rwpb Posted July 22, 2008 Posted July 22, 2008 A może wina tkwi w wielkości ekranu? Może tak jakaś plazma 60 cali by go zainteresowała? Pozdrawiamy Quote
maciaszek Posted July 23, 2008 Author Posted July 23, 2008 rwpb napisał(a):A może wina tkwi w wielkości ekranu? Może tak jakaś plazma 60 cali by go zainteresowała?:roflt: :roflt: :roflt: Taka plazma to NA PEWNO zainteresowałaby TZta. Jeszcze w połączeniu z kablówką to już sam miodzio :evil_lol:. Wczoraj Bazyl zażądał podania sobie piłki. Piłki leżą na półce, na szafce. Są 3. Małe. Wszystkie już porządnie naruszone zębami białasa. Zawołanie o piłkę wygląda zawsze tak samo - Bazyl siada na łóżku, wgapia się z półkę i zaczyna jęczeć ;). Przekazywanie piłki też ma swój rytuał. Biorę wszystkie trzy, podstawiam bałwanowi pod ryjek, ten obwąchuuje i wybiera tą, którą chce dostać. Potem chwilę bawimy się razem, a następnie białas zabiera się do dalszego demolowania wybranej piłki. Wczoraj zanim zabrał się za rozpracowywanie okrągłej zabawki, to postanowił trochę pogalopować po mieszkaniu, rzucając piłkę to tu to tam. I w pewnym momencie przyleciał z nią do małego pokoju, rzucił na swoje legowisko i... ... i piłka wpadła za gąbkę. Najpierw było wyczekiwanie, aż pani łaskawie zauważy i ruszy się, by zabawkę wydobyć. A że pani robiła zdjęcia i nie raczyła pomóc psu, to nastąpiło szczekliwe upomnienie :evil_lol:: http://pl.youtube.com/watch?v=aYPrmb-eK2U :evil_lol: Miłego dnia! Quote
rufusowa Posted July 23, 2008 Posted July 23, 2008 :evil_lol::evil_lol::evil_lol: biała szczekająca żaba :eviltong: słodziak z tymi piłeczkami :loveu: wybiera sobie :loveu: Quote
maciaszek Posted July 23, 2008 Author Posted July 23, 2008 Zaczynam dochodzić do wniosku, że koty są głupie... Zawsze myślałam inaczej, ale teraz po prostu życie zmusza mnie do weryfikacji poglądu. Dziś drugi kot, w przeciągu tygodnia, nic nie robił sobie z obecności psa (czyli Bazyla) na terenie przyspodkowym, spacerowym. I to widząc czteronożnego wroga! Oczywiście skończyło się tym, że biały dopadł kocura i przygniótł go z kilka razy kagańcem do gleby. Kot bronił się, więc Bazyl ma dziury w nosie i podrapany łeb. Oczy na szczęście nienaruszone... Musiałam towarzystwo rozdzielać, bo przygnieciony kagańcem kot nie mógł uciec, a drapał jak opętany (co na Bazylu nie robiło NAJMNIEJSZEGO wrażenia). Nie rozumiem tych istot. Wiedzą (czują, w końcu mają nosy!), że na tym terenie jest pies. Muszą kojarzyć (przynajmniej niektóre), że to pies, który kotom nie odpuści, a i tak przyłażą. I to nawet w czasie, gdy pies jest tam na spacerze. Czy one głupie myślą, że uda im się uciec? Tak, jeśli wybiorą na "kryjówkę" drzewo. Nie, jeśli cokolwiek innego. Dzisiejszego kota białas dwukrotnie strącił z dość wysokiego murku :shake:. Wszystko oczywiście działo się w tempie ekspresowym... Kurcze, pies który został zaatakowany w konkretnym miejscu przez kota i poturbowany dość konkretnie, to (o ile nie jest DA ;)), następnym razem ominie to miejsce szerokim łukiem albo będzie czujny, a te łajzy przychodzą pod ten Spodek jak samobójcy...:roll: Dobrze, że Bazyl najczęściej biega tam w kagańcu. Gdyby go dziś nie miał, byłoby po kocie :-(. Quote
Tengusia Posted July 23, 2008 Posted July 23, 2008 Bazyl pogromca kotow ... moja mama ma kota i jakos hmm wydaje mi sie taki glupi :mdrmed: bywa wredny i mysli ze caly swiat to jego swiat a nie ludzi ... taki czarny glupol :grins: do tego dzieki wychowaniu z Faza wogole sie kotow nie boi, wczoraj u rodzicow byl znajomy, zeszlam z psami zeby sie przedstawily ladnie, Bolek oczywiscie na smyczy bo kot ... wiec bylo tak kot sobie siadl 1,5 m od Bolka i siedzi, a Bolek juz furii dostaje na smyczy a on nic siedzi i patrzy, chwile potem przebiegl razem z Faza obok Bolka wogole nie zwracajac na niego uwagi ... gdyby tak smycz sie zerwala to nie wiele by z kotka zostalo ... glupiutka istotka z tego kotka :roflt: Quote
rwpb Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 Bazylek zachowaniem przypomina takiego doga, który kiedyś mieszkał niedaleko. Też nie zwracał uwagi na pazury i zęby kotów. Mój Atos ma natomiast troszkę inne podejście do kotów. Jak kot ucieka to musi go pogonić. Ale jak przestanie uciekać, to i Atos przestaje go gonić. Chyba uważa, że nie można gonić czegoś, co nie ucieka. Quote
rufusowa Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 tylko go całować i całować i całować.................. :loveu: Quote
maciaszek Posted July 28, 2008 Author Posted July 28, 2008 [quote name='rufusowa']tylko go całować i całować i całować.................. :loveu: [quote name='rwpb']Ciiiii! Rozkoszne maleństwo. Rozkoszne maleństwo, które nic tylko całować, całować, całować zrobiło dziś cyrk na pół ulicy i rynku... Wciąż jestem zła na siebie, bo to moja wina :shake:. Chciałam kupić kilka rzeczy na rynku, na stoisku, które jest "na zewnątrz". Zapięłam Bazyliszka do słupka przy chodniku i jeszcze dodatkowo oplątałam słupek smyczą, przeszłam na drugą stronę ulicy i robiłam zakupy. Białas się położył (bo gorąco dziś jak...) i bacznie mnie obserwował (czy czasem nie ukryję się np. za ogórkami i nie zniknę :evil_lol:). Po kilku minutach stawiłam się, razem z licznymi zakupami, koło psa i zaczęłam go odplątywać. Okazało się to dość trudne, bo kładąc sie zapętlił smycz dodatkowo. No więc wpadłam na bardzo mądry (:mad:) pomysł - odpięłam smycz od obroży, kazałam Bazyliszkowi usiąść i poczęłam spokojnie rozplątywać smycz (wszak tak znacznie wygodniej). Rzucałam czujne spojrzenia na boki i wciąż powtarzałam "siedź" (tak na wszelki wypadek). I nagle, nie wiem skąd, wyrósł pan z psem, o czym dowiedziałam się, jak Bazyl wystartował z warkotem. Nie zdążyłam go złapać :shake:. I zaczęła się gonitwa... Co prawda trwała króciutko, bo zaraz dopadłam białego durnia i o dziwo (ach, ta adrenalina robi swoje!) bez problemu go utrzymałam. Ale zdążył już w międzyczasie położyć tamtego (skądinąd również dużego) psa na arbuzach i ziemniakach... Zresztą podejrzewam, że gonił go po to, żeby złapać i ugryźć :-(. Dobrze, że miał kaganiec! Dopadnięty przeze mnie białas dostał komendę siad, którą wykonał przy akompaniamencie własnego warkotu. Właściciel tamtego psa nawet nie zaczął krzyczeć (dziwię mu się), a tylko narzekać. Przeprosiłam go bardzo mocno, powiedziałam, że to moja wina. Wziął psa i odeszli na bok. Najpierw spytałam właścicielkę stoiska czy biały debil niczego nie zniszczył (dobrze, że to nie były pomidory.... bo byśmy musieli jeść pomidorówkę przez najbliższy tydzień :evil_lol:), ale na szczęście nic nie zdemolował. Potem krzyknęłam do pana od psa czy psu na pewno nic się nie stało. Pan odkrzyknął, że nawet nie o to chodzi, tylko jak można takiego psa puszczać i w ogóle. I tu (o dziwo!) stanęli w mojej obronie właściciele okolicznych straganów i zaczęli (głośno) tłumaczyć panu, że przecież nie zrobiłam tego specjalnie, a mnie (cicho) dopowiadać, że Bazyl miał rację (no nie wiem! ja mam inne zdanie... :mad:). Jeden z panów nawet poniósł mi potem przez kawałek zakupy :-o. Na szczęście skończyło się bez żadnych uszkodzeń (poza tym, że Bazyl złamał sobie pazur, ale dobrze mu tak!). Tamten pies był bez kagańca, mógł białasa dziabnąć, ale był tak przestraszony atakiem, że chciał tylko uciec i nawet potem nie chciał podejść w stronę Bazyla. Mam nadzieję, że dzięki mojej głupocie nie pozostanie mu jakiś brzydki ślad na psychice :shake:... Wiem, to moja wina, moja bardzo wielka wina :mad: :mad:. Taki skruszony był potem w domu: Quote
Aarionne Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 Nie wygląda na skruszonego, raczej na pewnego swojej racji :) Nie przejmuj sie tak, Maciaszku, to się zdarza, a Ty i tak jestes nadzwyczaj uświadomioną i mądrą opiekunką :) Quote
maciaszek Posted July 28, 2008 Author Posted July 28, 2008 Był, był skruszony. W windzie usiadł, tak sam z siebie, nieproszony :evil_lol:. A na zdjęciach leży i czeka na śniadanie. Nie poszedł do kuchni jak zawsze, nawet się do niej nie zbliżył ;). Quote
rwpb Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 Taka fajna zabawa :evil_lol:, tyle rozrywki :evil_lol:, a Pańcia przerwała :mad:. Trzeba było wziąć aparat i focić :lol: Quote
maciaszek Posted July 30, 2008 Author Posted July 30, 2008 rwpb napisał(a):Taka fajna zabawa :evil_lol:, tyle rozrywki :evil_lol:, a Pańcia przerwała :mad:. Trzeba było wziąć aparat i focić :lol:Nie wiem czy cokolwiek bym ufociła, tak szybko się to działo :roll:. Na zdjęciach byłyby same białe mazy :eviltong:. Jak znajdę chwilę czasu i wenę to po południu napiszę o cudzie :evil_lol:. Quote
furciaczek Posted July 30, 2008 Posted July 30, 2008 Uwielbiam tego psa:loveu: A takie sytacje sie zdazaja...chwilowe zacmienie umyslu;) Quote
rwpb Posted July 30, 2008 Posted July 30, 2008 maciaszek napisał(a):Jak znajdę chwilę czasu i wenę to po południu napiszę o cudzie :evil_lol:. Bazylek - cudotwórca :loveu: Już nie mogę się doczekać :lol: Quote
maciaszek Posted July 30, 2008 Author Posted July 30, 2008 [quote name='rwpb']Bazylek - cudotwórca :loveu: Już nie mogę się doczekać :lol:Oto i jestem. I od razu małe sprostowanie, coby niedomówień żadnych potem nie było ;) - to nie Bazyli jest cudotwórcą (choć może w pewnym sensie tak?), to cud zagnieździł się na Bazylim. Zagnieździł się już jakiś czas temu, ale na początku był jakiś taki mały, niepozorny, prawie niewidoczny. Nawet na wecie, który go oglądał nie zrobił żadnego wrażenia, wet powiedział, że spokojnie można go ignorować. To ignorowaliśmy, choć bardzo trudno jest ignorować cud. Ale kilka dni temu cud postanowił objawić się w pełnej okazałości (może zezłościło go to, że wszyscy udają, że go nie widzą? :evil_lol:). Teraz nie da się go nie zauważyć. Teraz każdy może go zobaczyć, i to nawet z pewnej odległości. Tylko nie każdy chce mu się przyglądać, a ci którzy to robią biorą go za coś czym cud nie chciałby być (bo wtedy nie byłby cudem). Ach, życie cudu jest bardzo trudne... Tyle wysiłku, by zostać zauważonym, a potem drugie tyle, żeby oglądało go coraz więcej osób... Ciekawe co teraz wymyśli cud, aby być bardziej cudownym?! Tym bardziej, że na niektórych wciąż nie robi najmniejszego wrażenia. TZ na przykład chciał go potraktować nitką z supełkiem, Bazyl najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego, że jesteś nosicielem cudu, ja natomiast myślę o kolejnym spotkaniu z wetem. Oj, nad nami cud będzie musiał jeszcze popracować... :evil_lol: No i wciąż nie ma pod mieszkaniem klęczących i modlących się. Cud, jak na razie, ma słabe oddziaływanie. Jakież malownicza byłaby kolejka klęczących ciągnąca się od parteru przez wszystkie schody trzynastu pięter! To dopiero wyzwanie godne cudu! Musi się jeszcze postarać... Bywają koty z dwoma głowami, bywają cielaki z pięcioma nogami, koguty z trzema grzebieniami, myszy z dwoma ogonami, króliki z trzema oczami, a my mamy psa z nadprogramowym sutkiem, HA! Zobaczcie sami i NA KOLANA :evil_lol:! P.S. A poważnie mówiąc, to trochę mnie martwi ten "cud".... Quote
halbina Posted July 31, 2008 Posted July 31, 2008 Witaj, Maciaszku, witaj, Bazyliszku... jak czytam, Bazyl bardzo z chcarakterku podobny do Platona... A cudem też bym się zmartwiła... :roll: Quote
maciaszek Posted July 31, 2008 Author Posted July 31, 2008 Witaj Halbino :)! TZ postanowił wczoraj nie certolić się z cudem i potraktował go zdecydowanie - zawiązał go (u nasady) mocno nitką. Bazyli nawet nie zauważył, spał ;). Teraz czekamy aż niedokrwiony nadprogramowy sutek odpadnie i zniknie na zawsze. Jak byłam wcześniej u weta, to kazał się nie martwić. Powiedział, że to zwykła narośl i na pewno nie jest to jakaś poważna zmiana. Oby tak było. Zobaczymy co będzie dalej. Czekamy... Quote
furciaczek Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 Oby ten cud nie okazal sie zlosliwym, moze jak zobaczy ze nikt sie przed nim nie plaszczy to zrezugnuje?? W kazdym razie tego wam zycze :loveu: Quote
maciaszek Posted August 1, 2008 Author Posted August 1, 2008 [quote name='furciaczek']Oby ten cud nie okazal sie zlosliwym, moze jak zobaczy ze nikt sie przed nim nie plaszczy to zrezugnuje?? W kazdym razie tego wam zycze :loveu:Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć... Wet niby uspokajał (przy poprzedniej wizycie), że to na pewno nie złośliwiec. Znalazłam fotki sprzed miesiąca. Wygląda na to, że ich tu nie wrzucałam :). Reklama kagańca fizjologicznego :evil_lol:. Quote
maciaszek Posted August 1, 2008 Author Posted August 1, 2008 Atak owada. Bazyl nawet nie zwrócił uwagi ;). Wędrówki w zieleni. Zajrzyjcie tu, proszę: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=117476 Quote
rufusowa Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 ło matko ile ja przegapiłam! :crazyeye: przygoda rynkowa - dobrze, ze tylko tak sie skonczyła :cool3: i cud! :mdleje: moze Bazyl je za duzo sterydowych kurczaków? :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.