Eruane Posted October 24, 2007 Posted October 24, 2007 Zgadzam siez tym, że bogaci ludzie równiez nie dbajaczęsto o psy. Niestey dość często się z tym spotykałam w mojej pracy z psami. I to dość często też dotyczyło rottweilerów. Co do posiadania młodego psiaka i wiążących się z tym kłopotów - zgadzam się. Przykładowo - znajoma wzięła do siebie rottka porzuconego, żył do około 15 roku życia. Inny znajomy wziął rottka równiez porzuconego - dożył ok. 16 lat! Jedna z moich rottek żyła lat 6 - białaczka. Druga też była rakowa. Mój kundlas Kazik został przez nas wzięty 7 lat temu, kiedy miał ok. 7 lat. Trzyma się świetnie. Moja kundelka, zabrana z ulicy jako 4 dniowe szczenię ma wady genetyczne. Jest bardzo chorym psem. Ma w tej chwili niecałe 4 lata, zjechaną wątrobę, grozi jej ślepota. Dodam tylko, że demolki robione przez szczenięta nie są mi obce. Teraz jako osoba, która jest nieco zaganiana wolę zdecydowanie psy dorosłe, stateczne, które wiadomo, jaki mają charakter, czego się po nich spodziewać, które nie zrobią mi demolki, które jeśli miałyby wady genetyczne, to już wiedziałabym o tym. Bo łatwo jest leczyć jednego psa, ale 4 niebardzo z racji kosztów. Wzięcie do siebie dorosłego psa to naprawde dobry pomysł. Quote
majqa Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Dokładnie to, co zostało rozwinięte miałam na myśli ! :multi: Każda istota żywa, w tym i człowiek to zagadka, a konsekwencje wzięcia odpowiedzialności za drugie stworzenie przypominają poniekąd totka. Można trafić 6tkę albo wyciągnąć takiego ZONKA, że się w pale nie mieści. Quote
Szyszka Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Amorku pokazuj sie na pierwszej stronce, może jakiś kochany ludek cie wypatrzy. MAjga, czy Ty Słońce, widziałaś tego psiaka, który błąka się od paru dni po naszym osiedlu??? Taki średniego wzrostu, czarny, chudy, ze sznurkiem przewiązanym ala puszorek. KAtastrofa. Boi się ludzi. Próbuje go karmić, ale raz zjadł, drugi raz mi uciekł. Ostatnio przespał całą noc na trawniku przed kwiaciarnią.:placz: Quote
majqa Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Szyszka napisał(a):Amorku pokazuj sie na pierwszej stronce, może jakiś kochany ludek cie wypatrzy. MAjga, czy Ty Słońce, widziałaś tego psiaka, który błąka się od paru dni po naszym osiedlu??? Taki średniego wzrostu, czarny, chudy, ze sznurkiem przewiązanym ala puszorek. KAtastrofa. Boi się ludzi. Próbuje go karmić, ale raz zjadł, drugi raz mi uciekł. Ostatnio przespał całą noc na trawniku przed kwiaciarnią.:placz: O cholera!!! :shake: Szyszeczko na tę chwilę nie wiem na jakim świecie żyję, a lada moment zapomnę jak wygląda nie tylko nasze osiedle ale i moje własne mieszkanie ! Jestem udupiona na max ! Od 12.09.07 żyję spakowana w torbę i moja sytuacja (nie wdając się w szczegóły) robi się napięta jak barani pecherz. Mniejsza o mnie... Gdybym jakimś cudem przewinęła się "u nas" dam Ci cynk na kom. i może razem go jakoś obłaskawimy o ile trafimy :-(. Mój Boże, nie dziwię się, że jest nieufny i przerażony. Pytanie tylko, zdarzy się cud, złapiemy go i co dalej ??? Quote
Szyszka Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Może zwolni się jakieś miejsce w Medorze, ale najpierw to trzeba go obłaskawić, bo na ten moment nie mamy szans. Poza tym wygląda na to, że on swietnie czuje się w obecnej sytuacji. Bawi się z psami, a ludzi jakby w ogóle nie potrzebował.... Quote
majqa Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Szyszka napisał(a):Może zwolni się jakieś miejsce w Medorze, ale najpierw to trzeba go obłaskawić, bo na ten moment nie mamy szans. Poza tym wygląda na to, że on swietnie czuje się w obecnej sytuacji. Bawi się z psami, a ludzi jakby w ogóle nie potrzebował.... Szysiu, ta bida jeszcze nie wie, że potrzebuje człowieka, a jeśli wcześniej jakiś człowiek go skrzywdził to trudno się dziwić, że jest jak jest...:shake: Quote
Eruane Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Dzisiaj rozmawiałam ze znajomą, która ma naprawdę wielkie serce. Opowiedziałam jej o Amorku. Ta jak zwykle się popłakała. Masz ci los... w każdym razie, gdyby nie to, że ma obecnie dodatkowe zwierzęta (razem, jak się okazało ma w tej chwili 8 - 2 duże suki, wtym jedna bardzo chora i 6 kotów, w tym 3 śmiertelnie chore), które były w podobnej sytuacji jak Amorek, to byłoby miejsce... Jak to pani Ela powiedziała - dla mnie wiek psa nie jest ważny, on zasługuje na miłość i ciepły dom. Nie udało się tym razem. Ale piszę to, żeby pokazać, że są ludzie ,którzy takie psiaki biorą, tylko może jeszcze po prostu nie dało sie do tej właściwej osoby dotrzeć. Przekażę pani Eli zdjecia Amorka, ona przekaże je dalej. Trzeba próbować. Quote
majqa Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Dziękuję ogromnie! W każdej chwili mogę dosłać fotki Amka na dowolny mail, a natrzaskałam ich masę (spróbuję dobrać się do strony fotosika ale muszę mieć komp.,; w pracy jest to bez szans ale pobawię się w sb. z laptopa męża). Na stronie Rottki są same, zdjęciowe starocie, nie zrobione przeze mnie, pokazujące wyłącznie Amorka w pierwotnym stanie, według mnie to błąd. Prosiłam by właśnie na stronie głównej Amka, dołożono jakąś z bieżących fotek, w miejsce którejś z fotek obecnych, pokazując, że coś pozytywnego wydarzyło się z psinką ale cóż...tak się nie stało. Mam pytanie natomiast. Gdzie można zrobić wrzutki małych ok. 2minutowych filmików? Cyfrówką zrobiłam 3. Pokazują pełnię Amorka i mam nadzieję, że podobnie jak masa zdjęć, które przesłałam fundacji potwierdzają wiarygodność moich opisów stanu psa. Najprawdopodobniej, tak wyczuwam sprawę, mój zegar z okupacją domu mamy tyka, odliczając wiadomy czas. Tak gdzie jestem w mieszkaniu poza Amkiem i moją sunią są dodatkowo 2 psy i 3 koty (całość dla nie zagryzienia się musi być wzajemnie izolowana), na zewnątrz 10 psów i 3 dodatkowe koty. Jazda jest więc niezła :-( :-( :-(...i na dłuższą metę niewykonalna... Quote
Eruane Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 W pełni rozumiem powagesytuacji. Fotki ściągnęłam z dogo, ale jeśłi masz jeszcze jakieś chwytające za serce, z jego piękna mordką, to możesz wysłać mi je tu: [email protected] Jeśli chodzi o filmiki, to jeśli ktoś się zainteresuje, od razu Cię o nie poproszę. Dobrze byłoby wstawić je gdzieś na jakąś stronę, żeby każdy mógł zobaczyć. Może youtube? I link na dogo i wszystkich stronach o adopcji Amorka. Tak robią z innymi psiakami i to działa. Quote
andzia69 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Majga - ja wrzucilam nowe zdjęci na forum rottkowe...tyle tylko mogę:-( Quote
majqa Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 [quote name='andzia69']Majga - ja wrzucilam nowe zdjęci na forum rottkowe...tyle tylko mogę:-( Dziękuję Andziu za pomoc, to i tak ogromnie dużo! Głowa do góry! Nigdy nie pisz "tyle tylko mogę" !!! Świat jest właśnie na owo "tyle" podły, że jak się spotykam z kimś Twojego kalibru to "tylko (...)" zmienia się na "aż tyle mogę" !!!:multi:Nie musiałaś w ogóle się odezwać, a jednak to zrobiłaś !!! :bigcool: :thumbs: :happy1: BUZIAKI I "HAU" OD AMKA !!! Quote
majqa Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 [quote name='Eruane']W pełni rozumiem powagesytuacji. Fotki ściągnęłam z dogo, ale jeśłi masz jeszcze jakieś chwytające za serce, z jego piękna mordką, to możesz wysłać mi je tu: [email protected] Jeśli chodzi o filmiki, to jeśli ktoś się zainteresuje, od razu Cię o nie poproszę. Dobrze byłoby wstawić je gdzieś na jakąś stronę, żeby każdy mógł zobaczyć. Może youtube? I link na dogo i wszystkich stronach o adopcji Amorka. Tak robią z innymi psiakami i to działa. Jesteś Boginią Eruane !!! Dziś zacznę wysyłać wybrane fotki na podany mail (z laptopa męża i najprawdopodobniej jego konta). By nie wprowadzać fermentu, w tytule wpiszę AMOR- DOGO- MAJQA. Spróbuję na dwa sposoby- wysyłka normalna i spakowana 7-zipem (tylko tego pakowacza mąż może mieć wgranego). Skąd ten cyrk z wysyłką? Jestem u mamy poza Łodzią. Przy obecnych rozkopach trasy głównej i samej Łodzi jadę wszelkimi znanymi mi skrótami/ objazdami do siebie do domu (jadę cholernie długo), czasu starcza zaledwie na spakowanie ciucha na wymianę, walkę z żelazkiem nad koszulami męża i rzut oka, czego mnie lub jemu potrzeba. Wszystko robię sprintem, a presja czasu wynika z rytmu Amorka. Nie może się zdarzyć, by psa o takiej masie i z uciekającą tylną nóżką sprowadzała też chora mama. Oboje mogą zjechać na pupach lub Amorka złapie ból i utkną w połowie schodów :-(...Wolę o tym nawet nie myśleć !!! Reasumując Pan Mój i Władca dziś przybędzie i zaraz zabieram się do roboty !!! Ściskam Kochana Dziewczyno !!! Do usłyszenia/ przeczytania !!! Aha, Stron do wstawek filmików poszukam. Linki umieszczę na dogo. Na allegro jest aukcja "cegiełek" na Amorka (lada moment się kończy), prosiłam więc Fundację o wstawkę linku do dogo w aukcji, ponoć przepisy nie pozwalają, hm...Spełzło na niczym. Jedyne, co ja mogłam zrobić to wstawić link do dogo na stronie Fundacji we własnych komentarzach do Amorka. Jest tam tych komentarzy od pioruna i ciut ciut...Skrupulatnie wpisywałam w nie to, co z psem się działo, jak był leczony, jaki jest jego aktualny stan. Do wszelkich podpowiedzi zastosuję się !!! Jeszcze raz dziękuję przeciepło za okazane serce !!! :loveu: :iloveyou: :sweetCyb: Quote
majqa Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 Dziś na 18.00 jedziemy z Amkiem na RTG. Dotąd bazą do leczenia był scan opinii doktora, do którego trafił psinuś. Broń Boże nie podważam rangi tamtej opinii ale gdyby chcieć konsultować diagnozę, podać lek dostawowy (gdyby było takie wskazanie) to bez namacalnego wyniku ani rusz! Dziwne to dla mnie, że nie ma śladu w postaci zdjęć, a takie są przy RTG, rezonansie, tomografii lub wydruku z kompa po USG stawów. Raz na zawszę chcę zamknąć rozdział "braku kliszy". Gdyby w przyszłości Amek trafił w inne ręce i na innego doktora ma już dokumentację i nie trzeba zaczynać od zera bombardując bidulka promieniowaniem. Mam cykora przed usypianiem ale raczej będzie konieczne, bo Amor nie wytrzyma bólu układania w koniecznych do badania pozycjach :shake: . Uff...trzymajcie kciuki, plizzzzzzzzzz.... Quote
andzia69 Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 to trzymamy kciuki!!! a do filmików bardzo prosty jest: www.wrzuta.pl sama się naumialam, a nie jestem dobra w te klocki!;) Wiem, że rottka poumieszczała jakieś zdjęcia Amorka na stronie fundacji - wczoraj akacha o tym pisała! Quote
majqa Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 [quote name='andzia69']to trzymamy kciuki!!! a do filmików bardzo prosty jest: www.wrzuta.pl sama się naumialam, a nie jestem dobra w te klocki!;) Wiem, że rottka poumieszczała jakieś zdjęcia Amorka na stronie fundacji - wczoraj akacha o tym pisała! Nie dziękuję :evil_lol: !!! Wtryniłam już kolejny swój komentarz (jeszcze go nie ma na stronie), a w nim m.in. podziekowałam Akachy i Panu, który zasponsorował RTG. Tak czy inaczej dobiorę się do fotosika (nauki nigdy za dużo). "Dobrze jest żyć dobrze" z obecną komputerową młodzieżą :evil_lol:. Jeden sms i już dostałam info od mojej "młodziutkiej sympatii", że poza "wrzutą" warto pogrzebać też na http://pl.youtube.com. Spróbuję i tego :multi:... Quote
Koperek Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 No to pozostaje trzymać :kciuki::kciuki::kciuki:!!! I za Ciebie majqa- serdeczna dziewczyno, też trzymam!:loveu: Quote
majqa Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 [quote name='Eruane']W pełni rozumiem powagesytuacji. Fotki ściągnęłam z dogo, ale jeśłi masz jeszcze jakieś chwytające za serce, z jego piękna mordką, to możesz wysłać mi je tu: [email protected] Eruane uznałam, że sama dokonasz właściwego wyboru z fotek, ja w tej selekcji nie będę obiektywna :oops: . Wysłałam (plizzz nie dostań tylko szału) 29 zdjęć (wysyłka z dwu różnych kont ale, jak napisałam, z tytułem DOGO-MAJQA-AMOR + NUMERACJA, w tej się raz sypnęłam ze zmęczenia niemniej całość fotek podliczyłam poprawnie). Quote
Eruane Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 [quote name='majqa']Jesteś Boginią Eruane !!! Hmm...nie jestem. A chciałabym. ;) :lol: Póki co nic wielkiego nie zrobiłam. Odebrałam właśnie zdjecia Amorka. Ujmę to tak - cudowny, wspaniały, przepiękny, o świetnej psychice rottweiler. Patrzac na jego oczy odnosi siewrażenie, że jest młodszy. Łapki stawia jakby lepiej niż wcześniej, alby tylko tak zdjecia wyszły. Ogólnie rzecz biorąc, naprawdę zdziałałaś cuda!!! :multi: Od razu mówię, że ta moja znajoma - pani Ela, psiaka nie weźmie, po prostu nie da rady z taka zgrają :shake:, choć pewnie, gdyby to wszystko było dużo wcześniej - pies miałby dom. Ale tak pani Ela, jak inni moi znajomi mają innych znajomych i trzeba próbować. U nas jest kiepski rejon na adopcje, bo bieda i ludzie nie tacy, jakbym chciała, ale ... nigdy nic nie wiadomo. A zdjęcia są rewelacyjne. Nie widać juz na nich biednego, poturbowanego Amorka, tylko cudnego, silnego psa, choc wiem, że to pozory w pewnym sensie. Mnie się łezka w oku zakręciła, bo patrząc na niego zobaczyłam swoje psy, które już nie żyją. :-( Amor jest piękny i nie mówie tego po to, żeby go tu zareklamować, tylko dlatego, że moje serce już złamał. :p Spróbuję wysłać parę maili przechodnich. Trzeba próbować wszystkiego, bo byłoby mu ciężko w budzie w zimie. Jeżeli mogę coś doradzić - spróbuj uderzyć do TV Kraków. Kilka miesięcy temu ostro szukałam, zupełnie nieskutecznie, domu dla Bazyla - psa po zmarłej znajomej. Bazyl ma 13 lat. Zupełnie niedawno Bazyl znalazł dom i to w kilka dni po pokazaniu się w TV Kraków w programie Kundel Bury i Kocury. Wiem, że jeżdzenie z psem do TV i to daleko jest problemem, ale może zgodzą sie pokazać zdjecie Amorka i popowiedzieć historię (trzeba im powiedzieć, żę to sprawa poważna, że zima idzie, że pies nie może być na zimnie). Po programie zgłosiły sie trzy rodziny chętne na adopcję psiaka, ale dwie odpadły, została jedna - świetna zresztą. Wiem ,że w Krakowie znalazło domy sporo biednych rottków. Może warto spróbować? Quote
majqa Posted October 27, 2007 Posted October 27, 2007 Na początek z powodu ogromnego zmęczenia (z tego powodu czuję się sama jak zbity pies) pójdę na łatwiznę i zacytuję zmodyfikowany po części mail, jaki właśnie "popełniłam" odmeldowując się Fundacji (w związku z wczorajszym dniem). "Już po badaniu. Zdjęcia i opis Doktor dostarczy mi w tygodniu. Na żywo i mokro wrzuciliśmy zdjęcia na podświetlenie i od ręki powiedział mi co widzi. Nie chcę tworzyć bzdur w tym mailu więc króciutko na tyle na ile spamiętałam. Zrobione zostały 3 zdjęcia. W leżeniu na plecach miednica (biodra) i w ujęciu bocznym odcinek lędźwiowy i piersiowy. Odcinek piersiowy jest praktycznie niemal b.dobry (biorąc pod uwagę wiek psa). Stawy biodrowe- prawy gorszy, w obu zmiany ale nie tak drastyczne, jak się spodziewaliśmy. Są ubytki w chrząstce i zwyrodnienia ale to nie one dają tak pioruński ból i utykania. Jest poważna deformacja (zwyrodnienie), chyba Doktor nazwał to pęknięciem mostu (czy jakoś tak) na przejściu 5 kregu lędźwiowego w kość krzyżową, ta deformacja podrażnia unerwienie i daje psu ognia. Doktor w tym upatruje główną przyczynę bólu psa (ta deformacja zwyrodnieniowa jest ponoć b.powszechna i nie musiała wyniknąć z żadnego bicia Amorka). Jak wspomniałam konkrety napiszę natychmiast po otrzymaniu wyniku, teraz mogę poprostu bredzić. Noc mieliśmy z bani. Bez męża bym sobie nie poradziła, zmęczenie okupił potężnym bólem głowy, teraz odsypia.Wczorajszy dzień był masakrą. Mąż był na trasie Łódź- dom mamy 3 razy (po nas do Doktora, z nami z lecznicy, z powrotem późno w nocy w Łodzi, bo nas zalał sąsiad i znów dom mamy). Całą noc do białego rana przeczuwaliśmy przy Amorze. Nie dostał on pełnego głupiego jasia (celowo, by nie było sensacji ze względu na jego wiek, serduszko itd...) ale wychodzenie z uśpienia to była bonanza. Wył przez sen, skomlił, szczekał, kogoś chciał gryźć, słowem walczył z demonami przeszłości. Wybudzał się i znów padał na spanie słownie 5ciominutowe i polka zaczynała się od nowa. Dzięki temu nie spałam ponad 24h. Amor denerwował się osłabieniem i niemocą wstania, wpadał w panikę więc go na zmianę tuliliśmy, mizialiśmy, ja obcałowywałam, łagodnie do niego przemawiałam itd.itp. Koszt- uważam, że Doktor potraktował nas mega lajtowo. Zapłaciłam 155 zł ale w tej cenie było: uśpienie- 2 zastrzyki, zdjęcia- sztuk 3, ponadto podanie Amkowi witamin- koktajl B i kolejna porcja sterydu, którą można powtórzyć po 7dniach, a od ostatniego podania upłynęło 10dni. Te leki Doktor uznał za konieczne. Z podanej czytającym komentarze ceny 150zł przekroczyłam ją o 5zł ale uważam, że wyjątkowo przyzwoicie i z dużym upustem zostaliśmy potraktowani. Według moich wyliczeń (w tym i wspomnień z innych lecznic, przez które kiedyś wędrowałam) i odświeżenia pamięcia wynika, że za steryd i vitaminy praktycznie Doktor nic nie wziął. Mam farta, że trafiłam na tego człowieka (dziękuję Doktorze!!!) Wyniki- pomyśl i odpisz, czy mam Wam przesłać całość tzn. zdjęcia i opis czy tylko sam opis? Jak najbardziej zrozumiem, że możecie chcieć RTG skonsultować z kims sobie zaufanym, by mieć pewność, ze nic nie umknęło. Dostosuję się do zaleceń. Rozmawiałam o Carthrophenie z Doktorem. Doktor nie ma doświadczenia z tym lekiem, co przyznał uczciwie, z kolei jest zdania, ze niepotrzebnie ryzykowne by było podawanie jakiegokolwiek leku dostawowo (sprawa umiejętnego podania to sztuka + ryzyko powikłań przy jakimś błędzie w tej sztuce lub zła reakcja psa na sam lek). Doktor uważa, że ubytki w chrząstce nie są tak dramatyczne by wymagały grzebania igłą w stawach. Główny nacisk musi iść na niwelowanie psu bólu w tym wspomnianym zwyrodnieniu w kręgosłupie, podawanie ArthroFosu, leków p/ zapalnych, p/bólowych jak np. scanodyl, z doskoku steryd, vitaminy i mój wymysł HMB. Oczywistością jest też nie prowokowanie bólu, czyli nie narażanie Amka na wysiłek zmagania się z pokonywaniem wysokości, chodzenie po wertepach, czy schody. Przepraszam za chaos mailowy ale wysiadłam niewyspaniowo, mnie też łeb chce się rozsypać na kawałki. Czekam na wytyczne co mam przesłać do Fundacji. " To by było tak z grubsza :-) Quote
andzia69 Posted October 27, 2007 Posted October 27, 2007 Majga, ale cartro..vet jest chyba podawany dożylnie - nie dostawowo. W przypadku Bonharenu - są 2 rodzaje dostawowy - i tu fakt - niedoświadczenie w podawaniu może spowodować więcej szkody jak pożytku, no i dożylnie - wtedy każdy wet jest w stanie to zrobić. Ucałuj Amorka ode mnie i idź kobito się wyśpij!:loveu: Quote
majqa Posted October 27, 2007 Posted October 27, 2007 [quote name='Eruane']Hmm...nie jestem. A chciałabym. ;) :lol: JESTEŚ, JESTEŚ!!! Póki co nic wielkiego nie zrobiłam. Odebrałam właśnie zdjecia Amorka. Ujmę to tak - cudowny, wspaniały, przepiękny, o świetnej psychice rottweiler.TO WIERNY OPIS AMCIA!!! Patrzac na jego oczy odnosi siewrażenie, że jest młodszy. AUTENTYCZNIE NIE WYGLĄDA NA SWOJE LATA ! Łapki stawia jakby lepiej niż wcześniej, alby tylko tak zdjecia wyszły. TO NIE MANEWR NA ZDJĘCIACH, ON TERAZ POTRAFI W PANICE, JAK MU ZNIKAM, BIEC, A GDY GO WZIĘŁAM CIĄGAŁ TYLNE ŁAPKI; BYŁ JAK...FLAK, BEZ SIŁ I KONDYCJI. Ogólnie rzecz biorąc, naprawdę zdziałałaś cuda!!! :multi: TEN PSIAK I JEGO WOLA ŻYCIA ZDZIAŁAŁA CUDA, PRZECIEŻ ON JEST U MNIE ZALEDWIE OD POŻNEGO POPOŁUDNIA 12.09.07 A I TAK UWAŻAM, ŻE NASTĄPIŁ SZALONY POSTĘP! A zdjęcia są rewelacyjne. Nie widać juz na nich biednego, poturbowanego Amorka, tylko cudnego, silnego psa, choc wiem, że to pozory w pewnym sensie. NIE DO KOŃCA POZORY, TO JUŻ NIE JEST TAMTEN PIES! JAK ROZGRYZĘ FOTOSIK I PODAM LINK TO ZOBACZYSZ STARSZE ZDJĘCIA, ZREZYGNOWANEGO PSA, PARĘ FOTEK POKAZUJE M.IN.JEGO PLACKOWATE ŁYSINY, KTÓRYCH JUŻ NIE MA, ZAROPIAŁE, ZGASZONE OCZKA ITP. Mnie się łezka w oku zakręciła, bo patrząc na niego zobaczyłam swoje psy, które już nie żyją. :-( WSPÓŁCZUJĘ CI TYCH WSPOMNIEŃ, JA MAM PODOBNE, CHOĆ DOTYCZĄ NIEMNIEJ KOCHANYCH KUNDELKÓW I...RASOWCA MIETKA, ZGARNIĘTEGO Z ULICY, BARDZO CHOREGO, ZA KTÓRYM TĘSKNIĘ JAK DIABLI :placz:Amor jest piękny i nie mówie tego po to, żeby go tu zareklamować, tylko dlatego, że moje serce już złamał. :p MOJE ZŁAMAŁ NA TYLE SKUTECZNIE, ŻE MARZĘ BY (WIEM, ŻE TO GŁUPIE) POJAWIŁ SIĘ WARIAT- SPONSOR I POWIEDZIAŁ "CHCĘ CIĘ DURNA BABO SPRAWDZIĆ, SPRZEDAJ MIESZKANIE NA 3CIM PIĘTRZE, KUP PODOBNE NA PARTERZE, JA POMOGĘ CI POKRYĆ EWENTUALNĄ RÓŻNICĘ W CENIE. TYM SAMYM PRZEKONAM SIĘ, CZY PÓJDZIESZ NA TAKI NUMER DLA STARSZEGO, SCHOROWANEGO PSA???" MOŻESZ MI NIE WIERZYĆ ALE NIE MIAŁABYM CHWILI WAHANIA!!! NIE PRZYWIĄZUJĘ SIĘ DO RZECZY I MIEJSC ALE ISTOT ŻYWYCH. AMORKA POKOCHAŁAM BEZNADZIEJNĄ MIŁOŚCIĄ, WIEM, ŻE WAŻNE JEST ZNALEZIENIE MU INNYCH NIŻ MOJE WARUNKÓW ALE SERCE DO GARDŁA MI PODCHODZI NA MYŚL O ROZSTANIU...:placz: YEZOOO, NIESTETY, GOTOWA JESTEM POTEM (NIE, NIE CHCĘ NIKOGO WYSTRASZYĆ SOBĄ), ZADRĘCZYĆ PRZYSZŁYCH OPIEKUNÓW AMKA SOBĄ, SPRAWDZAJĄC I ICH I STAN PSINKI (WIEM, ŻE TO SIĘ POWINNO LECZYĆ, MĄŻ JEST ZDANIA, ŻE MOŻE MI NIE DAĆ RADY CAŁY PANEL SPECJALISTÓW :shake:).Spróbuję wysłać parę maili przechodnich. Trzeba próbować wszystkiego, bo byłoby mu ciężko w budzie w zimie. Jeżeli mogę coś doradzić - spróbuj uderzyć do TV Kraków.JEST TO MYŚL ! TRUDNA W WYKONANIU ALE NIE NIEWYKONALNA! Ta sytuacja mnie zabija. Jestem ciężarem dla mamy przy takiej mnogości zwierząt u niej, w tym i tych w domu (by teraz na siebie nie trafiały, stąd koncentracja 100%), ten balon kiedyś pęknie. Mąż wymięka, bo żyjemy marynarskim życiem. Ja padam- praca, studia, moja choroba i wynikająca z niej orzeczona niepełnosprawność (siedzę na bombie zegarowej o nazwie "skalpel neurochirurga, a wtedy wstawka blachy przez całość szyi i groźba, że coś pójdzie nie tak, konsekwencja wózek lub ja= roślinka w łóżku"). Do tego moje własne zwierzaki, sposób na funkcjonowanie m.in. poprzez całkowite zaprzeczenie realnemu niebezpieczeństwu mojej choroby i...cholerne marzenie, że nastapi cud- nic się nie pogorszy, mąż nie puści w trąbę, a Amor zostanie na zawsze u mnie, jako kolejny członek rodziny. Wiesz Eruane, jak tak się nad sobą zastanowię, to faktycznie mi odpierniczyło ! ! ! :shake: :shake: :shake: Quote
majqa Posted October 27, 2007 Posted October 27, 2007 andzia69 napisał(a):Majga, ale cartro..vet jest chyba podawany dożylnie - nie dostawowo. W przypadku Bonharenu - są 2 rodzaje dostawowy - i tu fakt - niedoświadczenie w podawaniu może spowodować więcej szkody jak pożytku, no i dożylnie - wtedy każdy wet jest w stanie to zrobić. Ucałuj Amorka ode mnie i idź kobito się wyśpij!:loveu: Andziu bez wątpienia zasięgnę języka co do formy podawania. To co dziś napisałam do Fundacji to duży skrót myślowy. Mam poprostu cykora o Amka w związku ze wszystkim, co mogłoby oznaczać wkłucia w staw. Na inne sposoby jestem otwarta. Jak przeczytałaś czekam na info, co mam przesłać do Fundacji (konsultacja RTG), dobro niuńka to number 1 !!! Zgodnie z życzeniem Amorek wycałowany !!! Zaraz podwórkowa runda honorowa !!! Quote
majqa Posted October 27, 2007 Posted October 27, 2007 [quote name='Koperek']No to pozostaje trzymać :kciuki::kciuki::kciuki:!!! I za Ciebie majqa- serdeczna dziewczyno, też trzymam!:loveu: Witaj Kopereczku !!! Dziękuję za kciuki !!! Potrzymaj proszę jeszcze troszkę tylko zmień intencję na: "niech majce przestanie szaleć w głowie stado obcych !" Jejuś jak mnie boli !!! Qrde i za co??? Quote
majqa Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Pokaż się Amusiu i przypomnij, że szukasz domku i nowej rodzinki... Quote
majqa Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Dziewczyny ratunku! Jestem niemotą dogomaniakową (dopiero tu raczkuję), podpowiedzcie proszę jak mogę umieścić na dogo fotkę skoro opcję załączników mam wyłączoną? Od czego/ kogo to zależy??? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.