bmj Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Pilnie prosimy o pomoc osoby, które mogą uratować Dianę, czy to poprzez adopcję czy też sponsorując jej leczenie. Diana ma około 12 lat. Znajduje się w ciężkim stanie, jej nerki nie pracują prawidłowo, czego skutkiem jest tzw. mocznica, a więc zatrucie organizmu mocznikiem. Obecnie wyniki Diany są następujące: mocznik – 106 mg, kreatynina – 3,0, amylaza – 2501, podczas gdy norma mocznika wynosi od 25 do 45, kreatyniny od 1 do 17, natomiast amylazy od 388 do 1800. Właściciele psa zamierzają oddać go do schroniska, gdyż naszą interwencję (Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt) odbierają jako złośliwość wymierzoną w ich stronę. Historia tego psa to historia samotnej istoty, która całe życie spędziła na łańcuchu, z dala od ludzi i przedstawicieli własnego gatunku. W samotności znosiła strach przed burzą i wiatrem, który hulał na odludziu, gdzie jest trzymana. Pilnowała swoim opiekunom działki, a w zamian za to nie zauważyli nawet, że umiera... Ale od początku...Nasze towarzystwo stara się pomagać zwierzętom (więcej o nas na www.animals.org.pl ). O Dianie dowiedzieliśmy się przypadkowo, podczas spaceru z własnymi psami na łąkach w miejscowości Wieleń (powiat czarnkowsko – trzcianecki, województwo wielkopolskie). W tzw. szczerym polu, z dala od domostw, właściciele Diany maja działkę warzywną. Postawili tam budę i trzymają Dianę od wielu lat, na łańcuchu. Uwagę naszych wolontariuszy zwrócił fakt, że ponad pół roku temu suka stała się przeraźliwie chuda i apatyczna. Psy w takim stanie odbieramy właścicielom i kierujemy sprawę do sądu. Jednak tym razem zaufaliśmy zapewnieniom tych ludzi, że karmią psa i że codziennie ktoś bywa na działce. Zaleciliśmy odrobaczenie psa i wizytę u lekarza weterynarii, który miał zbadać, czy pies na coś nie choruje. Poprosiliśmy też dorosłą córkę tych ludzi, aby zabierała suczkę na spacery, do czego się zobowiązała. Właściciele wprowadzili nas w błąd, zapewniając, że byli z psem u weterynarza, o czym dowiedzieliśmy się znacznie później. Gdy po kilku miesiącach pies nie przybrał na wadze, mimo że sami wolontariusze również go dokarmiali, skontaktowaliśmy się ze wskazanym lekarzem weterynarii z Wielenia, u którego ludzie ci mieli być z Dianą i dowiedzieliśmy się, że było to kłamstwo. Sprowadziliśmy na miejsce zaprzyjaźnionego lekarza weterynarii, który zbadał suczkę i pobrał jej krew do badań. Okazało się, że pies ma mocznicę. Zobowiązaliśmy właściciela do leczenia suczki, wolontariusze codziennie dowozili Dianę na kroplówki do odległej o kilkadziesiąt kilometrów Trzcianki (miejscowy lekarz nie chciał podjąć się leczenia). Po kilku dniach właściciel wyraził swoje niezadowolenie, że nie będzie płacił za psa, bo nie ma pieniędzy, że pies jest zdrowy tylko chudnie ze starości itp. Generalnie tzw. beton. Uznał, że jedna z wolontariuszek uwzięła się na niego. Wystąpił z pismem do burmistrza o zabranie jego psa do schroniska ze względów finansowych. Po tygodniu tzw. płukania organizmu Diany za pomocą kroplówek wykonano ponowne badanie krwi Dianie i okazało się, że nie nastąpiła oczekiwana poprawa. Lekarz weterynarii stwierdził, że Diana powinna dostawać kroplówki dwa razy dziennie zamiast jeden raz, przez dwa tygodnie minimum, no i przede wszystkim nie może być karmiona zlewkami, które serwują jej właściciele, lecz specjalistyczną karmą. Wobec braku współpracy ze strony właścicieli oraz z powodu zapaści finansowej, na jaką od dawna cierpi nasza organizacja, lekarz weterynarii orzekł, że dalsze leczenie Diany jest bezcelowe. Wszystko co zdziałają kroplówki, zaprzepaści sposób żywienia psa. Towarzystwo nasze zakupiło co prawda specjalistyczną karmę dla Diany, ale dwa jej kilogramy kosztowały 52 złote, a ta ilość starcza na sześć dni. Nie potrafimy jednak zostawić tak po prostu Diany na tym odludziu i pozwolić jej umierać w samotności i mękach, chyba że jeszcze wcześniej trafi do schroniska...Wystarczy na nią spojrzeć...Jest bardzo mądra i wdzięczna, widać, że wcześniej nie znała pieszczot i dotyku, ale szybko zaczęła się tego domagać. Czasami na tej działce zastawaliśmy ją przerażoną, jakby sparaliżowaną strachem...Nie wiadomo, czy ktoś przed chwilą ją zastraszył np. jakiś złodziej warzyw, czy może usłyszała jakiś wystrzał... Wierzymy, że dogomaniacy, którzy pomogli nam już kilkakrotnie, nie zawiodą i tym razem. Jesteście ostatnią deską ratunku dla tego psa. Pomóżcie nam przedłużyć jej życie, choćby tylko o rok, ale szczęśliwy rok, może najlepszy w jej życiu...Gdyby trafiła do odpowiednich ludzi, których byłoby stać na jej leczenie i żywienie, mogłaby żyć znacznie dłużej. Jeśli nie znajdzie się nikt chętny na adopcję – chcemy chociaż zafundować jej te dwa tygodnie intensywnego leczenia, są jednak potrzebne pieniądze na dojazdy i wizyty u lekarza weterynarii oraz na karmę. Może to wystarczy, aby jej kondycja znacznie się poprawiła choć na jakiś czas. Jeśliby suczka miała trafić do schroniska, chcemy wykonać dla niej budę i trzymać ją przez pewien okres na podwórku jednego z wolontariuszy. Problem w tym, że jest to podwórko wspólne z sąsiadami i nie wiadomo, jaka będzie ich reakcja...Problemem jest też czas, ponieważ każdy dzień bez „płukania” zagraża życiu Diany...Pomóżcie! Kontakt z nami: 509 159 319. Diana zaufała wolontariuszom Właściciele ponad 12-letnia suczki pozwolili na drastyczny rozwój choroby Początkowo Diana bała się ludzkiego dotyku Podczas pierwszych wizyt suczka reagowała warczeniem na próby zbliżenia się do niej Wycieńczony pies szybko pogodził się z koniecznością wizyt u weterynarza Diana czasami nie ma siły stać na łapach Stopniowo w oczach suczki pojawiała się nadzieja Po kilku dniach leczenia Diana zaczęła nabierać sił Diana potrzebuje pomocy nas wszystkich Kto przygarnie starego, chorego psa? Quote
dusje Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Kto moze pomoc Dianie? 12 lat........schronisko? Quote
olenka_f Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 no pewnie że może i pomoże a swoją drogą to tych państwa tak po cichu:2gunfire: i od ciotki z Gdańska Quote
pajunia Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Pomoc Diance potrzebna. Wiec podnosze, pomozcie.!!!!!!!!!!! Quote
olenka_f Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 jakie są szanse na podleczenie bo ja z mocznicą no ale u kota niestety nie wygrałam Quote
bmj Posted April 16, 2007 Author Posted April 16, 2007 olenka_f napisał(a):jakie są szanse na podleczenie bo ja z mocznicą no ale u kota niestety nie wygrałam Wet mówi, że spore przy odpowiedniej diecie... Quote
olenka_f Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 no to pisz co trzeba trochę przyśle z forsą jeszcze ok 2 do 3 tygodni kiepsko ale potem też pomogę Quote
olenka_f Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 napisz dokładnie jaką karme jej załatwiać a tą z pw wysyłam za jakieś pół godziny Quote
ulvhedinn Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Słuchajcie, moją sunię z mocznicą, lat ponad 20 ratowałam dodatkowo ziołami, spytajcie weta co o tym sądzi- u nas przez dłuższy czas naprawdę pomagało (suczka odeszła mając ponad 23 lata... no w końcu każdy pies odchodzi...). Zioła to klasyczny zestaw o. Klimuszki (wg książki), tylko wiązówka błotna zmniejszona o połowę... Quote
Blow Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 bidula:( KU*WA!ile takich nieszczęść się czai w zakamarkach tego cholernego zacofanego kraju?!?!?!?!?!!:(:/:(:/ Quote
aldona_b Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Wspaniale że ratujecie tego psa , mogę pomoc niedużą sumą czy pieniadze wpłacać do waszej fundacji? Quote
bmj Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 [quote name='aldona_b']Wspaniale że ratujecie tego psa , mogę pomoc niedużą sumą czy pieniadze wpłacać do waszej fundacji? tak, podajemy nasze konto Towarzystwo Pogotowie dla Zwierząt w Trzciance, Bank PKO BP S. A. w Czarnkowie 87 1020 3844 0000 1702 0048 1093 z góry dziękujemy w imieniu Diany Quote
Joannka Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 [quote name='lupe'] Jakie piękne banerki, dziękujemy :multi: Quote
agusiazet Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Też postaram się dorzucić sumę na ratowanie Dianki i cieszę się, że sunię ratujecie!!! Quote
aldona_b Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Jak czuje się psina??ja dopiero jutro robie przelew pieniędzy. Zastanawiam się czy sprzedawcy karmy nie daliby ceny promocyjnej? Spróbuję napisać emaile i zapytam. Quote
aldona_b Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Dostałam odpowiedź od sklepu internetowego KRAKVET możemy dostać 10% znizki na karme. Odpiszcie co wiecie i co myslicie. Jak zbierzemy troche pieniędzy to możemy zamówić wieksza ilość. Quote
bmj Posted April 18, 2007 Author Posted April 18, 2007 [quote name='aldona_b']Dostałam odpowiedź od sklepu internetowego KRAKVET możemy dostać 10% znizki na karme. Odpiszcie co wiecie i co myslicie. Jak zbierzemy troche pieniędzy to możemy zamówić wieksza ilość. Przepraszam, że dopiero teraz, ale mamy problem z netem. Joannka próbowała się zalogować przez kilka godzin. :angryy: Super!!!!Ile będzie kosztowała ta karma? I ile jej będzie? Chodzi o Hillsa? Bo słyszałam, że Royala jest tańsza... Quote
paros Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Biadna sunia prosi o ratunek, o życie :-( :-( Quote
bmj Posted April 18, 2007 Author Posted April 18, 2007 Co do dalszych losów Diany, to wczoraj umieściliśmy ją na dwa tygodnie w budzie (na łańcuchu - niestety!) na podwórku znajomego. Podwórko jest wspólne z sąsiadami i nieogrodzone...Wet powiedział, że dwa tygodnie intensywnego "płukania" mogą dać efekt, jesli nie będzie zatruwana nieodpowiednim jedzeniem, a diety nie mozna było wyegzekwować od właściciela.Wet zgodził się nas kredytować. Obawiamy się jednego...Myślicie, że Diana może w nowym miejscu umrzeć? Chodzi o to, że od kilkunastu lat tkwiła na odludziu, nie zna innego życia, a tu takie zmiany...Z drugiej strony bardzo się do nas garnie, więc może jakos to zniesie. Cieszy sie na widok innych psów, których nie widziała od dawna. Siedzimy z nią na zmianę na kroplówkach, po pięć godzin dziennie. Zaczyna nam coraz bardziej ufać. Najgorsze, że pewnie myśli, że zabraliśmy ją właścicielom(których mimo wszystko kocha), głodzimy ją (przez kilka dni nie może jeść) oraz męczymy(kroplówki)...Trudne to. Quote
vonflochenstofen Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 ulvhedinn napisał(a):Słuchajcie, moją sunię z mocznicą, lat ponad 20 ratowałam dodatkowo ziołami, spytajcie weta co o tym sądzi- u nas przez dłuższy czas naprawdę pomagało (suczka odeszła mając ponad 23 lata... no w końcu każdy pies odchodzi...). Zioła to klasyczny zestaw o. Klimuszki (wg książki), tylko wiązówka błotna zmniejszona o połowę... dziękujemy bardzo za radę..koleżanka ma tą książkę o której mówisz więc na pewno będziemy próbować.. Quote
bmj Posted April 18, 2007 Author Posted April 18, 2007 aaa...i najgorsze...w budzie zostawiamy ją w kagańcu...Gdyby nie to, nikt nie dałby rady wyciagnąć jej następnego dnia do weta...Po prostu szczeka, warczy i zapiera się z całych sił. Po wyjściu z budy przemienia się w łagodnego baranka i nie przejawia cienia agresji... Quote
olenka_f Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 pieski wyczuwają kiedy im pomagasz i ona teraz to was nie kocha tylko uwielbia, nie wiem czy dostaliście karme dla jakiegoś staruszka wysyłałam jeśli dobra to mogę jeszcze wysłać niestety na karme dla Dianki wyśle Wam pieniądze bo jekoś mam kłopot z dostaniem w sklepie koło mojej pracy a pani wet jej nie ma i mieć nie będzie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.