Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pewno jest wiele takich historii.
I tak dobrze ze to był przystanek a nie las.
Jadę samochodem i na przystanku w jednej z podkrakowskich wsi zauważyłam psa. Leżał, do balustrady przywiązany krowim łańcuchem. Pojechałam, jakoś nie dotarło do mnie. Za chwilę wracam. Pies w tej samej pozycji. Podeszłam, warknął, wstał, zrobił kółeczko, położył się. Na pusku kilka kleszczy, sierść wychodzi. Poszłam do najbliższego domu, pytam co to za pies. "A jacyś tacy dwa dni temu go samochodem przywieźli, przywiązali tu i leży tak sobie. Czasem to tam do rowu zejdzie. Pani, tu często psy z Krakowa przywożą i zostawiają"
Próbuję podejść, znowu kilka ostrzegawczych warknięć. DZwonię do znajomych, nikt ne może pomóc. No nic, muszę jechać do szpitala do Olki.
Rano po 5 kroję kiełbasę i jadę do psa. Już nie warczy, po chwili zaczyna jesć z ręki choć niepewnie. Idziemy do samochodu, wsiadam, on troche niepewnie ale też za kiełbasą. Wiozę go do domu. Wkładam do kojca. I co dalej? Po południu mam jechac przecież po Leosia z Kielc i właśnie zajełam sobie kojec.
Dzwonie do Camary, ta jak zwykle niezawodnie: pomyslimy. Muszę go oddac do schroniska bo co zrobię?
Dzwoni Camara że znalazła DT dla Leosia a ten na raie zostaje u mnie.

Kundelek, mniejszy niż ON, czarny, podpalany. Waga około 25 kg. Wiek? Wyglądał mi na starego na tym przystanku ale zęby ma białe, nawet niepożółkłe przy dziąsłach wiec chyba nie moze być stary. Moze 3-4 lata?
Bardzo pilnuje terenu.
Postaram się dzis wkleić jego zdjęcia.
No i cała akcja od początku: potrzebny dom docelowy dla Atosa.

  • Replies 86
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No tak, tylko co dalej? Szukamy dla niego domu.
Jest jeszcze jeden problem: Atos mnie nie lubi: warczy na mnie na całego. Na rodziców nie tylko na mnie... Zaanoszę mu smakusia, owszem zje po czym zaczyna buczeć. Nie wchodzę do niego do kojca. tylko z bramki mu podaję. Mama moze wchodzic i jest ok. Po prostu mu nie pasuje.

Posted

Kasiu, jeżeli byś sie zdecydowała oddać Atosa "do pilnowania" to my miały śmy dać ON-kę, ale nie dałyśmy. Dom w budowie, jest tam codziennie niby babcia bo pilnuje robotników, ale w nocy i część dnai pies jest sam. No i niby budowa ma sie skończyc do jesieni i ma tam zamieszkać córka; ale czy sie skończy? Na razie to san surowy zamknięty. jeżeli byś chciała obejrzeć i sie spotać to daj znać; to Grębałów.
Mam nr telefonu.

Posted

Dzięki Mariolu.
Jeśli Wy nie dałyscie to cos było nie tak. CZy chcieli wiązać psa? Co to za ludzie? A teren ogrodzony?
Najpierw chciałabym aby go zobaczył wet ale nie mam go jak przetransportować. No i nadal ma jeszcze kleszcze i nie mam jak ich wyciągnąć.

Posted

ONi chcieli te naszą On. Ona za towarzystwo człwoeika da się porąbać. Nawet miska nei taka ważna, poza tym, ona jak zostaje sama to szczeka, szczeka, szczeka. Mówiąc szczerze ona za mało samodzielna an taki etat. To był nie tak. Teren ogrodzony, ogrodzenie porządne. Pies nei wiązany. Tylko taki, któremu miska, spanie i towarsyztow człowieka nie stałe musi starczyć. Babcia czasem jest cały dzień, ale czasem tylko przyjeżdża na chwilę: np. zebrać truskawki i jedzie.
Co do Pań samych w sobie; to wrażenie było bardzo dobre, gdyby było inaczej nie jechałybyśmy do Grębałowa sprawdzić.
Może faktycznie skończą te budowę do jesieni???? Jak skończą i zamieszka tam ta Basia to bez wahania jakiegos psa im dam. Mnie wstrzymał brak elementu ludzkiego dla Onki Saby - a ona musi z ludziami być.m Inzcej płacze.

Posted

Kasieńko, tak jak wczorak to się już dawno nie śmiałam. Bo cóś ostatnio mi nie do śmiechu. Ael Twój sms mnie rozśmieszył, że chichotałam jeszcze godzinę. Raz jeszcze przepraszam za pomyłkę numeryczną.

Posted

Trzymam kciuki za Atosika, który wskoczył na miejsce Leosia :evil_lol: Biedaczek pewnie ma jakieś skojarzenia i dlatego na niektórych warczy. Atosik na pewno, szybko znajdzie dobry domek :cool3:

Posted

"Atos mnie nie lubi: warczy na mnie na całego." Kasie będąc u Was w piątek myślałam, że Atos mnie polubił. Po kilkugodzinnym przesiadywaniu przy jego kojcu i ciągłym mówieniu do niego nie warczał już kiedy do niego podchodziłam, pozwolił się głaskać, podał mi łapę, merdał ogonem i całym sobą okazywał radość.:):) Przyjechałam w sobotę. Pewnie poszłam do Atosa, a tu psina warczy i nie pozwoli mi się zbliżyć do kojca. Mimo moich starań nie udało mi się od nowa zaprzyjaźnić.:roll: Janek przesiadywał w kojcu u Atosa (zrywał tam czereśnie :evil_lol: ), ale pieska przywiązaliśmy. Po pewnym czasie wydawało się, że zaakceptował gościa biegającego z drabiną po jego "mieszkaniu". :D:D Lecz kiedy Janek podjął wyzwanie podejść bliżej, Atos wykonał koncert burczenia.:) Kasie nie jesteś osamotniona :shake::shake:.

Posted

Ja chyba mam teorie co do jego mruczenia: wziełam go na spacer, mama sie na mnie wkurzyła ze nie dbam o psa i zaczęła go czesać. No i na nia tez warczał wiec mówię żeby przestała bo warczy i warczy ale na tym sie skończyło. Po prostu warczał i stał. Moze ten tym tak ma?

Posted

Masz kochaną mame ( i odwazna ). Moze to warczenie wynika z tego ze się boi i czuje niepewnie, wiec straszy? W koncy trafił w obce miejsce, do obcych ludzi,po dość traumatucznym przezyciu (pozucenie). Biedny psiak.
Szkoda ze u nas sa tak małe kary i tak mało egzekwowalne dla takich jak jego właściciele ;(

Posted

Kasie napisał(a):
Ja chyba mam teorie co do jego mruczenia: wziełam go na spacer, mama sie na mnie wkurzyła ze nie dbam o psa i zaczęła go czesać. No i na nia tez warczał wiec mówię żeby przestała bo warczy i warczy ale na tym sie skończyło. Po prostu warczał i stał. Moze ten tym tak ma?

To mi bardzo przypomina zachowanie Bariego, co to jest u mojej mamy a znaleziony został zima na działkach ze skorupą lodu w sierści zamiast sierści.
Bari też warczal na nas - trudno powiedzieć czy ze strachu czy niepewności, nawet ze 3 razy złapał ostrzegawczo za rękę. warczał głównie przy czesaniu, nie dawał sie dotknąć po doopce itp. Z czasem wszystko to mu minęło - jak nam zaufał (i został wykatrowany ;) ) daje się miziać, wystawia brzuch, lubi żeby go czesać i uwielbia małą 8miesięczną Zuzię, moją siostrzenicę.

I nawet są do siebie trochę podobne, Bari i Atos - dwa czarnuchy podpalane :cool1:

Posted

Fiona.22 napisał(a):
Ludzie to maja pomysły :shake: A podały jakiś konkretny powód ?


Chcą takie jak nasza Sabonka, której im nie dałyśmy. A Sabonka musi mieć ludi ciągle i nieustająco. Bo szczekocze.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...