Jump to content
Dogomania

PatBull


Pani Profesor
 Share

Recommended Posts

No to jestem.
Doczytałam, że masz psiaka ze schroniska, a wiec może mieć najróżniejsze przewlekłe choróbska, bo przecież w schronie nikt psów nie zabezpiecza. Wspomniałaś, ze ostatnio coś szybko się meczy i nie wiesz na co go zbadać. Niech wetka raz pobierze krew i zrobi test snap 4d ( odkleszczówki i dirofilaroza), badanie w kierunku leiszmaniozy i test serologiczny wykrywający angiostrongylozę - nicienia płucnego. Na pewno coś wyjdzie. Możesz sprawdzić również kokcydiozę, ale to będziesz miała szczęście, gdy trafisz na oocysty w kale, więc lepiej psa profilaktycznie potraktować baycoxem albo endocoxem, bo obecnie wiele psów ma niediagnozowaną kokcydiozę i tak łażą z tą przewlekłą kokcydiozą zarażając kolejne, a weterynarze zatrzymują tylko sraki pojawiające się okresowo.


A z tym SA to nie jest tak chop siup, że od razu się pojawi podszerstek, którego brakuje.
Zobacz sobie pod linkiem, który wstawiam. Tam jest dokładny opis całej kuracji, zdjęcia psa i daty.
[url]http://www.polska.hovawart.pl/index.php/czytelnia/zdrowie-pielegnacja/182-sebadenitis-teoria-i-opis-leczenia[/url]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='xxxjaxxx']No to jestem.
Doczytałam, że masz psiaka ze schroniska, a wiec może mieć najróżniejsze przewlekłe choróbska, bo przecież w schronie nikt psów nie zabezpiecza. Wspomniałaś, ze ostatnio coś szybko się meczy i nie wiesz na co go zbadać. Niech wetka raz pobierze krew i zrobi test snap 4d ( odkleszczówki i dirofilaroza), badanie w kierunku leiszmaniozy i test serologiczny wykrywający angiostrongylozę - nicienia płucnego. Na pewno coś wyjdzie. Możesz sprawdzić również kokcydiozę, ale to będziesz miała szczęście, gdy trafisz na oocysty w kale, więc lepiej psa profilaktycznie potraktować baycoxem albo endocoxem, bo obecnie wiele psów ma niediagnozowaną kokcydiozę i tak łażą z tą przewlekłą kokcydiozą zarażając kolejne, a weterynarze zatrzymują tylko sraki pojawiające się okresowo.


A z tym SA to nie jest tak chop siup, że od razu się pojawi podszerstek, którego brakuje.
Zobacz sobie pod linkiem, który wstawiam. Tam jest dokładny opis całej kuracji, zdjęcia psa i daty.
[URL]http://www.polska.hovawart.pl/index.php/czytelnia/zdrowie-pielegnacja/182-sebadenitis-teoria-i-opis-leczenia[/URL][/QUOTE]

dziękuję! widać, że masz dużą wiedzę na ten temat, ja niestety muszę pogooglować wszystkie choroby, które wymieniłaś- z tym sebadenitisem nie pasują mi wyłysienia, bo Patryk jest po prostu...ubogo owłosiony na podwoziu, ale to nie są łyse placki.
tak samo grzbiet - to masa drobnych placuszków i na moje oko były spowodowane wtórną grzybicą, miał takie "słoniowate" czarne placki, ale malutkie.


co do kokcydiozy... dlaczego o tym wspominasz? myślisz, że przewlekle może dać takie skutki jak łojotok i smrodek? (pies się praktycznie nie drapie, ot, tak po psiemu, 2-3 razy dziennie machnie nogą). poza tym żadne objawy kokcydiozy nie pasują, biegunkę ma od święta, żre za dwóch (jakby dać, to i za czterech), chudy był wcześniej, na barfie się zaokrąglił (teraz powiedziałabym, że wygląda [I]zacnie [/I]:cool3:).

skąd jesteś? znasz może jakiegoś dobrego weterynarza w Krakowie? chciałabym teraz zmienić moją wetkę, bo ona już plącze się w pomysłach, wytestowała na Patryku wszystko,co przyszło jej do głowy, analizowałyśmy objawy wespół z moim researchem z sieci i tak naprawdę odpowiedzi dalej brak.

obecnie z objawów pozostały niezarośnięte placki na grzbiecie (nie widać, kiedy zarośnie sierścią, musi być ogolony na 2-3mm żeby były widoczne) i smrodek, ale w szamponie nie był kąpany dosyć długo.
obecnie uważam, że może mieć nawrót grzyba, bo cuchnie jak pies z grzybicą, to już nie są te "stare skarpety" którymi jechał na początku.

Link to comment
Share on other sites

aha, jeśli jakaś krakowianka zna weta, który robi biopsję skóry, to proszę o namiary i cenę takiej usługi. to chyba ostatnia rzecz jaką możemy zrobić,bo niby jest poprawa, ale nie uważam, żeby ta skóra była w 100% zdrowa.


dodam jeszcze, xxjaxx, że kiedyś Patryk był usiany kropeczkami od spodu (które wyglądały jak pchle odchody), to podobno zatkane gruczoły łojowe, teraz tego nie ma - był myty Beapharem z dziegciem i po tym ostatecznie się pozbyliśmy tych kropek, a to było największe źródło smrodku. nie ma ich już również między palcami, a kiedyś był nimi cały usiany.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Pani Profesor']
nie kupiłam kolców, poszukam na necie, mieli tylko jakieś takie zapinane na klips, słaba możliwość regulacji wg. mnie. a macie pomysł co do szerokości? obroże kupuję mu 3cm, ale 3cm kolczata wydaje mi się jakaś taka potężna. może 2?[/QUOTE]

A ja Ci powiem, że teraz trochę żałuję, że wzięłam ze skórzanym paskiem, ale akurat taką na klips mieli maleńką :roll: Więc wzięłam "normalną", ma 2.5cm szerokości, wyjęłam z niej 2 oczka (choć myślę, czy nie pozbyć się 3.) i jest OK. Tylko to zapinanie i rozpinanie :P ;)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='evel']A ja Ci powiem, że teraz trochę żałuję, że wzięłam ze skórzanym paskiem, ale akurat taką na klips mieli maleńką :roll: Więc wzięłam "normalną", ma 2.5cm szerokości, wyjęłam z niej 2 oczka (choć myślę, czy nie pozbyć się 3.) i jest OK. Tylko to zapinanie i rozpinanie :P ;)[/QUOTE]

na klips obawiam się, że może być za ciasna/za luźna,nawet jak wyjmę ogniwko, a taką na pasku można precyzyjniej regulować, najwyżej sobie dorobię dziurkę/dwie. 2,5cm szerokości na Raven? to myślę, że dla Patryka 2cm będzie ok.

Link to comment
Share on other sites

Nie szukaj problemu w skorze, bo go tam nie najdziesz, no chyba, ze chcesz potwierdzić ten sebsdenitis. Szybkie męczenie psa, które ostatnio opisałaś wyraźnie wskazuje na jakąś chorobę wewnętrzną i tam szukaj przyczyny. Przy dirofilarozie prawie zawsze występuje dodatkowe zarobaczenie pasożytami jelitowymi, którego nie sposób zlikwidować profilaktycznym odrobaczaniem. Trzeba przeprowadzić pełna kurację. Nieleczona kokcydioza daje takie efekty, ze sierść jest słaba, matowa, sucha albo mokra i może występować fetor o którym wspominasz.
Jeśli był problem z gruczołami łojowymi to mógł powstać ten sebadenitis, ale to raczej nie jest pierwotna przyczyna. Weta z Krakowa nie znam, bo jestem z Mazowsza. Też swego czasu najeździłam się z psem po wetach i cuda wymyślali. Nawet psa pocięli w kilku miejscach i skórę wysłali do laboratorium w Niemczech i poza łojotokiem nic nie znaleźli, bo cały problem był wewnątrz psa. Ten fetor skarpet o którym wspominasz zniknął właśnie po potraktowaniu psa baycoxem i regularnym wylewaniu advocate na skórę. Sierść zgęstniała po aniprazolu 5 dni ciągiem co miesiąc, a dziwny kaszel i męczenie się, gdy potraktowałam psa samym fenbendazolem przez 5 tygodni ciągiem, więc najwyraźniej była to angiostrongyloza. Dodatkowo w badaniach o których wcześniej wspomniałam wyszły: borelioza, erlichoza, dirofilaroza i leiszmanioza. Normalnie cud, że ten pies przeżył i dalej zyje.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='xxxjaxxx']Nie szukaj problemu w skorze, bo go tam nie najdziesz, no chyba, ze chcesz potwierdzić ten sebsdenitis. Szybkie męczenie psa, które ostatnio opisałaś wyraźnie wskazuje na jakąś chorobę wewnętrzną i tam szukaj przyczyny. Przy dirofilarozie prawie zawsze występuje dodatkowe zarobaczenie pasożytami jelitowymi, którego nie sposób zlikwidować profilaktycznym odrobaczaniem. Trzeba przeprowadzić pełna kurację. Nieleczona kokcydioza daje takie efekty, ze sierść jest słaba, matowa, sucha albo mokra i może występować fetor o którym wspominasz.
Jeśli był problem z gruczołami łojowymi to mógł powstać ten sebadenitis, ale to raczej nie jest pierwotna przyczyna. Weta z Krakowa nie znam, bo jestem z Mazowsza. Też swego czasu najeździłam się z psem po wetach i cuda wymyślali. Nawet psa pocięli w kilku miejscach i skórę wysłali do laboratorium w Niemczech i poza łojotokiem nic nie znaleźli, bo cały problem był wewnątrz psa. Ten fetor skarpet o którym wspominasz zniknął właśnie po potraktowaniu psa baycoxem i regularnym wylewaniu advocate na skórę. Sierść zgęstniała po aniprazolu 5 dni ciągiem co miesiąc, a dziwny kaszel i męczenie się, gdy potraktowałam psa samym fenbendazolem przez 5 tygodni ciągiem, więc najwyraźniej była to angiostrongyloza. Dodatkowo w badaniach o których wcześniej wspomniałam wyszły: borelioza, erlichoza, dirofilaroza i leiszmanioza. Normalnie cud, że ten pies przeżył i dalej zyje.[/QUOTE]


jestem w szoku...pokażę wetce to, co piszesz, może wpadnie jakiś nowy trop. w sumie jestem przerażona tą kokcydiozą. u Patryka nie widać na co dzień, żeby cierpiał, jest raczej radosnym psem, w domu się snuje, ale przy spacerach jest wesoły, dziarski, łapie zwiechy tylko w deszczowe dni. poza sierścią i tym zmęczeniem ostatnimi czasy nie ma żadnych innych dolegliwości, ale przebadam go, jak tylko wpadną mi pieniądze.
dziękuję!!

[quote name='agutka']to ja sobie wrócę do tych strasznych psich zagrożeń ;)
dziś szlam z białą koło menelskich bloków a tam mały żywopłocik , [B]idziemy sobie i krzaki nagle robią hhiiii[/B]. Ledy wyskok (nie powiem że ja się nie skichałam) był bezcenny :-D[/QUOTE]

o matko :grin:

Link to comment
Share on other sites

xxjaxx, czytam o ten angiostrongylozie i tak naprawdę nic z objawów nie pasuje, nicień płucny? tak znikąd? ten pies jest zawsze nie do zajechania, ostatnimi czasy po prostu dłużej odpoczywa po serii rzucania piłki, niepokoi mnie to trochę, ale opisywane przez Ciebie schorzenia wyglądają dramatycznie - nie miewa żadnych omdleń, oddycha ładnie, nie kaszle, nie charczy, nie ma żadnej flegmy, nic.

poczytałam o wszystkich chorobach, które wymieniłaś u swojego psa - jakim cudem on w ogóle funkcjonował? widać było po nim objawy? przecież to jakaś koszmarna kumulacja, nie wyobrażam sobie, co on przechodził. Patryk na oko wydaje się być zdrowym psem,to mnie lekko myli.

Link to comment
Share on other sites

spam, ale u siebie można :diabloti:

debil stracił właśnie szansę na zajebistą, dziką zabawę - na naszych polankach trwało jakieś spotkanie psiarzy, dobre 15 sztuk sobie latało, był chart, różne maluchy, labki - podeszłam po łuku, dochodzili tam nowi psiarze, więc uznałam, że moja teza "grzeczny w stadzie" może się sprawdzić, zaryzykuję.

psy go obleciały w sekundę,wszystkie wesołe - pierwszy dostał zębami labek, drugi mały foksik, jak już z o*******em na ustach odciągałam Patryka od tałatajstwa. impreza zamknięta, panu wstęp wzbroniony.

"grzeczny w tłumie" jest więc mitem, choć oba psy które dostały były samcami, może chociaż z sukami dalej jest ok - nie zdążyłam wytestować,bo tak go przetyrałam, że wracał ocierając mi się o łydkę.

Link to comment
Share on other sites

PP jeśli mogę spytać to po co psa zmuszasz do kontaktów z innymi skoro on tego sobie nie życzy? Rozumiem podbiegaczy przepracowywać czy psy z którymi się często spotyka towarzysko, bo tego się uniknąć nie da, ale po co go na siłę uszczęśliwiać zabawą z obcymi psami a szczególnie grupą psów?
Nie to że się czepiam (:eviltong:), ale mam suczyska którym towarzystwo innych nie jest do szczęścia potrzebne i jeśli nie mają ochoty to się nie pcham na psie zbiegowiska. Mają jakichś tam kumpli z którymi chwilę pobrykają, ale zaraz tracą zainteresowanie. Moje sucze nawet ze sobą bawią się bardzo rzadko, bo mają mnie i to ja jestem od zabaw czy wydurniania się wspólnego.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='*Monia*']PP jeśli mogę spytać to po co psa zmuszasz do kontaktów z innymi skoro on tego sobie nie życzy? Rozumiem podbiegaczy przepracowywać czy psy z którymi się często spotyka towarzysko, bo tego się uniknąć nie da, ale po co go na siłę uszczęśliwiać zabawą z obcymi psami a szczególnie grupą psów?
Nie to że się czepiam (:eviltong:), ale mam suczyska którym towarzystwo innych nie jest do szczęścia potrzebne i jeśli nie mają ochoty to się nie pcham na psie zbiegowiska. Mają jakichś tam kumpli z którymi chwilę pobrykają, ale zaraz tracą zainteresowanie. Moje sucze nawet ze sobą bawią się bardzo rzadko, bo mają mnie i to ja jestem od zabaw czy wydurniania się wspólnego.[/QUOTE]
Ja wprawdzie nie zmuszam swojej suki, ale jesli widzę że ona jst spokojna i pies jest spoko to dopuszczam, bo musi się nauczyć prawidłowych relacji z psami.

Wczoraj była luzem i po mojej komendzie korygującej olała dość dziwnego huskiego (którego jeszcze dwa lata temu by obszczekała) ;)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='*Monia*']PP jeśli mogę spytać to po co psa zmuszasz do kontaktów z innymi skoro on tego sobie nie życzy? Rozumiem podbiegaczy przepracowywać czy psy z którymi się często spotyka towarzysko, bo tego się uniknąć nie da, ale po co go na siłę uszczęśliwiać zabawą z obcymi psami a szczególnie grupą psów?
Nie to że się czepiam (:eviltong:), ale mam suczyska którym towarzystwo innych nie jest do szczęścia potrzebne i jeśli nie mają ochoty to się nie pcham na psie zbiegowiska. Mają jakichś tam kumpli z którymi chwilę pobrykają, ale zaraz tracą zainteresowanie. Moje sucze nawet ze sobą bawią się bardzo rzadko, bo mają mnie i to ja jestem od zabaw czy wydurniania się wspólnego.[/QUOTE]

to nie jest wcale na siłę, on chce podejść praktycznie zawsze, z daleka piszczy, skomli, majta ogonem i składa uszy, to nie jest postawa bojowa (wtedy drze ryja). lubi się bawić z psami, ganiać, ale...no właśnie, ALE - muszą mu podpasować, a nie zawsze umie/chce się zapoznać po ludzku.

wczoraj goldena przełknął elegancko, a dziś kłapnął na labka bez ostrzeżenia, jakby chciał pokazać - ok, wpadam, bawię się i zabiorę wasze zabawki, ale ja tu rządzę.
to nie tak, że ja go wlokę na siłę, on świetnie się bawi w psim towarzystwie, lubi i umie, tylko te zapoznawanie mu coś nie zawsze idzie (z sukami już idzie, pisałam, 10/10).
Pat jest ciekawski i lubi ganiać, więc wg. mnie to nie jest zmuszanie.

czasem mieliśmy akcje w stylu "najpierw go ukąsiłem, niech debil wie, głupek jeden...no ale w sumie fajnie mi się z nim bawi... NIE ZABIERAJ MNIE DO DOMU, BŁAGAM!!"...

dalej twierdzę, że to są braki w socjalce i uda mi się z tego go wyprowadzić, tylko mój brak doświadczenia sprawia, że trwa to tak długo.
co do suk jestem już pewna (daję margines, że może mu coś odbić, w końcu to Patryk :diabloti:), ale są i zabawy z samcami, przecież ten wczorajszy golden miał siusiaka.
jak dla mnie to kwestia czasu, nie będzie pewnie kochał wszystkich piesełków i rzygał tęczą, ale ma je olewać i dać się powąchać. niech CS-uje, niech warczy - ma nie kłapać zębami, ot co.

będę go wpuszczać w psy dopóty, dopóki inni właściciele pozwolą - zawsze pytam i zawsze mówię, że pies może wyskoczyć, ale nie zrobi krzywdy. jak ktoś ma lękliwego czy agresywnego psa,to mi po prostu nie pozwala podejść, tak to załatwiam.

dziś przeanalizowałam i uznałam, że popełniłam błąd zakradając się po łuku - powinnam była go puścić w kagańcu (nie wzięłam) w sam środek i dać wszystkim psom go otoczyć, żeby bał się kozaczyć - w takich momentach (np. na Błoniach) była święta zgoda, nawet z samcami.

Link to comment
Share on other sites

a, Monia, coś jeszcze - u Patryka jest gradacja atrakcyjności: zabawa z człowiekiem (bez niczego) < zabawa z psami < piłka.

jeśli gania z kumplami i nie wleci piłka, to nie traci zainteresowania, siłuje się, przewraca i kąsa do upadłego, ewentualnie goni/ucieka. przy piłce nie widzi innych piesków, aportuje, ewentualnie burczy jak dobiega razem z drugim ganiającym psem, ale nie ma wojen, potulnie znosi porażkę, jeśli inny pies mu odbierze piłę, więc to nie jest totalny kretyn ;)

mówię Wam, w końcu go złamię :eviltong: uważam, że to zasługa mojego "wciskania na siłę" w inne psy, że wreszcie toleruje chociaż suki,bo naprawdę trudno mi znaleźć wyjątek od reguły, noooo niech będzie tylko tyle, że natarczywie jedną wąchał, lizał po dupsku, ale żaden to wyskok. jeszcze trochę powciskam w samce i będzie git ;) nikomu się krzywda nie dzieje, może tylko Patrykowi, jak się nie powstrzyma i wyskoczy :diabloti:

Link to comment
Share on other sites

Ok, nie widzę więc nie wiem, ale z tego co piszesz to wygląda tak że to Tobie na kontaktach z psami zależy a Patowi nie bardzo bo kłapie zębami stąd moje pytanie. Jak go psy obleciały to się chłopak zestresował, a do tego jeszcze opr zebrał bidul mały :mad:.
Moja Shi też ładnie do piesków się cieszyła, a po chwili zabawy jak piesek był mniejszy/słabszy leżał sobie wgnieciony w glebę bez prawa ruchu, ewentualnie np. na bassetkę wskakiwała i trzymała łapami za szyję :roll:.

Jestem przewrażliwiona i zdaję sobie z tego sprawę, więc w grupę nieznajomych psów nawet rozpłaszczonej Hexy bym nie puściła. Jak grupa się zna czy jakiś czas ze sobą przebywa może bardzo nieładnie przybysza potraktować, tym bardziej jak będzie fikał.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Pani Profesor']a po kiego diabła ja tam? :D

cześć ;)[/QUOTE]

Chciałabym poznać Twoją poczwarę no i ogólnie poznać dogomaniaków :D. Ja pewne będę gdzieś przy whippetach, żeby poznać kilka psów, hodowców, a przy okazji skoro mogę poznać również forumowiczów, to jak mogę nie wykorzystać szansy? :D

Link to comment
Share on other sites

[quote name='*Monia*']Ok, nie widzę więc nie wiem, ale z tego co piszesz to wygląda tak że to Tobie na kontaktach z psami zależy a Patowi nie bardzo bo kłapie zębami stąd moje pytanie. Jak go psy obleciały to się chłopak zestresował, a do tego jeszcze opr zebrał bidul mały :mad:.
Moja Shi też ładnie do piesków się cieszyła, a po chwili zabawy jak piesek był mniejszy/słabszy leżał sobie wgnieciony w glebę bez prawa ruchu, ewentualnie np. na bassetkę wskakiwała i trzymała łapami za szyję :roll:.

Jestem przewrażliwiona i zdaję sobie z tego sprawę, więc w grupę nieznajomych psów nawet rozpłaszczonej Hexy bym nie puściła. Jak grupa się zna czy jakiś czas ze sobą przebywa może bardzo nieładnie przybysza potraktować, tym bardziej jak będzie fikał.[/QUOTE]

mnie zależy na kontaktach z psami celem wyeliminowania buractwa u mojego pieseczka ;)

ja naprawdę widzę, kiedy on się boi, a kiedy cwaniakuje. wiem też, że on uwielbia psie zabawy, ma tylko problem z poznaniem psa - jeśli już jednak pozna, to albo polubi (w 90%), albo nie znosi, ale toleruje (jak labek tż-ta, bawią się z braku laku, ale nie powiem, że się kochają :diabloti: nie ma za to wojen, choć labek przesadza z lizaniem dupy, więc Pat go odgania i za chwilę znowu jest ok).
kluczem jest zapoznanie, żadnego psa, którego widział i poznał, nie próbował zdewastować - nigdy. poznany = zaakceptowany, później może wyjść miłość (głównie z sukami).
uważam, że pchanie go w psy to dobry krok, bo im dłużej go izoluję, tym on bardziej dziczeje, wydziera się i szczeka.
są dni, że poznajemy kilkanaście psów, bo poznaliśmy pod blokiem fajną sunię i to go złagodziło na resztę dnia. wydaje mi się intuicyjnie, że dobrze robię :)


[quote name='kesencja']Chciałabym poznać Twoją poczwarę no i ogólnie poznać dogomaniaków :D. Ja pewne będę gdzieś przy whippetach, żeby poznać kilka psów, hodowców, a przy okazji skoro mogę poznać również forumowiczów, to jak mogę nie wykorzystać szansy? :D[/QUOTE]

nawet jakbym pojechała, to nie brałabym Patryka ;) mógłby mieć dzień pt. "drę akurat mordę,bo wstałem lewą łapą", wystawa to nie miejsce dla niego niestety.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Pani Profesor']xxjaxx, czytam o ten angiostrongylozie i tak naprawdę nic z objawów nie pasuje, nicień płucny? tak znikąd? ten pies jest zawsze nie do zajechania, ostatnimi czasy po prostu dłużej odpoczywa po serii rzucania piłki, niepokoi mnie to trochę, ale opisywane przez Ciebie schorzenia wyglądają dramatycznie - nie miewa żadnych omdleń, oddycha ładnie, nie kaszle, nie charczy, nie ma żadnej flegmy, nic.

poczytałam o wszystkich chorobach, które wymieniłaś u swojego psa - jakim cudem on w ogóle funkcjonował? widać było po nim objawy? przecież to jakaś koszmarna kumulacja, nie wyobrażam sobie, co on przechodził. Patryk na oko wydaje się być zdrowym psem,to mnie lekko myli.[/QUOTE]

No mój też się na początku wydawał zdrowym psem i tak sobie latami te choróbska się w nim rozwijały. Pierwszym objawem jaki zauważyłam to było właśnie nagminne wypadanie sierści, a weci wmawiali, że to typowe - na wiosne później na jesień i na zimę. Pies miał ogólnie kupe kudłów, bo to CTR więc byli i tacy, którzy nic nie widzieli. Nawet jak pokazywałam wyłysienia to wmawiali mi, że psy tak mają :D i, że ja panikuję, bo pies jest zdrowy i nic mu nie dolega. Później zaczęła się jazda z drapaniem, smrodek skarpet i cała akcja z dermatologami, skrobaniem psa prawie w każdej lecznicy i na koniec powycinanie skóry. Jak zaczął się męczyć to uznali, ze się przecież starzeje, więc to też dla niektórych wetów było normalne. Ale za jakiś czas objawił się dziwny kaszel, jakby psu coś w gardle stało, więc zażądałam ekg i rtg klatki piersiowej, które według tych weterynarzy nic nie wykazały. Zaczęłam biegać z tymi wynikami po innych lecznicach. Znalazłam takiego weta, który po osłuchaniu psa i ogólnym obejrzeniu uznał, ze wyśle te wyniki do swojego kolegi, który specjalizuje się w kardiologi. Pan kolega kardiolog zdiagnozował u mojego psa kardiomiopatię rozstrzeniową, więc wet przepisał leki nasercowe. Tylko, że te leki nie dawały żadnej poprawy, a wręcz pogorszenie. Pół roku później pies pierwszy raz stracił przytomność na moich oczach. Wpadłam w niezłą panikę, ze pies mi umiera i ściągnęłam meża z pracy, bo tak to wyglądało. Rano wyszłam z psem z domu na działkę, pies się wysikał, stanął i za chwilę wyrżnął orła do tyłu i tak leżał dobre kilka minut, nie reagując na nic. Wtedy właśnie załapałam, ze coś nie gra i zaczęłam szukać sama. Dalej już nasz, bo wcześniej opisałam co psu dolegało. Obecnie pies skończył w lipcu 14 lat, od 3 lat nie bierze żadnych leków nasercowych i funkcjonuje normalnie. Nie meczy się nie mdleje, a objawy rzekomej kardiomiopatii rozstrzeniowej zniknęły i nie chcą powrócić.

Nicień płucny?
Nawet nie wiesz ile psów jest nim zarażonych, a weterynarze leczą antybiotykami niekończący się kaszel, zamiast podejrzewać tego pasożyta. Wystarczy, że pies poskubie sobie trawę, albo pogryzie kija po którym wcześniej pełzał zarażony ślimak, bo to głównie te ślimaki roznoszą angiostrongylozę, a Polska jest niestety krajem endemicznym.

Pokaż wetce co piszę, jak będzie mądra i uczciwa to przebada ci psa, a jak będzie taka jak weterynarze na których ja kiedyś trafiałam to parsknie śmiechem i powie, że sobie wymyślam, czy fantazjuję, a wtedy ja będę mogła tylko współczuć twojemu psu, bo za jakiś czas przyjdzie mu konać w potwornych męczarniach na które będziesz patrzyła ty jego właścicielka, bo wetka zapewne będzie niedostępna.

Choroby, które wymieniłam rozwijają się w latami, na początku nic nie widać i pies ogólnie wydaje się być zdrowy. Kiedyś psów nie zabezpieczało się przed komarami tak jak teraz, a choróbska już były w Polsce, tylko okryte wielką tajemnicą. Mieszkając w mieście wystarczyła obroża przeciw pchłom i kleszczom, zmieniana często i jak kleszcz nie zaraził bebeszjozą to było ok bo o takiej boreliozie czy erlichiozie nikt nie słyszał.

Link to comment
Share on other sites

ślicznie, naprawdę stokrotnie Ci dziękuję, jeżeli to faktycznie mu pomoże, to będę Cię nosić na rękach do końca życia ;)

czy takie badanie na nicienia płucnego jest bolesne/wymagające? bo moja wetka przyjeżdża do domu i nie wiem, czy muszę z nim zasuwać do gabinetu, czy ją ściągnąć. co się pobiera do takiego badania, krew? każde laboratorium wykonuje badanie pod tym kątem?

naprawdę wielkie dzięki, jesteś cudowna.

dzwoniłam do wetki, już wiem - nie wykonuje się badań celem zdiagnozowania tego nicienia w Polsce, niestety, ale sama wspomniała o preparacie advocate, zamówi mi go i przeprowadzimy kurację.
jeżeli to faktycznie ten nicień, to wg. niej jest duża szansa, że to on wywołuje łojotok.
powiedziała, że kokcydiozy nie ma co leczyć w ciemno, jeśli nie ma u psa objawów, a wg. mnie zdecydowanie nie ma, układ pokarmowy u Patryka jest ok.

Edited by Pani Profesor
Link to comment
Share on other sites

nie odpuszczam swojemu pieskowi, zabrałam go dziś znów na spotkanie psiarzy :cool3: weszłam z sąsiadką z małym walijczykiem (sunia, pierwszy wyjątek do listy, bo nie poznał jej wyjątkowo miło, fakt, że suczka była przestraszona i wycofana, więc go skusiła do pastwienia się. nie kłapnął, nie dziabnął, ale "trącał ryjem", w nomenklaturze potocznej "dominował" :cool3:, wiecie o co chodzi).

polazłam w tłum, nie puszczałam go luzem, miał chopo. powąchał się z samcami, z labem nawet nić przyjaźni, wypięte dupki. spotkaliśmy tą piękną czekoladową sznaucereczkę z którą tak ładnie niedawno się bawił, ogólnie w miarę ok, choć wyskoczył z zębami do mixa corso, który go dość intensywnie wąchał.
niestety nie pobiegał, bo miał zapędy pt. "dorwać te małe", bo sporo małych piesków ganiało się w kółko, a on za mocno się pobudził, przetrzepałby je kagańcem.

największym przyjacielem spędu został...szczyl beagle :cool3: który to - według właścicieli - nigdy nie bawił się z żadnym psem,bo się bał. oto magicznym zbiegiem okoliczności polubił samca-idiotę, który nie trawi szczyli, tym bardziej chłopców...no i polubił z wzajemnością :cool3:
Patryk ładnie się z nim bawił i przewracał, ale mocno się pobudzał, nie mogłam puścić, bo próbował gwałcić małego i ogólnie widać było ostre napięcie.

spacer równoległy rozładowałby te pobudzenie, później mogłabym go swobodnie puścić (no, z pominięciem starszej foksterierki, która wgryzła się w Patryka z nienawiścią i ogólnie nie dawała do siebie za bardzo podejść :diabloti:).

jutro pójdę tam znowu, jeżeli trafię na spęd i te same psy, to jeszcze z 2-3 razy i Pat będzie z nimi biegał po koleżeńsku :)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Yuki_']A czemu nie puścisz go luzem w kagańcu?
Pies bez smyczy zachowuje się inaczej niż na smyczy. Chyba że u cb tak nie jest? ;)[/QUOTE]

jest,ale w określonych przypadkach.
jeśli jest sytuacja 1:1, zapoznał się i jest przyjacielsko, to puszczam nawet i bez, po nim wszystko widać, a nie ma żadnych "dziwnych napadów" jak już polubi psa.

jeżeli powąchał się niepewnie, ale nie widać agresji, to puszczam luzem w kagańcu, zazwyczaj jest przyjaźnie, ewentualnie olewa, po czasie mogę zdjąć kubeł.

dzisiaj było za dużo psów, nie zdążył każdego z osobna "przepracować" a chciałam uniknąć sytuacji, że któryś maluch w panice zacznie zwiewać, Patryk go będzie gonił i burczał albo uderzy go kagańcem. jutro go wprowadzę luzem, na tę łąkę się idzie ścieżką, z której już zobaczy, że są psy, ale będzie na "równaj" i wpuszczę go luzem, jeśli będą te same psy (w większości, bo zauważyłam, że czasem dochodzą nowe).

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...