Jump to content
Dogomania

PatBull


Pani Profesor
 Share

Recommended Posts

cicho, bo jestem okrutnie zajęta...ale się wygadam ;)

właśnie wróciłam z tż-tem ze spacerku, miała być chwilka ganiania za piłką, a wyszły 2 godziny psiej zabawy.

 

spotkaliśmy haszczaka, kundla w typie wilczaka, sunię niby-beagle, kwadratową labradorkę i parę innych psiaków - Pat był wymęczony po piłce, więc nie chciało mu się pokazywać zębów - nawet z samcami było wszystko ok, choć dwa największe zrobiły sobie z niego zabawkę  :cool3:  i generalnie był tym uciekającym, choć zazwyczaj gania.

 

niby-wilczak i haszczak miały dość brutalny sposób zabawy, więc im zwiewał i chował nam się pod nogi ;) ale wspaniale dogadał się z delikatną, młodą suczką - pokopał dziury, pobiegał i ostatnią rzeczą jaką można byłoby pomyśleć patrząc na tą zabawę jest to, że ten pies nie lubi innych zwierząt...

 

to pewnie kwestia okoliczności, bo wracając oszczekał kundla pod blokiem  :nonono2:  i standardowo do niego wyrwał, ale stadne bieganie wyszło bardzo dobrze, wrócił cały ośliniony i poszarpany ;) także są dni, kiedy jest naprawdę fajnym psem.

Link to comment
Share on other sites

Cześć PP.

 

Oj tez mam teraz takich łapaczy dupy na osiedlu. Niby ominie, ale jak tylko Wald nie patrzy to kąsa w dupę...

Z dwojga złego wolałabym mieć wtedy na smyczy Pata (albo Amorka :diabloti: ) niż taką sierocinę co się odwróci i spojrzy smętnie " ej czemu atakujesz moją pupkę?"...

 

My za to na wspólne zawaby jestesmy chetni zawsze,gorzej z obojętnym przejściem obok :)

Ej my też ;) Umawiamy się na spacerek ? :cool3:

Link to comment
Share on other sites

Cześć :) 

ja jestem gotowa na spacerki od przyszłego tygodnia, teraz zawaliłam się robotą i nie mam kiedy wysikać psa, tż dzielnie z nim łazi, choć dziś rano poszłam sama.

 

Niedawno wróciłam, no i mam niusa - Patryk poznał nowego goldena, samca  :cool3:  coś mi się zdaje, że goldeny są na liście psów, które lubi bezwarunkowo, bo nie wyskoczył na żadnego od dawien dawna. już nawet nie pytam o płeć, bo Pat z daleka jojczy jakby zobaczył najlepszego kolegę i nie ma cienia agresji do tej rasy. labradory też raczej lubi, a jak już suka, to miłość od pierwszego wejrzenia.

 

ogólnie zdarza mu się wyskoczyć, ale głównie na jorasy czy inne szczurki, wczoraj w nocy wyszliśmy razem z tż-tem, psa w kaganiec i runda naokoło osiedla - wypatrzył jakiegoś kundla po drugiej stronie ulicy, zjeżył się, zaczął burczeć i odwołał na jedno "nie wolno", a był luzem ;) także postępy ewidentnie są.

 

słucha mnie bardziej, jedyny niewyeliminowany problem to darcie ryja na balkonie, ale tego go chyba nigdy nie oduczę  :cool3:  mogę ewentualnie korygować, choć mam wrażenie, że jego te ujadanie szampańsko bawi. nie przeszkadza mi to strasznie, sąsiadom też, bo szybko się zamyka, no ale jednak jako problem istnieje, więc coś tam popracować trzeba.

Link to comment
Share on other sites

Jak jeszcze w bloku mieszkałam to moje burki też ryje chciały drzeć na balkonie, ale Shina tak się nauczyła że jak szczeknęła to szybko wiała za karę do domu. Gorzej jak drzwi balkonowe akurat były zamknięte :megagrin: . Za każdym razem jak zaszczekała zabierałam do domu i jej się taki nawyk wyrobił. Tak samo z domofonem, że jak dzwoni sucz musi iść na górę, ale na to przymykam oko bo jak listonosz dzwoni to i tak do domu nie wpuszczam tylko do niego wychodzę.

Link to comment
Share on other sites

mam dobre i złe wiadomości - dobre są m.in. takie, że Patryk jest super do innych psów, jeśli idzie na smyczy i mija kundla to zwyczajowo burknie, czasem się rozedrze, ale luzem jest ostatnio 100% odwoływalny, wygląda jedynie co to się tam zbliża i ignoruje, wraca, chodzi przy nodze. 

 

nie mam się do czego przywalić, sensacja  :diabloti:  dziś latał z dwoma chłopakami, jednego znał już wcześniej - zapasy, gonitwa, gryzienie za ogon.

poznaje nowe psy w idealny sposób, wesoło podlatuje, wącha, sam się również daje poznać i natychmiast wypina dupę do zabawy, podgryza.

 

w domu też jest fajny, miziasty, non stop żąda uwagi i przytulania. słucha się w 9/10 sytuacjach, jedyny problem to darcie ryja przez balkon (zamyka się na komendę, ale trzeba mimo wszystko upomnieć) no i okazjonalne wyrywanie do psów. 

 

 

a teraz zła wiadomość - ma jakiegoś guza na łapie  :cry:  wielkości jednogroszówki, ale grubego, twardego, różowego - to ewidentnie nie żaden pryszcz a właśnie guzek, cholera wie co to jest, dziś będzie u nas wetka i obejrzy. nie wygląda na wrośniętego kleszcza ani na żaden wyprysk alergiczny, mój googling wskazuje na włókniaka albo inne cholerstwo :( 

Link to comment
Share on other sites

No to mnie pocieszyłaś, bo właśnie wyszła wetka, powiedziała, że według niej nie wygląda to dobrze... szybko się powiększa, zauważyłam to parę dni temu ale cholera wie ile czasu rosło, pod futrem nie widać, dopiero niedawno się "wyłoniło". 

 

wetka próbowała zrobić biopsję, zassać coś do badania, ale jest ukrwione :( nie ma żadnego osocza, więc to niestety jakiś guz. Patryk dostał jakiś lek przeciwobrzękowy i czekamy, jutro, pojutrze mam dać znać czy zeszło, jeśli nic się nie zmieni,to jedziemy wyciąć i na histopatologię... ehh, nie czuję się z tą myślą najlepiej :(

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...