Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Morgan po dzisiejszym wypasie zrobila malutka ciemnozielona kupencje, a wieczorem zjadla miseczke ugotowanego mieska, wszystko, do czysta, wylizala miske. Nie bylo tego duzo, bo nie liczylam ze bedzie jesc, no i jak tak dlugo nie jadla to duzo nie chcialam dawac. I zjadla!
:multi:
chyba wracamy do normy.

Bianka kapalam ja tylko 1 raz, bo potem wet ja wypsikal czymstam na kleszcze i zabronil kapac przez 10 dni.
Zostalo jeszcze pol butelki, wiec jak minie te 10 dni to ja wykapie.

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Morgan po dzisiejszym wypasie zrobila malutka ciemnozielona kupencje, a wieczorem zjadla miseczke ugotowanego mieska, wszystko, do czysta, wylizala miske. Nie bylo tego duzo, bo nie liczylam ze bedzie jesc, no i jak tak dlugo nie jadla to duzo nie chcialam dawac. I zjadla!
:multi:
chyba wracamy do normy.

:eviltong:
Rzekłabym: a nie mówiłam :evil_lol:
Panikara jedna :eviltong:
To teraz szlaban na kocie zarcie:mad:

Posted

nmo kociego zarcia wczoraj nie bylo, skoro ciotka LALUNA zabronila :placz:

a dzis Morgan rano znow dostala miesko i....nie zjadla, nawet nie liznela.
Ale:
podszedl do miski wielce zainteresowany sprawa kot, i zabral sie w najlepsze do jedzenia. Spod krzesla rozleglo sie ostrzegawcze warczenie i... Morgana niczym strzala wyparzyla spod krzesla i ... pogonila kotu kota. Normalnie na niego napadla z warkotem tak strasznym ze ja tez bym uciekla. Kot nawial zdumiony, Morgana wrocila, obejrzala zawartosc miski czy aby niczego nie brakuje i... z godnoscia udala sie pod krzeslo:evil_lol:

Posted

Dorothy napisał(a):
nmo kociego zarcia wczoraj nie bylo, skoro ciotka LALUNA zabronila :placz:

a dzis Morgan rano znow dostala miesko i....nie zjadla, nawet nie liznela.
Ale:
podszedl do miski wielce zainteresowany sprawa kot, i zabral sie w najlepsze do jedzenia. Spod krzesla rozleglo sie ostrzegawcze warczenie i... Morgana niczym strzala wyparzyla spod krzesla i ... pogonila kotu kota. Normalnie na niego napadla z warkotem tak strasznym ze ja tez bym uciekla. Kot nawial zdumiony, Morgana wrocila, obejrzala zawartosc miski czy aby niczego nie brakuje i... z godnoscia udala sie pod krzeslo:evil_lol:


Reakcja zupełnie prawidłowa . U mnie też tak bywa . Zje jak zechce , a jak nie upilnuje , to nawet jak zechce , to nie będzie miała co zjeść :diabloti:

Posted

Morgana wrocila, obejrzala zawartosc miski czy aby niczego nie brakuje i... z godnoscia udala sie pod krzeslo:evil_lol:


I oczywiscie Dorothy twarda jak skała i niewzruszona, podeszła do miski i zabrała żarełko. skoro nie chcesz to Twoja strata :eviltong:
A widac Morgana nie lubi tak z samego rana:diabloti:

Posted

zebys wiedziala ze zabralam. Tak wychowalam moje psy i mysle ze Morgan tez niezaszkodzi wiedza ze je sie wtedy jak dają. A jak sie nie zje to sie czeka do wieczora.
Dzieki temu moje nie kaprysza, tylko wymiataja do czysta jak jeden maz, bo wiedza ze
a/miska zniknie jak nie zjedza
b/ ew. zniknie zawartosc miski bo zezre inny
c/nastepne danie wieczorem ew. jutro

ale Morgan po prostu nie jest glodna z jakichs przyczyn, moze wieczorkiem zje...

Posted

Dzieki temu moje nie kaprysza, tylko wymiataja do czysta jak jeden maz, bo wiedza ze
a/miska zniknie jak nie zjedza
b/ ew. zniknie zawartosc miski bo zezre inny
c/nastepne danie wieczorem ew. jutro
]
:thumbs:

ale Morgan po prostu nie jest glodna z jakichs przyczyn, moze wieczorkiem zje...

Moze była na pastwisku rano :razz:

Posted

Dorothy napisał(a):
zebys wiedziala ze zabralam. Tak wychowalam moje psy i mysle ze Morgan tez niezaszkodzi wiedza ze je sie wtedy jak dają. A jak sie nie zje to sie czeka do wieczora.
Dzieki temu moje nie kaprysza, tylko wymiataja do czysta jak jeden maz, bo wiedza ze
a/miska zniknie jak nie zjedza
b/ ew. zniknie zawartosc miski bo zezre inny
c/nastepne danie wieczorem ew. jutro

ale Morgan po prostu nie jest glodna z jakichs przyczyn, moze wieczorkiem zje...


Chyba też muszę zacząć stosować tą metodę . Może nauczą się zjadać wszyscy w jednym czasie . A teraz to michy porozstawiane cały dzień i na okrągło mycie garów :shake:

Posted

Dziewczyny,śledzę wątek cały czas, a nie odzywam się bo nie jestem taka mądra jak wy. Trzymam kciuki za Dorotę i Morganę, jak będę w czymś pomocna to służę

Posted

Dziewczyny,śledzę wątek cały czas, a nie odzywam się bo nie jestem taka mądra jak wy. Trzymam kciuki za Dorotę i Morganę, jak będę w czymś pomocna to służę.


Dorota, szczerze ci zazdroszczę, że:
1. żyjesz jak chcesz
2. masz odwagę mieć tyle zwierząt
3. mieszkasz na wsi (oprócz sąsiadów)
4. coraz częściej że "nie masz chłopa"
5. no i koleżanek z dogo.
Pozdrawiam

Posted

Zalało? No własnie coś mi mignęło ze niektóre rejony zalało w nocy, a we Wrocławiu to raczej nawet nie padało.
Ale zalało czy nie, streszczenie musi być:mad:

Posted

BIANKA1 napisał(a):
We Wrocławiu lało z rana nad moim domem :mad:
Co taka cisza ?:shake:

Nad moim tez nie lało a mieszkam na Krzykach :eviltong:

Posted

Agata69 napisał(a):

Dorota, szczerze ci zazdroszczę, że:
1. żyjesz jak chcesz
2. masz odwagę mieć tyle zwierząt
3. mieszkasz na wsi (oprócz sąsiadów)
4. coraz częściej że "nie masz chłopa"
5. no i koleżanek z dogo.



Agatko dlugą droge przeszlam zeby tak bylo, a zyciorys moznaby spisac w siedemnastu tomach. Plus psychoterapia i tylek obolaly od zyciowych kopniakow. Ale ja sie nigdy nie godzilam na zycie wg cudzego scenariusza, tylko ze ten brak zgody potrzebowal czasu zeby zamienic sie w dzialania.
Kiedys bylam ksiegowa i doradca podatkowym. Swietnie zarabialam. Ale potem zdrowie mi siadlo i pojechalam "za mezem" do Niemiec. Rzucilam wszystko z przekonaniem ze dobrze robie, bo moja psychika nie nadawala sie do tej pracy. Odpowiedzialnosc i stres zjadaly mnie po kawalku i rujnowaly nerwy i zdrowie. I co z tego ze mialam mieszkanie i samochod? Bylam klebkiem nerwow wazylam 48 kg i trzesly mi sie rece na dzwiek telefonu. To byly czasy poczatkow polskiej przedsiebiorczosci i to co wymyslali urzednicy plus ich brak szacunku do czlowieka i - niechec DO MNIE choc mialam ulatwiac im kontkat podatnik- urzad...:shake: szkoda slow.
W Niemcach przeszlam szkole zycia ze hej, choc wiel sie nauczylam, przede wszystkim jezdzic konno po niemiecku, czyli NAPRAWDE , a nie po polsku, czyli JAK KTO UMIE TO HEJA I W POLE. Poznalam prawdziwa SZUTKE jazdy konnej na wysokim poziomie. Zawdzieczam tez Niemcom wiele innych nauk, znajomosc jezyka i swiadomosc, ze pieniadze to nie wszystko- poraz drugi. No i wiele upokorzen z powodu bycia polka, i to ze strony zwyklych ludzi,czasem takich smieci pijaczkow, ale NIEMCOW, bo to juz znaczy ze tych LEPSZYCH, a takze urzednikow na przyklad... swiadomosc ze tylko w Polsce bede u siebie, oraz tesknote za polskimi gorami, lakami, sloncem.
A jak wrocilam postanowilam- dosc. Mam 35 lat, polowa zycia za mna byc moze, szkoda mi tej drugiej, chce zyc tak jak JA chce. Oplacam to kazdego dnia- brakiem akceptacji - TYLE ZWIERZAT?? "innosc" na wsi, "innosc" w rodzinie, ograniczonym kregiem znajomych (wiekszosc sadzila ze w moim domu bedzie imprezownia i zawsze mozna wpasc z butelka, a nie, nie mozna). Itd itp.
Ale ja jestem szczesliwa, wole 6 psow i konie niz jednego- niewlasciwego- czlowieka. Nie ciagnie mnie do ludzi. Juz ich troche znam...Zwierzaki nie klamia, nie obmawiaja, nie plotkuja, nie zawiszcza, nie zycza zle, nie maja dwoch twarzy i szesciu serc...
Za to moge sobie medytowac do woli, w ruchu i w tancu, przy sprzataniu stajni i grabieniu ogrodu, rozwijac swiadomosc, leczyc odciski na rekach w poczuciu ze robie cos dobrego.
I zawsze bede miala juz latke dziwaczki tylko dlatego, ze zyje inaczej....

Dziewczyny oczywiscie ze lalo u mnie, dzikie burze, urwalo znow zasilanie nadajnika internetowego, a jakze, no wies to wies:evil_lol:
Morgan zjadla wieczorem cala miseczke mieska, wydaje mi sie ze nieco schodla, choc dalej niezly z niej waleczek, :roll:
Klusior ja zaczepial wiec obsztorcowala go zdrowo, umie dzielnie bronic swej godnosci :-)
Mimo spsikania frontlinem znalazlam jej kleszcza miedzy oczami, ja juz nie wiem:placz:
wciaz niepokoi mnie sprawa ewentualnej cieczki, wolalabym tego uniknac mam dwa samce w domu, duze i i silne, boje sie ze zdemoluja drzwi...
Wiaze sie to z potrzeba zrobienia badan krwi. Nie wiem, bazarek wystawie albo co...:shake:
Ciocia figa33 przyszla paczuszka z lekami od Ciebie musze odebrac (podalam Ci adres mamy bo ja nie mam numeru domu) dziekuje najserdeczniej :calus:

Posted

Dorotko , mów mi tu zaraz ile potrzebujesz na te badania:mad: . Poproszę numer konta i po sprawie!
A opowieść o Twoim życiu nostalgiczno - romantycza z gorzkawym zabarwieniem momentami ........ale jednego Ci zazdroszczę , tego , że masz odwagę żyć po "swojemu" nie bacząc na innych .
A ja , jak to mówią : chciałabym a boję się..................

Posted

Anula to zabarwienie wyszlo niechcacy:evil_lol:
ja teraz jestem szczesliwa choc smutne ze do szczescia dochodzi sie przez krete drogi i ciernie.
Ale co tam, warto :-)

nie wiem ile na badania, musze zapytac weta. Przypuszczam ze same badania krwi z 40 zl, no a potem sterylka. Juz utargowalam ze bedzie nieco taniej niz te standardowe 300 zl... ale jednak nie za darmo:shake:.

nr konta

Dorota Ingram
Bank BZWBK
Nr konta 85 1090 1740 0000 0000 7300 9038

Posted

W Niemcach przeszlam szkole zycia ze hej, choc wiel sie nauczylam, przede wszystkim jezdzic konno po niemiecku, czyli NAPRAWDE , a nie po polsku, czyli JAK KTO UMIE TO HEJA I W POLE. Poznalam prawdziwa SZUTKE jazdy konnej na wysokim poziomie. Zawdzieczam tez Niemcom wiele innych nauk, znajomosc jezyka i swiadomosc, ze pieniadze to nie wszystko- poraz drugi.

Niemcy mają świetny poziom i w jezdziectwie i psich sportach. Chociaż nie do końca jestem przekonana czy ten poziom wysoki, poziom nie jest trochę kosztem zwierzat. Przynajmniej w psach.
Ale Dorothy musze jednak chyba wpasc kiedyś z tą flaszką do Ciebie na impreze którą nie robisz :eviltong: Zrobimy se same. Widać troche nas łączy. Chociaż nie pójscie na ugodę z życiem ma swoje wady i wcale nie jest bezproblemowe. Swojego czasu zrezygnowałam z renomowanej uczelni po to aby zająć się sportem konnym. Było trudno, bo wybić sie w zdominowanym przez meżczyzn sporcie jest bardzo trudno, a ja ulg nie miałam. Byłam kobieta, nie chciałam iść na układy i dostawałam najgorsze konie do jazdy. Ale i tak miło wspominam tamte czasy, no moze pobytem w szpitalu. Ale to się zdaza kiedy co roku trzeba była zajeżdzić około 20 młodych koni i przygotować je do startu. Przez ten rok przechodziły selekcję wyscigową. A ja chyba wpisałam sie na stałe w karte wyscigów gdy wywalczyłam sobie prawo do startów w gonitwach przeszkodowych jako pierwsza kobieta. To było nie do pomyślenia wtedy. Jezdząc na tych gorszych koniach wsród wielu sław wyscigowych doszłam do praktykanta dżokejskiego. Ale najwieksza satysfakcje sprawiała mi praca z trudnymi końmi, układanie ich i oswajanie.
Ale sobie powspominałysmy. No dobra pora na szara rzeczywistosć ide do pracy.
Dorthy znasz dobrze jezyk niemiecki? :razz: Mam interesa, potem dam Ci na priv :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...