"Atos mnie nie lubi: warczy na mnie na całego." Kasie będąc u Was w piątek myślałam, że Atos mnie polubił. Po kilkugodzinnym przesiadywaniu przy jego kojcu i ciągłym mówieniu do niego nie warczał już kiedy do niego podchodziłam, pozwolił się głaskać, podał mi łapę, merdał ogonem i całym sobą okazywał radość.:):) Przyjechałam w sobotę. Pewnie poszłam do Atosa, a tu psina warczy i nie pozwoli mi się zbliżyć do kojca. Mimo moich starań nie udało mi się od nowa zaprzyjaźnić.:roll: Janek przesiadywał w kojcu u Atosa (zrywał tam czereśnie :evil_lol: ), ale pieska przywiązaliśmy. Po pewnym czasie wydawało się, że zaakceptował gościa biegającego z drabiną po jego "mieszkaniu". :D:D Lecz kiedy Janek podjął wyzwanie podejść bliżej, Atos wykonał koncert burczenia.:) Kasie nie jesteś osamotniona :shake::shake:.