Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tą traumę opisywałam na wątku Gwiazdeczki.

Od momentu kiedy z warszawskiej starówki ze względów zdrowotnych przeniosłam się na wieś/na działke rekreacyjną/ zawsze były 2 sunie.

Kiedy nastała Rasti była już w domku 5 letnia niufka a wcześniej owa niufeczka była dokooptowana do 4 letniej moskalki.

Kiedy odeszła Maksi/niufeczka w wieku 13 lat/rodzinka się złożyła i na rocznicę ślubu kupili nam następną niufeczkę .Tym razem biało -czarną.

Były dwie,było love story.Tora miała oznaki dominacji ale starałam się korygować.Kiedy skończyła 18 miesięcy coś się zmieniło i sunie zatakowały się.

Tak strasznie,że 2 mężczyzn miało problem z rozdzieleniem ich.

Próbowaliśmy różnych sposobów nie dało rady.Na sam widok nawet z oddali i jednej i drugiej gotowało się i piana z pyska szła.

Trzeba było więc jedną sunię oddać.Tylko którą obie kochałam ,zawsze bliższe mi były nowofundlandy a Tora wyjątkowo mnie sobie ukochała.

No ale jak oddać 10 letniego przyjaciela??

Z wielkim bólem serca oddałam Torę.Na szczęście trafiła do cudownego domku do tej pory mam kontakt plus relację zdjęciową,ale serce cały czas boli.

Posted

Oj, to nie zazdroszczę Ci tej sytuacji z suniami.
Dobrze jednak, że domek odpowiedzialny się znalazł i panna szczęśliwa jest. Cóż, czasem tak bywa. Ale wybory trudne.

A czemu nie myślałaś o własnym wątku? To fajna sprawa. Mnie namówiła na to jedna ciotka Z dogo, twierdząc, że wspaniale jej poprawia humor. A że potrzebowałam poprawy humoru wtedy, to spróbowałam. I polecam. :)

Wpraszaj się do Zibiego, wpraszaj. Nie mam nic przeciwko - wręcz odwrotnie. :)

A tak z innej beczki. Mieszkasz w urokliwej okolicy. Bardzo lubię tę część Mazowsza z jej równinami i wodą. I starorzecze z tymi czaplami... Poradź jaką tu chorobę udawać, żeby mi kazali się wyprowadzać z miasta, bo inaczej mąż się nie da wyciągnąć. ;)

Posted

Tą traumę opisywałam na wątku Gwiazdeczki.

 

 

Tak ta biało czarna.

Nie zakładałam swojego wątku.

 

 a to widzisz zmyliła mnie wczesniejsza wzmianka o watku gwiazdeczki ;)

 

Posted


A tak z innej beczki. Mieszkasz w urokliwej okolicy. Bardzo lubię tę część Mazowsza z jej równinami i wodą. I starorzecze z tymi czaplami... Poradź jaką tu chorobę udawać, żeby mi kazali się wyprowadzać z miasta, bo inaczej mąż się nie da wyciągnąć. ;)

Jeśli tylko udawać to o.k bo samej choroby wrogowi nie życzę.

Układ kostny mi wysiadł.W wieku 48 lat dostałam stałą rentę i mój ortopeda powiedział,że jak się zasiedzę w domu to 2-3 lata i wózek mnie czeka.

Pierwsze były operacje na bioderka/wymiana na endoprotezy/następnie kręgosłup zaczął się sypać....

Pomysł był /zaakceptowany przez rodzinkę i ortopedę /,że będąc na działce muszę się ruszać.Mąż postawił mały kurniczek kupił kilka kurek i tak się zaczęło weekendowe małżeństwo i moja banicja.

Tak więc masz jedyny sposób ....symulować choroby stawów i każdy lekarz zaleci Ci więcej ruchu na świeżym powietrzu.

A okolica jest faktycznie cudna.Teraz to już jest małe miasteczko działkowe,ale jak kupowaliśmy działkę w 86 roku to tylko 3 działki były i pola w koło.

Za moją działką,na szczęście są lasy państwowe,więc chociaż z tej strony więcej działek nie będzie.

Kiedyś mieliśmy łódkę / wstyd,ale motorową/ i pływaliśmy a z nami pierwsza niufeczka..

Posted

Choróbska nie zazdroszczę. Bólu stawów akurat nie muszę udawać. Nawet mnie to martwi, bo jakoś mnie badają i wciąż zdrowa jestem wg medyków. Tylko czuję się coraz gorzej - taka ciekawostka. :)
No, ale na taką banicję jak piszesz, to ja się nie piszę. Chciałabym tak z całą rodzinką. Młody jeszcze młody i potrzebuje mnie na co dzień, więc chyba na razie nic nie będę symulować. ;) Ale mam pewien szatański plan, tylko na razie ćśśś...

Posted

Mazurskie opowieści 2014 – Misio

Dziś o przemiłym spotkaniu w jednym z naszych ulubionych miejsc na Jeziorze Nidzkim. Poznaliśmy przemiłego Misia i jego równie miłych właścicieli. Misio (AMIK Tygaro Figaro) to oczywiście nie niedźwiedź tylko czarny terier rosyjski. Po raz kolejny obserwowałam z bliska czernysza i po raz kolejny dziwiłam się (choć już nie powinnam) ile w nim sznaucera. Oczywiście nie mogłam się oprzeć porównaniu czarnego wielkopsa z moim czarnym minikiem. I stwierdziłam, że to niemal Zibi, tylko w powiększeniu. Czujne stróżowanie, spokojny dystans do świata, wspólne dyszenie w cieniu, drzwi nie do przejścia, o wszystko pytanie sznupim wzrokiem… No i piłeczkowa namiętność. Właśnie – w piłkę Zibi mógł pograć tylko wtedy, gdy Misio był na spacerze, bo różnica w wielkości wykluczała taką wspólną zabawę. Co prawda Misio był grzeczny i leżał obok pana, ale patrzył z takim bólem na biegającego malucha, że nie mieliśmy sumienia go katować takimi piłkarskimi widokami. Były wspólne zabawy, owszem, ze skutkami łatwymi do przewidzenia – biegi po rzucawki wygrywał Misio. Tym niemniej coś tam panowie porobili razem i nie wyglądali na znudzonych. A to najważniejsze. 

Takie cudo zobaczyłam z daleka i o mało nie puściłam steru, żeby się rzucić na aparat fotograficzny. Na szczęście rozsądek żeglarski zwyciężył.

9d25e06d3087cf08.jpg

5dcea28c6478b81f.jpg

f1a69a7d8985f3fe.jpg

8865bf5a968bc95a.jpg

6916cc8cc196094b.jpg

Posted

Na widok piłki Misio od razu przybiegł. Jak się dobrze przyjrzycie, to zauważycie pod jego brzuchem nogi Zibcia, który stał z tyłu. :)

363f4f51097acb29.jpg

33ae2d19269f7154.jpg

Czekamy na rzucawkę. :)
33262b50954a0bf9.jpg

No, czekamy, czekamy.
b6b290499e7b848e.jpg

O rany, no popatrz jacy jesteśmy grzeczni. :)
09b57b98f5476ddc.jpg

Posted

I jak myślicie - kto był pierwszy?
8b5eaba21f0e4762.jpg

Na smaczki też czekamy grzecznie i cierpliwie.
df4f9e381536828d.jpg

Od razu widać, kto ma więcej cierpliwości. :)
cf60b236e5cf7575.jpg

I na koniec sam Zibcio z piłką.
872c52159e437205.jpg

I jeszcze ktoś śpiący w trawie. :)
80bf0673aa47f7a3.jpg


 

Posted

Właśnie. To zestawienie wielkości było niesamowite. :) Poza tym rozumieli się fantastycznie, aż momentami żałowałam, że Misek taki duży, bo Zibcio się czuł momentami nieco skonfudowany.

Czernyszami jestem zachwycona na równi ze sznupkami. Tylko czemu one takie duże? ;)

Posted

ja niby też wolę duże, ale kurduple tez kocham strasznie i w domu zawsze będą - bo jakośtak cudnei jest patrzeć jak takie malizny kombinują i cwaniakują i myślą, że są duuuże :D

 

a co do mieszanie kolorów to nie wiem czy nadal muszą mieć jakieś specjalne pozwolenia? teraz właśnie widzę bardzo bardzo dużo miotów sznaucerów miniaturowych z mieszanych rodziców - nawet biała suczka kryta cz-sr chłopcem w Nadpilickich Bestyjkach, ale nie mam pojęcia jaki to ma wpływ na "czystość" umaszczenia

Posted

Im więcej tym lepiej :)

Och, zawsze kochałam duże, ale już wiem, że raczej nie będę miała psa tej wielkości, więc mogłyby być CTR-ki miniaturki. Jak snupecki. ;)

 

ja niby też wolę duże, ale kurduple tez kocham strasznie i w domu zawsze będą - bo jakośtak cudnei jest patrzeć jak takie malizny kombinują i cwaniakują i myślą, że są duuuże :D

No właśnie - przy Zibusiu odkryłam psiość małopsów. :)

 

a co do mieszanie kolorów to nie wiem czy nadal muszą mieć jakieś specjalne pozwolenia? teraz właśnie widzę bardzo bardzo dużo miotów sznaucerów miniaturowych z mieszanych rodziców - nawet biała suczka kryta cz-sr chłopcem w Nadpilickich Bestyjkach, ale nie mam pojęcia jaki to ma wpływ na "czystość" umaszczenia

Widzę właśnie, że bardzo dużo jest takich skojarzeń. Muszę się upewnić jak to teraz jest z tymi pozwoleniami. A że wpływa to na nietrzymanie koloru, to już wiadomo z doświadczeń amerykańskich.

Posted

Niesamowitą frajdę mi sprawiłaś tymi zdjęciami.

Czernysz przepiękny,ale Zibi nie mniej cudny.

Nie mogę się napatrzyć .

Widać ,że malutki Zibi i cierpliwość ma malutką.

Nie ma się co dziwić,to są żywe sreberka.

Obserwuję ,bo na działce obok mają państwo taką maliznę pieprz z solą i do towarzystwa ma szupkopodobnego pieska zabranego ze schroniska.

Najbardziej mi się podoba jak ganiają dookoła góry piachu.Sznupeczek jest cwany,jak się zmęczy na górkę wchodzi i z wierzchołka atakuje kolegę.

Moja Rasti dużo starsza od tego ze zdjęcia,jeszcze ma ogonek ucięty.

Grzywkę obcinam jej krócej ,bo ja kocham psie mądre oczy.Wszystko można z nich wyczytać.

Posted

Choróbska nie zazdroszczę. Bólu stawów akurat nie muszę udawać. Nawet mnie to martwi, bo jakoś mnie badają i wciąż zdrowa jestem wg medyków. Tylko czuję się coraz gorzej - taka ciekawostka. :)
No, ale na taką banicję jak piszesz, to ja się nie piszę. Chciałabym tak z całą rodzinką. Młody jeszcze młody i potrzebuje mnie na co dzień, więc chyba na razie nic nie będę symulować. ;) Ale mam pewien szatański plan, tylko na razie ćśśś...

W mojej okolicy powstały 3 osiedla domków jednorodzinnych.Bardzo dużo ludzi ucieka ze stolicy na prowincję.

Tak w sekrecie powiem , że moja wnusia już jest na 3 roku SGGW,więc dziatki już dawno odchowane a o wieku lepiej nie pisać.

Posted

Niesamowitą frajdę mi sprawiłaś tymi zdjęciami.

Cieszę się. :)


Widać ,że malutki Zibi i cierpliwość ma malutką.

A to różnie bywa. Kiedyś kroiłam wołowinę na gulasz węgierski. Cały wielki gar, bo sporo rodziny miało się zjechać, więc dłuuugo to trwało. I Zibi cały czas siedział obok i cierpliwie czekał. Nie odszedł nawet na krok. Uwielbia po prostu surową wołowinę. Wszystko więc zależy od motywacji. :)

 

Nie ma się co dziwić,to są żywe sreberka.

No właśnie i tu z Zibim różnie bywa. Biorąc minika liczyłam się z jego żywością, zadziornością i hałaśliwością, a tu... nic z tych rzeczy. Jest upiornie spokojny, filozoficznie zrównoważony (czasem wręcz na granicy z pierdołowatością) i... cichy. Jak pierwszy raz zaszczekał, to było święto w domu. :) Nieraz mam chęć dać mu porządnego kopa i ucieszyłabym się gdyby coś narozrabiał. :) A z drugiej strony tkwi w nim coś takiego... przeciwnego? Potrafi nie raz zaskoczyć. Na przykład kiedyś u mojej kuzynki wysiedliśmy z samochodu, a jej stado westików (jakieś 5 suk chyba wtedy było) pędziło na Zibcia okrutnie szczekając. Zawsze mu włażą na głowę, a wtedy stanął, zjeżył się na grzbiecie, zawarczał głuchym basem (nie jak minik wcale), a panny... natychmiast wyhamowały i czuły respekt cały dzień. Czemu więc normalnie pozwala im na wszystko? I czemu akurat wtedy nie? Zmusza mnie do myślenia ten pies i - jak już kiedyś pisałam - czyni pokorną. :)

 

Tak w sekrecie powiem , że moja wnusia już jest na 3 roku SGGW,więc dziatki już dawno odchowane a o wieku lepiej nie pisać.

A co studiuje?

Wiek, jak mawiała moja babcia, najważniejszy jest ten w środku. Bo można być młodym, a duchem starym. Nie dalej jak wczoraj mówiłam mężowi, że na studiach będąc czułam się chyba starsza niż teraz. :)

 

 

a mi się bardziej podoba mała pierdołka Zibi niż majestatyczny CTR

Aniu - bo Zibi jest najpiękniejszy. ;)

Posted

Ulanko muszę znowu zapisać co studiuje moja wnusia.

Taka skomplikowana długa nazwa.

W każdym bądź razie chodzi o chów i hodowlę zwierząt towarzyszących i dzikich.

Skończyła technikum weterynaryjne i marzyła o weterynarii,ale punkcików z biologii rozszerzonej zabrakło.

Chciała rok czekać,ale ja jej przetłumaczyłam,że ma iść za ciosem.

Posłuchała babci i teraz bardzo się cieszy.

Za rok kończy pracą inżynierską a magisterka jej się marzy w Anglii/tylko te koszty/

Posted

To fajnie, że jest zadowolona. Dobrze jej poradziłaś, żeby nie czekała. A skoro posłuchała - znaczy, że liczy się ze zdaniem babci. :)

Mój synalek marzy o weterynarii. Na razie. Wiem, że jeszcze młody i pięć razy wszystko mu się może odmienić. Na dziś wyzwanie to wymarzone liceum. Klasa biologiczno-chemiczna, oczywiście. Nie wiem kto się bardziej denerwuje tymi kwietniowymi testami - on czy jego starzy. :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...