Samba Posted December 18, 2004 Posted December 18, 2004 No ale TERAZ wszyto już wiemy. :roll: :D :hand: I jeszcze mamy pretekst, zeby ten tego :drinking: ! No to pod trzecia lape :drinking: :drinking: :drinking: ps. Argus a soczku z ogoreczkow gdzies tam nie znajdziesz...? :bigcool: Quote
zachraniarka Posted December 19, 2004 Posted December 19, 2004 :roll: ASIACuś skompa :( jesteś, w aktualne, :wink: w wieści :P :hmmmm: Tak mi siem wydaje, że RAZEM JESTAJ RAŹNIEJ. :roll: No ale TERAZ wszyto już wiemy. :roll: :D :hand: Przepraszam za skompstwo moje paskudne :oops: :oops: Miałam nerwa z tym barkiem, bo ja to generalnie tracę głowę jeśli chodzi o sprawy zdrowotne.. Hugo zawsze wychodząc na spacer pokonywał schody pełną prędkością, zeskakując z nich i obijając się o ściany. No i razu pewnego musiał się obić mocniej niż zwykle i zaczął mi odstawiać łapę- nie kulał, ale moje czujne oko zarejestrowało, że czasem stawia ją pod inym kątem. Więc szybko do weta. Godzinę był macany, po kolei każdy paluszek i w górę przez wszystkie kosteczki. Wyszło, że bolesność w barku. Tydzień mocnego ograniczenia ruchu (myslałam, że zwariuje) plus medykamenty i wszystko wróciło do normy. Jest tylko jedna zmiana- Hugo zaczął być prowadzony po schodach na smyczy, ja zadręczam się pytaniem czemu dojrzałam do tego tak późno :( :cry: :( :cry: :( Quote
Samba Posted December 19, 2004 Posted December 19, 2004 Jest tylko jedna zmiana- Hugo zaczął być prowadzony po schodach na smyczy, ja zadręczam się pytaniem czemu dojrzałam do tego tak późno :( :cry: :( :cry: :( Lepiej pozno niz wcale :D A od pierwszego schodzenia na smyczy schodzi ladnie, czy kilka poczatkowych prob wygladalo tak, ze Hugo lecial przodem, a Ty smetnie powiewalas gdzies na koncu smyczy? :o Samba statecznie schodzic ze schodow nie umie :oops: Dobrze, ze mamy domek i jedyne schody, ktore sie zalicza idac na spacer, to 11stopniowe schodki do ogrodka z ganku :D Take cus to mozna od biedy pokonac jednym susem, aczkolwiek juz od jakiegos czasu nawet nie probuje... Samba jest zaprzegana w szeleczki pod furtka 8) Na ubitej ziemi 8) Quote
zachraniarka Posted December 19, 2004 Posted December 19, 2004 A od pierwszego schodzenia na smyczy schodzi ladnie, czy kilka poczatkowych prob wygladalo tak, ze Hugo lecial przodem, a Ty smetnie powiewalas gdzies na koncu smyczy? :o Robię to na mocnym posłuszeństwie, stanowcza komenda "równaj", no i Huguś nerwowo bo nerwowo, ale drepcze mi u boku. Jednak nerwa, że kiedyś polecę za nim mam wielkiego. Tym bardziej, że kiedyś koleżanka, która mi wyprowadzała Hugolca pod moją nieobecność tak właśnie poleciała ściągnięta na smyczy ze schodów. Moja babcia- świadek tego zajścia do dziś nie może uwierzyć, że koleżanka się pozbierała po tym locie... Quote
Samba Posted December 19, 2004 Posted December 19, 2004 Moja babcia- świadek tego zajścia do dziś nie może uwierzyć, że koleżanka się pozbierała po tym locie... Moja babcia kiedys zaliczyla taki lot nad kukulczym gniazdem... To jeszcze bylo za Protka, mojego pierwszego psa, ktoren to byl zaledwie foxterierkiem, ale pare mial. Samba natomiast z latwoscia uciagnie sanki z Mysza, ktoren wazy jakies 20 kilo w umundurowaniu. Quote
Niebieska Posted December 19, 2004 Posted December 19, 2004 Moja Noa jeszcze nikogo ze schodów nie sciągneła ale zimą, jak miała z pół roku i moja mama wyszła z nią na spacer, zaczeła bioegać w koło mamy, okręciła jej nogi smyczą i mama sie przewróciła. A Noa zamiast zainteresować że coś się z pancią stało i leży na ziemi to pobiegła się bawić do jakiegoś psa... Quote
argo Posted December 19, 2004 Posted December 19, 2004 Miałam nerwa z tym barkiem, bo ja to generalnie tracę głowę jeśli chodzi o sprawy zdrowotne.. Ach... och ...ech ..ach :D 'te' kobiece emocje :roll: :wink: Tydzień mocnego ograniczenia ruchu (myslałam, że zwariuje) plus medykamenty i wszystko wróciło do normy. :lol: Wszystko dobre co się dobrze kończy. :D Samba natomiast z latwoscia uciagnie sanki z Mysza, ktoren wazy jakies 20 kilo w umundurowaniu. To juz teraz wiem dlaczego Samba tyż ma założony 'mundurek' :wink: :roll: BTW. Argo, gdy idziemy na spacer, to owszem zbiega radośnie ale tylko do półpiętra. Tam czeka i podskakuje , jak pajac na sznurku. :hmmmm: Będę więc musiał ... :roll: na mocnym posłuszeństwie, wprowadzić :hmmmm: stanowczą komendę - 'Schody' !!!??? :wink: :D Quote
BeataK Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 witam czytam o waszych schodkowych problemach to sie ciesze, ze mam ich tylko 8 do pokonania i porecz wrazie czego. Myslalam ze mam niewychowanego psiute a tu o prosze to samo sie dzieje. A teraz zrobilo sie gorzej bo przez drzwi widzi lezacy śnieg i niestety musze jeszcze szybciej z tych schodow zbiegac. Och te nasze psiutki stekamy na nie ale co bysmy bez nich zrobili. :lol: Quote
Bila Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 Huguś, za barczek, co by już zawsze był w dobrej kondycji. Bo się Pańcia będzie denerwować. :popcorn: Quote
Bila Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 Jak już Pika wejdzie i zobaczy, co tu się wyprawia..., to na pewno też sobie chlapnie fiolecik :lol: :lol: Quote
argo Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 Jak już Pika wejdzie i ... to na pewno też sobie chlapnie fiolecik :lol: :lol: Z pewnością, z TAKIEJ okazji :wink: nie odmówi. Bila :D Jak przebiega rekonwalescencja u Bilba i Ciebie ? :roll: :hmmmm: Z tego co pamiętam, ale to dotyczyło Argo1, to przełomowym dniem pooperacyjnym był dzień 3 - do piątego. :hmmmm: ZDRÓWKO rekonwalescentów. :D :drink1: :drink1: :drink1: Quote
Bila Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 W tej chwili jest OK. Oczy od czasu do czasu, zwłaszcza wieczorem, go swędzą (pewnie trochę od odrastających włosków, trochę pewnie te wywinięte powieki), zakrapalam je wtedy gentamycyną. Ucho raz dziennie smaruję i jakby mniej tego świństwa. Po świętach pójdziemy jeszcze na kontrol. Bo jednak gros grzybowego świństwa jest ukryta głęboko w kanale słuchowym. Do formy fizycznej Bilbo wraca, wczoraj byliśmy pierwszy raz na długim (2 godz.) spacerze. Bo te radości spacerkowe po zdjęciu szwów mu trochę dozowałam. I jak się okazało słusznie, bo w pierwszym dniu po 50-minutowym spacerze na smyczy, padł i do wieczora psa nie było. :lol: Ale z dnia na dzień jest lepiej. Na razie jeszcze nie pozwalam mu szaleć z piechami, bo u nas w Poznaniu jakiś wirus wśród psów panuje (wygląda to jak zatrucie: wymioty, rozwolnienie). A to ponoc jakaś odmiana psiej grypy. U naszego weta oblężenie kroplówkowe. Quote
argo Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 Miło się TO czyta. :D U Pika też wszystko przebiega bezproblemowo. Oby tak dalej. :D :drinking: :drink1: :P Quote
Bila Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 Znaczy Pika dochodzi do siebie? :lol: Bo że Sabunia, to nie watpię. Miejmy nadzieję, ze Pika wreszcie kompa będzie miała sprawnego i tu wkroczy. Argo tak sobie pomyslałam, a propos rekonwalescencji, że z kolei rehabilitacja po "rozkoszach weterynaryjnych" bardzo przydałaby sie mojej portmonetce :lol: :lol: :lol: Na OIOM ją :wink: Quote
aleb Posted December 20, 2004 Posted December 20, 2004 Heh... ciekawe jak bedziemy polewać Nowy Rok :lol: :drinking: :drinking: :drinking: Quote
Shiva Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 Słuchajcie.... ja mam pytanie w sprawie raczej intymnej :) Jak reagować, gdy Lab chce "to" robić z moją nogą :oops: ??? I czy to możliwe, żeby taki 4 miesięczny szczeniak już czuł "wolę bożą" ? Cała głupia jestem.... Quote
argo Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 :lol!: :wink: Shiva Ponoć, niektóre laby - myślę jednak, że zdarza się to u wszystkich psiurów - są :hmmmm: 'nadpobudliwe'. Jeśli trafił się Tobie 'taki' egzemplarz to współczuję. Na spacerku zawącha się na śmierć, a jeśli spotka sunię to będzie 'próbował'. Ja mam swoją teorię na takie przypadki. 8) Psiur musi być WYBIEGANY. Jeśli straci duuuużo kalorii to i 'sprężynka' nie bedzie taaaak 'napięta' :wink: :hmmmm: Jeśli zaczyna 'zabawiać' się Twoją nogą to go > ... ... i zacznij się z nim bawić - aport, przeciąganie itp. :D :hand: Quote
Shiva Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 Ponoć, niektóre laby - myślę jednak, że zdarza się to u wszystkich psiurów - są 'nadpobudliwe'. Jeśli trafił się Tobie 'taki' egzemplarz to współczuję. Na spacerku zawącha się na śmierć, a jeśli spotka sunię to będzie 'próbował'. Ja mam swoją teorię na takie przypadki. Psiur musi być WYBIEGANY. Jeśli straci duuuużo kalorii to i 'sprężynka' nie bedzie taaaak 'napięta' Jeśli zaczyna 'zabawiać' się Twoją nogą to go > ... ... i zacznij się z nim bawić - aport, przeciąganie itp. Masz babo placek :D Zdaje mi się, że właśnie taki egzemplarz mi sie trafił. Kompletny prostak. Co do wybiegania... To zdarza mu sie to po długim spacerze z moim synem (a on potrafi biec bez przerwy kilometr) + aportowanie. Potem powrót do domu, micha, znowu zabawy i wtedy do pełni szczęścia jeszcze by sobie poużywał :) jeśli chodzi o wąchanie, to szczególnie w lesie - rzeczywiście - potrafi się zawąchać na śmierć. Dzięki ARGO za radę, muszę dać sobie radę z tym Zbokiem :P Quote
argo Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 / ...\ Dzięki ARGO za radę, muszę dać sobie radę z tym Zbokiem :P :D LABY sa baaardzo pojętne. :wink: :D Quote
argo Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 A teraz, aby trzymać sie TRADYCJI ... :D :roll: :bigok: :roll: :lol: :bigok: Quote
PIKA Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 Jak już Pika wejdzie i ... to na pewno też sobie chlapnie fiolecik :lol: :lol: Z pewnością, z TAKIEJ okazji :wink: nie odmówi. Rany, :o Jestem dla Was jako ta otwarta księga :drinking: :drinking: tak mnie znacie :drinking: :drinking: Argo tak sobie pomyslałam, a propos rekonwalescencji, że z kolei rehabilitacja po "rozkoszach weterynaryjnych" bardzo przydałaby sie mojej portmonetce :lol: :lol: :lol: Na OIOM ją :wink: Tobie też? :drinking: :drinking: Ja mam swoją teorię na takie przypadki. 8) Psiur musi być WYBIEGANY. Jeśli straci duuuużo kalorii to i 'sprężynka' nie bedzie taaaak 'napięta' :wink: Homo Sapiens to też dotyczy? Argo wyjeżdzsz gdzieś, ze już życzenia składasz? :drinking: :drinking: Ale co tam Macie, sama zrobiłam :drinking: Quote
Samba Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 Ale co tam Macie sama zrobiłam :drinking: Tos Ty TAK miala POPSUTY komputer???!?!?!? :D :D :D :D :D Quote
PIKA Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 Tos Ty TAK miala POPSUTY komputer???!?!?!? :D :D :D :D :D No co :oops: Tak ściagalam te programy, tak kombinowałam, że popsułam :oops: :wink: A oto moja gwiazda w pozycji wystawowej 8) (chyba? :wink: ) I po co ja ją sterylizowałam, może byśmy hodowlanke zrobiły :-? :wink: Quote
argo Posted December 21, 2004 Posted December 21, 2004 Jak już Pika wejdzie i ... to na pewno też sobie chlapnie fiolecik :lol: :lol: Z pewnością, z TAKIEJ okazji :wink: nie odmówi. Rany, :o Jestem dla Was jako ta otwarta księga :drinking: :drinking: ... :drinking: :drinking: Nie wypada odmówić :roll: :drink1: :drink1: :drink1: Ja mam swoją teorię na takie przypadki. 8) Psiur musi być WYBIEGANY. Jeśli straci duuuużo kalorii to i 'sprężynka' nie bedzie taaaak 'napięta' :wink: Homo Sapiens to też dotyczy? 'Nadmiar wigoru stwarza przymus zamiast wyboru' Dotyczy 'wsiech' :P :wink: Argo wyjeżdzsz gdzieś, ze już życzenia składasz? :drinking: :drinking: W Święta będę głównie kierowcą :roll: :evil: :wink: Już mi MP przygotowała harmonogram wyjazdów. :D A oto moja gwiazda w pozycji wystawowej 8) (chyba? :wink: ) Trza przyznać, że trudno Saby NIE ZAUWAŻYĆ :roll: A myślałaś o pozycji wystawowej w kaftaniku ?? :D :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.