widok mało optymistyczny (zmana jest rozleglejsza niż sądziłam i widziałam, bo ukryta była mocno w szorstkiej sierści, a tę trudno było rozdzielić palcami). Zyskałam b.wiele. Wreszcie widzę całość to raz, a dwa dobrałam się do punktów wcześniej niewidocznych i wydusiłam z nich masę ropy (poprostu trysnęła). Miałam też taki specjalny płyn spirytusowy, antyspetyczny używany do przemywania miejsc przedoperacją i tym zakończyłam swoje zabiegi. Wyschło, kolejny okład i zawijka, dziś rankiem znowu wyduszanie. Wet mówił, że antybiotykoterapia będzie długa ale pokornie wyczekam tylko do końca 3ciego opakowania leku i będę rozmawiać o wzięciu próbki tej wydzieliny by zbadać i zrobić antybiogram.
Niepokoi mnie to, że sam postęp leczenia antybiotykiem zmalał (bakterie jak widać przyłożyły się do pracy), chcę mieć pewność, że lek został trafiony, w przeciwnym wypadku szkoda zdrowia psinki i kasy, a tę trzeba spożytkować właściwie, ucelować z lekiem.

Posted

BARDZO, BARDZO WAS PROSZĘ O POMOC=PODPOWIEDŹ! ROTTKA DAŁA MI CYNK, ŻE JEST LEK, SKRÓTEM PISZĄC, NA STAWY (ZWYRODNIENIA ITD...)O NAZWIE CARTROPHEN VET (DOSTAWOWY, INIEKCYJNY), A SAMA ZNALAZŁAM W NECIE JEGO TABLETKOWY ODPOWIEDNIK RIMADYL (TA POSTAĆ BY DO MNIE BARDZIEJ PRZEMAWIAŁA, BO OSZCZĘDZA STRES I BÓL PSA, A I MOJĄ PSYCHIKĘ)...TEN LEK TO PONOĆ JAKIEŚ NOVUM!!! PROSZĘ PODPOWIEDZCIE, CZY MIELIŚCIE STYCZNOŚĆ Z TYM LEKIEM, JAKIE BYŁO EFEKTY DZIAŁANIA, A MOŻE WASI WECI STOSOWALI GO Z DOBRYM SKUTKIEM? CO O NIM MYŚLĄ? JAKIE SĄ ICH OPINIE???

Posted

Majga - rimadyl( niesterydowy srodek przeciwzapalny i przeciwbólowy) jest lekiem, który u wielu psów powoduje spore skutki uboczne (krwawe wymioty, biegunki) - sporo pisano na ten temat na dogo. Moja suka dostawała rimadyl jak ją bolała łapa (ma poważne zwyrodnienie w stawie "piętowym" tylnej łapy) - pomagał i była poprawa. Ale wiem, ze sporo psów go nie toleruje - jak znajdę to ci to wkleję. A pytałas o kwas hilaronowy (czy jakos tak?) - polski jest bardzo drogi, a czeski (Bonharen) duzo tanszy. Podaje się go dożylnie w 6 dawkach po 2 ml w odstępach co tydzien - z tym, ze to nie jest lek przeciwbólowy - on pomaga odbudować chrząstkę i max (czy jakos tak). Wiem, ze sporo osób widziało poprawę u swoich psów z dysplazją.

Posted

majqa napisał(a):
BARDZO, BARDZO WAS PROSZĘ O POMOC=PODPOWIEDŹ! ROTTKA DAŁA MI CYNK, ŻE JEST LEK, SKRÓTEM PISZĄC, NA STAWY (ZWYRODNIENIA ITD...)O NAZWIE CARTROPHEN VET (DOSTAWOWY, INIEKCYJNY), A SAMA ZNALAZŁAM W NECIE JEGO TABLETKOWY ODPOWIEDNIK RIMADYL (TA POSTAĆ BY DO MNIE BARDZIEJ PRZEMAWIAŁA, BO OSZCZĘDZA STRES I BÓL PSA, A I MOJĄ PSYCHIKĘ)...TEN LEK TO PONOĆ JAKIEŚ NOVUM!!! PROSZĘ PODPOWIEDZCIE, CZY MIELIŚCIE STYCZNOŚĆ Z TYM LEKIEM, JAKIE BYŁO EFEKTY DZIAŁANIA, A MOŻE WASI WECI STOSOWALI GO Z DOBRYM SKUTKIEM? CO O NIM MYŚLĄ? JAKIE SĄ ICH OPINIE???


MAJGA - to nie ten sam lek!!!!!!!!!!!

poczytaj tu:
http://www.forum.molosy.pl/showthread.php?p=330176
http://moloss.pl/viewtopic.php?t=847
http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?p=8270&sid=762d46876420ddb64f7f30c36e906bd7

Posted

andzia69 napisał(a):



Dziś już nie dam rady posprawdzać linków. Zaraz robię rząd z pracy = utrata dostępu do netu.
Rimadyl jest wpisany jako równoważny (pod znakiem zapytania) na stronie http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?p=8270&sid=762d46876420ddb64f7f30c36e906bd7, oczywiście doczytam i zasięgnę języka też u swojego weta.Własnie dlatego pytam, że nie znam tych obu cudów.Na spokojnie poczytam i dziękuję za pomoc :lol: !!! Hau-hau od Amorka!

Posted

Aha, najcenniejsze by były dla mnie info od zaprzyjaźnionych Wam wetów. Gdyby szło podpytać...:lol: ...Ulotka ulotką, linki OK., ale czy stosowali któryś z tych leków? Z jakim skutkiem? Pozdrawiam cieplutko, buziaki za odzew !!! :multi:

Posted

Majga - w jednym z linków, który ci podałam jest napisane właśnie, ze to nie ten sam lek - zbieżnosć nazw i owszem - ale to nie to samo. Ten lek, którego nazwę podali ci z rottki nie występuje w Polsce - są sprowadzane z Kanady - nie wiem ile kosztuje - jak poczytasz to będziesz wiedziała, ze to nie to samo!

Posted

[quote name='andzia69']Majga - w jednym z linków, który ci podałam jest napisane właśnie, ze to nie ten sam lek - zbieżnosć nazw i owszem - ale to nie to samo. Ten lek, którego nazwę podali ci z rottki nie występuje w Polsce - są sprowadzane z Kanady - nie wiem ile kosztuje - jak poczytasz to będziesz wiedziała, ze to nie to samo![/quote]


Hejeczka! Zaraz będę sobie uzdatniać wiedzę ale na gorąco odpisuję.
Kontaktowałam się z wetem. Amorek ma mieć podany Scanodyl (tym razem wiem, że to dokładnie to samo co Rimadyl ale wychodzi taniej już na 1 tabletce). Dziękuję Andziu!!! Pochwalę się natomiast, że wczoraj, wykorzystując ostatnie podrygi ładnej pogody 2 krotnie zrobiliśmy długi dystans spacerem, poza standardowymi wyjściami w obrębie działki :multi: !!!

Posted

Wszystkich czytających, zwłaszcza tych, którym los Amorka nie jest obojętny, a są w stanie wspomóc leczenie psa, błagam o gest (liczy się nawet najdrobniejszy) :-(. Z pewnymi rzeczami nie chcę się powtarzać, bo zdrowo rozpisałam się o stanie psa na stronie www.rottka.pl. Info dla tych, którzy chcieliby (do czego mają prawo) zapytać cóż ja takiego daję psu, również jest zawarte na stronie Rottki. Są tam szczegółowe, jak sądzę dane, tego co robię niematerialnie jak i materialnie.

Ogólna kondycja Amcia jest o niebo lepsza. Samopoczucie max! Fatalne są stawy, tylna prawa nóżka jest b.słaba, robi się jak bezwładna nie dając podporu. Sądzę, że sprawia to ból ze zwyrodnień lub jakieś promieniowanie z korzenia nerwowego (pewno i jedno i drugie). W jednym z komentarzy na Rottce opisałam ostatni z mega kryzysowych dni :placz:. Na stronie Fundacji zamieściłam też szczegółowy wykaz tego co zostało psu podane, co jest podawane i co, hm...będzie musiało być do...końca (cokolwiek to słowo na ten moment nie znaczy). Cóż...rzeczami pierwszej potrzeby jest w tej chwili scanodyl i HMB. ArthroFos mam narazie w zapasie.
Chyba nie rozpiszę się dziś, bo i nastrój nie ten i poczucie chwilowej bezradności.
Zainteresowanym pomocą podaję/ powtarzam numer konta:

[FONT=Tahoma]Pomorska Fundacja Rottka
81-786 Sopot ul. Chopina 38
[/FONT]

[FONT=Tahoma]Nr KRS: 0000264192
REGON 220298294
NIP 585-14-26-492

konto bankowe fundacji Bank BZ WBK S.A. O /Sopot:
[/FONT]
[FONT=Tahoma]53 1090 1098 0000 0001 0587 2375[/FONT]

[FONT=Tahoma][/FONT]
[FONT=Tahoma][SIZE=3]Cegiełki na Amcia są też wystawione na allegro:[/FONT]
[FONT=Tahoma]Aukcje:[/FONT]
[FONT=Tahoma]http://www.allegro.pl/item252554275_katowany_bejsbolem_9_lat_amor_fundacja_rottka.html[/FONT]

[FONT=Tahoma]http://www.allegro.pl/item252556012_katowany_bejsbolem_9_lat_amor_fundacja_rottka.html[/FONT]

[FONT=Tahoma]

[SIZE=4]Serdecznie dziękuję w imieniu psinki, bo swoim to oczywiste !!! :multi:





[/FONT]

Posted

Okazuje się, że domek dla Amorka inny niż mój jest wręcz niezbędny :-(...
Psianek został wyprowadzony na dobrą drogę. Postawa wyprostowana, sierść lśniąca, oczka i uszki zaleczone (choć na wszelki wypadek kontynuuję podawanie leków), łysinki pozarastane. Do doleczenia zostaje tylko nóżka. Usuwam na niej zmiany ale został odstawiony antybiotyk (wet uznał, że szkoda katować go 4tym opakowaniem) jakiś czas temu, by za około 3 dni zrobić antybiogram i ustalić co dalej. Sprawdził się scanodyl, jest w trakcie podawania, podobnie jak HMB, ArthroFos i inne suplementy.
W czym więc problem? Nie widzę najmniejszej szansy na wdrapywanie się psa na 3cie piętro w bloku. Z dnia na dzień jest gorzej z wchodzeniem po kilkunastu stopniach tu gdzie jesteśmy. To co uzyskuję lekami wytraca się poprzez ogromny wysiłek, jaki pies wkłada w wejście/ zejście i pokonywanie wiążącego się z tym bólu.
Bydlak, który go tak urządził osiągnął swój cel :placz:.

Przykro na to patrzeć, co gorsza nie dysponuję jakimkolwiek miejscem na parterze :shake:...by zapewnić psu warunki "dogodnie płaskie". Słowem impas i robota głupiego, od poprawy do pogorszenia.

Pies zraził się już do schodów, widać strach w jego oczach, czemu się nie dziwię, parokrotnie spadał, zjeżdżał na pupie gdy miał gorszy dzień (oczywiście, że nie po całości, bo udawało mi się go przechwycić ale jak długo da się tak igrać sytuacyjnie). Wiele razy raz z pomocą schorowanej mamy lub sama wtaszczałam go po schodach, na dłuższą metę to niewykonalne. Amuś potrzebuje domku z góra 5cioma stopniami do pokonania, blok ale w wydaniu parter, choćby i wieżowiec z tzw. górnej półki byle z niezawodną windą (to już pewnie mrzonka)...Chód po schodach to jedyny problem, na jaki można trafić w przypadku tego psa. Miłość odwzajemnia z nawiązką. Polecenia i to wydawane łagodnym głosem wykonuje od ręki. Nie ma w nim agresji, nie trafiłam na zachowania swiadczące o braku zrównoważenia lub ukrytym drugim "ja", a przecież opatrując go i lecząc musiałam sprawiać mu ból mimowolnie. Amor znosił to pokornie, wiedział, że chcę mu pomóc, rzeczy ryzykowne uskuteczniałam bez zakładania kagańca! W domu niczego nie niszczy, pięknie daje się odkąpać. Szczytem jego marzeń jest leżec na podłodze u stóp człowieka. Nie jest hałaśliwy, przez inne psy praktycznie nie do sprowokowania.
Na smyczy chodzi tuż przy nodze. Nie wymaga kolczatki, podnoszenia głosu. Pies cudo i pies moich marzeń :placz:.

Zmieniam zdanie, że forsa nie daje szczęścia, mnie by dała ogormne.
W poważaniu miałabym swoje 3cie piętro, natychmiast byłby domeczek lub wspomniany parter w bloku byle tylko nie rozstawać się z Amorem, tylko co mi z tych durnych marzeń???

Posted

Jezu, jak mi przykro majqa, że nie w tą stronę to wszystko się toczy:-(- choć oczywiście moja głupia wyobraźnia:oops: widziała, że Amorek zostanie już u Ciebie.

Ale przecież i Ty się męczysz i bohater NASZ KOCHANY, który zniósł aż za wiele- AMOREK!

POMOCY! Szukamy domku dla miłośći zamkniętej pod czarnym futerkiem!!!

Posted

[quote name='Koperek']Jezu, jak mi przykro majqa, że nie w tą stronę to wszystko się toczy:-(- choć oczywiście moja głupia wyobraźnia:oops: widziała, że Amorek zostanie już u Ciebie.

Ale przecież i Ty się męczysz i bohater NASZ KOCHANY, który zniósł aż za wiele- AMOREK!

POMOCY! Szukamy domku dla miłośći zamkniętej pod czarnym futerkiem!!!


Dziękuję Skarbie za ciepłe słowa :-(...Nie miałaś głupiej wyobraźni, najgłupszymi marzeniami karmiłam się ja sama :shake:. Marzę o cudzie ale ten raczej można między bajki włożyć chyba, że walnę 6tkę w totka.
I tak wydarzyło się wiele dobrego. Poznałam kolejne, cudne stworzenie (nawet o wyjątkowości i sytuacji i samego Amorka świadczy stosunek do niego mojej malenkiej, też kiedyś bitej i fizycznie, na stałe skrzywdzonej suni; ona każdego innego psa, wbrew logice chciała z zazdrości rozszarpać, bez wzgledu na jego ostrość i gabaryt, a tu proszę, pełna akceptacja, ba...sunia nawet staje w obronie Amcia, co jest absolutnie komiczne). Udało mi się zrobić, co w mojej mocy i tak na dobrą sprawę w mega krótkim czasie, by doprowadzić tę psinę do ładu. Zdobyłam jego zaufanie i miłość, a to było nieodzowne by wyczyniać cyrk pielęgnacyjny (powtórzę się, że to co robiłam dla jego dobra wiele razy oznaczało zadanie bólu ale nie mogłam, psychicznie nie mogłam zdradzić jego zaufania więc szłam na żywioł i opatrywałam jego rany, przemywałam, wyciskałam etc. bez kagańca, przemawiając łagodnie i całując go w pychola). W dalszym ciągu jesteśmy razem i nic się nie zmieniło w mojej trosce o niego. Amek naprawdę odżył. To przepogodny, zrównoważony pies, pomimo bólu, gorszych dni usiłuje wariować, szczeka z radości, mruczy i zaczepia mnie do upadłego.walczy z kamieniami, patykami i oczywiście ze mną. Jest niebywale delikatny.On ma to coś, czyta w myślach, wlot wyczuwa intencje. Pielęgnacyjnie wymaga w tej chwili tylko podawania standardowych leków i krótkich spacerków.W pn będzie pobrany wymaz z ranki na nodze i ustawiony antybiotyk docelowy, czyli i ten problem lada moment będzie przeszłością. Jedyne czego mu potrzeba to eliminacji pokonywania lawiny schodów. Dziś rozmawiałam z doktorem, niestety potwierdził, że nadmiar schodów to dla stawów Amka zabójstwo i niweczenie efektów leczenia. Jestem jak galareta, nie tak to sobie wyobrażałam! Niestety, bicie psa i jak domyślam się niewłaściwe żywienie + ewentualne predyspozycje genetyczne zrobiły swoje, teraz jest tego efekt.
Żyję nadzieją, że gdzieś znajdzie się dobry człowiek, który da mu dach nad głową i miłość. Takiego człowieka gotowa jestem nauczyć wszystkiego, co wynikło z obserwacji psinki, by nie musiał odkrywać Amka od początku, tak jak ja to robiłam.Ten pies to cudny materiał na przyjaciela i zero przykrych niespodzianek. Nasze rozstanie będzie dla mnie piekłem ale i teraz przełykam łzy patrząc, że pies cierpi przez te cholerne schody. Wyniosłam się z bloku w Łodzi do mamy, tu jest mniej schodów ale jak widać i tak za dużo, nie mam już gdzie się przenieść dalej...Do diabła z takim życiem...:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:

Posted

[quote name='Koperek']Domku najlepszy z najlepszych... GDZIE JESTEŚ????????????:-(

AMOREK Cię potrzebuje!

POTRZEBUJE I TO BARDZO! WCZORAJ, WŁAŚNIE SKUTKIEM "WYSIŁKU PO SCHODACH" DO "NIBY-ŁASK" POWRÓCIŁ STERYD W ZASTRZYKU :-(. PSIANEK NIE PORADZIŁ SOBIE Z POKONANIEM BÓLU BY WEJŚĆ :placz:.
ON CIERPI A JA PŁACZĘ Z BEZSILNOŚCI, BO ZROBIŁAM DLA NIEGO CO W MOJEJ MOCY...PYTANIE CO DALEJ???

Posted

Amuś zdecydowanie się przypomina, a ja w jego imieniu błagam o dom.
Mój niestety, by spełnił wymóg (a jest to jedyny z wymogów) musiałby być powtórnie zbudowany :flaming:. Schody zawaliły sprawę. Pies nie jest w stanie sprostać wejściu i zejściu po feralnych 13tu stopniach. Bez problemu pokona 5-6 stopni, wjedzie windą. Na ten moment, tak jak układają się wahania jego stanu i walki z własną niemożnością pokonywania bólu, albo z wielkim trudem pokonuje dystans (zapięty w szelki) o własnych siłach albo jest noszony :placz:. Amorek nie sprawia żadnych kłopotów. Nie jest namolny, o stanie agresji w ogóle nie ma co wspominać. Niczego nie niszczy, może zostawać sam. Pięknie chodzi na smyczy, pozwala na wszelką toaletę robioną wokół niego i z nim. Jest, na ile to było wykonalne, doprowadzony do ładu fizycznego, do psychicznego o dziwo, obdarowany uczuciem doszedł szybko. "Na ile to było wykonalne" oznacza powrót do zdrowia po wyniszczeniu organizmu, jego najgłówniejszą przyczyną było bicie :-(. Ucierpiały stawy. Amek wymaga podawania leków z glukozaminą oraz p/bólowych i p/zapalnych (tę rolę spełnia obecnie scanodyl). Aktualnie, poza moją namacalną opieką, pozostaje pod patronatem Fundacji Rottka. Ten bidulek nie absorbuje sobą, nie wymaga silnej ręki a jedynie ręki, która już nigdy nie uderzy a jedynie pogłaszcze, proszę mi wierzyć ten pies daje masę okazji by tak właśnie nagradzać jego istnienie...Marzę by robić to nadal osobiście ale włosy rwę, jakim cudem i gdzie, w ludzkich warunkach zamieszkać na parterze. Mało realne...:shake:

Posted

Ludzie są zagładą dla tego świata, w pierwszej kolejności dla świata zwierząt. Co zqa palant z małym f...em leje psa za nic?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Chyba chciał podkreślic swoją władzę, swoją siłę! Ale jak można okazywac to komuś bezbronnemu.

Chętnie głaskałabym cię kochanie już do końca ale nie mogę...Wierzę, że znajdzie się ktoś o podobnych zamiarach z warunkami na przyjęcie ciebie pod swój dach. Wierzę, bo tylko tyle mi pozostało...

Posted

[quote name='gosikf & dogs']Ludzie są zagładą dla tego świata, w pierwszej kolejności dla świata zwierząt. Co zqa palant z małym f...em leje psa za nic?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Chyba chciał podkreślic swoją władzę, swoją siłę! Ale jak można okazywac to komuś bezbronnemu.

Chętnie głaskałabym cię kochanie już do końca ale nie mogę...Wierzę, że znajdzie się ktoś o podobnych zamiarach z warunkami na przyjęcie ciebie pod swój dach. Wierzę, bo tylko tyle mi pozostało...

Ludzie w swojej bezmyślności są zagładą dla samych siebie...przewrotnie na to patrząc, ma to swoje plusy...
"Kopaniem leżącego" swoją siłę podkreśla wyłacznie zakompleksieniec
i tchórz.
Robię wszystko by Amuś odchodząc stąd kiedyś naturalną koleją rzeczy, miał też dobre wspomnienia i...czekał na mnie po drugiej stronie tęczy.

Smutki na bok! Szukam dla niego dobrego domku, bezschodowego (lub schody w wersji mini), co nie znaczy, że bidulek stoi ze spakowaną walizką pod furtką. NO WAY !!!
Ma się dobrze, traktowany jest po królewsku, a za towarzyszkę "na pokojach" ma moją sunię (również z "bitą" przeszłością i uszkodzonym, małym ciałkiem)...Trzeba jednak dać szansę życia Amusiowi w miejscu jak najmniejszego forsowania stawów...Mimo tak parszywych wspomnień, jakie ta psinka ma, jest to przepogodna, kochająca i przychylna ludziom istota.
Diamencik o psiej posturze!

Posted

Szyszka napisał(a):
Ja bym go widziały w domku z ogrodem, tak jak u twojej mamy.
Żeby mógł spędzać czas na powietrzu ale żeby nie musiał pokonywać schodów.


Szysiu jest tylko jedno "ale"...pech w tym, że na Amorka trafiłam teraz a nie w wakacje. Przez wakacje on sam i jego organizm przyzwyczaiłby się do zagrody, budy, zmienności temperatur. Teraz wysiadka na dwór to dla jego chorych stawów zabójstwo. To przecież starszy piesio, nie daj Boże by się przypałętało jakieś choróbstwo, podziębienie i...po zawodach.
Sunię (tę małą, co zjadła mi kawał mieszkania, o której Ci wspominałam) przestawiałam na dwór przez całe wakacje, udało się, a i tak drżę o jej zdrowie. Przed nią pierwsza zima nie na kanapie :shake:. Weź pod uwagę, że sunia jest na pełnych obrotach, młoda i zdrowa i zawsze intensywnym ruchem się rozgrzeje. a Amek??? Dupa blada, on nie prztrwa. Poza tym...niech się w zagrodzie zatoczy, ugnie mu noga, przewróci i uderzy, nie będzie miał sił się pozbierać kto to zobaczy, kto pobiegnie pozbierać psa do kupki? Moja chora mama, która pada zmęczeniowo, obskakująca naście pozostałych psów? Mama i kolejny pies na jej głowie to za dużo, zwłaszcza pies wymagający takiej uwagi, opieki i dla jego dobra ciągłego kontaktu z człowiekiem. Byłby to widok z cyklu "prowadził ślepy kulawego".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...