Jump to content
Dogomania

Malenka Migotka, najmniejsze lapki swiata. Odeszla... ['] a nam serce peklo.


Recommended Posts

  • Replies 316
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dwa dni temu gdy bylam u Wandy bylo 7 "niemowlakow", 2 u niej i 5 u formicy
dzisiaj dostalam sms od Wandy, ze zyje tylko tri i bialo czarny (bialo czarny nie byl przeze mnie przywieziony, to maluszek z innego miejsca)

nie umiem odpowiedziec na pytanie dlaczego nam sie nie udalo :(
czarny, ktorego widzialam dwa dni temu, robil kupke nie strawionym mlekiem, calkowicie biala papka, lekko scieta.. nie jestem ekspertem, ale "na oko" wygladalo to tak, jakby on w ogole nie trawil pokarmu, nie przyswajal

moze wszystkie zachorowaly? setki pytan...

byly takie malenkie.... :( :( gdy je przytulalam do policzka mruczaly :( :( czuly cieplo, bylam dla nich mama :( :(

ogromnie mi przykro :(

chcialabym spotkac te babe, ktora je przyniosla wtedy do schronu i powiedziec jej "zamordowalas je!", chcialabym by choc troche do niej dotarlo co zrobila, by do konca zycia miala wyrzuty sumienia, by snilo sie jej to po nocach, by ja to meczylo...

Posted

Jolu , sądze , że ta kobieta ich nie zamordowała - mogła je porzucić kotka , matki czują , że dzieci są uszkodzone!!! Teraz juz jadły pokarm kotki , więc to nie była kwestia mleka , nie są też chore , bo moje kociaki od Jorki spia razem z nimi i są zdrowiutkie !!!! Wygląda to na jakąs wadę genetyczną , może zaburzenia metabolizmu:shake::shake::shake:Żyje jeszcze tri i biało czarny maluch - juz nie chcą nawet Jorki ciągnąć , a robiły to do tej pory z dzika lubością - nie sądze , żeby im sie udało :placz::placz::placz:Wysiadam juz psychicznie:placz:Tak jak zresztą formica i Ania w też:placz:

Posted

malo pisze o Migotce a to tez bohaterka tego watku, kotka Mogotka, ktora jest w klinice, ma sie dobrze, urosla troszke :), jest grubiutka, w klatce ma malo ruchu a apetyt potworny, oczko ciut lepiej ale trzecia powieka nadal ponad polowe oczka zakrywa

dobrze byloby ja wziac do domu, otoczyc opieka, ona jest ciagle w klatce, w dodatku sama w izolatce nie jest szczesliwa, gdy sie wejdzie, chcialaby przeniknac przez prety, ogromnie mi jej szkoda :(

wzielabym ja do siebie ale mam teraz kocia rodzine, ktora musi byc odseparowana, nie chce by Migotka miala z nimi kontakt, ze wzgledu na jej zdrowie...

czy ktos moze Migosi zaoferowac troszke ciepla rodzinnego?
bardzo prosze

Posted

wandul 66 napisał(a):
Jolu , sądze , że ta kobieta ich nie zamordowała - mogła je porzucić kotka , matki czują , że dzieci są uszkodzone!!! Teraz juz jadły pokarm kotki , więc to nie była kwestia mleka , nie są też chore , bo moje kociaki od Jorki spia razem z nimi i są zdrowiutkie !!!! Wygląda to na jakąs wadę genetyczną , może zaburzenia metabolizmu:shake::shake::shake:Żyje jeszcze tri i biało czarny maluch - juz nie chcą nawet Jorki ciągnąć , a robiły to do tej pory z dzika lubością - nie sądze , żeby im sie udało :placz::placz::placz:Wysiadam juz psychicznie:placz:Tak jak zresztą formica i Ania w też:placz:



to wszystko jak w jakimś najgorszym koszmarze :placz::placz::placz: Ja nie umiem znaleźć słów, które mogłyby Was troszkę pocieszyć. Na ten moment umiem tylko ryczeć z bezsilności więc żadnego pozytku ze mnie nie ma:shake:

Posted

Jolu, bardzo, bardzo mi przykro :-(...
Znajoma Pani, mająca ogromne doświadczenie w opiece nad kotami powiedziała mi kiedyś, że jeśli takie maleństwa są pozbawione choć przez parę godzin pokarmu, ciepła, bliskości matki, to mają bardzo małe szanse na przeżycie. Koty w ogóle są bardzo wrażliwe na niedobór pokarmu (głodówka może im uszkodzić wątrobę), a takie maleńkie kocięta tym bardziej... Być może wyrok na nie został wydany zanim jeszcze trafiły do schroniska :-(.

Posted

WStawiłam zdjęcia kotków na wątki które miałam dla kotków u Wandul - teraz znów zmieniam. Bo ja myslę, że ogłoszenie o kotkach jest aktualne cały czas- w ogłoszeniu w allegro i w innych portalach podałam, że są rózne kotki, zawsze są, w róznym wieku.
P{rosze - wypiszcie mi - jakie teraz są - to uzupełnię w ogłoszeniu wykaz kocich maluchów.

Posted

z kotków nie zyje już żaden , po powrocie z pracy znalazłam martwą TRI , mimo , że Jorka zaczęła je juz karmić , to one przestały juz chciec jeść:placz::placz::placz:Nieżyje 11 kociąt :placz::placz::placz:BIEGAJCIE SOBIE ZA TM!!!

Posted

Wando, tak mi przykro, tak żal!!!:placz::placz::placz:Czytałam w ciszy ten wątek, nic nie mogąc pomóc... Tak strasznie ciężko gdy jedno maleństwo umiera, a tu cała gromadka.:-(:-(:-(
Śpijcie spokojnie aniołki.
[*]
[*]
[*]
[*]
[*]
[*]
[*]
[*]
[*]
[*]
[*]:-(

Posted

Ojeeej, nie wiedziałam, że malutkie kocięta sa takie słabiutkie. Dopiero Bianka1 mnie tu odesłała, żebym poczytała o nich i jest mi tak ogromnie przykro :placz:

Posted

bylam wczoraj u Wandy, nie zastalam juz zadnego malucha... :( :(

wczoraj jadac do Katowic, gdzie mialam zawiezc dwie kotki schroniskowe, na stacji w okolicach Bielska uslyszalam miauczenie malego kotka, padal deszcz maluch byl zziebniety, bez namyslu kotek sie znalazl w samochodzie, zapytalam obsluge o niego, powiedziano mi, ze pojawil sie dzien wczesniej wieczorem, ze jest sam, ze zrobili mu domek w kartoniku i dali mleko...
kotek okazal sie kotka, z ktora podjechalam do kliniki, dostala antybiotyk, lek na robale i frontline na pchly, oraz troszke jedzonka

dwie dorosle kotki schroniskowe to Bunia i Malwinka, pojechaly az pod granice niemiecka do znajomej zuziM, ktorej ogromnie dziekuje za szanse dana tym wlasnie kotkom, ktore dluuugo czekaly na dom, wielokrotnie w ciagu roku majac dzieciaki, ktore umieraly :(

z Katowic pojechalam do Wandy do Bytomia zawiezc maluszke ze stacji benzynowej..
nie zdazylam zrobic jej zdjec :(

a od Wandy ruszylam z powrotem do Katowic z dwiema kotkami tri, ktore pojechaly do domku tymczasowego w warszawie :)

ok, zmykam zdjecia ladowac... zaraz bede wstawiac w watku kociakow schroniskowych....

Posted

jestem, wybaczcie moja mala aktywnosc, ale mam tate w szpitalu, przez jakis czas bede wiec mniej aktywna
wczoraj dzwonilam do kliniki i pytalam o Migotke, oczko nadal zakrywa trzeciapowieka, leki/masci nie zdolaly jej przywrocic do normalnosci, byc moze bedzie konieczny zabieg podciagniecia powieki, ale to w przyszlosci gdy podrosnie, teraz jest zbyt mala
wkrotce chcialabym ja zabrac z kliniki, narazie jednak nie mam gdzie, pracuje nad tym... ;)
Migotka juz wyzdrowiala, nie ma biegunki i kataru, jest zdrowa, juz nie przebywa w izolatce ale ze zdrowymi zwierzakami po zabiegach chirurgicznych
Migosia urosla i przytyla :)
zrobie zdjecia przy najblizszej okazji!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...