Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziekuje w imieniu Sintry i Tzta. :loveu:

A u nas po staremu. Czyli tak jak zwykle od czasu odkad mam szalonego szczeniaka w domu....

A to bydlatko ujadac potrafi, szczekac w sumie tez. Ale jeszcze anirazu nie skomlala.... Kurcze przydaloby sie to by sygnalizowala chec wyjscia na dwor. Bo nie zawsze sie domysle ze chce jej sie siku... Nie leje w domu bo jak niwidze by jej sie chcialo to i tak biore ja na spacer (np przed jedzeniem).

Posted

Suki podobno są bardzo wytrzymałe jak o sikanie chodzi. Nie wiemjak jest naprawdę bo nigdy suki nie miałam. :D


tyyy, trzeba było tżtowi pieska sprezentować na urodziny :D Tym samym Sintra by miała koleżankę lub kolegę w prezencie :D

Posted

Najpierw lecialabym ja, pozniej prezent a za nami Sintra myslac ze to jakas nowa zabawa... :shake:

Urodzinki byly smutnawe z powodu odejscia Korutka. :-( Az mi wyc sie chce jak u tesciow widze caly nowy wor karmy czekajacy na Korutka..... Miski po niej umylam dopiero po kilku dniach. Musze jeszcze je schowac z widoku jak tescie wroca. I tak pozostalo tyle rzeczy, ktore byly Kory. A kazda z tych rzeczy przypomina o niej i kolejny raz rozdrapuje ta pustke....

Posted

Ale Tarantula urosła :loveu:
Aż mi jej szkoda, że nie może być zawsze takim małym słodziakiem :)


Bardzo mi przykro i współczuję odejścia suni :(
Wiem jaka to straszna strata. Amorka z nami nie ma od listopada, a czuję jakby wczoraj jeszcze z nami był i nagle zniknął. Długo ten stan trwa. Zawsze oburzałam się strasznie że ktoś ledwo tamten odejdzie a myśli o następnym, bo przecież przyjaciela nie da się zastąpić, ale to fakt - nowy psiak pomaga.

Posted

Ja wiem kto wydal moja Tarantulke :mad: I za kare ciocia Kasia bedzie musiala jeszcze w tym roku miec z ta mala pigwa do czynienia. Dopilnuje tego (moze podmienie cichaczem na Miluchnego moja torpedke). :diabloti:

Ja naleze do osob, ktore po stracie od razu wrecz szukaja nowego kompana. Tak mialam po stracie pierwszej kotki, na nastepny dzien juz szukalam na stronach hodowli miotow z kociakami. Znalazlam i czekalam az podrosnie i przyjechal do mnie. Ja bardzo mocno przezywam rozstania na zawsze ze zwierzakami. A szukanie nowego pomaga mi nie myslec ciagle o stracie a pogodzic sie z tym, ze pozostaly mi juz tylko wspomnienia. Nienawidze tej pustki, ktora jest po stracie przyjaciela. Nie radze sobie z nia i jedynym wyjsciem to starac sie skupic na poszukiwaniach. Bo dla mnie to nie jest zastepstwo bo ja po latach potrafie sie poryczec z tesknoty za ukochanym zwierzaczkiem.

Jak stracilismy kotke Misie to zarezerwowalam kotke z hodowli. Hodowca do nas przyjechal z dwoma kociakami (nasza kotka i kocurkiem po ktorego do nas przyjechala hodowczyni z Litwy). Zalatwilismy formalnosci i moglismy zaczac cieszyc sie koteczka. Puchate to to bylo bo to syberyjka. Jakiez bylo zdziwienie jak zostawilismy ja u tesciow i dzwonia do nas ze to kocu i zaczal znaczyc! Ja tam pod kuprem nigdy nie macalam a w futerku wyrosly sobie male jajeczka, ktorych nie bylo czuc w puchu a co dopiero widac... Dzis sie smiejemy, ze nasza pierwsza kotka czuwala nad nami i wybrala dla nas Guzgula kocura a kotka zapewne pojechala na Litwe. ;)

Posted

To prawda :loveu: Aczkolwiek myslalam ze suczki maja mniej wystajace siusiajki. :roll: Zawsze mialam psy i jakos nigdy nie zagladalam suczkom w podwozie.... Jak Sintra byla tyci tyci (a jeszcze w hodowli dobrze odkarmiona to i troche szczeniecego tluszczyku miala) to po doswiadczeniach z kotkokocurem sie moj Tz smial ze nie ma pewnosci ze to suczka. Ludzie na ulicy zawsze od razu widza w niej samca a TZ dumnie zwraca uwage ze to suczka. :lol: Gdyby nie moj Tz to ja wolalam psa wiec pytalabym hodowczynie o Tuarega..... :eviltong:

Ehhhh tak przegladalam sobie fotki jak jeszcze mloda byla w hodowli.... Gdzie sie podzialo to kochane szczeniatko.... Teraz moj cielaczek siega juz powyzej kolana.... i ciagle rosnie.....

Minie czas jak glupi i moja mala cieczke dostanie... I bedzie problem... Sterylizowac? Wyjscia nie ma bo hodowli nie zakladam, malej nie wystawiam a kolejnych w typie na swiat powolywac nie chce. Ale zabieg bedzie dla mnie koszmarem. Bo wlasnie podczas niego stracilam nasza pierwsza kotke.....

Posted

Piszac ze kolejnych w typie powolywac na swiat nie che, chodzilo mi o zbyt duza ilosc psow bokseropodobnych. Bo ja nigdy suczek nie mialam a psy mimo, ze niekastrowane po prostu pilnowalam i potomstwa nie mialy. ;)

Posted

Ale przecież ty jej pilnujesz, nie szwęda się sama po mieście, śpi w domu to raczej nie ma szans na niechciane dzieci ;)
Ja się na sukach nie znam ale po pierwszej cieczce bym nie sterylizowała. Jeśli już to poczekała bym jak mała podrośnie.

Posted

Bez stresu. :cool3: Zanim ja sie ogarne po pierwszej cieczce by umowic wizyte u weta to mina jeszcze ze dwie cieczki. :diabloti: Cieczka sama w sobie nie robi dla mnie problemu. Bardziej obawiam sie psow ktore to wyczuja.....

Za mal8lata wyszlam z suczka nowofunlanda znajomych. Podbijal do niej jakis kundel, ktorego jak staralam sie odgonic to pokazal mi caly szereg bialych zabkow...

Posted

Jak będziesz miała głowę na karku ( a masz) to żadnych miotów w typie nie powołasz. Tyle że nawet z głową na karku nie uchronisz suki przed ropomaciczem, nowotworami itd...
Szczerze to jeśli tylko nie planujesz nic z tych rzeczy jak wystawy, hodowlanka, to jeśli się zdecydujesz ciąć to myślę że to dobry wybór.
Ja sama zastanawiam się nad Waldkiem... Amor nam zachorował jak miał tak z 5 lat na prostatę i już byłoby za późno gdybyśmy się nie zdecydowali na kastrację. Od tej pory jestem zwolenniczką. Nie chciałabym żeby to się powtórzyło z Waldkiem, a tak naprawdę choroba niewiadomo kiedy się wtryni w paradę...


Mam kandydatkę -
http://www.dogomania.pl/forum/threads/236264-Sańka-ciągle-szuka-własnego-domu-Czy-ktoś-ją-kiedyś-pokocha/page26
Nie znam jej osobiście zbyt dobrze, ale lubię ją wirtualnie i myślę że na dom zasłużyła. Część kryteriów dobrze spełnia.

Posted

[quote name='Majkowska']Jak będziesz miała głowę na karku ( a masz) to żadnych miotów w typie nie powołasz. Tyle że nawet z głową na karku nie uchronisz suki przed ropomaciczem, nowotworami itd...
Szczerze to jeśli tylko nie planujesz nic z tych rzeczy jak wystawy, hodowlanka, to jeśli się zdecydujesz ciąć to myślę że to dobry wybór.
Ja sama zastanawiam się nad Waldkiem... Amor nam zachorował jak miał tak z 5 lat na prostatę i już byłoby za późno gdybyśmy się nie zdecydowali na kastrację. Od tej pory jestem zwolenniczką. Nie chciałabym żeby to się powtórzyło z Waldkiem, a tak naprawdę choroba niewiadomo kiedy się wtryni w paradę...


Mam kandydatkę -
http://www.dogomania.pl/forum/threads/236264-Sańka-ciągle-szuka-własnego-domu-Czy-ktoś-ją-kiedyś-pokocha/page26
Nie znam jej osobiście zbyt dobrze, ale lubię ją wirtualnie i myślę że na dom zasłużyła. Część kryteriów dobrze spełnia.

Sintra będzie sterylizowana. Właśnie ze względu na ropomacicze i spokój przed zbierającymi się psami z okolicy. Po prostu czas podczas zabiegu będzie dla mnie koszmarem... ;)

Poczytam o Sańce. Już widziałam na fotkach, że lubi koty a to ogromny plus! Jak spełni resztę "wymogów" to podeślę zdjęcia teściowej. Mam nadzieję, że jej wiek będzie jeszcze do przełknięcia. Bo 14 lat (tyle ile żyła Kora) to wg teściowej zbyt krótko i boję się, że może bać się zaadoptować już 5 letniego psiaka. No ale na razie nie ma co gdybać.

[quote name='Kaaasia']A teściowa nie chce boksereczki :cool3:
Jutro podpytam o berny.

Jak się napatrzyła na Sintrę to zdecydowała, że nie chce szczeniaka a woli podrostka około roku. :diabloti:
Ale decyzja i tak nie należy do mnie.

Posted

[quote name='Kaaasia']Miałam na myśli takiego podrostka tylko bokserowatego ;)[/QUOTE]

Oni chcą psa typowo na dwór, więc bokser odpada z powodu sierści. ;) Poza tym teściowa jest zakochana w beńkach a teść w onkach. Chcą przygarnąć coś puchatego podobnego do większego miśka.

Posted

[quote name='Franca81']Oni chcą psa typowo na dwór, więc bokser odpada z powodu sierści. ;) Poza tym teściowa jest zakochana w beńkach a teść w onkach. Chcą przygarnąć coś puchatego podobnego do większego miśka.[/QUOTE]

Wydaje mi się że suka spełnia wymogi bo i dzieci lubi i koty lubi. Nie wiem jak zapatruje się DT na wydanie jej na dwór, ale warto zawsze porozmawiać, bo może do wolnego biegania po ogródku nie będzie zastrzeżeń. Tymbardziej że jest to Warszawa to blisko, zawsze mogliby podjechać was kontrolować ;) Zresztą - nie będę się wypowiadać, dogadajcie się sami, jeśli by wypaliło to bym się bardzo cieszyła, bo to jedna z moich faworytek.
A duży puchaty miś - pasuje idealnie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...