Arga Posted December 2, 2004 Posted December 2, 2004 Widze że humorki dopisują. A ja tam się nie ciesze że dzisiaj piątek bo jutro i w niedziele mam zajęcia więc o wolnym moge marzyć :puppydog: Quote
PIKA Posted December 2, 2004 Posted December 2, 2004 A pojutrze święto 'górników' :roll: ... i Barbary :roll: : A Ty jesteś górnik, czy Baśka? :hmmmm: Ani jedno, ani drugie. Ale 'fedrować fedruję' :roll: Baśkę? :o :oops: A ja tam się nie ciesze że dzisiaj piątek : :hmmmm: chyba masz jakiś inny kalendarz, bo u mnie dzisiaj jest czwartek :o Quote
Arga Posted December 2, 2004 Posted December 2, 2004 Zanczy Jutro piątek. Już mi się wszystk miesza :) Quote
argo Posted December 2, 2004 Posted December 2, 2004 Argo wystrzalowy z Ciebie facet! 8) Nie da się 'fedrować' bez strzelania :roll: :wink: Widze że humorki dopisują. Si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si, si,si ... :lol: Baśkę? :o :oops: :o :o Przeca nie BARBURA 8) :wink: BTW. Dziennikarz pyta cyrkowego akrobatę: - Proszę zdradzić, jak osiągnął pan tak olbrzymi sukces w tak trudnym zawodzie? - To proste. Gdy rano budzę się, od razu wypijam buteleczkę wódki, tak zwaną "małpeczkę". W południe znów wypijam "małpeczkę" i po obiadku jeszcze jedną "małpeczkę". Wieczorem, przed samym występem wypijam ostatnią "małpeczkę" i jak już jestem na arenie, to te wszystkie małpki wychodzą ze mnie! :D Quote
PIKA Posted December 2, 2004 Posted December 2, 2004 Baśkę? :o :oops: :o :o Przeca nie BARBURA 8) :hmmmm: a co na to Twoja Pani ? :roll: Quote
argo Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 :D :morning: :D :morning: :D Baśkę? :o :oops: :o :o Przeca nie BARBURA 8) :hmmmm: a co na to Twoja Pani ? :roll: Rodzice Mojej Pani zapisali Jej w papierach tak - Gabriela, Anna ale Ona sama wybrała se dodatkowo :roll: EWA :wink: i Barbara :lol: Proszę :P KAWA dla WSZYSTKICH :D :lol: Lubicie aforyzmy ?? 'Myśleć to, co prawdziwe, czuć to, co piękne, kochać co dobre - w TYM jest CEL rozumnego życia.' Platon :roll: :bigok: :hand: Quote
PIKA Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Argo Dzieki za kawę :D I za mądrości z rana :D Rodzice Mojej Pani zapisali Jej w papierach tak - Gabriela, Anna ale Ona sama wybrała se dodatkowo :roll: EWA :wink: i Barbara :lol: : A to cfaniara :o Cztery razy do roku imieniny obchodzi i prezenta przyjmuje :o a my na 17 jestesmy umówione na serylke :roll: Prezent pod choinke suczydlowi robie :evilbat: Quote
Samba Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 a my na 17 jestesmy umówione na serylke :roll: Prezent pod choinke suczydlowi robie :evilbat: Ile Saba ma latek? Bo ja sie zastanawiam czy w przyszlym roku Sambie takiego prezentu tez nie zrobic... Koteczki juz wszystkie sa upgrade'owane. A co do Samby, to bije sie z myslami, bo szczeniakow miec nie bedziemy na pewno, ale ostatnio ciazy urojonych po cieczce nie miala. Kiedys miewala i to ostre, wiec wtedy myslalam o sterylce. Teraz sama nie wiem... Quote
argo Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 a my na 17 jestesmy umówione na serylke :roll: Prezent pod choinke suczydlowi robie :evilbat: Poprzedni termin nie wypalił bo Saba, o ile dobrze pamiętam, sie 'wycfaniła'. Bedzę trzymał kciuki. :calus: Jak tylko będziesz już mogła dać znać o ... to napisz. :hand: Quote
Evelina Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Mojej Pani zapisali Jej w papierach tak - Gabriela, Anna ale Ona sama wybrała se dodatkowo :roll: EWA :wink: i Barbara :lol:Myślałam żem jedyna i niepowtarzalna :oops: :roll: :wink: Jestem tez Urszulka Kochanowskiego i nawet nie wiem kiedy się tę patronkę świętuje :roll: I tak najlepsze jest to ze u mnie w mieście jest Kościół pod wezwaniem Świętej Ewy :o . Mnie uczono, że Ewa świętą nie zostanie :oops: Lubicie aforyzmy ??Pewnie :D Mnie sentymentalnie dzis na duszy :roll: Miłość to nie pojedynczy uczynek, lecz pewien klimat, w którym żyjemy, to podejmowane przez całe życie ryzyko, dzięki któremu nieustannie się uczymy, odkrywamy, wzrastamy. Miłość jest klimatem - klimatem serca. Ardis Whitman Najlepsze to życie, które łączy troskę z beztroską. Platon Kogo kochała kobieta rozsądna, słodka, dowcipna i zmysłowa, ten posmakował tego, co życie może ofiarować najcudowniejszego S. de Meilham * * * * * * * Co do sterylki, ja z moja mala ani jednej cieczki nie przezylam. 8) Tak szczerze mowiac to nawet nie wiem jak to jest ? :oops: bo to moj pierwszy pies, suczka znaczy sie. Teraz to chyba i psa bym nie chciala, takiego tez trzeba pilnowac. :roll: Sterylka u suczki dyskretna i spokoj zapewniony, chociaz zabieg trzeba "odchorowac", ale potem zwraca sie z nawiazka :) Jak czytam co przechodza wlasciciele niesterylizowanych suczek to mi ciarki po plecach przechodza. Mozna z tym zyc wiadomo, ale po kiego diabla skoro i tak szczeniakow nie chcemy. :-? Quote
Samba Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Sterylka u suczki dyskretna i spokoj zapewniony, chociaz zabieg trzeba "odchorowac", ale potem zwraca sie z nawiazka :) Jak czytam co przechodza wlasciciele niesterylizowanych suczek to mi ciarki po plecach przechodza. Mozna z tym zyc wiadomo, ale po kiego diabla skoro i tak szczeniakow nie chcemy. :-? Zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci, tylko, ze stale nie ma czasu, zeby sobie to zaplanowac. Kotow sie nie upilnuje, a przy naszych siedmiu kotach (w tym piec dziewczynek) w szybkim czasie mielibysmy 1000 koteckow. Ostatnio dwa tygodnie byly z glowy przez sterylizacje 4 kotow, you know, to latanie ze sciera, jak sie probowaly popruc, wybudzanie sie z narkozy, inna dieta przez tydzien... A z Samba kiedys planowalam jej zrobic papiery hodowlane, wiec nie byla sterylizowana od nowosci. Potem pochorowala sie na lape, miala operacje i prawie rok wyjety z zyciorysu, wiec co innego bylo na glowie... Probuje od jakiegos czasu urobic rodzine, zeby ja wysterylizowac (Sambe, nie rodzine 8) ), ale stale kiwaja glowka, tak, tak, ale nie teraz, bo teraz nie ma na to czasu. I tak w kolko od roku, kuna. Gdyby nie to, ze mamy ogrodek i w czasie cieczki Samba ma gdzie wychodzic bezpiecznie, to by pewnie latwiej ich bylo na to namowic. Jakby trzeba bylo z flinta chodzic na spacerki wokol bloku 8) to by sie szybciej przekonali 8) Quote
Arga Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Ja też myśle o sterylizacji Argi bo choć bym chciała ale ona nie będzie mieć małych, nie będzie wystawiana a ja bez papierów hodowlanych psiaka nie pokryje. Ale tak bardzo się tego boje. :( Jak o tym myśle ( choc wiem ze to nie prawda) to mam wrazenie ze skrzywdze własną ukochaną suczke. To troche dziwne uczucie mysleć o wycinaniu narządów płciowych. Ale wiem z drugiej strony że jeśli Arga nie będzie mieć małych to będzie miała zabieg dla jej zdrowia. Quote
aleb Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Ja o sterylizację nie muszę sie martwić :wink: Quote
argo Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Argo 1 był kastrowany w dość podeszłym wieku - ze względu na kłopoty z prostatą. Sam zabieg zniósł dzielnie. Nie było powikłań. Po tygodniu 'normalnie' biegał i pływał. U suni jest to zabieg poważniejszy ... ? Spotkałem się z taką opinią. No i te ... przesłanki dot. podjęcia decyzji. W przypadku psa korelacja między zachorowalnością, komplikacjami ze zdrowiem NIE JEST tak wyraźna, jak u suni. Stąd moja, tak późna, decyzja o kastracji Argo 1. Ale stres zwiazany z zabiegiem jest olbrzymi. Samba :D Jak się Tobie sprawdza BARF ? Ja daję rudemu 1x w tygodniu surowe mięsko+ warzywa+ wypełniacz ryżowo - kaszowy i 1x w tyg. korpus kurzęcy lub wielką szyję indora + suchą karmę. Z kości cielęcych musiałem zrezygnować bo miał po nich lekkie zatwardzenie przejawiające się tym, że mnie o 2 w nocy budził coby odbyć z nim spacerek. 8) :P Quote
Samba Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 U suni jest to zabieg poważniejszy ... ? Spotkałem się z taką opinią. No i te ... przesłanki dot. podjęcia decyzji. Ale stres zwiazany z zabiegiem jest olbrzymi. U samiczek to jest ingerencja w jame brzuszna. Usuwa sie narzady rodne wraz z jajnikami. Trzeba sie przeciac przez te wszystkie warstwy i warstewki, potem to wszystko pozaszywac, pilnowac przez conajmniej tydzien, zeby kotka/psica sie nie poprula, zeby sie szycie nie rozlazlo. I kotow (mysle sobie, ze u psow podobnie) najwiekszym problemem w calym zabiegu jest wyjscie z narkozy. Kastrowalismy dwa koty w naszej kociej karierze i za kazdym razem po kilkugodzinnym okresie "kolowacizny" po wyjsciu z narkozy kot wracal do normalnej egzystencji KOMPLETNIE nie zauwazywszy, ze cos sie stalo. Sterylizowalismy takze w sumie szesc kotek i za kazdym razem, tak jak juz wczesniej pisalam, bylo ze dwa tygodnie uwazania. Mysle, ze u suczki to wyglada podobnie. Co do kacow moralnych po, to oczywiscie byly, ale tylko po pierwszej sterylizacji kotki i po pierwszej kastracji kota. Jak sie okazalo, ze post factum sa dokladnie takie same charakterologicznie, jak przed, to mi przeszly wyrzuty sumienia. Jak sie do tego jeszcze doda swiadomosc o pozystywnych skutkach sterylki (brak zmian nowotworowych w narzadach rodnych i sutkach na starosc kotki i brak jeszcze kilku innych dolegliwosci, brak hustawek hormonalnych, ktore kotke oslabiaja i wpedzaja w zwykle infekcje, przeziebienia, brak antykoncepcji hormonalnej, rozwalajacej watrobe) i kastracji (brak agresji, znikania z domu na cale tygodnie, lapania infekcji, leczenia ran, no i wydluzone zycie - mielismy cztery koty NIE kastrowane w przeszlosci. Zaden nie dozyl siedmiu lat...), to sie w ogole nie ma nad czym zastanawiac. Te rozmyslania o tym, jak to kot/kotka traci najwazniejsza czesc swojego zycia wydaja mi sie zwyklym przelozeniem naszych obaw na zycie zwierzat. Wg mnie suczka, ktora regularnie przechodzi ciezkie przypadki ciazy urojonej i nadal nie ma szczeniakow cierpi wiecej, niz suczka, ktora tej ciazy urojonej po prostu nie ma. A co do panow, coz moj kocurek Krakers juz po kastracji upolowal sikorke, mysikrolika (najmniejszy ptak Europy) i wiewiorke. DOROSLA wiewiorke... Jest pelen werwy, zycia, goni kota sasiadow, ktoren to kot sasiadow jeszcze do niedawna probowal przejac krakersowe terytorium (i sie baaaardzo zdziwil - teraz sie nie zbliza na odleglosc 50 metrow 8) ). I moj kocurek nadal jest chudy jak szczapa, widac taka jego natura. Samba :D Jak się Tobie sprawdza BARF ? Ja daję rudemu 1x w tygodniu surowe mięsko+ warzywa+ wypełniacz ryżowo - kaszowy i 1x w tyg. korpus kurzęcy lub wielką szyję indora + suchą karmę. Z kości cielęcych musiałem zrezygnować bo miał po nich lekkie zatwardzenie przejawiające się tym, że mnie o 2 w nocy budził coby odbyć z nim spacerek. 8) :P Oupsss... To faktycznie miales fajnie z takim budzikiem :lol: Co do BARF'a tosmy juz doszli do szalonej wprawy, juz wiem co ile gdzie dlaczego po co i jak. Otoz Samba rano dostaje suche boby, dokladnie pol porcji dziennej, przewidzianej na dorosla Sambe. Natomiast po miom powrocie z pracy, a przed glownym spacerem, dostaje BARFowy obiad. Obiad jest zawsze taki sam: ok 200ml papy roslinnej pomieszanej z 100g papy podrobowo-wolowej i dwiema lyzkami jogurtu naturalnego (raz, dwa razy w tygodniu zamiast jogurtu daje cale surowe jajko, ale bez skorupki, bo skorupki ni w zab, psica nie chce i jush!). Jak zje pape, to juz czekaja na nia kosci miesne, czyli korpus kurzy, ktora to porcja wazy pomieszy 250 a 300g. Pape podrobowo-wolowa robie raz na 50 dni, pape roslinna mniej wiecej raz na miesiac, korpusy porcjuje po zakupie i mroze. Papy obie tez mroze. Papa roslinna (wersja zimowa): 4 marchwie 4 pietruszki 1 duuuuzy seler 1 kg burakow cala reklamowka szpinaku (albo biala kapusta) 1.5 kg jablek Lisciaste siekam w takim kreciole, a te twardsze miele w sokowirowce, znaczy sie ksiaze malzonek miele :D Potem calosc mieszam lapa, pakuje w 400ml naczynka po jogurtach i mroze. W papie roslinnej letnio wiosennej kapuste badz liscie szpinaku zastepuje wiechciami od wloszczyzny (liscie selera, marchwi i jakie sie tylko trafia). Natka selera jest genialna, bo calkowicie niweluje zapach mokrego psa. Seler w korzeniu az tak skutecznie nie usuwa zapachow. Papa podrobowo-wolowa: 1 kg drobiowych watrobek 1 kg drobiowych serduszek 1 kg drobiowych zoladkow 2 kg tzw. dwojki wolowej (takie wolowe scinki) Calosc miele w paszynce do miesa, mieszam i pakuje w torebki, po 300g kazda. Torebki zamrazam i rozmrazam jedna co trzy dni. Z tych 5 kg papy (starcza na 50 dni) wychodzi 17 porcji do mrozenia. Troche paprania sie z tym jest, ale Wam powiem, ze Samba ma taaaaaka usmiechnieta gebe na slowo "obiadek" . Ladnie pachnie, ma ladna siersc, wyleczyly jej sie takie zmiany na lokciach, z ktorymi wojowalam od ponad roku. Nie ma problemow z kupkaniem i jest okazem zdrowia. Nie przytyla. Porcje BARFowa wyliczylam wg wskazowek barfowych i ilosc, jaka mi wyszla podzielilam na pol. No bo drugie pol dostaje rano w bobach. I tyle :D Acha, czasem zamiast korpusow dostaje szyje indycza, albo zmielone korpusy. Zmielone je wtedy, jak kotecki dochodza do wniosku, ze im to mielone pachnie brzydko i one tego jesc nie beda. Samba wcina takie lekko "tchniete", az jej sie uszy trzesa 8) Quote
PIKA Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Samba odpowiem bez cytowania Saba ma ok. 5 lat (znaczy w lutym jej ta 5 wypada) Ja nie mam wyjścia , Saba po każdej cieczce ma ciąże urojone i to cięzkie z wszystkimi ich fazami łacznie z "chodzeniem w ciązy" :roll: a to razem daje 4 miesiące wyłaczenia z zycia :roll: + miesiąc cieczki :roll: Nie wysterylizowałam jej do tej pory bo miałam w domu silny opór żywej materii :-? oraz lęki, że suczydło zrobi się bardziej agresywne niż jest bo w przypadku suk agresywnych zmiana charakteru po sterylizacji może wypaść w kierunku w którym bysmy nie chcieli Cieczki jako takie mnie nie przerażają bo tak naprawdę to mam problem tylko tydzień, kiedy suczydło jest chętne :lol: w pozostałe 2 tygodnie skutecznie i czasami wręcz agresywnie, jeśli delikwent zbyt namolny, odgania konkurentów. Poza tym ja mam to szczęście, że u mnie na osiedlu duże samce luzem nie latają, więc z reguły trafia się tylko taki adorator co to jej bez schylania pod brzuchem przechodzi :lol: więc nie ma obaw że jej coś zrobi, bo nie sięgnie :lol: Co do czasu to po prostu trzeba go sobie wygospodarować. Ja ją miała wysterylizować wcześniej jak wiecie, ale mi cieczki dostała. Teraz jako, że znów "jest w ciąży" dostanie przez 5 dni Galastop i w przeciągu 14 dni od zakończenia kuracji muszę ją połozyć na stól. 17 - ty to będzie akurat w terminie. Inaczej znów będę musiała czekać ze 4 miesiące :roll: Ja na pewno dostane urlop na 17-tego i 20-tego co dalej nie wiem, :-? czy dostanę na reszte tygodnia, będę wiedziała później, reszte posiedzi mój TZ :wink: Saba bedzie zabezpieczona kombinezonem pooperacyjnym, po to żeby se tam nie grzebała. Ja się w domu nie boję, bo nawet jak zostanie sama to pójdzie spać , gorzej jak se postanowi na spacerze na koty zapolowac :o Acha i dla mnie ważna sprawa i rada dla Ciebie Jak zaplanujesz sterylke to wybierz weta u którego wydadzą Ci psa wybudzonego na tyle, żeby sam wyszedł czyli jak ja to mówię "na łapach" Ja wybrałam klinike całodobową, więc nawet jak się coś przytrafi w sobotę, czy niedzielę, albo w nocy to nie mam problemu z kontaktem z wetem I jeszcze jedno : mówisz, że Samba lata po ogrodzie w czasie cieczki, mam nadzieję, ze nie sama i że z nią ktos jest, bo Ci powiem, ze na własne oczy widziałam dwa psy, które nota bene odwiedziły moją zacieczkowaną Sabę, jak byłyśmy na działce, wspinające się po siatce, jak koty a wcale to nie były takie malutkie pieski :wink: Do tamtej pory myslałam, ze Saba może sobie swobodnie latac po ogrodzie jak ma cieczke, ile ja się stresu najadłam, czy który ją nie pokrył (albo i oba) USG robiła czy aby fasolek jakowyś nie ma bo po jej zachowaniu to bym sie nie poznała :wink: Łomatko ale się naprodukowałam :o Quote
argo Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 To i ja odpowiem bez cytowania. Samba :D Wyczerpująco. Treściwie. Przejrzyście mi odpowiedziałaś. Pewne Twoje rozwiązania i ja wprowadzę u siebie. Dzięki. :D Pika :D Z tego co o Sabie napisałaś wynika niezbicie, że nie miałaś innego wyjścia, jak tylko podjęcie decyzji o sterylizacji. W takim razie 17 grudnia, od .x.?, :P będziemy trzymali podwójnie kciuki. :roll: Tak siem mi przypomniało ... Postępuj zawsze tak, jakby to co czynisz, miało być Twoim ostatnim uczynkiem.Elias Canetti :P Quote
PIKA Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Pika :D W takim razie 17 grudnia, od .x.?, :P będziemy trzymali podwójnie kciuki. No własnie 17 grudnia :oops: od 8 rano bo rano psiuta oddajemy :roll: A odbierzemy jak się wybudzi, :) więc nie wiem o której to bedzie :( Tak siem mi przypomniało ... Postępuj zawsze tak, jakby to co czynisz, miało być Twoim ostatnim uczynkiem.Elias Canetti :P Ło matko :o sądzisz, że JA tej sterylki nie przeżyje? :o Quote
argo Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 Tak siem mi przypomniało ... Postępuj zawsze tak, jakby to co czynisz, miało być Twoim ostatnim uczynkiem.Elias Canetti :P Ło matko :o sądzisz, że JA tej sterylki nie przeżyje? :o Ło matko :lol: Przeżyć to przeżyjesz ale co siem ... :wink: i CO z tego wyniknie to nie wiem. :roll: :wink: A teraz troszke uśmiechu na dobranoc. :lol: Rzecz dotyczy życzliwości. Do ruszajacego z przystanku autobusu podbiega mezczyzna, krzyczac: - Ludzie, zatrzymajcie ten autobus, bo sie spoznie do pracy!- Panie kierowco - wolaja pasazerowie - niech pan stanie!!! Jeszcze ktos chce wsiasc! Kierowca zatrzymuje autobus, mezczyzna zadowolony wsiada i mowi z ulga: - No, nie spoznilem sie do pracy... :lol: Bilety do kontroli prosze! 8) :hand: Quote
Samba Posted December 3, 2004 Posted December 3, 2004 I jeszcze jedno : mówisz, że Samba lata po ogrodzie w czasie cieczki, mam nadzieję, ze nie sama i że z nią ktos jest, bo Ci powiem, ze na własne oczy widziałam dwa psy, które nota bene odwiedziły moją zacieczkowaną Sabę, jak byłyśmy na działce, wspinające się po siatce, jak koty a wcale to nie były takie malutkie pieski :wink: Oupsss... Nasz ogrod wyglada na dosc szczelny, ale faktycznie przy cieczce Samba wylatuje tylko na sik rozpoznawczo zaczepny i wraca do domciu na kanape... Co do weta, to mamy akurat fajowego, nigdy nie wypuszcza niewybudzonego zwierza. Operowal wszystkie nasze koty, ktore mielismy do tej pory. Samby na noge akurat nie operowal, tylko robil to chirurg w innej lecznicy, ale tez nam zwrocili wybudzona psice. Bylam zaskoczona, gdy sie dowiedzialam, ze podczas tej operacji wstawienia nowega wiazadla do kolana, Samba miala taka narkoze, co to sie ma rurke w gardle, zeby aparatura oddychala sama za pacjenta. Respirator to jest? Dzisiaj Samba cos dziwnie zaczela swirowac (wbija sie wtedy pod pietrowe lozko mojego dzieciecia i potem nie moze wyjsc - trzeba ja wyciagac za uszy...). Na ciaze urojona to troche za pozno, zwlaszcza, ze w zeszlym tygodniu brala antybiotyk na skaleczona spacerem lape, a kazdy taki antybiotyk ciaze urojona "rozpedza" wiec nie wiem o co chodzi z tym swirowaniem... Ale musze faktycznie przeprowadzic kampanie "na rzecz" i pewnie jakos po nowym roku, albo najpozniej na wiosne zrobimy ciach. Argo co papu, to zapomnialam dodac, ze nie daje Sambie "prosto z lodowki". Pape roslinna podgrzewam w mikrofalowce na tyle, ze pomieszana z zimnymi podrobami i jogurtem (tez z lodowki) jest akurat w temperaturze ciala. Znaczy na oko 36 i 6 :lol: Mieso kostne tez przepukuje w cieplej wodzie, zeby nie bylo zimne. Polaczenie podrobow i kosci w jednym posilku powoduje, ze pies nie ma zaparc, ani wrecz przeciwnie :) Quote
argo Posted December 4, 2004 Posted December 4, 2004 Samba :D O tym, że podgrzewasz jedzonko jakosik siem domyśliłem. :wink: Aleee ... :hmmmm: Ponieważ ja nie stosuję BARF a tylko jego elementy to: 1.Suchej karmy Argo dostaje 1/3 dziennej, przynależnej porcji / i nie zawsze ją zjada /. 2. Korpusu kurczaka nie miele, nie dzielę - waży 'toto' ok. 60 dag i on to zżera z kościami / podobnie jest z szyją indora /. 3. Jabłka dodawałem do gotowanego ale ponieważ przestało TO rudemu smakować to dostaje je tylko w czasie spaceru - wtedy zajada się 'wszystkim' co mu dam. 4.Warzywa to generalnie szatkuje mikser i dodaję surowa papke do ugotowanego ryżu z kaszą i mięskiem. BTW. W Makro można kupić TANIO okrawki indyczyny wienc jego mix mięsny składa się z: troszku wątróbek drobiowych, indyczyny, wołowiny i, czasami, serca cielecego. Główny posiłek daję PO spacerku a nie PRZED. Acha. Dodaję też siemie lniane / łyżeczkę / a zimą i wiosną, 2x w tygodniu, łyżeczkę tranu do żarcia. :D Z tego robie porcje mrożone. Quote
PIKA Posted December 4, 2004 Posted December 4, 2004 Ło matko :o sądzisz, że JA tej sterylki nie przeżyje? :o Ło matko :lol: Przeżyć to przeżyjesz ale co siem ... :wink: i CO z tego wyniknie to nie wiem. :roll: :wink: No własnie tego wyniku siem bojam :roll: Samba miala taka narkoze, co to sie ma rurke w gardle, zeby aparatura oddychala sama za pacjenta. Respirator to jest? :lol: To chyba raczej częste znieczulenie :lol: Bo przy narkozie w której trzeba podac leki zwiotczające mięsnie jest to wręcz konieczne, gdyż podane leki zwiotczają równiez mięśnie klatki piersiowej co znacznie utrudnia oddychanie :wink: Na ciaze urojona to troche za pozno, zwlaszcza, ze w zeszlym tygodniu brala antybiotyk na skaleczona spacerem lape, a kazdy taki antybiotyk ciaze urojona "rozpedza" wiec nie wiem o co chodzi z tym swirowaniem... A kiedy Samba skończyła cieczkę? Ja nie zauwazyłam, żeby mi antybiotyki rozpędzały ciąże urojoną :roll: Nie raz się zdarzało, że Saba dostawała antybiotyk w różnych fazach tej "ciązy" , ale objawy wcale nie zanikały :roll: wszystko szło swoim tradycyjnym trybem :roll: Ale musze faktycznie przeprowadzic kampanie "na rzecz".... Ja kampanię przeprowadzałam ze 4 lata z marnymi efektami :roll: (widocznie słaba ta kampania była :oops: ). Teraz po prostu postawiłam stanowczo na swoim i nie ma żadnej dyskusji 8) Quote
Samba Posted December 4, 2004 Posted December 4, 2004 1.Suchej karmy Argo dostaje 1/3 dziennej, przynależnej porcji / i nie zawsze ją zjada /. Zupelnie nie jak blabladol. Moja zje wszystko co sie rusza i sie nie rusza :lol: 2. Korpusu kurczaka nie miele, nie dzielę - waży 'toto' ok. 60 dag i on to zżera z kościami / podobnie jest z szyją indora /. Ja z definicji tez nie daje mielonego, bo powinna jak najwiecej gryzc i sobie zeby czyscic. Mielone dostaje tylko w spadku po wybrednych koteckach 8) 3. Jabłka dodawałem do gotowanego ale ponieważ przestało TO rudemu smakować to dostaje je tylko w czasie spaceru - wtedy zajada się 'wszystkim' co mu dam. A Sambe surowe jabluszka kluja w zabki. Natomiast jak zmiele i dodam do papy, ktora sie wtedy samoczynnie robi calkiem slodka (wiem, bo probowalam blehhh...) to przechodza bez bolu. 4.Warzywa to generalnie szatkuje mikser i dodaję surowa papke do ugotowanego ryżu z kaszą i mięskiem. Unikam wypelniaczy, makaronow, kasz, ryzu, pieczyw, bo sie moja psica szybko od tego robi puszysta... Główny posiłek daję PO spacerku a nie PRZED. Ze wzgledu na to, zeby przeciazony zoladek sie nie nadwyrezyl szalenstwami spacerowymi? Samba jest bardzo spokojna, nie dostaje na spacerkach glupawki, wiec sie tym nie martwie. Natomiast zaraz po posilku lubi sie zalatwic, wiec sa dwie pieczenie przy jednym ogniu 8) (alesmy temat podlapali...) Acha. Dodaję też siemie lniane / łyżeczkę / a zimą i wiosną, 2x w tygodniu, łyżeczkę tranu do żarcia. No tak, o tym zapomnialam :oops: Tez dodaje siemie i co jakis czas dodatkowo troche orzechow, jakie podleca pod reke. A kiedy Samba skończyła cieczkę?Ja nie zauwazyłam, żeby mi antybiotyki rozpędzały ciąże urojoną Nie raz się zdarzało, że Saba dostawała antybiotyk w różnych fazach tej "ciązy" , ale objawy wcale nie zanikały wszystko szło swoim tradycyjnym trybem Zaraz, niech no policze... Kurcze to bylo na pewno w pazdzierniku, tak, mniej wiecej kolo pierwszego sie zaczela. Kuna, to by sie zgadzalo, te swirowania to moze byc ciaza urojona. Nic, bede sprawdzac, czy mleka nie dostala, a jak dostanie, to pojedziemy na zastrzyk z hormonkow :-? W tym roku Samba miala az trzy razy cieczke :o Dwa razy planowo, a raz dodatkowo zaraz po tym, jak sie urodzily male kotki. Wtedy tez niezle swirowala. Ech... W zeszlym roku na wiosne Samba byla tak oslabiona urojona ciaza, ze zlapala infekcje gardla. Dostala antybiotyk (ale nie pamietam jaki) i przy okazji ten antybiotyk rozpedzil ciaze urojona (w ciagu doby stracila mleko). Ale zdaje sie, ze nie wszystkie antybiotyki tak dzialaja. Ja kampanię przeprowadzałam ze 4 lata z marnymi efektami (widocznie słaba ta kampania była ). Teraz po prostu postawiłam stanowczo na swoim i nie ma żadnej dyskusji Chyba bede tez musiala tak zrobic... Quote
PIKA Posted December 4, 2004 Posted December 4, 2004 (alesmy temat podlapali...) Dobry temat podłapaliście :D Dawajcie dalej :lol: A ja daję suczydłowi po łyżeczce mniodziku do każdego posiłku :wink: Zaraz, niech no policze... Kurcze to bylo na pewno w pazdzierniku, tak, mniej wiecej kolo pierwszego sie zaczela. Kuna, to by sie zgadzalo, te swirowania to moze byc ciaza urojona.... No własnie :-? pojedziemy na zastrzyk z hormonkow :-? :o hormony? :o Ja tam dawałam tzw blokery np. wspomniany Galastop Tylko on przy dużym psie za tani nie jest :roll: Dawka na moją 60 kg suke wyniosła ok. 140 zł :roll: W tym roku Samba miala az trzy razy cieczke :o Dwa razy planowo, a raz dodatkowo zaraz po tym, jak sie urodzily male kotki. Wtedy tez niezle swirowala. Ech... A to nawet całkiem normalne, przy tych koteckach mogła dostac nawet samego mleka bez cieczki :wink: Quote
Samba Posted December 4, 2004 Posted December 4, 2004 :o hormony? :o Ja tam dawałam tzw blokery np. wspomniany Galastop Tylko on przy dużym psie za tani nie jest :roll: Dawka na moją 60 kg suke wyniosła ok. 140 zł :roll: Nasz wet dawal jakies albo hormony, albo to bylo ziolkowe, w kazdym razie w zastrzyku i jednorazowo, musze go zapytac co to bylo, ale na 30 kg zywej Samby na pewno to bylo duzo tansze niz 70 zlotych... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.