Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Morgan wazy wiecej niz 10 kg ale czy to takie istotne? jeszcze jej nie wazylam. Ale mysle ze przysylajcie wszystko co sie da.
Lamia czy oferta z karma aktualna??
Moze by weszka wziela jadac z Bono do Garncarza jesli ja bym nie jechala??

Morgan przychodzi do mnie!!:multi:
Na spacerku jest super grzeczna!
Po spacerku idzie prosto do drzwi i czeka
po podworku chodzi za mna bez smyczy!
Po drzemce popoludniowej zawolalam ja i otwarlam drzwi na taras (ktorego nie ma, tylko kupa kamieni pod oknem, ale co tam:evil_lol:)
wstala, przyszla, wyszla na dwor ze mna, wysiusiala sie, i wrocilysmy do domu!! Weszla za mna!!
A zreszta co ja sie tak ciesze.
Ot, autystyczny pies....:roll:

Posted

Dorothy napisał(a):
Morgan wazy wiecej niz 10 kg ale czy to takie istotne? jeszcze jej nie wazylam. Ale mysle ze przysylajcie wszystko co sie da.
Lamia czy oferta z karma aktualna??
Moze by weszka wziela jadac z Bono do Garncarza jesli ja bym nie jechala??

Morgan przychodzi do mnie!!:multi:
Na spacerku jest super grzeczna!
Po spacerku idzie prosto do drzwi i czeka
po podworku chodzi za mna bez smyczy!
Po drzemce popoludniowej zawolalam ja i otwarlam drzwi na taras (ktorego nie ma, tylko kupa kamieni pod oknem, ale co tam:evil_lol:)
wstala, przyszla, wyszla na dwor ze mna, wysiusiala sie, i wrocilysmy do domu!! Weszla za mna!!
A zreszta co ja sie tak ciesze.
Ot, autystyczny pies....:roll:


Karma aktualna, w podpisie są namiary do mnie, dajcie znać chwilkę wcześniej to podrzucę gdzie trzeba.

Ocena zachowania Morgany była badana w specyficznych warunkach i na to trzeba wziąć poprawkę. Boję się, że osoby które zaangażowały się w jej ratowanie, mogą czuć się urażone ciągłym ironizowaniem, że były w błędzie.

Posted

myslę,że to nie chodzi o ironizowanie,ale fakt,tak mozna odczytać.Chyba chodzi o podkreślenie,że piesek jest zupełnie inny w nowych,dobrych dla niego warunkach.Niech te miłe ,ratujące Morganke osoby ,nie biorą tego do siebie,tak przynajmniej ja czuję i sądzę,że Dorothy tez nie ma złych intencji.

Posted

osoby ktore byly zaangazowane w jej ratowanie nachetniej wysciskabym, wycalowala, do piersi tulila i podrzucala do gory.
Dzieki tym osobom ocalalo zycie wspanialego, kochanego, spokojnego psa, milego i delikatnego, psa ktory pomimo ze tyle przeszedl stara sie nawiazac kontakt, uwierzyc, zaufac.
Morgana jst wspaniala, i jesli ironizuje to tylko z powodu wlasnych watpliwosci ktore mna targaly, i strachu, ze agresywna, ze ugryzie...:shake:

Nie czujcie sie urazeni, prosze, Laluna, (zreszta Ty ciotka wiesz;)) Aga, Matusz, cala reszta kochanych osob- dziekuje Wam. Absolutnie te drobne zlosliwostki nie sa skierowane personalnie do Was!! Nigdy w zyciu! Ocaliliscie jej zycie!

naleza sie Wam podziekowania tez od niej, przekazuje!

Posted

Nie czujcie sie urazeni, prosze, Laluna, (zreszta Ty ciotka wiesz;-))


JA tam wiem,;) zanim Dorothy podjeła ostateczną decyzję o zabraniu Morgany, roztoczyłam jej najczarniejszą wizję o tym ze Morgana moze być nawet nie do resocjalizacji. Dostała też do przeczytania lekturę o oswajaniu dzikiej Swan z która było bardzo trudno i nie do końca tak poszło pięknie i łatwo. Dorothy podjeła się najczarniejszego wariantu, nawet gdyby Morgane się nie udało wyprowadzic psychicznie. Stad były te przygotowania aby odizolowac ją od psów z zbudować kojec z buda który byłby jej domem do końca zycia gdyby sie nie udało. Przgadałyśmy kilkanascie ładnych dni gdzie Dorothy musiała podjac bardzo trudna decyzje. Bo podjeła sie najczarniejszej wizji i była uprzedzona, ze to brzemie bedzie jej i tak naprawde zostanie z nim sama i nikt jej nie zdejmie. Przez te kilkanascie dni Dorothy myślała pewnie dzień i noc nie tylko to co bedzie w chwili odbioru psa, ale takze to co bedzie za rok, dwa i trzy. Bo to była praca na lata. I dlatego teraz gdy Dorothy każdego dnia wstaje i patrzy na Morgane i to jak reaguje i jakie robi postępy po tych wszystkich czarnych myślach i stresu i niepewnosci jeszcze długo bedzie sama do siebie mówic i siebie przekonywać ze ta sunia nie jest taka jaka miała być, jak ją wszyscy straszyli. Ze mną włącznie. Bo wolałam jej nie dawać pustych obietnic ze napewno bedzie dobrze, bo nikt sie nie mógł spodziewać. A dla mnie też to bedzie dużą zagadką, jak ten pies moze się tak diametralnie zmienić w tak krótkim czasie. Przypominijmy sobie ze Morgana nie chciała nawet jeść przy człowieku.
To co pisano o Morganie o sedalinie, o autyzmie o jej zachowaniu przez 6 lat i kolejne obesrwacje to co napisał Matusz i to jak dzielnie prowadził obserwacje zdjecia , filmiki i głaskanko z narażeniem własnego zdrowia ( :buzi: ) i potem obserwacje Lamii, Gamonia i wreszcie Dorothy i przemiana tej suki. To wszystko jest bardzo ważne. Bo byc moze kiedyś bedzie można pomóc kolejnemu takiemu psu. I bedzie wiadomo ze trzeba szybciej zareagować i pomóc mu znaleźć takie warunki aby nie skazywać go na tyle lat życia w strachu. Ale trzeba tez pamietać ze beda i takie psy jak Swan którym bedzie bardzo trudno pomóc. I tylko osoby zdeterminowane które podejmą się najczarniejszej wizji beda mogły podołać takiemu wyzwaniu, nawet o ile bedzie to wyłącznie stworzenie warunków bytowych dla psa którego się nie uda zresocjalizować.

Ale sie rozpisałam :diabloti: A Dorothy pozwólmy niech sie cieszy ze tak wszystko łatwo poszło jeszcze kilka dni sama ochłonie a póki co ja sie cieszę z nią, bo jej codziennie pisałam i straszyłam jakiego autystycznego i dzikiego psa bierze :eviltong: A co, przynajmiej wiedziałam że po nocach bedzie myśleć, a jak wezmie to na dobre i złe. To teraz ma co odreagować.
A i o teściku tez jej się przyznałam, ze została poddana próbie czy ma wiedze aby podołać wyzwaniu. Zdała w teorii a teraz w praktyce. Tylko w praktyce coś za łatwo jej poszło ;)

Posted

ekhem
poprosze ciocie Lalune o interpretacje
siadam sobie, Morgana przytuptuje cichutko i uklada sie pod moimi nogami. Wlasciwie- miedzy nimi a fotelem, pod oslona nog...

Podchodzi Bert, chce powachac Morgane zainteresowany- a Morgana niczym dziki zwierz wyskakuje na niego z zebami HOWHOWWRRRRWRRHOW
Bert z przerazenia az przysiadl na zadzie, choc wazy 45 kg, no i probowal sie odgryzc, oczywiscie:evil_lol:
co robic w takich sytuacjach?
potem podeszla Sunia i bylo podobnie, slysze ostrzegawczy warkot Morgany z dolu...:shake:
jak sie zachowac?

Posted

dorothy - musisz rozdac wszystkie psy a zostawic sobie tylko morgane..:diabloti:
ona cie kocha juz chyba i broni do ciebie dostepu..tak mi sie wydaje przynajmniej..:evil_lol: :roll:

Posted

o, razem pisalysmy.
Nie poszlo jeszcze, ciotka, dopiero zaczelam. Trudno powiedziec ze poszlo i czy poszlo, bo ja wlasciwie tylko jestem i daje Morganie co moge. To raczej ona wychodzi ze skorupy...
Nadal jest bojazliwa, z jedzeniem przy czlowieku nadal jest klopot, nie chce zadnego smakolyku, a teraz ledwo zjadla miesko z kolacji, ryz zostal. Mysle ze jedzenie to nie jest sposob na nia, ani cos na czym szczegolnie jej zalezy.

I mysle ze wiele wyzwan przede mna. Ja tu tak sie zachwycam ale sa tez rzeczy ktore mnie niepokoja (jak to wyzej, mam nadzieje ze nie bedzie sie to nasilac, bo co jak kiedys Morgana skoczy do Juli ktora przyjdzie sie przytulic?) i nie wiem jak sie zachowac, i pewnie nieraz bede prosic o rade.
Jednak jest zupelnie inaczej niz myslalam, liczylam sie faktycznie z kojcem , buda i miesiacami wyciagania psa na swiatlo dzienne (kojec in production, bedzie na inne psy, a buda to nie wiem, zdne moje do niej nie wlezie, za mala:evil_lol:...)
balam sie ze nie dam rady, i dlatego moja radosc teraz.
Ale praca to dopiero PRZEDE MNA.
Bo to JEST pies schroniskowy, i takie tez ma nawyki.
D

Posted

AniaB napisał(a):
dorothy - musisz rozdac wszystkie psy a zostawic sobie tylko morgane..:diabloti:
ona cie kocha juz chyba i broni do ciebie dostepu..tak mi sie wydaje przynajmniej..:evil_lol: :roll:


no myslisz???

sprawa trudniejsza niz sie zdaje, bo kto zechce:
-slepego wielkiego psa ktory bedzie niedzwiedziem?
-gluchą ślepą starownike z padaczka ktora zalatwia sie w domu i nie ma na nia sposobu?
-Hosse o ktorej kto czytal ten wie co to za pies?
-Suni i Berta nie oddam, to moje dwa najpierwsze...

pierwsze i drugie - nie widze chetnych:shake:
a trzecia- powinna miec kogos kto rozwinie jej niezwykly potencjal i inteligencje, a tak stanowi kukulcze jajo w tym szpitaliku inwalidow i poszkodowanych. A poza tym zjada mi kota!:angryy: no i sa tez inne aspekty tej sprawy.,


A tak powaznie bardzo mi zalezy zeby w stadzie byla zgoda, chcialabym NIE ZEPSUC od poczatku, dlatego prosze o rade....

Posted

Podchodzi Bert, chce powachac Morgane zainteresowany- a Morgana niczym dziki zwierz wyskakuje na niego z zebami HOWHOWWRRRRWRRHOW

No cóż, Morgana ma w końcu swojego ukochanego człowieka, chyba zaczyna Ciebie bronić. Mówi moja Ci ona jest, moja :razz: Odczepic się bo nie chce jej stracić. To ona mnie wyzwoliła. Psy ze schroniska, nie maja stabilizacji. Mają stado, ale jest bardzo szybka rotacja, wiec stado ciągle sie zmienia, zmieniaja sie hierarchie, cały czas psy muszą walczyć i na nowo potwierdzać swoje miejsce. Do tego dochodzi jeszcze zageszczenie i nuda. To wzmaga agresje i doprowadza do coraz wiekszych konfliktów.
Normalnie w takim naszym domowym stadzie, pies ma duzo wrazeń, na spacrez sie zmeczy fizycznie a dzieki temu odpocznie psychicznie i ma czas na wyciszenie się. W schronisku, pies jest na ciagłym spidzie, nakrecany, czujny zastrszony, lub umacniajacy sie w agresji. Zmiana otoczenia, nowe warunki, przestrzeń i to lepsze życie pies kojarzy sobie z osobą ktora go zabrała z tego miejsca. Dla Morgany taka osoba w tej chwili jest Dorothy. Nic dziwnego ze jest najważniejsza w jej życiu i po tylu ltach tego złego, w swoim psim rozumku wie i mysli tylko o jednym. Musi mocno pilnować tej osoby, bronić i sie jej trzymać aby tego nie stracic, bo przecież z jakiegoś powodu straciła to wszystko. Teraz musi być czujna, nie moze stracić tego co ma. Dlatego jest tak zdeterminowana aby bronic Dorothy. Jak masz reagowac? Narazie nie pozwól aby psy zbyt blisko podchodziły. Weź łańcuszek jezeli jednak dojdzie do warkotu gdy Twój pies przejdzie a Morgana go zatakuje. Rzuc łańcuszkeim o ziemie i powiedz nie. Jednoczesnie pokaz Morganie ze stado to nie tylko Ty ale i inne psy. Czyli teraz coraz czesciej wychodz razem na spacer. NA spacerze sie lepiej zintegrują. W domku nie pozwalaj aby narazie podchodziły zbyt blisko do Morgany. Ale tez nie badz cały czas przy Morganie. Kiedy Morgana podejdzie do Ciebie, za moment podejdz do innego psa, pogłaszcz, usiadz przy nim chwile. Potem wróć do Morgany, pochwal ja.
PAmietaj ze Ty jako szef bedziesz bardzo atrakcyjna dla psów i naturalne jest to ze bedą bronic miejsca przy Tobie Ty musisz im dać do zrozumeinia ze bedac szefem nie podoba Ci się takie zachowanie. Uzyj dzwieku łańcuszka, ale tez zawczasu reaguj na zmnijeszenie dystansu miedzy psami. To wszystko musi trwac, trzeba czasu aby sie całe stado zintegrowało i ustaliło hierachię w spokojny bezkrwawy sposób. Zasad albo szybko i gwałtownie albo długo, kontrolowanie i łagodnie. I my dązymy do tego drugiego

Posted

Nadal jest bojazliwa, z jedzeniem przy czlowieku nadal jest klopot, nie chce zadnego smakolyku, a teraz ledwo zjadla miesko z kolacji, ryz zostal. Mysle ze jedzenie to nie jest sposob na nia, ani cos na czym szczegolnie jej zalezy.

Teraz nie jest atrakcyjny. Ale bedzie. Nie masz wyboru. Nie nauczysz go aby to zabawa była dla niej atrakcyjna, bo jest w tej chwili bojazliwa i nikt ją nie nauczył tego. Wiec zostaje ci tylko jedzenie. POczekaj kilka tygodni. Odchudzisz ja i jedzeni ebedzie dla niej bardzo atrakcyjne. Jezeli nie chce zbytnio jesć teraz. To zmniejsz jej o połowe tego co teraz dajesz.
A skoro zostawia ryż. Kup serce wołowe, albo żołądeczki kurczaka. Ugotuj pokrój. I na kolacje garstkę tych podrobów. Ale nie za darmo. Za to ze podejdzie w Twoją strone, za to ze popatrzy Ci w oczy. Wymyśl cwiczenia takie które na tym etapie nie beda za trudne. A i mozesz wypróbowac te smakołyki za dwa trzy dni. Jak z lekka nabiorą innego zapachu. Wtedy moze beda dla niej bardziej atrakcyjne:evil_lol:
A co do córki to pokazuj Morganie ze córka ma wieksze prawa. CZyli zawsze ma być zachowana kolejność ze Morgana podchodzi do Was. CZyli córka wchodzi idziesz do niej siadacie sobie i dopiero moze podejsc Morgana. Gdybyś wmanewrowął w tej kolejnosci Berte nie byłoby problemu. CZyli Bert wchodzi, Ty wstajesz zostaiwasz Morgane podchodzisz do Berta jestes przy niej idziecie na kanape, albo przecodzicei obok Morgany, Wtdy nie powinna zaatakować. No chyba ze bedzie na swoim legowisku i Bert wejdzie na jej obszar. Dlatego wazne jest abyś kontrolowała takie bezpieczny dystans.
Morganie przyjdzie dłuzej zaakceptowac stado psie niz ludzkie. Przez 6 lat była w stadzie psim. Widziała wiecej niż sie człwiekowi moze wydawać ze wie ile i co przeszła. Kiedy mamy swoej stadko w domu. To kiedy wyjdzie jakis konflikt miedzy naszymi psami, jedno i drugie dostaje w łeb, zanim walka sie na dobre rozpocznie i zostaja pogonione w odległe kąty, aby ochłoneły. Mogą sie boczyć na siebie przez jakiś czas, ale wiedza ze kiedy uzyją ponownie kłów Pan okarze swój gniew i tez uzyje siły i to wiekszej. Wiec co sie mają narazac i humorki mijaja.
TAm gdzie była Morgana nie było człowieka który pogoniłby towarzystwo.
Była w swiecie psów, okrutnym bo tam sprawy załatwia sie do końca. A współtowarzysze co najwyżej dołączą sie i dobiją słabszego, tego który przegrywa. Dlatego teraz Morgan musi nauczyć się zasad nowych dla niej. Zupełnie innych niż te w których była przez ostanie lata, długie lata.Dlatego szybciej zaufa człowiekowi niz psom. Ale od poczatku trzeba jej jasno pokazać ze odtąd takie zachowanie jest naganne. Ze nie bedzie miała oparcia i ze tu panują odmienne zasady. Nauczy sie tylko trzeba czasu. Bo narazie ma inne doświadczenia i to dla niej jest narazie nie zrozumiałe. Ze w tym stadzie psy nie złatwiają spraw tak jak w boksie. Ze jest szef którynie akceptuje walk. A przecież dotad walka o przetrwanie, hierachie to była podstawa jej bytu i zycia.

Posted

Laluna,jak wspaniale opisałaś psychikę psa schroniskowego,wszystko się zgadza w praktyce,chociaż moje psy poschroniskowe były mniej zaborcze.Jakby było cudownie,gdybyś na dogomanii poprowadziła wątek,taki systematyczny o zachowaniach psów i postepowaniu z nimi w róznych sytuacjach.A może byś wydała jakis poradnik,który trzeba by było wręczać rodzinom adoptującym psy po przejściach.Może dzięki temu mniej bedzie powrotów psów do schroniska.Pozdrawiam.

Posted

Ja tylko przypomnę...

Cytat:
Napisał matusz5
...
a może trzeba też ratować jej koleżankę, która razem z nią, obie wtulone w siebie siedziały w budzie, ona teraz została sama




Kto mógłby wziąć tą małą sunieczkę, choć DT?! Please!:placz:

Posted

Cioteczki , przecież nigdy do końca nie wiadomo jaki jest pies
Morgana okazała się pozytywna
Frytka , która ponoć miała być aniołem , ( jest u mnie ) była "gryzoniem " i długo trwało zanim dała się dotknąć , a ja nie byłam na takiego psa przygotowana .
Foksia z mojego banerka , to już dramat .
Ja w Morganę uwierzyłam dopiero po filmie Matusza.
Wcześniej myślałam , że jest to zadanie niewykonalne .
Bardzo się cieszę , że Dorothy wyraziła chęć zabrania Morgany niejako w ciemno , że dziewczyny ją przewiozły , umyły , że jest jaka jest .
Ja z Foksi zrezygnowałam . Bardzo mie to boli .
To z waszej strony był naprawdę akt wielkiej odwagi :loveu:

Posted

Poker napisał(a):
Laluna,jak wspaniale opisałaś psychikę psa schroniskowego,wszystko się zgadza w praktyce,chociaż moje psy poschroniskowe były mniej zaborcze.Jakby było cudownie,gdybyś na dogomanii poprowadziła wątek,taki systematyczny o zachowaniach psów i postepowaniu z nimi w róznych sytuacjach.A może byś wydała jakis poradnik,który trzeba by było wręczać rodzinom adoptującym psy po przejściach.Może dzięki temu mniej bedzie powrotów psów do schroniska.Pozdrawiam.


Bo takie są zasady w każdym dzikim stadzie. Przyroda nie zna litości. matka porzuci małe a nie poświeci swojego zycia. Kiedy wyczuje ze potomek jest genetycznie felerny, z wadami, wywali go i nie bedzie karmić.A kiedy szef się zestarzeje stado nie bedzie miało litości.
To ma swoje plusy. Degeneraty genetyczne skazane są na śmierć, tylko najsilnijesze osobniki i najlepiej przystosowane do życia beda sie rozmnazac tylko najlepsza ochorona da stadu przetrwanie. A u nas człowiek sztucznie rozmnaza nie patrzac na psychikę, nie patrząc na zdrowie i jeszcze wychowuje po ludzku i oczekuje ze pies ma ludzkie uczucia i zrozumie inetnecje człowieka.
Tym sposobem doczekaliśmy sie psów, które mają problemy, choroby cywilizacji i potrzebują psiego psychologa i terapii na kozetce jak człowiek;)
Moim wyobrażeniem o Państwie w którym szanuje się każde zwierze, jest unikanie zbędnego cierpienia. To co się teraz dzieje u nas to tragedia. Przepełnione schroniska, ludzie którzy nie rozumieją psy i masowe rozmnażanie. Powinno być prawo. Które zatrzyma ten potop psiego nieszcęścia. Prawo które nałoży podatek na ludzi którzy mają psy i suki nie kastrowane i nie sterylizowane, prawo które bedzie stosować ulgi z podatku dla ludzi którzy mają psy hodowlane zrzeszone w organizacjach kynologicznych i te organizacje beda odpowiadać za swoich hodowócw, beda miały kontrole nad osobnikami rozmnazanymi.
A pieniądze z podatków pójdą na dodtacje do kastracji, sterylek i do schroniaks. Ale schronisk z prawdziwego zdarzenia. Oprócz obsługi, musi być wetetynarz i behawiorysta. Który będzie prowadził szczegółową kartoteke psa i jego zachowań. Który bedzie mial możliowsć sprawdzić psa w róznych sytuacjach, przy kocie, przy ludziach i wiele innych rzeczy.
podzielić psy na te które mogą iść od razu do adopcji, które mogą iść warunkowo, które mogą iśc do doswiadczonych domów, które muszą być resocjalizowane i dopiero po tym czasie jeszcze raz rozwazone czy mogą isć do adopcji i te które nie powinny być wydane.
Tak samo trzeba przerowadzić wywiad i porozmaiwać z osobą która chce adoptowac a potem dopiero przedstawic im te psy które pasowałyby do warunków i charakterologicznie.
Dopiero te wszystkie działania dałyby szanse na poprawe losu psów bezdomnych i tych co mają niby własciciela. Ale na to jeszcze pewnie długo poczekamy.:cool1:
Poradnik nie wiele by dał, dopóki nie bedzie na miejscu ludzi którzy znają się na behawioryzimie i maja odpowienie podejscie. Bo każdy przypadek jest inny i problem w tym aby utrafic z danym psem w środowisko, czyli odpowedni domek dla odpowiedniego psa.
Co do Morgany to mi wystarczyły zdjęcia, te zdjecia bardzo dużo mi powiedziały tak samo i to ze że nie było przypadku ugryzienia.
Tylko pytanie było jedno czy znajdziemy dom który podejmie sIę wyzwania. To musiałbyć dom który liczyłby sie zarówno z wygraną jak i przegrana. Taki dom zaoferowała Dorothy. Ale takich domków jest bardzo malo, a psów dużo. Gdyby były sygnały ze Morgana kgoś pogryzła, nigdy bym nie namawiała Dorothy na próbe. Jezlei by chciała musiałaby podjać decyzje bez mojej namowy. Bo nie chcialabym mieć na sumieniu Dorothy czy jej bliskich, bo zignorowałam te sygnały. Decyzje o adopcji psa, ktory gryzie kazdy musi podjać sam, a nie pod namowa czy presją innych osób. Jako szkoleniowiec mogę pomóc ale nie dam gwarancji. Osoba adoptująca jest skazana na to zwierze 24 godziny na dobe, takze i na agresywne zachowania. Można próbowac je zmienić, ale z tymi zachowaniami kazdy właściciel zostaje sam w jakimś momencie i jezeli źle odczyta psa, zrobi zły ruch może skończyć się tragicznie.

Solito, co do tego psa za Morgana. Wolontariusze z Ostródy muszą porobić zdjecia, zrobić wywiad, wziasć sunie na spacer i założyc wątek. Być moze już ma, trzeba by spytać na watku psiaków z Ostródy. Morgana doczekała sie dopiero watku, gdy Matusz wolontarusz zaczął nam tak wspaniale działac. :loveu: Póki co info było tylko na stronie Iskierki.

Posted

Laluna wiesz co otwierasz mi oczy.
Mam nadzieje ze nas nie opuscisz, z Twoimi radami czuje sie pewniej :-)
Musze kupic lancuszek, nie posiadam.
Morgana nie atakuje ot tak, tylko jak lezala pod moimi nogami lub na moich kolanach. Czasem biore ja na chwile na kolana, drzy cala, sztywna, widac ze sie boi, a jednak jak podszedl Klusek to do niego z tych kolan skoczyla z pyskiem, na zasadzie wypad koles JA tu jestem:evil_lol:
tak wiec mimo strachu pobyt na kolanach jest dla niej WAZNY
Na spacery chodzimy z calym popieprzonym stadem ;-) Morgana znosi to dzielnie. Ppieprzonym bo goni szczeka szaleje biega rozrabia. No takie mam stado. A Morgana mimo to idzie dzielnie.
Przychodzi na wolanie, reaguje na Morgan!:multi:
Na podworku spoacerujemy i chodzi za mna.
Wchodzi za mna do domu. Trzyma sie wciaz blisko. Z tym ze musze ruszac sie powoli, ostroznie, mowic spokojnie, bo kazdy ruch wywoluje lek i ucieczke pod stolik. Upadek kluczy, szurniecie, kichniecie, i Morgany nie ma.
Ale stara sie przyjsc spowrotem jak opanuje strach. I jak jestem przy kompie nie siedzi pod stolikiem tylko cichutko wpelza pod moje krzeslo.;)

Nadal nie je. Dzis nie zainteresowala sie jedzonkiem. Ani szyneczka. Ani kielbaska. Ani chlebkiem.
Wzruszyl ja dopieo koci whiskas i wsunela pare kąskow, ale doslownie pare.
nie wiem, sprobuje z kurczakiem i podrobami, zobaczymy.
Ale nawet tabletki na robale nie mam jej jak podac, nic nie wezmie. A robale sa, widzialam w kupie.:shake:
Dlatego dzis na kredyt jedziemy do weta, trudno, niech jej da sam srodek na robale, zaszczepi moze, nie wiem co z ta sterylka, na nia juz zupelnie nie mam kasy:placz: moze zastrzyk Depogeston?
Sunia jechala na nich poki nie byla na tyle silna i zdrowa aby zrobic sterylke.
Weszka frontline bylby wspanialy juz wyjelam Morganie 2 kleszcze po spacerach :placz:
adres na pw

Posted

Musze kupic lancuszek, nie posiadam.

To mogą być klucze;)

Czasem biore ja na chwile na kolana, drzy cala, sztywna, widac ze sie boi,


To ja nie bierz. Ale jak przyjdzie do Ciebie, pochwal głosem, poszmeraj pod brodą. Daj jej te pieszczoty przy których sie odpreża.

JEj miłość bedzie teraz zabrocza. Bedzie Ci to imponować, ale nie daj sie zwieść. Ona nie moze być na innych prawach niż stado. MA zbyt chwiejną psychikę, abyś ją sztucznie wywyższała i jest nowa. Bo sobie nie da z tym rady. MA mieć w Tobie oparcie, ale na prawach nowego. KAzdemu z psów musisz poswiecic czas kazdemu z psów musisz dac tyle samo pieszczot i pochwał i ona musi to widziec. Kiedy lezy przy Tobie dajesz jej przywileje. Wiec aby zapobiec konfliktowi gdy sie zbliza inny pies odchodzisz od niej w inne miejsce. Juz nie ma wtedy Twojego przyzwolenia na taka, na bronienie Ciebie. Bo Ty nie stoisz za nia.

Co do jedzenia. Przeczekaj 1-2 tygodnie. Dopóki cos tam je i pije wode, widocznie jej wystarczy. Ma z czego czerpać zapas.
Moze też nie jesć bo ma robaki. I z tym nie czekaj. Dajcie jej natychmiast, pozbieraj kupki i niestety odrobacz swoje psy.
Jezeli nie chce tabletek, rozpusć tabletki i daj strzykawa do pyska jako zawiesine. Bedzie Ci łatwiej ją zmusic w płynie niż meczyć sie z wpychaniem tabletek. Chyba ze wet ma jakiś specyfik w pascie.
Z tym nie czekaj bo to moze być przyczyna ze nie je.
Spróbuj jej podac w takim miejscu gdzie faktycznie ją lekko sparalizuje aby sie nie wyrywała. Moze w wannie? I najlepiej dwie osoby. Jenda unieruchamia druga jej strzykawa w mordke.
Co do sterylki, poczkeaj jeżeli nie mamy takiej dobrej okazji.
A hormonów nie dawaj. Moga wywołać ropomacicze, wtedy zapłacisz dwa razy wiecej a w dodatku bedziesz musiała robić na już. A nawet jak nie wywoła, ma teraz dosyc problemów z tuszą, aby jej dokładac kolejne z hormonami i otyłoscia po hormonach.
I natychmiast z tymi robakami. To teraz podstawa. JAk odrobaczysz dopiero wtedy bedziesz sie marwtić o szczepienia. Czy już dosżły do Ciebie, te obiecane?

Posted

porady Laluny świetne!!.Trzeba tez wziąć pod uwagę jednek,tak mi sie wydaje,że pies pod wpływem lęku,stresu może być potulny,poddawać się.Dopiero jak poczuje,że jest ważny,bezpiecznyj może pokazać "różki",swój charakter.Jak poczuje ,ze ma swojego ludzia może się stać bardzo zaborczy i będzie walczyl,żeby być na 1.miejscu.Ten paniczny lęk przed dżwiekami jest chyba dość typowy dla psów poschroniskowy.Nasz Dolar jest już u nas 3.5 mieś,a nagłe dźwięki,nawet pochłaniacz nad kuchenką,wywołują panikę.Juz jest i tak lepiej,bo,nie ucieka przed odkurzaczem.W schronie był 2 lata ze swojego 4.letniego żywota.Psy uczą się świetnie od innych psów przez naśladownictwo.Czeka na dalsze rady.:lol:A jednak myślę,że taki poradnik bardzo by się przydał,bo mimo tego,że każdy pies jest inny,to są wspólne zachowania np.zaborczość,chęć dominacji.Wiele osób myśli,że pies ze schroniska będzie tak wdzięczny od pierwszej sekundy,że nie dopuszcza mysli,że może być inaczej i mają potem za złe psu jego zachowanie i spirala się nakręca,a potem pies wraca do schronu :placz:

Posted

Właściwie to każdy kto bierze psa ze schronu , powinien dostawać ulotkę , w krórej będą rady dla nowego właściciela . LALUNA , może opracujesz coś takiego ? Takie podstawowe wiadomości na jedną kartkę ?

Posted

Trzeba tez wziąć pod uwagę jednek,tak mi sie wydaje,że pies pod wpływem lęku,stresu może być potulny,poddawać się.Dopiero jak poczuje,że jest ważny,bezpiecznyj może pokazać "różki",swój charakter.

Moze, ale są pewne subtelne sygnały, które pies bedzie pokazywał nawet wtedy. Mi to dużo mówi;)
Osowjenie, nauczenie to tez kwestia czasu. Jezeli nas ogranicza czas możemy nie dać rady. Do takich ograniczeń należy takze to gdy mamy w domu bliskich i pies jest zbyt niebezpieczny dla nich. Wtedy nie mamy czasu w nieskończoność.
A co do lęków, nie zawsze pies schroniskowy się boi. Ale czesto mozemy na to trafić, bo trzeba sobie zdać sprawe, ze psy zostały oddane, porzucone bo człowiek nie dawała sobie rady z wychowaniem. Bo mu sie niechciało, nie mial wiedzy itd. Duzo psów jest z problemami, złymi nawykami. Brak wiedzy na temat przesżłosci psa, rodziców psa, jest
dużym problemem w odpracowaniu psa. I dlatego jest ważne aby uświadamiać ludzi, aby nie kierowali się wyłącznie wygladem psa przy adopcji. Ale swoimi możliowściami i wiedza posiadana na temat psów.

A co do tych dzwieków. Te rózne rzeczy wydają dziweki które dla nas są normalne, nie drażniace. Bo my troche jestesmy uposledzeni jeżeli chodzi o słuch. Psy odbieraja inaczej dzwieki. I dlatego wiele psów boi isę odkurzacza, albo go atakue. Bo ten dźwiek jest dla nich bardzo przykry i nie do zniesienia.;)

Mówisz ksiażke. Kiedys mzoe napisze. Ale nic to nie da jeżeli ludzie bedamieli taka swiadomosć jak teraz. Była u mnie pani z labkiem, na szkoleniu. PIes bez paierów i po operacji na dysplazje. Pytam się czy go wykastruje. A ona no moze, ale chcialbym aby zostawił jakieś dzieci po sobie. :shake: Zapytałam tylko czy chce aby były kalekami i aby cierpały jak on( juz pominęłam temat kundelków bez papierów)? Mam nadzieje ze ten argument dał im do myślenia. Ale nie jestem do końca przekonana

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...