Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To cudownie!!!! :multi: Dino ma apetyt na życie, nadrabia stracony czas.
Jest szczęśliwy, więc przyjemności mu w głowie.
Kto by pomyslał... wciąż jeszcze trudno w to uwierzyć.

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam po przerwie, internet zaczął śmigać :). Dinkowi dopisuje humor i zdrowie, mam nadzieję, że już tak zostanie. Ostatnio dostał w prezencie piłeczkę i teraz jest to najważniejszy przedmiot na świecie :roll:. Pilnuje jej, jak oka w głowie. Na hasło "spacer" Dino łapie piłkę w zęby i tak maszeruje, budząc ogromne zainteresowanie wśród miejscowych dzieciaków :grin:. No a w lesie i na działce - rzucanie i aportowanie, i tak można bez końca. Dzisiaj mu kupiłam piszczącą, to dopiero jest frajda!

Posted

O rany!!!!!!!!!!!!!!! :multi: :multi: :multi: :multi: :multi:

REWELACJA! Jaki on piękny, szczęśliwy młody! Metamorfoza serc :loveu:

Wiolu, jak pokażesz kobietom w schronie, to się ucieszą, nie uwierzą normalnie.
Te fotki są piękne, Dino jak pies z plakatu. No kto uwierzy, że jeszcze miesiąc temu był psem samotnikiem.
Niewiarygodne. Ale się cieszę!!!!!

Posted

jaaaaaaaaaaaa
nie wierze
nieeeeeeeeee
jaaaaaaaaaa
o jaaaaaaaaaa
ej nieeee
to serio on?
dzizas jakie to jest piękne, szczęśliwe i takie...takie czyjeś. takie Kogoś, z kimś, dla kogoś

Posted

zula131 napisał(a):
Gdy jechałam do Sopotu, byłam przekonana, że jeśli zdecydujecie się powierzyć mi Dino, to będzie nas czekała długa i ciężka rehabilitacja, żmudne wychodzenie z depresji. Czułam, że się uda, ale że potrzeba na to czasu i cierpliwości. Tymczasem Dino to pies, który nie stwarza ZADNEGO, naprawdę ZADNEGO problemu. Aż mi głupio, bo to ja powinnam uczyć go na nowo radości z życia, a on uczy mnie. I wszystkie problemy wydają się błahsze i łatwiejsze do zniesienia, bo jest DINO :loveu:. Czasami myślę, że nie zasłużyłam na TAKIEGO psa. Dziękuję Brązowej, Gabryjelli i całej ekipie za wszystko, co zrobiliście dla Dina. I za to, co robicie dla innych, skrzywdzonych przez ludzi czworonogów.
Nie mogę się doczekać dnia, w którym moje dzieci (synowie i synowe) poznają mojego przyjaciela. Ostatnio tak wyszło, że widujemy się trochę rzadziej, ale myślę, że niebawem dojdzie do poznania i dzieci też pokochają Dino :lol:.

Zula, trzymałam kciuki za Dino i bardzo się spłakałam, gdy po powrocie z "dłuższych wakacji " czytałam, że ma swoją cudną panią.
To, co wyżej napisałaś, to wypisz - wymaluj, moje słowa parę miesięcy temu, gdy wzięłam ze schroniska Nelsona, ja w Gdańsku, on z Sochaczewa.
Nelson całkowicie mnie zawojował i tak jak Twój Dino, jest niemożliwie grzeczny i mądry, przy tym śmieszny i pocieszny, moja wielka miłość :loveu: Tak samo, zdarzył mu się kilka dni po adopcji, podobny "atak", który nie powrócił już na szczęscie i również dość długo miał lekkie rozwolnienia ( ryż z kurczakiem i żwacze krowie ze sklepu zoologicznego chyba pomogły ) Z tą różnicą, że Nelsonek był w schronisku 6 lat i na pewno wcześniej był ofiarą przemocy. Zmienił mój świat i tak jak ty od Dino, ciągle się od niego uczę - cierpliwości, pogody ducha, miłości, oddania i radości życia " pomimo wszystko " :loveu::loveu:
Pozdrawiam Cię mocno, będę śledzić wątek Dinka ;)

Posted

Dino serdecznie pozdrawia wszystkie kochane Cioteczki i pracowników schronu w Sopocie, a swoim byłym współtowarzyszom, zwłaszcza Balbince, Marsowi i Dolarowi życzy kochających domków i to jak najszybciej !!! Mamy nadzieję, że Balbinka już wyzdrowiała i więcej takich numerów nie wywinie:shake:.
Byliśmy dziś u wetki, a właściwie to pocałowaliśmy klamkę i wróciliśmy do domu - lecznica nieczynna do 14 sierpnia (jakbyśmy nie wiedzieli, do czego służy telefon:roll:). Tak więc cała wyprawa na nic, w dodatku w drodze powrotnej, gdy czekaliśmy na autobus, oblazły nas mrówki. Właściwie to oblazły tylko mnie, bo Dino ma bayer-ancką obrożę antykleszczową i anty-wszelkoinsektową i na niego paskudy nie idą.
Już w pociągu z Sopotu, gdy odbywaliśmy naszą "podróż życia", zauważyłam na grzbiecie Dina mały stroopek, wielkości małego paznokietka. Myślałam, że to pozostałość po ropniu, który miał leczony w schronisku i że to samo odpadnie. Nawet zapomniałam pokazać to wetce przy okazji pierwszego przeglądu. Tymczasem stroopiszcze się powiększyło do gabarytów śliwki -węgierki:placz: i chyba trochę sączy :( Z tego powodu odbyła się nasza dzisiejsza nieudana wyprawa. Sama nie potrafię mu pomóc, a tu trzeba jeszcze parę dni poczekać :((( Dinolągowi chyba ta przypadłość niezbyt doskwiera, bo ciągle mu w głowie bieganie i zabawy. Wykupiłam już we wszystkich okolicznych sklepach wszystkie piszczące piłeczki (niestety - ich żywotność to 1-2 dni, może znacie namiary na jakąś hurtownię?), wszystkie patyki w pobliskim lesie zostały ześrutowane, ale za to jakie mój psiak ma teraz lśniące uzębienie:lol:, może występować w reklamie blenda-med:shiny:. Wetka planowała na jesień czyszczenie kamienia nazębnego, chyba się zdziwi :evil_lol:.
Kasik, dzięki za miłe słowa, znalazłam wątek Nelsonika i jestem pod wrażeniem Twojej adopcji !!! Serce rośnie :loveu:. Szkoda tylko, że to wszystko to kropla w morzu krzywd, jakie ludzie wyrządzają zwierzętom. Przypadkowo trafiłam na wątek owczarka, którego jacyś psychopaci wrzucili w zabitej budzie w kopiec czerwonych mrówek. Jakim potworem trzeba być, żeby wymyślać tak perfidne tortury - tego nawet nie da się skomentować, brak słów:angryy::angryy::angryy: Ktoś kiedyś napisał: "im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta", chyba zaczynam myśleć podobnie.

Posted

"wszystkie patyki w pobliskim lesie zostały ześrutowane, ale za to jakie mój psiak ma teraz lśniące uzębienie:lol:, może występować w reklamie blenda-med:shiny:. Wetka planowała na jesień czyszczenie kamienia nazębnego, chyba się zdziwi :evil_lol:."

a co mnie tak wruszylo? ze Dino to teraz "Twoj psiak":loveu:

sobie zabki kolega sam wyczyscil,ekologicznie i ekonomicznie :)

Strupiszcze dezynfekowac najlepiej rivanolem,chlopak poczeka te pare dni.

Uściski!!!!!!!!!!!!!!

Posted

Albo rivalem, to żelowa wersja płynu. To chyba jakiś tropień, co?
Zulu, są takie twarde gumowe piłki, one przetrwają dłużej, no ale nie piszczą :evil_lol:

Moja Pynia kocha takie prasowane kości ze żwaczy, one też pięknie czyszczą zebiszcza, może Dinek też by je pokochał? Miałby zajecie na dłuższy czas.

Pozdrawiam serdecznie, uściski przesyłam i mizianka dla Dino :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...