Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mestudio napisał(a):
Jedziemy dziś pod Wrocław odwieźć Krejzola z przytuliska - nazwałam go tak bo jest taki szybki, energiczny chłopak. Wyjazd około 18 - powrót nad ranem. Niestety transportu nie znalazłam, a czekać nie chcę bo znowu mi zostanie stary pies na dożywociu.
Aparat będzie dopiero za tydzień...masakra, ale da się naprawić.
To może do Wrocławia na kawę zajedziecie?

Posted

Nikaragua napisał(a):
To może do Wrocławia na kawę zajedziecie?


Po północy :-), dziękujemy, ale trzeba by było dodatkowe kilometry robić i kolejna minimum godzina w trasie, a my musimy oszukać nasze psy, dlatego jedziemy na noc :-).

Posted

mestudio napisał(a):
Jedziemy dziś pod Wrocław odwieźć Krejzola z przytuliska - nazwałam go tak bo jest taki szybki, energiczny chłopak. Wyjazd około 18 - powrót nad ranem. Niestety transportu nie znalazłam, a czekać nie chcę bo znowu mi zostanie stary pies na dożywociu.
Aparat będzie dopiero za tydzień...masakra, ale da się naprawić.

jeśli potrzebny byłby nocleg we Wrocławiu, to nie ma problemu, tylko dajcie znać;
a z powodu sikania suczek bardzo Wam współczuję:shake: nie mam pomysłu, pewnie po coś to robią, ale do behawiorysty mi daleko:oops:

Posted

asiuniab napisał(a):
jeśli potrzebny byłby nocleg we Wrocławiu, to nie ma problemu, tylko dajcie znać;
a z powodu sikania suczek bardzo Wam współczuję:shake: nie mam pomysłu, pewnie po coś to robią, ale do behawiorysty mi daleko:oops:


asiuniab, dziękuję - musimy szybko wracać do pozostałych psiaków, dlatego fundujemy im noc od 18 :-).

A co do sikania to Roxi na początku ewidentnie znaczyła, a teraz ewidentnie leje jak coś się nie zgadza w jej rozkładzie dnia - np. powodem do niepokoju i nasikania jest fakt, że długo rozmawiam przez telefon i przy okazji coś robię dużo chodząc po domu, a mała zołza Gacek teraz to zwyczajnie leje jak jej się zachce w nieprzepisowym czasie i w nocy, zamiast iść pod drzwi.
W każdym razie dywan wywalony -300 w plecy, wisi na zewnątrz, może go kiedyś wyczyszczę i będzie do domku murowanego.

Posted

mestudio napisał(a):
Po północy :-), dziękujemy, ale trzeba by było dodatkowe kilometry robić i kolejna minimum godzina w trasie, a my musimy oszukać nasze psy, dlatego jedziemy na noc :-).

To innym razem :)

Posted

Byliśmy w trasie 12 godzin. Wcale nie chciałam go odwozić, jest fantastycznym psem, w dodatku starym. W domu prezentuje się jak król, spokojny, delikatny, grzeczny. Nawet jak leży na podłodze to zakłada z wdziękiem łapkę na łapkę i obserwuje ludzi. Miałam poczucie, że go oszukałam i mam nadal, bo pojechał do przytuliska gdzie będzie mieszkał w kuchni ze szczeniakami. Będzie ogłaszany, ale zapowiedziałam, że jeśli wyadoptuję 2 psy z domu i jednego z hotelu, a on ciągle tam będzie to po niego wrócę.
Nie każdego psa potrafię tak polubić, myślę, że każdy z nas tak ma.

Wstyd, że w tak dużym województwie jak Mazowieckie nikt na ogromny apel Fb nie raczył znaleźć dla tego konkretnego psa miejsca, a odezwała się niewielka grupa wolontariuszek mających pod opieką kilkadziesiąt psów.

Nie chciałam go zawozić, ale muszę trochę ogarnąć to wszystko, za dużo.

Owca i Gacuś muszą znaleźć domy!!!! Dziś je wrzucę na ziutkowy bazarek i niech lecą.

Byłam wczoraj u Jamora, odwiedziłam Wielkiego Szu i białą sunię, Szu zadowolony, wyciszony, zero szczekania, sunia oszalała jak mnie zobaczyła i bardzo lubi Pana Artura, jak już mnie pięknie wybłociła na drogę to podbiegła radośnie do niego i wtuliła się w niego cała sobą. Myślę, że pobyt tam dobrze jej zrobi bo ma kontakt z różnymi ludźmi, a ona ludzi nowych się obawia.

Smutno mi i jestem już za stara na takie przejażdżki, pierwszy raz odczułam trasę na swojej skórze.

Posted

mestudio napisał(a):
Byliśmy w trasie 12 godzin. (...)
Smutno mi i jestem już za stara na takie przejażdżki, pierwszy raz odczułam trasę na swojej skórze.
Doskonale Cię rozumiem. Mój mąż mniej więcej raz na miesiąc - dwa jeździ służbowo do Warszawy, startują rano koło 4, tam spędzają kilka godzin na 'dywaniku' lub intensywnej pracy i wracają do domu koło 23. Dla cięcia kosztów jeżdżą samochodem w 4-5 osób, jeden z nich prowadzi w jedną a drugi w druga stronę. masakra takie podróże ( i nie ma zmiłuj się następnego dnia trzeba na 7 znów do roboty).

A z psami tak jest , jakiś wpadnie mam do serca i robimy wszystko, żeby temu konkretnemu pomóc.

Posted

Właśnie Elu jakiś nam wpadnie wyjątkowo nie tylko w oko.
A co do podróży to wyjechaliśmy o 18, a wróciliśmy o 6 rano. W sumie jechaliśmy z 10 godzin, reszta to przekazanie pieska, jakieś kawki i odwiedziny w hoteliku u Szu i białej suni.
Jak wróciliśmy to najpierw spacer z psami - sprzątanie po kochanej Rozalindzie, która zrobiła ogromną kooopę na werandzie i rozdeptała ją - wiedziałam, że nie wytrzyma do rana bez wieczornego spaceru, ale nie chciałam jej zostawiać w kojcu.
Położyłam się około 7, a o 9 psy wymusiły śniadanie i kolejny spacer.
Tym samym nasze stado liczy nadal tylko 8 piesków + ogromna masa w hotelach i dt.

Posted

mestudio napisał(a):
Byliśmy w trasie 12 godzin. Wcale nie chciałam go odwozić, jest fantastycznym psem, w dodatku starym. W domu prezentuje się jak król, spokojny, delikatny, grzeczny. Nawet jak leży na podłodze to zakłada z wdziękiem łapkę na łapkę i obserwuje ludzi. Miałam poczucie, że go oszukałam i mam nadal, bo pojechał do przytuliska gdzie będzie mieszkał w kuchni ze szczeniakami. Będzie ogłaszany, ale zapowiedziałam, że jeśli wyadoptuję 2 psy z domu i jednego z hotelu, a on ciągle tam będzie to po niego wrócę.
Nie każdego psa potrafię tak polubić, myślę, że każdy z nas tak ma.

bardzo mnie przygnębił Twój wpis:( nie dotarłam na wydarzenie, jakbyś mogła podesłać link byłabym wdzięczna; tak kocham staruszki i wyobrażam sobie jak teraz możesz się czuć:(

Posted

asiuniab napisał(a):
bardzo mnie przygnębił Twój wpis:( nie dotarłam na wydarzenie, jakbyś mogła podesłać link byłabym wdzięczna; tak kocham staruszki i wyobrażam sobie jak teraz możesz się czuć:(


asiuniab, wydarzenia nie było tylko Psom na pomoc go udostępnili i odezwała się pewna grupka ludzi z tak daleka - u nich będzie figurował jako znaleziony na miejscu i będzie bezpieczny bo tam nie wywożą psiaków do przepełnionych schronisk.

Posted

mestudio napisał(a):
asiuniab, wydarzenia nie było tylko Psom na pomoc go udostępnili i odezwała się pewna grupka ludzi z tak daleka - u nich będzie figurował jako znaleziony na miejscu i będzie bezpieczny bo tam nie wywożą psiaków do przepełnionych schronisk.

aha rozumiem, jak tylko mogę, to pomogę ogłaszać, bo rozumiem, ze psiak jest tu na dolnym śląsku?

Posted

asiuniab napisał(a):
aha rozumiem, jak tylko mogę, to pomogę ogłaszać, bo rozumiem, ze psiak jest tu na dolnym śląsku?


Tak, mają mi podesłać zdjęcia od siebie i też będę go ogłaszała, teraz mam tylko 3 zdjęcia z lecznicy i 2 z domu bo aparat w naprawie.

Posted

Ziutka napisał(a):
Ewuś masz na moim bazarku 10 pakietów, 5 od wiosenki i 5 od beataczl ;)
Dostałam 4 psiaki, jak coś to dosyłaj reszte.


Tak wiem i pięknie dziękuję.
Wysłałam kolejny tekst i potem następne podeślę.

Posted

Z Rozalindą są dziwne problemy, w każdym razie pojawiają się nowe i nasilają wcześniejsze. Staram się nie pisać o takich sprawach jeśli nie wydarzą się kilka razy, wolę poobserwować psiaka zanim zacznę tworzyć historię spiskową.

Rozalinda gryzie - nas żeby była jasność. Częściej rzuca się do ręki bez skutku, ale nie jest to fajne. W ciągu tygodnia świątecznego 3 razy zaatakowała TZ-a. Za każdym razem w sytuacji kiedy on chciał pogłaskać kota. W dodatku nie pojawiał się nagle tylko zawsze rozmawialiśmy, a po chwili TZ nachylał się nad kanapa gdzie leżała Rozalina z kotem i jak wyciągał rękę do kota to ona rzucała się ze szczekiem i zębami.
Mnie zaś ugryzła wczoraj w zupełnie innej sytuacji, ponieważ jest fajna pogoda to spędzam z psami więcej czasu w ogrodzie. Porządkowaliśmy wczoraj teren wokół domu i psiaki sobie biegały, szalały. Rozalinda jak zawsze zakręcona i zdezorientowana podbiegła do mnie jak wygłupiałam się z psami i w pewnym momencie złapała mnie za nadgarstek i zacisnęła szczękę na tyle mocno, że czułam ból przez kilka minut.
Kolejna sprawa to sikanie. Otóż kiedyś odkryłam nad ranem, że kołdra jest mokra. Zwaliłam to na kota - chociaż nasze koty takich rzeczy nie robią.
Dzisiejszej nocy nie mogłam spać i robiłam rundy po domu w różnych celach, wstałam wypuścić kota i wyciszyć laptopa, który kolejną noc wydaje jakieś dziwne dźwięki, Rozalinda najpierw została w łóżku, po czym przydreptała za mną. Wchodząc do łóżka nacięłam się na mokrą kołdrę....... podnoszę kołdrę, a łóżko mokre. W ciągu chwili pies zalał kawał łóżka. No w szoku jestem i nie wiem co z tą małpą. Kołdra 2x2 właśnie się pierze - dobrze, że mamy pralkę o większej pojemności niż zazwyczaj bywają. Pościel też do prania, łóżko wyczyszczone.
Wiem, że jej zachowanie spowodowane jest dziwnymi lękami i kiepskimi doświadczeniami z człowiekiem, ale taką pannę nie sposób komuś polecać bo ma jak widać przeróżne odchyły.

Posted

Może ją przechrzcimy na Kolcolindę. Sunia jest nieprzewidywalna chwilami, jest to o tyle zadziwiające, że w naszym domu trudno o stres jakikolwiek. Ona jest ciągle bardzo pobudzona, ciągle zadyszana, poddenerwowana. Wracamy np. ze spaceru, a ona wpada do domu jak wściekła tratując wszystko włącznie z drzwiami i moimi stopami - zachowuje się jakby myślała, że ja jej zatrzasnę drzwi przed nochalem i porzucę na pastwę losu.
Może podawać jej jakiś środek wyciszający? Coś dla jej komfortu psychicznego żeby się sama w sobie wyciszyła?

Posted

mestudio, a może, tak mi przeszło przez myśl, że gdyby Ona była jedynym psem, to może te "lęki" by ustały (może w niej narasta zazdrość), tylko pewnie z tego co o Niej piszesz, to najlepiej jakby był ktoś kto jest non stop w domu, co jest niezwykle trudne;

Posted (edited)

asiuniab napisał(a):
mestudio, a może, tak mi przeszło przez myśl, że gdyby Ona była jedynym psem, to może te "lęki" by ustały (może w niej narasta zazdrość), tylko pewnie z tego co o Niej piszesz, to najlepiej jakby był ktoś kto jest non stop w domu, co jest niezwykle trudne;


Zazdrość na pewno, ale jeszcze jest obawa wg mnie, tylko że zazdrość może być w tej chwili przeważająca i narastająca bo ona bardzo się z nami związała i lubi nas oboje.

Gusiaczek napisał(a):
a krople Bacha? może spróbować, bo jej zachowanie naprawdę zastanawia ....
no, ale ja psi neptek jestem i tylko tak se dumam ;)


Ja też się nie znam dlatego podpytuję.
Chcę dobrze dla psa, żeby się nie denerwował - nie był taki nakręcony ciągle - bo jej serce to pewnie bije większość czasu szybciej niż powinno.
Ona wszystkim się ekscytuje, przejmuje. Najmniejszy mój ruch w domu to powód do zadyszki u Roksi.

Edited by mestudio

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...