Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gdzieś mi mignęło takie coś jak gryzaki dla kotów.
Choć koty nie mają chyba takiej potrzeby gryzienia jak psy. No chyba że pancię :diabloti:
Ja czasem moim kotom daję kawałek takiego psiego gryzaka i nawet chętnie zjadają.

Posted

Sintrze kupiłam by miała się czym zająć jak zostaje sama bo ma lęk separacyjny. Niestety wtedy olewa wszelkie ciastka, kostki, kości, gnaty, surowe mięso, kotleta, konga. Jednym słowem nic ją nie interesuje...

Wczoraj została sama a my wyszliśmy drzwiami tarasowymi do teściów na grilla. Młoda jak usłyszała piski dzieciaków (siostry TŻta) to zaczęła skakać na drzwi tarasowe i łapą je zamknęła.... Główne drzwi wejściowe też były zamknięte. Okna pozamykane.... Całe szczęście, że nic na gaz nie wstawiłam.... Myślałam, że ją uduszę (bo wszelkie nasze klucze zostały w domu). Całe szczęście, że główne drzwi wcześniej zamknęłam tylko na dolny zamek (a zawsze zamykam na górny i dolny). Teściowa miała klucz do nas ale tylko właśnie do dolnego zamka. Gdyby go nie miała musielibyśmy albo sami rozwalać zamek w drzwiach albo wzywać straż pożarną....

Posted

Milo jest wiecznie nienajedzony, że wszystko jest dobre i kilka minut go zajmuje jak zostaje sam.
Olkowi można najsmaczniejsze mięsko zostawić a oleje i będzie darł ryja :diabloti:

Przygody z drzwiami nie zazdroszczę. Ja swoją już przeżyłam. Wracałyśmy z mamą ze świąt a tu nagle niespodzianka i drzwi do mieszkania się nie otwierają. Okazało się że Oli zamknął je za dolną zasuwkę, a akurat nie miałyśmy od niej klucza. W święta nikt nie przyjdzie i nie pomoze. Sąsiad nam zawiasy odpiłowywał abyśmy się do mieszkania dostały. Od tej pory znajomi mają u siebie zapasowe klucze :diabloti:

Posted

uuu. Myśmy to samo przerabiali z Waldkiem. Jeszcześmy się dobrze nie pozbierali a pies już był załamany i porzucony. Dopiero klatka pomogła. Może i u was zadziała? W pracy czytałam że masz klatkę, a w domu też?

O cholera, ale sobie by narobiła. To by ją dopiero zestresowało.
U znajomej suka skoczyła na meblościankę i przewróciła ją na drzwi wpoprzek ściany. Też była akcja ratownicza, suka omal się nie wściekła po drugiej stronie.
Nie wyobrażam sobie, na szczęście nam Waldek takiego numeru jeszcze nie wywinął.

Posted

Nie zazdroszczę przygody z drzwiami

Otto na szczęście nigdy nie miał problemu żeby zostawać samemu w domu, od malutkiego zazwyczaj cały czas naszej nieobecności przesypiał co zostało mu do tej pory

Posted

[quote name='Majkowska']uuu. Myśmy to samo przerabiali z Waldkiem. Jeszcześmy się dobrze nie pozbierali a pies już był załamany i porzucony. Dopiero klatka pomogła. Może i u was zadziała? W pracy czytałam że masz klatkę, a w domu też?

O cholera, ale sobie by narobiła. To by ją dopiero zestresowało.
U znajomej suka skoczyła na meblościankę i przewróciła ją na drzwi wpoprzek ściany. Też była akcja ratownicza, suka omal się nie wściekła po drugiej stronie.
Nie wyobrażam sobie, na szczęście nam Waldek takiego numeru jeszcze nie wywinął.[/QUOTE]

Mam w domu klatkę i wszystko szło super aż skończyło dobrze iść. Mała ostatnie dwa razy jak była zamknięta nasikała. Więc klatkę "zmniejszyłam" (bo ma tą największą na rynku a do niej była właśnie dodatkowa ścianka by klatka "rosła" z psem). Mała na noc idzie bez problemu do klatki i w otwartej śpi. Ale jak tylko ją zamknę to zaczyna się bunt. I nagradzam jak siedzi, ćwiczymy, wpajam że wszelkie fajne gryzaki czy kości to jemy tylko w klatce. Ale jak tylko zostanie zamknięta to już nic ją nie interesuje. Zaczyna wariować. Skomleć, zaczyna uczyć się wyć, gryzie kraty, szarpie, dyszy z otwartym pyskiem (czyli stresuje się), itd. I robiłam tak, że byłam w pokoju ale zajmowałam się czym innym i nie zwracałam na nią uwagi. Nie działa. Raz nie wytrzymałam i podeszłam do niej i "wrzasnęłam" by odpuściła i się położyła (wiem, bardzo źle zrobiłam ale miałam mega ciężki dzień i nerwy mi puściły ale nie darłam się jakośbardzo głośno - bardziej wywaliłam z siebie żale) ale o dziwo dopiero to pomogło i się uspokoiła. Położyła się spokojnie i obserwowała co robię ale bez skomlenia. Nawet trochę przysnęła.

Jutro muszę ją zostawić samą w domu na 6 godzin. I nie wiem czy zostawiać w klatce czy samą w domu. Zastanawiam się bardziej nad samą w domu ale problemem są kable na wierzchu.... Schować się ich nie da bo dom nie jest po prostu jeszcze wykończony...

Nie będę ukrywać, że mamy problem z zostawaniem. Wiedziałam o tym bo mała chodzi z nami do pracy więc cały czas jest z nami... Ale miałam nadzieję, że da się zając ją kongiem i innymi tego typu zabawkami. A tu dupa... Pocieszające jest to iż chyba mała nie ma tendencji do demolowania. Oby...

Posted

Zostanie w klatce będzie dla niej bezpieczniejsze, kable poprzegryza to ją nie daj boże prąd kopnie, pożre coś innego to się może źle skończyć, bo jednak niewykluczone, że zajmie się podgryzaniem mebli.

Posted

[quote name='leónowa']Zostanie w klatce będzie dla niej bezpieczniejsze, kable poprzegryza to ją nie daj boże prąd kopnie, pożre coś innego to się może źle skończyć, bo jednak niewykluczone, że zajmie się podgryzaniem mebli.[/QUOTE]

No dokładnie. Ale jak ją zamknę na tyle czasu to nasza dotychczasowa nauka pójdzie na marne. Jeszcze mam pomysł i go zapewne zastosuję. Klatka jest u nas w sypialni. Wezmę ją chyba zniosę na dół. Tam będzie miała koty do towarzystwa. Włączę jakieś radio bo wtedy mniej zaczyna wyć. Może tak będzie lepiej.

Posted (edited)

Z szesciu godzin mala byla sama az 7. Klatke znioslam na dol w poblizu miala drapak kotow i koty. I zadzialalo! Wrzucilam jej do klatki konga, ucho wedzone, kostke, zabawki i rozsypalam smakolyki. Radio oczywiscie wlaczylam. I bylo super (nagrywalam na kamere cale te 7 godzin). Mala wiekszosc czasu spala, troche sie bawila bunt miala jeden w 7 godzinie i nie tak dlugi jak wczesniej. Wylala troche wody z miski (raz w czasie zabawy tylkiem a drugim razem jak lezac na plecach bawila sie nia). Nie oddychala "ciezko", nie ziewala nerwowo. Chyba ma klatke do gory nogami bo na dole ma szersze otwory i powypadaly jej kostki i ucho podczas zabawy....

Jestem zadowolona bo roznica jest ogromna. Wiec od dzis klatka zostaje tam gdzie stoi. No i codzienniebedziemy cwiczyc by utrwalac to co dobre.

Czwartek i piatek beda dla mnie koszmarem. Jestem zmuszona jezdzic z mala do pracy i z powrotem pociagami (z przesiadka). No ale zawsze to jakas nauka dla malej. Tz mowi o niej "pies, ktory jezdzil koleja". ;)

Zaraz pozerkam po watkach bo ostatnio malo czasu mialam...

Edited by Franca81
Posted

Jak na razie gorzej być nie może ale z jazdą pociągami... Koszmar!!!!! :angryy: W pierwszym pociągu był taki tłok że nie miałam się nawet jak do małej schylić. A ona ludzi chciała lizać po nogach, a to jakaś Pani miała fajne frędzelki przy butach, a innej coś zwisało przy torebce. No przecież pomemłałoby się fajnie.... Zaczęła mi się kłaść na podłodze a tłok okropny że jej się usadzić nie dało jak. A to jednak zaczynała się witać do każdego.... Kogoś polizała w rękę, kogoś drapnęła łapą w nogę (niechcący bo się odwracała). Masakra totalna. Wysiadłam z pociągu cała mokra. Kierownik pociągu kazał ubrać małej kaganiec więc ubrałam i zaczęła się już totalna masakra. Młoda buntowała się i wiła na każdą stronę. Wyglądała jakby była wściekła i agresywna... W domu ćwiczymy zakładanie kagańca i spokojniej to znosi.

W drugim pociągu po przesiadce było luźniutko i mała leżała w miarę spokojnie. Mogę powiedzieć, że idealnie się zachowywała. Tylko szkoda, że tym puściejszym jedziemy 10 minut a tym wiecznie zatłoczonym jedziemy 30 minut.....

Czeka nas jeszcze dziś powrót do domu. Chyba posiedzimy w pracy do 18-19 i przeczekamy tłok. A jutro do pracy wyjedziemy o 5 rano i godzinę posiedzimy w pustym biurze. Mam nadzieję, że jak pojedziemy pociągiem wcześniejszym (który jedzie godzinę wcześniej) to będzie luźniej....

Na ulicy już lepiej chodzi na smyczy. Zaczyna ładnie reagować na "równaj" ale zbyt krótko jeszcze wytrzymuje i znów wyrywa do przodu.

Ehhh wygadałam się....

Posted

Współczuję jazdy. Jak by można było jeździć tylko luźnymi pociągami/ autobusami ;). Nam na szczęście udało się tylko tak przemieszczać ale niestety czepiają się o kaganiec a ja go nie posiadam. Bez niego można jechać z psem jeśli masz go na rękach, co u mnie jest mało możliwe :evil_lol:

Nie dobijaj mnie. "Równaj" już umie. U mnie sukcesem jest jak na "fe" kamienia nie zje :evil_lol:

Posted

[quote name='Kaaasia']Współczuję jazdy. Jak by można było jeździć tylko luźnymi pociągami/ autobusami ;). Nam na szczęście udało się tylko tak przemieszczać ale niestety czepiają się o kaganiec a ja go nie posiadam. Bez niego można jechać z psem jeśli masz go na rękach, co u mnie jest mało możliwe :evil_lol:

Nie dobijaj mnie. "Równaj" już umie. U mnie sukcesem jest jak na "fe" kamienia nie zje :evil_lol:[/QUOTE]

Za mało klikasz w łeb. :diabloti:

Mała nie umie "równaj" tylko coś już jej gdzieś świta jak mówię tą komendę. :eviltong:

Posted

Ja jakaś dziwna jestem. Kolców nie mam, nie klikam :placz:

Małemu świta "noga" ale nie siada równo obok mnie, tylko boczkiem :roll:

Ważyłaś może Sintrulę ostatnio? Milo wydawał mi się jakiś ciężki, ja go na wagę a on 18,5kg :crazyeye:. Mutant jaki czy co :evil_lol:

Posted

Kolców też nie mamy ale dziś były moim marzeniem nr 1. :diabloti: Szczerze mówiąc to też nie klikam ale czasem tak bardzo bym chciała.... Aż mnie ręce swędzą. :evil_lol:

Nie ważę małej ale ledwo ją już podnoszę. Np mała nie chce wsiadać do pociągu. No i dziś to wyglądało tak: Otwieram przyciskiem drzwi, szybko ją podnoszę (w międzyczasie drzwi się zamykają) więc ja nachylam się z tą torbą na pchły nad przepaścią pomiędzy peronem a pociągiem i łokciem staram się trafić w guzik.....

Posted

Już może nic więcej nie napiszę, bo chwilami mam ochotę porządnie kliknąć :shake:

Milo nie chce wsiadać do autobusu ale jakoś go wciągam. Do pociągu też bym musiała go wnieść :roll:


I jak nie kliknąć tego małego paszczura. Właśnie wylizał całe lustro, które wczoraj porządne wyczyściłam :diabloti:

Posted

już zapomniałam jak to fajnie jest mieć szczeniaczka:eviltong::diabloti:
sliczna panienka Ci rośnie, gratuluję!

nie mogę tu wchodzić bo coraz częściej mam ochotę sprawić Cezarowi braciszka/siostrzyczkę:evil_lol:

Posted

O widzę że macie przygody.
Poprostu jak się jest małym i słodkim to się kapuje świat po swojemu.
A tak poważnie to wam życzę dużo cierpliwości i powodzenia.
(Coraz bardziej doceniam Waldka za jego spokój:diabloti:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...