Jump to content
Dogomania

PatBull


Pani Profesor
 Share

Recommended Posts

...no ale niech będzie, że są też dobre wiadomości ;) dziś Pat wyszalał się z sześciomiesięczną haszczanką, prześliczną, puchatą kulką - podleciał na hurra, już z kilometra widać było, jakie ma wobec niej pozytywne zamiary - miłość od pierwszego wejrzenia, a podkreślam, że to szczeniak, co się kiedyś wydawało niemożliwe  :cool3:  ogólnie poznajemy kupę psów, praktycznie codziennie ma jakieś gonitwy z nowymi kolegami.

Link to comment
Share on other sites

A Warchlina??

 

Jesteś pewna że to nie np krwiak, obtluczenie?

Ja jestem bardzo przeciwna krojeniu psów, Amor też miał guzki przeróżnej maści - narośl na klacie, tłuszczaki, jakieś guzki na pysku , i nigdy nie kazała nam wetka ruszać. Choć nie wiem na ile jedno sie rózni od drugiego...

Link to comment
Share on other sites

zazdroscimy poznawania psów, u nalnadal lipa- jedna nowa kolezanka tylko doszła,szczenior. Ostatnio przechodzilismy to jakis pies ja chyba pogryzł, pisk niesamowity, ja juz widzialamjak wlascicielka ja trzyma a ten psiur sto i patrzy na nie ( na ogordzie przed domem to bylo). 

 

Trzymamy kciuki za Patrykowe zdrowie! Będzie dobrze  ;)

Link to comment
Share on other sites

Cześć.

 

zdaję relację z patrykowego żywota - guz na łapie nie zszedł od leków, ale też nie rośnie, jedziemy go wyciąć na dniach, bo na razie pozarażaliśmy się z tż-tem od siebie i zdychamy na grypę... jest jakaś epidemia, wszyscy chorzy, trudno było uniknąć jak widać...

 

Patryk się czuje wspaniale, choć ma ostatnio mało rozrywek - guz mu nie przeszkadza, daje tę łapkę normalnie, ale wetka i tak radzi to wyciąć i wysłać do zbadania. 

 

w kontaktach ze światem jest cudowny ;) dalej mnie zadziwia. wczoraj wylazłam z nim i z Neską na łąkę wieczorową porą, po ciemku wpadła na nas stara, maleńka terrierka i duży kundel, mix asta z labem? corso z czymś chudym? fajny, pręgowany chłopiec.

 

Patryk jak zwykle zadziwił, był na smyczy bez kagańca, pilnował się nogi (mojej, koleżanki, albo Neski :D) i przywitał tego samca tak samo radośnie, jak starą suczkę.

 

przestałam mieć obawy odnośnie rzucania się, Patryk autentycznie zadziwia, zaszła w nim jakaś ogromna zmiana, której przyczyny nie znam, ale nie będę narzekać,bo mam co chciałam ;)

 

jedyna agresja/buractwo, jakie się pojawiają, występują TYLKO na smyczy, więc przy zapoznawaniu - nawet, jeśli nie mamy kagańca - trzymam go bardzo luźno, albo odpinam po sekundzie, bo nie ma się naprawdę czego obawiać.

 

jedyna zasada jest taka, że nie puszczam go luzem - nawet w kagańcu - do mikropiesków, bo na takie się niestety jeszcze zasadza, ale jeśli mamy duże psy w stadzie, nawet same samce, to mogę go bez problemu wpuścić, nawet bez chopo. 

 

mamy nowych znajomych w ilościach hurtowych ;) więc w zasadzie na każdym spacerze kogoś spotykamy, mamy 2 haszczaki (jedno młode puchate  :loveu: ), niby-wilczaka, labradory - sztuk 4  :megagrin: , dwa goldeny, mixa beagle, welsh terrierkę, foksię, boksera i kupę innych psów.

 

 

fajnie  :loveu:  :loveu:

Link to comment
Share on other sites

aha, coś jeszcze - Patryk ma nową zabawkę, stare, podarte gacie tż-ta  :megagrin:  :megagrin:  które miały służyć jako szmata do podłogi, ale piesek miał wobec nich inne plany.

 

nosi to w gębie, szarpie się nimi, rozerwał na postać długiego szalika i chodzi w tym zawinięty a dzisiaj zawlókł na posłanie i z tym spał  :loveu: także mamy dodatkowo kabaret na hasło "przynieś gacie", na co piesek radośnie taszczy w pysku podarte bokserki i się w nich tarza bulgocząc.

Link to comment
Share on other sites

a jak ja się martwię... jutro o 18 jedziemy wyciąć, dajemy już zdrowotnie radę, czas na psa.

 

sukinsyńsko się stresuję, aż mi się nie chce o tym pisać, znowu narkoza, potem rekonwalescencja...

 

wymęczyłam dziś Patryka do cna, spotkaliśmy nasze kochane haszczaki na łąkach więc może jakoś wytrzyma bez szaleństw, póki ta łapa się zagoi...nie mam pojęcia co to za cholerstwo, jutro wytniemy i się okaże po badaniach. nie powiększa się, to jest plus. psu nie przeszkadza, nie ma bólu na 100%

Link to comment
Share on other sites

Rinuś, co masz na myśli? ja to rozumiem jako prewencję, nie wchłania się przez ileś tam czasu, nie ma w środku żadnego płynu więc wetka zakłada, że to zmiana rakowa albo jakaś narośl, którą pro forma lepiej wyciąć. 

 

jest jakieś ryzyko, że to gorsza opcja, niż zostawienie guzka na jakiś czas? tzn. pomijając narkozę i to, że to inwazyjny zabieg. 

w zasadzie sama się jeszcze waham, ale na razie nie widać różnicy w wielkości w żadną stronę, choć od początku pojawienia się trochę urosło. 

 

poważnie widzicie jakieś minusy takiego wycinania zawczasu? jeszcze mam czas żeby zmienić zdanie.

Link to comment
Share on other sites

jeśli ktoś miał doświadczenia z takimi dziwnymi guzkami, to proszę o info - wygląda to mniej więcej tak: 

 

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT4g0aYwgjBPz1idK-S_CssZq1C37uDgglNa-wHXhzpybhH_bnA

 

patrykowy jest ze dwa razy większy, bardziej wystający, ale również taki różowy i "napęczniały", choć w środku ukrwiony.

początkowo był mniej więcej taki jak na zdjęciu, ale urósł bardzo szybko - teraz wzrost się zatrzymał, no ale wetka jest zdania, żeby to wysłać na histopatologię.

 

widzicie jakieś konkretne minusy takiego awaryjnego wycinania poza podaniem narkozy? 

Link to comment
Share on other sites

Małgosia ma racje, może konsultacja by się przydała z innym wetem , ja i tak jestem zdania : wszystkie guzki wycinać z marginesem ;)

Mojej białej wetka wycina swojemu psu wszystko co nowego urośnie bez czekania , 3 razy było niegroźnie za 4 początek złego.

Link to comment
Share on other sites

nie konsultowałam z innymi, bo jestem za moją wetką w 100% w takich sytuacjach, u mnie 'inni weci' kończą się zawsze leczeniem psa na cholera-wie-co, ufam tej, u której się leczymy.

 

gadałam z nią jeszcze i podjęłyśmy decyzję o wycinaniu, właśnie wróciłam z zabiegu, pies czołga się jak niemowlak, zły, że tylne nogi nie współpracują ;) zabieg trwał 2 godziny, bo przednia łapa jest w tym miejscu mocno ukrwiona, wetka cięła powolutku, zamykając palnikiem naczynka. 

 

guzek usunięty, jako pocieszenie mam fakt, że nie był 'wpuszczony' w stawy, ścięgna ani ogólnie nie 'zapuszczał korzeni' do środka - wyszedł cały z płatem skóry z wierzchu.

 

wg. wetki jest to większa szansa na to, że to niezłośliwa zmiana, choć brzydko wyglądająca, stąd decyzja o cięciu i badaniu wycinka.

 

poszło na histopatologię, wyniki - do 21 dni  :look3:  chyba zwariuję.

 

 

Patryk znowu dostał końską dawkę narkozy, bo się szybko wybudzał, ale zabieg zniósł dzielnie, ma 3 szwy i łapa nie wygląda tak koszmarnie, jak się spodziewałam. 

zasikał nam wszystko wokół  :megagrin:  i obecnie leży na kocyku, zaraz wstanie i się będzie taczał jak pijak po ścianach, dziś chyba nie pośpię... :nonono2:

Link to comment
Share on other sites

on nie sikał-sikał, po prostu mu ciekło ;) gdzie nie stanął to kropelka, jak leżał - mała kałuża, ale sam się dziwił, bo gmerał non-stop nosem w poszukiwaniu źródła dziwnego zapaszku.

 

przeżyliśmy noc, rano polazłam z nim na spacer i koło 7 był jeszcze lekko zawiany, zjadł ładnie, teraz już chodzi normalnie,tylko jest lekko osłabiony. łapa zawinięta w opatrunek, na razie tam nie zaglądam. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...