malagos Posted March 31, 2014 Author Posted March 31, 2014 Kochana konfirm, dziękujemy za te relację i wizytę. Tak jak myślałam, Blansz to specyficzny pies, niestety. Quote
1izabelka1 Posted March 31, 2014 Posted March 31, 2014 Tego psa ratuje tylko dom tymczasowy i zostawienie jej w tym domu w spokoju ,bez nagabywania przez domowników , żeby mogła z daleka obserwować codzienne życie. Trzymam kciuki żeby dostała taką szansę Quote
malagos Posted March 31, 2014 Author Posted March 31, 2014 To szukamy takiego domu tymczasowego. Quote
1izabelka1 Posted March 31, 2014 Posted March 31, 2014 Malagos nie bierz tych słów do siebie , oceniam tylko sytuację w jakiej jest psina nie ciebie :) sama powiedź czy takie wyjście dla niej nie było by najlepsze ? Quote
konfirm13 Posted March 31, 2014 Posted March 31, 2014 Mazowszanka2 napisał(a):Dziękujemy bardzo za wyczerpująca relację :) Jak zakotwiczę na dłużej na wsi to chętnie z Wami pojadę (albo Wy ze mną ;)) Nigdy nie byłam w schronisku. Może warto zacząć od takiego w wersji light ? Masz rację - wersja light, ale .....schronisko :(. Jak wróciłam do domu, to Bliss się mnie bała(cofała się, unikała). Pachniałam psim nieszczęściem. Dopiero jak zmieniłam ciuchy, umyłam się dobrze - przeszło jej. Nie wiem, czy pamięta swoje "własne" schronisko w Bąkówce,(z którego dwa lata temu, ją wzięliśmy) ale zapach schroniska, niewątpliwie - zapamietała. Negatywnie. Tomek też jej się nie podobał, ale zareagowała słabiej, bo on wchodził z psami schroniskowymi w mniejsze interakcje, niż ja. Rzecz jasna, tez sie przebrał i wypluskał. Potem poszliśmy z Bliską na spacer po łąkach, porzucaliśmy piłeczke i....wszystko wróciło do normy. malagos napisał(a):Kochana konfirm, dziękujemy za te relację i wizytę. Tak jak myślałam, Blansz to specyficzny pies, niestety. Masz niestety, malagosku rację :(. 1izabelka1 napisał(a):Malagos nie bierz tych słów do siebie , oceniam tylko sytuację w jakiej jest psina nie ciebie :) sama powiedź czy takie wyjście dla niej nie było by najlepsze ? Oczywiście, że najlepsze, ale....kto jest na to chętny? Ja, niestety - nie :(. To jest pies, którym trzeba by było się zająć w pełnym wymiarze.To może nawet (a może - nie?), być trudniejsze, niż z Gapcią Nutusi :shake:. Może jestem nadmiernie praktyczna, ale w tym czasie, co resocjalizacja Blanche(powiedzmy, z niewiadomym skutkiem) , można znaleźć domy wielu innym psiakom. Takich "megaadopcyjnych", jest u Pani Wiesi z pół(a może - wiecej), schroniska :(....... - czyli - setki :( Co nie oznacza, że nie będę odwiedzać zamknętej w sobie i nieufnej Blanszetki :) - no i innych psiaków :). Może istnieją cuda ? Quote
esperanza Posted March 31, 2014 Posted March 31, 2014 [quote name='konfirm13'] Mnóstwo takich - megaadopcyjnych , poznałam w schronisku w Kruszewie - prześliczną haszczakopodobną, młodą sunię o błękitnych oczach i pięknym , greckim imieniu bernardynkę/bernardyna wtulającego się w człowieka, coś pięknego, szorstkiego, biało- czarnego, z obciętym ogonem(trochę jak wyżeł szorstkowłosy), ogromnego, bardzo czułego psa(kaukaz??) i mnóstwo, dziesiatki? setki? wspaniałych psiaków (łącznie w schronisku jest ich ponad 400) - i każdy "warty" adopcji. Psiaki, o których piszesz konfirm13 to Bernardynka Izolda: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414080822027946.1073741938.117175221718509&type=3 Kaukazowaty to zapewne Rywal. Muszę uzupełnić jego album, bo został adoptowany, ale wrócił do schroniska, bo nie chciał jeść w nowym domu i wcale się nie przystosował do nowych warunków. W schronisku z apetytem problemów jakichkolwiek nie ma. Staruszek mix wyżła: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.403175689785126.1073741924.117175221718509&type=3 Aby terapia Blanche była skuteczna trzeba by pracować z nią minimum 5 razy tygodniowo. Na początku tylko siedzieć z nią w kojcu, potem troszkę się przysuwać nawiązywać kontakt i próbować głaskać po bokach, pod pyskiem. ale to praca na wiele tygodni na pewno. Quote
malagos Posted April 1, 2014 Author Posted April 1, 2014 (edited) 1izabelka1 napisał(a):Malagos nie bierz tych słów do siebie , oceniam tylko sytuację w jakiej jest psina nie ciebie :) sama powiedź czy takie wyjście dla niej nie było by najlepsze ? Nie biorę, izabelko, wiem, ze to jedyne wyjście, taki dom - ale wg mnie nieosiągalne. Na wątku Zulki. którą przygarnełam z Wielunia, też tymczasowo 7 lat temu, prosiłam przez rok o jakikolwiek inny dom tymczasowy, o pomoc (nie rady, bo ze wszystkich skorzystałam i nie było efektu) bo to dziki pies - każdy się poużalał i tyle. Zostałam z Zulką do tej pory. Nier podejmuję się pracować z kolejną "Zulką" bo - jak pisze konfirm, w tym czasie pomogę kilku innym psom z mojej wsi, a tych nie brakuje. I tak już mam wyrzuty sumienia, ze przez zablokowany kojec przepadła ta mała sunia, której założyłam watek. Edited April 1, 2014 by malagos Quote
konfirm13 Posted April 1, 2014 Posted April 1, 2014 esperanza napisał(a):[quote name='konfirm13'] Mnóstwo takich - megaadopcyjnych , poznałam w schronisku w Kruszewie - prześliczną haszczakopodobną, młodą sunię o błękitnych oczach i pięknym , greckim imieniu bernardynkę/bernardyna wtulającego się w człowieka, coś pięknego, szorstkiego, biało- czarnego, z obciętym ogonem(trochę jak wyżeł szorstkowłosy), ogromnego, bardzo czułego psa(kaukaz??) i mnóstwo, dziesiatki? setki? wspaniałych psiaków (łącznie w schronisku jest ich ponad 400) - i każdy "warty" adopcji. Psiaki, o których piszesz konfirm13 to Bernardynka Izolda: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.414080822027946.1073741938.117175221718509&type=3 Kaukazowaty to zapewne Rywal. Muszę uzupełnić jego album, bo został adoptowany, ale wrócił do schroniska, bo nie chciał jeść w nowym domu i wcale się nie przystosował do nowych warunków. W schronisku z apetytem problemów jakichkolwiek nie ma. Staruszek mix wyżła: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.403175689785126.1073741924.117175221718509&type=3 Aby terapia Blanche była skuteczna trzeba by pracować z nią minimum 5 razy tygodniowo. Na początku tylko siedzieć z nią w kojcu, potem troszkę się przysuwać nawiązywać kontakt i próbować głaskać po bokach, pod pyskiem. ale to praca na wiele tygodni na pewno. Dzięki za zdjęcia psiaków. Tak, to one :). Mnie zaraz "rzuciły się w oczy", bo ja jestem ufiksowana na wysokich psach. Im większy, tym piękniejszy i....nie trzeba się do nich pochylać, ani kucać. A ta haszczanka o pięknych niebieskich oczach - ma na imie Kasjopea - przypomniało mi się :). Jest młoda i piękna. W sam raz dla miłośnika/miłośniczki psów pierwotnych :) Quote
Nutusia Posted April 1, 2014 Posted April 1, 2014 1izabelka1 napisał(a):Tego psa ratuje tylko dom tymczasowy i zostawienie jej w tym domu w spokoju ,bez nagabywania przez domowników , żeby mogła z daleka obserwować codzienne życie. Trzymam kciuki żeby dostała taką szansę Niestety masz rację. Nie jestem behawiorystą, działam czysto intuicyjnie, ale po Milce (z którą dało się "na siłę" i po Gapci, z którą "na siłę" przynosiło efekt przeciwny do zmierzonego mogę przypuszczać, że działanie doraźne, czyli "straszenie" Blanszetki od czasu do czasu wizytami w kojcu niewiele zmieni w jej stosunku do świata... Na chwilę obecności człowieka schowa głowę i będzie umierać ze strachu, a potem już się będzie tylko bać. konfirm13 napisał(a):Masz rację - wersja light, ale .....schronisko :(. Jak wróciłam do domu, to Bliss się mnie bała(cofała się, unikała). Pachniałam psim nieszczęściem. Dopiero jak zmieniłam ciuchy, umyłam się dobrze - przeszło jej. Nie wiem, czy pamięta swoje "własne" schronisko w Bąkówce,(z którego dwa lata temu, ją wzięliśmy) ale zapach schroniska, niewątpliwie - zapamietała. Negatywnie. Jamnik Bolek w książce D. Sumińskiej tak pisał: "Nie wiedziałem co to schronisko. I chyba dobrze, że nie wiedziałem. Kiedy wrócili, przywieli na sobie tysiąc listów rozpaczy. Nigdy nie poczułem takiego ogromu nieszczęścia na jednym bucie. Na nogawce spodni. Na dłoniach, a co gorsza w oczach i głosie. Zacząłem czytać: "Ratunku! Umrę, jeśli po mnie nie wrócisz! Dlaczego mnie opuściłeś?". Nigdy nie myślałem, że są jeszcze na świecie takie obozy koncentracyjne. Możemy tam jeździć i pomagać, Możemy dawać pieniądze co miesiąc. Co jeszcze możemy? Trzeba o tym mówić. Wszędzie, gdzie się da. Każdemu, kogo spotkasz. Prosić "weźcie psa ze schroniska". I kiedy jego ludzie takiego psa wzięli, dalej pisał o nim Bolek: "On chyba nigdy nie miał domu, a jeśli miał, to bardzo dawno i zapomniał o nim. Strach był wpisany w jego byt. Bał się wszystkiego. Sprawiał wrażenie, jakby był z drewna. Zamierał w bezruchu na długie chwile, a gdy się poruszał, robił to bardzo powoli. /.../ A sam "ocalony" opowiadał: "Nie wiem po co ludzka ręka wyciąga się w moim kierunku. Nie lubię ludzkich łap. Zazwyczaj mnie kaleczyły. Powiem tylko, że pobyt w schronisku skaleczył mają duszę stokroć bardziej niż ciało. Nasłuchałem się tak tak strasznych opowieści, że strach juz mnie nie opuszzał. Nie opuszcza mnie nawet we śnie. Boję się wszystkiego. Ludzi, innych psów, kotów. Boję się samochodów, sznurka zwanego smyczą, dołów i krzyku. Boże wszystkich psów, jako to możliwe? Dlaczego świat, który stworzyli ludzie, musi niszczyć tak niewinne jak psie dusze? Blanche pewnie napisałaby to samo, z wyjątkiem tego, że to nie pobyt w schronisku, ale w polu skaleczył jej duszę... Oczywiście, że najlepsze, ale....kto jest na to chętny? Ja, niestety - nie :(. To jest pies, którym trzeba by było się zająć w pełnym wymiarze.To może nawet (a może - nie?), być trudniejsze, niż z Gapcią Nutusi :shake:. Może jestem nadmiernie praktyczna, ale w tym czasie, co resocjalizacja Blanche(powiedzmy, z niewiadomym skutkiem) , można znaleźć domy wielu innym psiakom. Takich "megaadopcyjnych", jest u Pani Wiesi z pół(a może - wiecej), schroniska :(....... - czyli - setki :( Co nie oznacza, że nie będę odwiedzać zamknętej w sobie i nieufnej Blanszetki :) - no i innych psiaków :). Może istnieją cuda ? Oby istniały, bo inaczej nie widzę sensu życia takiego psa, jak Blanche w schronie... przez kilkanaście lat!!! :( Quote
Mattilu Posted April 1, 2014 Posted April 1, 2014 Tak mi smutno, bo wszystko co piszecie jest tak prawdziwe. Pozostaje naprawde liczyc na cud. Dzieki Konfirm za te wizyte i relacje. Quote
Felka z Bagien Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Trzymam kciuki za Blanche.Przeczytałam ze wzruszeniem jej historię.Blanche zaufaj! Quote
Felka z Bagien Posted April 2, 2014 Posted April 2, 2014 Miło mi również.Witam wszystkich cieplutko.Blanche jest cudna. Quote
konfirm13 Posted April 3, 2014 Posted April 3, 2014 Na stronie schroniska Canis - przepiekna Kasjopea (którą poznałam osobiście) [URL]https://www.facebook.com/media/set/?set=a.441503539285674.1073741965.117175221718509&type=1[/URL] [IMG]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/1477401_441503692618992_1248211031_n.jpg[/IMG] I jeszcze bliższa memu sercu Kleo - krórej nie poznałam, a którą (gdyby nie Bliss), pewnie bym bardzo pokochała [URL]https://www.facebook.com/media/set/?set=a.441507752618586.1073741966.117175221718509&type=1[/URL] [IMG]https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/1972500_441507779285250_10900889_n.jpg[/IMG] Quote
malagos Posted April 3, 2014 Author Posted April 3, 2014 Ale powiedz, jak jej pomóc? Jak znaleźć dom, który ja weźmie nie patrząc na jej zachowanie? To musi byc jakiś zapalony dogomaniak, bo i tak być może, że ona się nigdy nie oswoi i będzie sobie żyć "obok", jak nasza Zulka tyle lat. Quote
konfirm13 Posted April 3, 2014 Posted April 3, 2014 [quote name='malagos']Ale powiedz, jak jej pomóc? Jak znaleźć dom, który ja weźmie nie patrząc na jej zachowanie? To musi byc jakiś zapalony dogomaniak, bo i tak być może, że ona się nigdy nie oswoi i będzie sobie żyć "obok", jak nasza Zulka tyle lat.[/QUOTE] Będę jeździć, odwiedzać, będę pisać. Tymczasu nie dam - ze wzgledu na Bliss. Przy tymczasowaniu Bafi, legły w gruzach moje przekonania, że mam przyjazna dla psów suczkę. Dla psów -tak. Dla suk - niekoniecznie :shake: . Myślę, że Bliss traktowała Bafi jak domowego kota. W domu - no trudno, niech już bedzie. Na dworze luzem - no, wreszcie sie ciebie pozbędę:diabloti:. Quote
malagos Posted April 3, 2014 Author Posted April 3, 2014 (edited) Dal przypomnienie watek Zulki - 7 lat u nas (w maju będzie), a jak jest, to każdy wie... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/100051-Zulka-z-Wielunia-juz-5-lat-nasza-)?highlight=Zulka[/url] Edited April 3, 2014 by malagos Quote
Nutusia Posted April 3, 2014 Posted April 3, 2014 Ale do Was się przyzwyczaiła, jest bezpieczna i na swój sposób szczęśliwa. Jak nasza Gapcia... (linka nie załączyłaś) Przeraża mnie widmo dożywocia w schronie, a bezsilność dobija :( Quote
Ewanka Posted April 3, 2014 Posted April 3, 2014 [quote name='Nutusia'](...) Przeraża mnie widmo dożywocia w schronie, a bezsilność dobija :([/QUOTE] Zaglądam, czytam i się nie odzywam, bo tylko mogę powtórzyć za Nutusią :( Quote
konfirm13 Posted April 3, 2014 Posted April 3, 2014 (edited) W tym(i innych schroniska), dożywotnie wyroki mają setki?? tysięcy psów :-(:-(. Bo - ile z nich pójdzie do adopcji - zwłaszcza, takiej udanej :shake: ?. Czy to jest pocieszeniem? Z pewnością - nie :shake:. Ale......... wiem, że nie zawsze "wygrywamy" z przeznaczeniem....... Zapraszam na swój nowy wątek(w sygnaturce). Po znajomości w celu rozwiazania kwadratury koła ;). Co do Blanche - będę systematycznie odwiedzać(jak juz pisałam), przywozić karmę(wszystkie psy są nasze). I - tyle - póki co......... Blanche jest już na stronie Schroniska. Teraz ma na imię Koko. Nowe imię - może i nowy los? Wątek Koko(Blanche) [URL]https://www.facebook.com/media/set/?set=a.441781769257851.1073741967.117175221718509&type=1[/URL] [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/t1.0-9/1511490_441781855924509_555817885_n.jpg[/IMG] Na zdjęciu, razem ze współmieszkanką,która chętnie jadła pasztet z ręki, czego za nic nie chciała zrobić Blanszetka = Koko :( Edited April 3, 2014 by konfirm13 Aktualizacja Quote
wegielkowa Posted April 13, 2014 Posted April 13, 2014 Jezu, jak dobrze, że Blanszetka nie oszczeniła się gdzieś w polnej norze... jak sobie przypomnę łapankę dzikich szczyli, to ręce i nogi cierpną... Quote
malagos Posted April 13, 2014 Author Posted April 13, 2014 Ona się długo błąkała, ok. pół roku, jestem pewna, zę w tym czasie się oszczeniła - ale co się stało z dziećmi, tego się pewnie nie dowiemy. Ciekawe, kiedy w schronisku ją wysterylizują. Quote
wegielkowa Posted April 13, 2014 Posted April 13, 2014 Lepiej nie wiedzmy. Nasza Niwka u miry145 kompletnie dzika nie wychodziła z budy przez 3 miesiące. Siedzi od zeszłego roku, a bardzo się otworzyła. Mirka nie robiła nic, tylko czekała, czy coś z tego będzie. Blanszetka też się otworzy :) Quote
malagos Posted April 14, 2014 Author Posted April 14, 2014 Dopiero wczoraj odkryłam stronę na fb, zapisałam sobie ją. Taka jestem bystra z tym fb, że szkoda gadać, kompletnie się nie rozeznaję, a tu miałam dwie wiadomości od pani Wiesi. Dopiero odpisałam :oops: Są zdjęcia Blanszetki, te moje, i te nowsze. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.