Jump to content
Dogomania
Wilczocha

Wybieg dla psów

Recommended Posts

Przyszła ciepła pogoda to więcej ludzi zaczęło przychodzić ze swoimi psami na wybieg dla psów w Krakowie w Bronowicach.

I zaczynają się problemy z ludźmi bez psów. Przychodzą na teren wybiegu z dziećmi, wózkami, bagażami, rowerami, odpoczywają na ławkach, dzieci bawią się na trawie, nie którzy robią sobie skróty przez wybieg. Problem polega na tym, że robią pretensje jak psy na nich skaczą, mogą przewrócić dziecko, zdarzały się pogryzienia.

Wojna miedzy osobami bez psów a psiarzami robi się tam ostra. Po czyjej stronie stoi prawo ? Czy ludzie naprawdę nie mogą chodzić po swoich parkach tylko muszą zajmować wszystko nawet te parki dla psów ? Czy psiarze w takim razie swoje psy mają trzymać na smyczach też na wybiegach ? Bo ktoś sobie nie życzy by pies po nim skakał bo sobie z dzieckiem przyszedł się pobawić ? Co wy o tym sądzicie, jak można sprawę załatwić ?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skoro miejce jest oznaczone jako wybieg dla psow, to jest to wybieg dla psow nie dla matek z dziecmi, w ogole bym sie nie przejmowala pretensjami a awanturnikom bym dosadnie przypomniala w jakiej przestrzeni sie znajdują. Nie podoba się? Nikt nie zapraszał:)

Tak trochę poza tematem: u mnie jest park, w parku jest plac zabaw, do parku chodzę na spacery z psem (nie tylko ja) pies jest na smyczy, uosobienie łagodności w stosunku do dzieci, na teren placu nie wchodzimy... zdarza się że dzieci do niego podchodzą, pytają czy mogą pogłaskać, czy daje łapkę, dostają też odemnie smaki żeby poczęstować psa z ręki (ogólnie nastrój przyjemny). Ale ostatnio zostałam mocno skrzyczana przez mamuśkę, której dziecko podbiegło do mojego psa... bo ona sobie w parku nie życzy żeby z psem obok placu przechodzić, bo ona nie chce żeby jej dziecko mialo kontakt i owinni zakazac wprowadzania psów do parku, ogólnie stek pretensji. Cóż roześmiałam się tylko, dziecku powiedziałam że nie może pogłaskać bo mama nie pozwala a kobiecie pokazałam co o niej myślę wymownym gestem pukania się w głowę;) na szczęście większość rodziców to normalni ludzie a takie przypadki są incydentalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

właściwie racja - WYBIEG DLA PSÓW mogą wam naskoczyć :D

Uwielbiam takie naiwne myślenie. Po pierwsze należałoby się zastanowić, czy taki twór jak "wybieg dla psów" funkcjonuje w ustawach danego miasta. Jeśli nie, to tak de facto (mimo że to sprzeczne z logiką) obowiązują tam takie same zasady jak na reszcie terenów miasta: czyli w Krakowie jest to smycz ewentualnie smycz i kaganiec. Mimo że rozsądek mówi co innego, obawiam się, że sprawa nie jest dla psiarzy, aż tak kolorowa.
Kolejna sprawa: pogryzienia czy uszkodzenia ciała związane z naskoczeniem psa na dziecko. Tutaj nie ma absolutnie różnicy, czy stało się to na psim wybiegu, czy też poza nim. Ponadto....na psi wybieg mogę iść z psem i dzieckiem. I mam prawo oczekiwać, że dziecko nie zostanie pogryzione, oraz że psy nie będą na niego skakały. Dziwne? Oczywiście jeśli któryś z biegających psów potrąci moje dziecko to będzie to dla mnie zrozumiałe, bo to wypadek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Często na wybiegu są wypadki, że pies biegnąc potrąca dziecko, ale nikt nie robi afery jeżeli to dziecko należy do psiarza. Ale osoby bez psów już się awanturują. Nie wszyscy, ale jednak. Takie osoby powinny być świadome tego, że wchodząc na psi wybieg są narażeni na pogryzienia, potrącenia przez rozbieganego psa i oszczekania. A zdarza się tak często. Wiem jak to boli jak rozpędzony pies w ciebie wbiegnie. A ile razy widuje babcie o kulach które na wybieg wchodzą. To aż strach pomyśleć co się stanie jak rozpędzony pies wbiegnie w taką babcie. A jak się takim ludziom zwróci uwagę to od razu są z ich strony agresywne odpowiedzi. Wczoraj to samo dwie matki czwórka dzieci, 2 wózki i na wybieg wchodzą. Od razu psy alarm podniosły bo coś nietypowego się pojawiło. Nigdy się nie przewidzi reakcji swojego psa kiedy zobaczy coś nowego. Ludzie w ogóle nie mają wyobraźni, ani instynktu samozachowawczego.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie osoby powinny być świadome tego, że wchodząc na psi wybieg są narażeni na pogryzienia, potrącenia przez rozbieganego psa i oszczekania.

Nie wrzucaj do jednego wora takich rzeczy jak: pogryzienia, potrącenia, czy oszczekania. Oszczekanie to zupełnie śmieszne, potrącenia to wypadek, ale pogryzienia to zupełnie inna kategoria. I wybieg dla psów nie uświęca tutaj nic. Obowiązuje takie samo prawo jak gdzie indziej.
Niestety psi wybieg to miejsce publiczne dostępne dla wszystkich. I nie da się zabronić wchodzenia tam osobom postronnym. Jakkolwiek by to nie było dla nas psiarzy irytujące....

Share this post


Link to post
Share on other sites
"A ile razy widuje babcie o kulach które na wybieg wchodzą. To aż strach pomyśleć co się stanie jak rozpędzony pies wbiegnie w taką babcie."

 

 

Może ta babcia (jak to łatwo kogoś traktować pogardliwie i z wyższościa, prawda?) weszła na ten teren z własnym psem? Albo lubi psy i chciała być blisko nich?

 

BTW cały ten topik utwierdza mnie w opinii jaką mam o samej idei "psich wybiegów" i  innych "dog parks". DDD

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że zwracam się do starszej kobiety "babcia" to znaczy, że zwracam się do niej pogardliwie ?

Czasami zdarzają się starsze osoby wchodzące z psami na wybieg i bardzo często takie osoby są przewracane przez psy. Bo popołudniami tych psów jest naprawdę sporo to o ile młode osoby przetrzymają uderzenie rozpędzonego psa to starszym osobom współczuje.

A jaką masz opinie na temat psich wybiegów ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zwracanie się do starszej osoby "babciu" jest lekceważące, jeśli to nie jest nasza babcia, matka naszej matki czy ojca. Podobnie jak lekceważące i nie do przyjęcią jest zwracanie się przez kogoś starszego do młodego człowieka per "ty", chociaż tak do swojego pełnoletniego dziecka mówią rodzice.

Nasze miejskie psy żyją w środowisku przeznaczonym przede wszystkim dla ludzi i naszym obowiązkiem jest od szczeniaka wychowywać je tak, aby nie oszczekiwały ludzi o kulach, wózków z dziecmi czy ludzi nietypowo ubranych. Jeśli ludzie wchodzą na psi wybieg, to znaczy że nie ma bliżej parku dla ludzi. Tak jak nie chcę, aby każdy park był zamknięty dla dobrze wychowanych psów, prowadzonych na smyczy, tak nie wyobrażam sobie, aby na psim wybiegu puszczać psa znajdującego się całkowicie poza kontrolą czy agresywnego wobec ludzi lub innych psów. W Krakowie są psie szkółki dysponujące własnym zamkniętym terenem - proponuję najpierw wyszkolić tam zwierzątko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

może zadzwonienie na policję lub straż miejską - można się spytać kto ma jakie przywileje

To zawsze można. Natomiast nie liczyłbym na konkretną odpowiedź. A już na wiążącą zupełnie nie ;)
Często policja czy straż miejska sobie, a prawo sobie. I gdyby doszło do incydentu to powoływanie się na ww instancje niewiele da.

Swoją drogą: mimo że wybieg dla psów mam od siebie jakieś 300 m to nie bywam. Byłem, widziałem nie mam ochoty wrócić. Niestety wybiegi rozleniwiają właścicieli: można psa puścić i mieć spokój. Byle go dotargać do wybiegu, tam już z górki. Po drugie...mimo wszystko to dość niewielka zamknięta przestrzeń na której znajduje się codziennie wiele psów. Czasem bardzo wiele. Jakoś mam pewne obawy przed warunkami sanitarnymi panującymi na takich wybiegach, nawet jeśli właściciele sprzatają od razu po psach. Po trzecie: może to specyfika tego wybiegu koło mnie, a może każdego, tego nie wiem, natomiast...psiarze też dla siebie mało przyjemni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że zwracam się do starszej kobiety "babcia" to znaczy, że zwracam się do niej pogardliwie ?

 

 

Oczywiście.

Tak off topic: w szpitalu, w którym zdarzyło mi się leżeć po poważnym urazie, przybywające pacjentki były dla pielęgniarek i salowych "paniami". Jednak jeśli zjawiła się osoba starsza, natychmiast była chrzczona "babcią" albo "babciusią". Niestety, takie lekceważące ustawienie sobie pacjentki (w założeniu: stara, niewiele może zrobić i na pewno jest niespełna rozumu) natychmiast owocowało spadkiem jakości usług wobec tej osoby i nader pogardliwym traktowaniem, zamaskowanym szczebiotem jak do niekumatego parolatka.

 

Prawidłowość znana w psychologii, żeby móc przesunąć granice wobec kogoś, musisz go sobie odpowiednio przedstawić, nazwijmy to roboczo "upakować na swojej drabinie poznawczej" - dlatego np. w psychopatologii powszechnie znany jest fakt że seryjni mordercy starają się odebrać swoim ofiarom cechy człowieczeństwa, przynajmniej we własnych oczach.

 

Oczywiście to są przypadki skrajne, niemniej ten mechanizm mamy wbudowany wszyscy.

 

Czasami zdarzają się starsze osoby wchodzące z psami na wybieg i bardzo często takie osoby są przewracane przez psy. Bo popołudniami tych psów jest naprawdę sporo to o ile młode osoby przetrzymają uderzenie rozpędzonego psa to starszym osobom współczuje.

 

 

Mhm - znaczy na psim wybiegu nie obowiązują żadne reguły i jest to rodzaj "szalejni" na którą wpuszcza się dzikie zwierzątka?

 

A jaką masz opinie na temat psich wybiegów ?

 

 

Jak wyżej. D

 

P.S. Faustus pozamiatał:

"Niestety wybiegi rozleniwiają właścicieli: można psa puścić i mieć spokój. Byle go dotargać do wybiegu, tam już z górki."

 

 

Uważam że tworzenie gett jest niekorzystne i dla tych, którzy się w nich zamykają, i dla tych, co patrzą na nie z zewnątrz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli chodzi o reguły na wybiegu to hmm. W pewnym sensie wygląda to tak:

 

https://www.youtube.com/watch?v=1DrI14sqgj4

 

https://www.youtube.com/watch?v=ZRbmi7dGuAM

 

Ogólnie ludzie stoją i obserwują swoje psy, ale jak się pieski rozbawią to często nie patrzą gdzie lecą i jeb w czyjeś nogi.

Co do rozleniwiania się właścicieli. Często jest tak, że pies na wybiegu lepiej się wybiega niż na spacerku, gdzie chciał by szybciej iść a nie może.

Ja to najpierw idę się przejść z Szanti te 5 km spacerku, a potem wchodzimy na wybieg, ja odpoczywam a Szanti Szaleje. Albo odwrotnie najpierw na wybieg by zgubiła nadmierną energie, a potem w spokoju na spacerek.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Co do rozleniwiania się właścicieli. Często jest tak, że pies na wybiegu lepiej się wybiega niż na spacerku, gdzie chciał by szybciej iść a nie może."

 

 

Mam wrażenie że Faustusowi nie chodziło o fizyczne rozleniwienie (w sensie: że nie chodzą czy biegają z psem).

 

Pobyt z psem w miejscu publicznym wymusza pracę z nim, praktycznie bezustanną. Jeśli spuszczasz psa w parku (załóżmy że strzygąc oczami czy SM się nie czai), to niejako bardziej wymusza to współpracę z właścicielem, właśnie dlatego, że to miejsce wspólne, że są tam rózni inni ludzie (niekoniecznie kochający psy), inne zwierzaki, pojazdy, użytkownicy róznych urządzeń i tak dalej.

Żeby pies egzystował w przestrzeni wspólnej musi być ogarnięty - odwoływalny, nie wykazujący agresji (... za dużo...) i tak dalej. To wszystko osiąga się tyrając przy tej wzajemnej relacji.

 

Miejsce przeznaczone praktycznie tylko dla psów trochę ludzi zluzowuje - można puścić i niech się miętolą i robią co chcą, "bo psi park".

Abstrahując od tego, że ktoś kto spuszcza psa tylko na ogrodzonym wybiegu naprawdę nie ma motywacji do wyrycia u zwierzątka bezbłędnego przywołania, bo w sumie po co... jakoś tam się je w końcu w ktoryś kąt zagoni, nawet jeśli nie będzie chciało przyjść.

 

P.S. Na filmie z wybiegu same interesujące rzeczy - dla mnie najciekawsza, z socjologicznego punktu widzenia, jest ta, że cały czas słyszymy to "biegaj! biegaj!". Takie napieranie na zwierzaka że ma biegać, bo przecież jest na wybiegu więc MUSI mieć fun.

 

Drugi film to istny cymes, bardzo wyraźnie pokazuje jak ludzie filmują różne rzeczy w ogóle nie rozumiejąc, CO mają na tym filmie. :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam wrażenie że Faustusowi nie chodziło o fizyczne rozleniwienie (w sensie: że nie chodzą czy biegają z psem).
(...)
Miejsce przeznaczone praktycznie tylko dla psów trochę ludzi zluzowuje - można puścić i niech się miętolą i robią co chcą, "bo psi park".

Dokładnie :)
Większość znanych mi psów "wybiegowych" jest nie do spuszczenia poza wybiegiem. Oczywiście muszę przyznać, że są tam i ludzie, którzy pracują z psami poza wybiegiem. Natomiast ogólna tendencja jest: zaciągnij na wybieg i spuść. Aby była jasność: ja nie oczekuje od ludzi, aby robili z psami nie wiadomo co ;) bo oczywiste, że tego robić nie będą. Natomiast instytucja pt psi wybieg daje możliwość ograniczenia działań do minimum. A to już jest złe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Filmiki są po prostu z wybiegu dla psów, pokazane jest jak się psy bawią ze sobą.

Ja z Szanti nie mam zupełnie żadnego problemu z jej posłuszeństwem, puszczam ją luzem na łąkach czy polach. W lasach nie wolno, w parkach dla ludzi nie wolno to zostają pola i ten wybieg. Na wybiegu również ćwiczymy posłuszeństwo.

Ale nie chodziło o posłuszeństwo tylko o bezpieczeństwo starszych osób czy osób z dziećmi, że nie są świadomi, że mogą zostać potrąceni przez rozbawionego psa.

Na filmiku chciałam pokazać jak to pieski w szale zabawy potrafią się rozbiegać i często jest tak, że taki rozbawiony nie patrzy gdzie biegnie i jeb komuś w nogi. Sama parę razy oberwałam.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Filmiki są po prostu z wybiegu dla psów, pokazane jest jak się psy bawią ze sobą."

 

 

Ano właśnie. O tym piszę. Każdy, jak widać, widzi co innego na filmie choć oczywiście tytuł filmu jak najbardziej mógłby być "Zabawy (hm) psów na wybiegu".

 

Znów utwierdza się moja granitowa pewnośc że wybiegi to ZUO. :smile: Dlatego, że w ogóle nie uczą się tam ludzie obserwować i rozumieć tego, co się dzieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fakt, że w skupisku psów nie dochodzi do krwawej wojny z dziurawieniem przeciwnika i bryzgającą krwią albo że ktoryś z psów nie ucieka piszcząc nie oznacza, że jest im tam fajniutko. Przynajmniej niektore psy z filmu mają spory dyskomfort.

No ale jest to wybieg, więc mają się bawić - i właściciele realizują ten scenariusz nie zdając sobie zbędnych pytań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masakra .... XD

Nie którzy z was to są bardzo zasadniczymi ludźmi, wybiegając z tematu jaki tu został poruszony o wybiegach, to nawet poruszenie sprawy definicji  "Babcia"  masakra....

Wracając do tematu, moim zdaniem wybieg dla psów to jest wybieg dla psów, park to jest park. Jeżeli wybieg dla psów który jest specjalnie ogrodzony to chyba jest jasne że to jest dla psów a nie dla ludzi, oczywiście zwyjątkiem właścicielów psów. A jeżeli ma byc inaczej to dlaczego ludzie się nie opalają i nie biegają naprzykład na wysypisku smieci?

Co do samego wybiegu i psa, jeżeli ktoś mieszka w mieście to  po to jest wybieg żeby pies miał jakąś swobode i mógł się  wybiegać, a nie robienie psu jakiegoś holokałsu i nie pozwalania mu na nic i twierdzenie że wybiegi to jest jakieś zło.

Co do zwykłych ludzi wchodzących na wybiek. Moim zdaniem to jest brak edukacji, polaczki nie mają jeszcze tej mentalności co na zachodzie że wybieg jest wybiegiem a park jest parkiem  (mówiąc krótko polaczki są niestety w tych sprawach zacofani) W Holandii czy w Niemczech  lub w innych krajach rozwiniętych edukacja w tych sprawach jest wpajana od przeczkola, dlatego tam nie ma takich problemów, a unas co ? dorośli wchodzą i nadal mówi się że psy na wybiegu nie maja żadnych praw a taki człowieczek ma prawa. Moim zdaniem osoby z psami powinny na tym wybiegu być bardziej agresywni do ludzi i dosłownie im tłumaczyć co to jest wybieg. I ja osobiście nie przejmował bym się że mój pies skacze tam na kogoś, mówił bym "człowieku to jest wybieg dla psów"  i nie straszne było by mi że ktoś by mi robił awanturę że policja , strarz miejska. No i cóż z tego ? nawet jak bym dostał mandat to i tak bym miał satyswakcje że mój pies robi temu człowiekowi dym, może by się nauczył czym jest wybieg (tak na marginesie i wybiegając z pytaniem że to 500 kosztuje to stać mnie na to i na drugi dzień też bym był i też bym mojemu psu pozwalał na skakanie, po to jest wybieg dla psów żeby mój pies miał swobodę)

Wybieg w Krakowie - znam ten wybieg bo byłem tam, sam osobiście ten filmik nagrywałem, fakt duży to wybieg jest i fakt wygląda to jak park, dlatego trzeba  edukować  nie świadomych ludzi (tubylców). Ja jestem z Gdańska i tu nie ma takich problemów, w mojej okolicy są 3 wybiegi i tam nie wchodzą ludzie bo wszyscy wiedzą że to jest dla psów teren.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fakt, że w skupisku psów nie dochodzi do krwawej wojny z dziurawieniem przeciwnika i bryzgającą krwią albo że ktoryś z psów nie ucieka piszcząc nie oznacza, że jest im tam fajniutko. Przynajmniej niektore psy z filmu mają spory dyskomfort.

No ale jest to wybieg, więc mają się bawić - i właściciele realizują ten scenariusz nie zdając sobie zbędnych pytań.

 

Szanti sama ciągnie na wybieg, strasznie lubi tam przebywać. Jak jestem na wybiegu to widzę jak psy zbliżają się do wybiegu ze swoimi właścicielami i jak ciągną szybko by tylko wejść i się pobawić. Nie zauważyłam by ktokolwiek zmuszał swoje psy do bawienia się na wybiegu. Ona są jak dzieci, jest piaskownica, są inne dzieci czyli psy i pełno zabawek czyli piłeczki, patyczki i jest radocha. Jak Szanti nie chce się bawić to kładzie się koło moich nóg i odpoczywa, a ja siedzę sobie na ławeczce, mam wodę w misce dla niej z której korzystają wszystkie psy, jest ławeczka w cieniu. Po prostu taka sielanka. Nie widzę w tym nic złego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jesli w regulaminie tego wybiegu nie masz zapisu o zakazie wstepu osob bez psow to jedyne co mozesz zrobic to porozwieszac karteczki ostrzegawcze na furtkach liczac, ze moze czesc ludzi to przekona.
A pies nie powinien skakac na ludzi, ktorzy sobie tego nie zycza, niezaleznie czy jest na wybiegu czy nie. A tym bardziej gryzc. Psa masz miec pod kontrola caly czas, niezaleznie od tego gdzie przebywa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanti sama ciągnie na wybieg, strasznie lubi tam przebywać. Jak jestem na wybiegu to widzę jak psy zbliżają się do wybiegu ze swoimi właścicielami i jak ciągną szybko by tylko wejść i się pobawić. Nie zauważyłam by ktokolwiek zmuszał swoje psy do bawienia się na wybiegu. Ona są jak dzieci, jest piaskownica, są inne dzieci czyli psy i pełno zabawek czyli piłeczki, patyczki i jest radocha. Jak Szanti nie chce się bawić to kładzie się koło moich nóg i odpoczywa, a ja siedzę sobie na ławeczce, mam wodę w misce dla niej z której korzystają wszystkie psy, jest ławeczka w cieniu. Po prostu taka sielanka. Nie widzę w tym nic złego.


Co nie zmienia faktu, że w kilku sytuacjach, które miały miejsce na wrzuconym przez Ciebie filmiku, powinna nastąpić reakcja ze strony właścicieli i psy powinny zostać rozdzielone, żeby ochłonęły...
U nas powstał ostatnio jeden wybieg o powierzchni jakichś 60m2, więc szału nie robi. Omijam go z daleka, bo nie chcę wystawiać cierpliwości moich psów na próbę... "Zabawy" niektórych piesków i brak reakcji ze strony właścicieli przyprawia mnie czasami (jak mijam wybieg w drodze na pola) o zawrót głowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Nie zauważyłam by ktokolwiek zmuszał swoje psy do bawienia się na wybiegu."

 

 

"Biegaj! Biegaj!" slyszane ustawicznie i do zwariowania na pierwszym filmiku jest ... czym? Odruchem warunkowym właściciela ktory ma zakodowane że pies ma się bawić bo tam to, panie, taka sielanka? 

 

BTW z sielanką to radzę nie przesadzać.

 

Na pierwszym filmie widać że collaczka - rozumiem, że Twoja? - jest chyba mocno delikatnym psem, z rezerwą do innych. Usiłuje się wpasować w grupę, ale nie czuje się tam pewnie. Nie jest kompletnie asocjalna, więc jakoś tam egzystuje, nawet usiłuje podejmować próby zabawy przedmiocikami, zresztą ucinane przez inne psy.

 

Na drugim - najpierw ustawiają się, już na granicy zabawy i konfrontacji, dwa wilkowate, potem widzimy konkursową grę w "spuszczamy wpie...dol słabszemu" w wykonaniu collaczki i terierka zjednoczonych na szczeniaka ON-ka ktoremu się to nie podoba i ktory czuje się z tym źle, ale nie ma specjalnie wyjścia.

 

Problem z ludźmi jest standardowy: mają wizję piesków jak z Disneya, szlachetnych, uśmiechniętych i wyrozumiałych, a jak który agresywny, to pewnie go źli ludzie bili.

 

Psy w grupie uwielbiają prowadzić stałą grę w gnębienie wytypowanej ofiary; owszem, nie w rozrywanie jej na sztuki, tylko w dokuczanie, ale co z tego?

Po co do tego dopuszczać?

 

Nie jest też tak, że pies niepewny siebie, delikatny nie wchodzi w ten system - jeśli tylko znajdzie się zwierzę ktore ocenia jako nadające się do tej gry, ochoczo przyłącza się do systemu, co widać choćby właśnie na tym drugim filmie w wykonaniu collaczki.

 

Ludzie wciskają te psy w chwilowo tworzone stada, stoją, kompletnie nie widzą co się rozgrywa pod ich nogami, jedyne co odbierają to że psy biegają w grupie, a więc "bawią się".

 

Właściciel mlodego szczeniaka albo psa słabego, delikatnego bezustannie włażąc z nim w takie konfiguracje uczy go, że nie stanowi dla niego oparcia, że pies jest zdany na własne siły. Niby nic..., ale po co sobie psuć relację ze zwierzakiem?

 

Właściciel psa bywajacego zazwyczaj "dziadkiem" (w odróżnieniu od "kota" - klasyczne nazwy w wojskowej fali) z kolei na tyle podnosi mu pewność siebie, pozwalając na to ganianie za słabszymi, że skutki są dość długofalowe, z chęcią spuszczania prawdziwego lania innym psom na ulicy za jakiś czas ("bo co w końcu? jestem wszak królem dżungli, wszyscy na ulicy paść na kolana bo przechodzę!").

 

"Szanti sama ciągnie na wybieg, strasznie lubi tam przebywać. Jak jestem na wybiegu to widzę jak psy zbliżają się do wybiegu ze swoimi właścicielami i jak ciągną szybko by tylko wejść i się pobawić."

 

 

To jedynie rodzi pytanie o relację, jaką mają ze swoimi psami ludzie. Są tak nieatrakcyjni dla nich, że te wybierają nawet tak nienaturalny układ, jak takie ad hoc tworzone stado, bo tam coś - cokolwiek - się dzieje.

 

Nie twierdzę, że psy nie powinny mieć ze sobą kontaktu, przeciwnie - tylko warunek jest taki, żeby nie tylko patrzeć na to, co się podczas tego kontaktu dzieje, ale i WIDZIEĆ.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pogryzienia to oczywista przesada, ale ja jestem w stanie zrozumiec ze podekscytowany pies na kogos skoczy, albo wpadnie z impetem na czyjes nogi. Wiem jakie szaleństwo potrafi wstąpić w mojego kiedy ma okazję się pobawić. ( Na wybiegu nie bywamy, choć jest 2 miasta dalej, czyli w miare niedaleko, bo moj pies sie do tego nie nadaje zwyczajnie... taki stopień ekscytacji jaki by mu to zafundowało skończyłby się serią psich awantur:/) dziwi mnie natomiast podejscie osób przychodzących na wybieg dla psów z dziecmi i mających pretensje, ze są tam psy i nie leżą nieruchomo przy pańskiej nodze... nazwa wybieg chyba jasno sugeruje co to za miejsce.
A przed wejsciem nie ma regulaminu okreslającego jakie zasady panują w tej przestrzrni? Przy placach zabaw takie regulaminy to normalka, więc przy wybiegu logicznie rzecz biorąc podobna tablica też powinna być i rozwiać wszelkie spory.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×