Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 3 weeks later...
  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No niestety Guliwer był w schronisku do wczoraj:)
mam nadzieję że opuścił schronisko na dobre!:) przyjechali po niego młodzi ludzie, rozmawiałam z panią, bardzo miła - wypatrzyła go na stronie schroniska. Guliwer mało zorientowany na swoich przyszłych właścicieli - ale nie zniechęciło ich to. Pani chwaliła że jest bardzo łagodny, w stosunku do psów. Pytała jak Guliwer się znalazł w schronisku itd.
Psiak będzie biegał z właścicielami, ale najpierw musi uzupełnić niedowagę (ważył wczoraj tylko 45kg!)
Zostawiłam swoje namiary, mam nadzieję że będą jakieś zdjęcia wkrótce;)
a reszta 3mać kciuki żeby Guliwer otworzył się na właścicieli tak jak oni na niego się otworzyli.

Posted

pierwsze wieści od właścicieli:multi:

"Dzień Dobry:) z tej strony Guliwer. Chyba mi dobrze. Uwielbiam się kąpać i wrócił mi apetyt. Myślałem, że dłużej zejdzie mi z obdarzeniem kogoś zaufaniem, ale po co tracić czas, skoro tak lubię się tulić jak mnie drapią;)"

chyba pora zmienić tytuł:)

Posted

nowe wieści Guliwerowe:)


"Hej,

z tej strony Guliwer:) Miewam się dobrze, choć zjadłbym dziesięć razy więcej niż mi dają. Uwielbiam siedzieć na kolanach. Moich opiekunów na razie to cieszy, ale zobaczymy, co będzie, jak osiągnę swoją prawidłową wagę;)
Wczoraj pierwszy raz oboje naraz próbowali mnie opuścić. Choć mieszkam na trzecim piętrze, moja pani usłyszała mnie na pierwszym, ponieważ rozpaczałem i skakałem po drzwiach. Wróciła:) Nie chcę kości, ani radia. Obietnicom też nie bardzo ufam. Pani myślała nawet o tym, żeby zabrać mnie ze sobą, tylko, że ja mam chorobę lokomocyjną;) Wzięła mnie na przeczekanie. Stała pod drzwiami 15 minut i nasłuchiwała, czy coś zbroję. Zrezygnowałem i poszedłem na miejsce.
Z niecierpliwością czekam na paczkę z allegro - zamówili mi sporo fajnych rzeczy. I jedną niefajną - kaganiec. Wiem, że jak tylko przyjdzie, założą mi go i pójdziemy do lekarza. W skrytości ducha liczę na to, że on powie im, że z moją niedowagą, mogę jeść tyle, ile zapragnę;)
Kończę, bo chce mi się bawić. Biorę plastkiową butelkę i idziemy na spacer do lasu.
Pozdrawiam,
Guliwer

P.S. W załączniku przesyłam zdjęcia ze spaceru i z kolan :D Przesłałbym z kanapy, ale nie wiedzieć czemu, nie pozwalają mi na nią wchodzić, dranie!"

i zdjęcia:)
kochany pychol:loveu:
[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-JouS_kPB0Do/T6pvLVdrJgI/AAAAAAAAAUM/PZlJffWzJw4/s512/dsc00177.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-f3lqJHsVxtA/T6pvNJVeodI/AAAAAAAAAUU/4cmhTDaighM/s512/dsc00171.JPG[/IMG]

jestem za duży na kolana?:cool3:
[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-xuOLU6OG1YI/T6pvOdN7hAI/AAAAAAAAAUc/XityiJAJlHw/s512/dsc00180.JPG[/IMG]

  • 2 weeks later...
Posted

Mam kolejne wieści od Guliwera:multi: już wiem dlaczego chłopak był taki chudy.

"
Cześć Aniu,
długo nie pisałem, bo chciałem w następnym liście zaskoczyć Cię zdjęciami, na których byłoby widoczne, jak ładnie przytyłem. To się jednak nie uda tak szybko:( Mimo usilnych starań mojej pańci i panka, a także moich (od czasu do czasu uda mi się coś po kryjomu ściągnąć z kuchennego blatu;) nie przybrałem ani grama. Pańcie i panka bardzo to martwiło, więc zabrali mnie do pana doktora. A ten bezczelny drań myślał, że tak po prostu pobierze mi krew z łapki. Oooo to się nie uda, panocku! Dopiero gdy pańcia zaczęła mi szeptać do uszka czułe słówka, a także mocno trzymać mnie za głowę, doktor zaszedł mnie od tyłu i uszczknął kilka kropelek. To wystarczyło, żebym jeszcze tego samego dnia dowiedział się, że mogę zjeść nawet całe wiadro, a i tak nie przytyję, bo brak mi enzymów, które by to strawiły. Okazało się, że cierpię na zewnątrzwydzielniczą niewydolność trzustki, co oznacza, że przed każdym posiłkiem muszę zażyć specjalną tabletkę, która pomoże mi przyswoić składniki odżywcze z mojego jedzonka. Pan doktor powiedział, że może to być spowodowane przebytym niegdyś zapaleniem trzustki albo po prostu mam - jak wiele dogów niemieckich - genetyczną skłonność do niewydolności tego organu. Mam też niewielkie kłopoty z wątrobą, więc muszę się suplementować. Zatem zaczynam kurację i mam nadzieję, że teraz pójdzie z górki. Ponieważ jestem optymistą, nawet w chorobie staram się znaleźć pozytywne strony. Wszak chory winien spać w łóżku, nieprawdaż?;)

Poza tym wszystko ok. Zadomowiłem się na tyle, że jak ktoś obcy puka, to szczekam. Na spacerach jestem puszczany, gdyż reaguję już na moje imię. Lubię się bawić, aportować i siłować się, ale sama wiesz, muszę się jeszcze oszczędzać. Pobawię się pół godziny, to potem śpię pięć godzin.
Jestem osiedlowym wielkoludem. Raczej mam w nosie małe dożarte kundle, chyba że któryś jest szczególnie zajadły, wtedy jeżę się i warczę, by pokazać mu, gdzie jego miejsce.
Nie lubię za to dużych, grubych, nietrzeźwych mężczyzn. Jeśli te trzy cechy wystąpią u jednego osobnika, trzymajcie mnie mocno. Czy to czasem nie jest portret pamięciowy mojego poprzedniego właściciela?
Panek i pańcia uczą mnie chodzić przy nodze i reagować na komendy, a ponieważ dostaję smakołyki, gdy wykonam coś poprawnie, staram się być posłuszny (najgorzej idzie mi z "leżeć", bo nie lubię jeść na leżąco;P).
Kończę Aniu, czas na spacer. W załączniku przesyłam Ci kilka zdjęć z zapadniętymi jeszcze boczkami.
Pozdrawiam serdecznie,
Guliwer"

"drap mnie" :)


"jestem taki malutki jak kuleczka" :loveu:


"nocą zmieniam się w nietoperza;)" :evil_lol:

  • 1 month later...
Posted

kolejne wieści od Wielkoluda Guliwera:)

"
Hej Aniu,
właśnie wróciłem z wizyty kontrolnej u weterynarza i niestety nie mam dobrych wieści:( O ile moja wątroba po suplementacji wróciła do normy, o tyle trzustka przestaje pracować:( Mimo przyjmowania leków, znowu chudnę, a badania krwi wykazały spadek liczby enzymów produkowanych przez mój organizm. Problem trawienia dotyczy teraz nie tylko tłuszczów, ale także węglowodanów:(
Panek i pańcia już przyzwyczaili się troszkę do mojej szczupłej pupy, gdyż moje codzienne funkcjonowanie nie daje powodów do zmartwień. Gdybyś przypatrzyła mi się na spacerze, to jestem żywym srebrem. Ale wyniki są niepokojące. Pan doktor ma nas umówić ze swoim kolegą po fachu, który zrobi dokładne obrazowanie trzustki. Ponieważ morfologia krwi nie wykazuje stanów zapalnych w organizmie, doktor uspokaja, że moje problemy są raczej echem po przebytym niegdyś poważnym zapaleniu, które wywołało martwicę, a nie są spowodowane tym strasznym potworem na literę "r".
Przez ostatnie trzy tygodnie w moim domu pada... śnieg;) Ponieważ zrobiło się cieplutko postanowiłem zmienić garderobę na letnią, a zimowe okrycie zostawiam wszędzie. Ale za to ile mam pieszczot! Mam taką fajną gumową szczotkę i moja pani, naiwnie myśląc, że przyspieszy proces zmiany sierści, godzinami mnie masuje. Nie wyprowadzam jej z błędu, tylko prężę się, nadstawiam, z radością wygryzam jej pchełki, by w końcu zasnąć w jej ramionach z pomrukiem znużenia. Smacznie chrapiąc, poddaję się tym zabiegom bez oporów, a ona masuje i masuje... W końcu pańcia w akcie desperacji (często miewamy gości i ona za każdym razem, gdy ktoś do nas zawita już od progu tłumaczy się, że sprząta, tylko ja linieję;););) zaprosiła mnie pod prysznic. Zaprosiła to dobre słowo, ponieważ z radością wskoczyłem do kabiny i przez całą kąpiel byłem bardzo grzeczny, a głowę nadstawiałem do mycia lepiej niż nie jedna modelka w reklamie szamponu. Nie muszę Ci chyba mówić, że po kąpieli przeszedłem w stan permanentnego zasypywania wszystkiego moim futerkiem:P
Gorsza sprawa była z pazurkami. Zapuściłem już takie szpony, że za każdym razem, gdy o coś prosiłem (bo, gdy proszę, to daję łapę), zostawiałem szramy na ciałach moich właścicieli. Trzeba było obciąć. Pańcia (powtarzam - naiwna kobieta!) myślała, że tak weźmie cążki i ciach. A ja, gdy zobaczyłem to narzędzie zbrodni, zacząłem uciekać po całym (bądź co bądź małym;) mieszkaniu. Odpuściła. Za drugim razem przydybali mnie na posłaniu razem z pankiem, wiadomo dwóch na jednego - trudno czmychnąć - więc wydałem z siebie rozpaczliwy jęk krzywdzonego psiaka. Odpuścili. Pozostały trzy opcje do wyboru: 1. kaganiec i siła = znęcanie się; 2. narkoza i obcinanie na śpiocha = niepotrzebne podawanie leków 3. przekonanie mnie, że obcinanie nie boli + przekupstwo = kupa czasu:P:P. Wybrali opcję nr 3. Pańcia ostrożnie coraz bliżej podchodziła do mnie z obcinaczką. Dała mi ją powąchać i głaskała mnie nią. Potem dotykała dłońmi moich łapek i pazurków (ależ mam łaskotki!) i czekała aż będę gotowy. Po tygodniu przestałem uciekać. Wtedy do akcji wkroczył panek z ukochanymi przeze mnie smakołykami. Wyglądało to mniej więcej tak: jeden obcięty pazur + jednoczesny lament i pożarcie dwóch ciasteczek. Z pierwszą łapą cackali się 40 minut, z trzema kolejnymi 5 :) Lament wygasł po drugiej łapce. A się najadłem:D
Ostatnio byłem pierwszy raz nad taką prawdziwą dużą wodą. Ogarnął mnie prawdziwy szał. Biegałem, skakałem, pływałem, aportowałem i w ogóle, i w ogóle, i piłkę rozwaliłem i frisbee przegryzłem i co się dziś dowiedziałem, drożdżaka nawet złapałem. Zresztą dołączam parę fotek, sama zobacz:)

Ściskam,

Guliwer"

i zdjęcia:multi:
w taki dzień to tylko nad wodą:)

która to już moja piła?

skok radości

musimy już iść?

Posted

bardzo martwi mnie fakt, że tak dużo psów po schronisku ma chorą trzustkę, jednym się po czasie regeneruje ale część do końca życia musi być na diecie. Pytałam weterynarza czy może być to wynikiem złego żywienia i dowiedziałam się, że tak, zbyt tłuste żywienie, zepsute wędliny, ale przede wszystkim ogrom tłuszczu może na stałe uszkodzić trzustkę. Tylko za bardzo nie wiem jak zmieć cokolwiek w tym temacie...

Posted

jedyne wyjście - zmienić jedzenie:lol: jak - niestety nie wiem,
Guliwer już po wizycie:

"
Hej Aniu,
jestem już po konsultacji. Niewydolnej trzustki na USG prawie nie widać (to normalne), zresztą przysłoniła ja ogromna śledziona (to nienormalne). Nie wiemy, jaka jest przyczyna tego, że jest tak wielka. Zrobiliśmy testy na wszystkie choroby odkleszczowe i wynik był negatywny. Niestety śledziona dosłownie pożera prawie wszystkie moje płytki krwi i jedynym rozsądnym wyjściem na dzień dzisiejszy zdaje się być jej usunięcie, gdyż diagnostyka tego narządu jest bardzo skomplikowana i daje niejednoznaczne wyniki. Na dodatek biopsja jest bardzo ryzykowna, gdyż, gdyby potwór na "r" tam był, to bardzo szybko z krwią może się rozprzestrzenić.
Nie martw się, nie dam się tak od razu pociąć. Najwcześniej za dwa tygodnie - wtedy mam kontrolne badanie.
Na trzustkę pan doktor, prócz leków, zalecił mi też dietę: mam wcinać do woli ziemniaki i jajka. Ponoć są najlżej strawne. Mniami.
Idę posadzić moją chudą dupkę na kolanka pańci, bo zdaje się, że bardzo się martwi.
Pozdrawiam,
Guliwer"

3mamy kciuki za ciebie Guliwer!:kciuki:

Posted

Guliwer trafil do cudownego domku.
Zgadzam sie z Bozenka ze jest to martwiace, ze tyle naszych psiakow ma choruje na trzustke. Pani kierownik musi sie dowiedziec, moze ona bedzie miec pomysl jak temu zaradzic.

Posted

soboz4 napisał(a):
bardzo martwi mnie fakt, że tak dużo psów po schronisku ma chorą trzustkę, jednym się po czasie regeneruje ale część do końca życia musi być na diecie. Pytałam weterynarza czy może być to wynikiem złego żywienia i dowiedziałam się, że tak, zbyt tłuste żywienie, zepsute wędliny, ale przede wszystkim ogrom tłuszczu może na stałe uszkodzić trzustkę. Tylko za bardzo nie wiem jak zmieć cokolwiek w tym temacie...


Jedyne co mi przychodzi do głowy to jako Fundacja regularnie organizować zbiórki żywności, np. psiej karmy, w supermarketach i dużych sklepach zoologicznych.

  • 1 month later...
Posted

coś ten nasz wielkolud nie ma szczęścia do zdrowia :( kolejna wiadomość od Guliwera;)

"[COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Hej Aniu,[/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Tahoma]operacja miała polegać na usunięciu śledziony (ostatnim razem wspominałem Ci, że przy okazji badania USG w kierunku zmian w trzustce okazało się, że mam ogromną śledzionę). Powtarzaliśmy badania po dwóch tygodniach, a ponieważ nic się nie zmieniło, a taki stan śledziony grozi chłoniakiem, zdecydowaliśmy się usunąć narząd zanim będzie za późno.[/FONT][/COLOR]
[COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Do zabiegu jednak nie doszło. Najpierw badanie EKG wykazało, że mam arytmię. Na panku i pańci spoczęła decyzja, czy podjąć ryzyko związane z zabiegiem w znieczuleniu ogólnym. Doktor powiedział, że nie da się określić ani jakie mam szanse na przeżycie operacji, ani kiedy i czy w ogóle napompowana śledziona zamieni się w paskudnego potwora na "r" (ale jeśli się zamieni, nie zostanie mi wiele czasu). Poszliśmy na spacer zebrać myśli, a po powrocie okazało się, że czekają na nas niepokojące wyniki badania krwi, które skądinąd ściągnęły z nas ciężar decyzji. Zbyt duże stężenie mocznika i kreatyniny we krwi definitywnie wykluczyło operację, gdyż zabieg groziłby mi niewydolnością nerek. Badanie moczu wyszło ok. Powtórzyliśmy trzeci raz USG - nerki wyglądają w porządku, więc mamy nadzieję, że złe wyniki są konsekwencją zakażenia bakteryjnego skóry, które obecnie przechodzę (tak, tak to ta sprawa, która ciągnie się od ostatniej nieszczęsnej kąpieli w jeziorze), a śledziona jest jeszcze większa niż ostatnio...[/FONT][/COLOR]
[COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Dostałem leki nasercowe, w piątek powtarzamy biochemię krwi i badanie moczu. I czekamy...[/FONT][/COLOR]
[COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Na pocieszenie dodam, że o ile wewnętrznie mam kłopoty, o tyle zewnętrznie jestem w świetnej kondycji, jak na sześciolatka (zdziwiona? dobrze przeczytałaś! :) RTG sylwetki serca ukazało przy okazji mój kręgosłup, który jest kręgosłupem [U]przynajmniej[/U] sześciolatka). Ale o tym cicho sza! Żeby przypadkiem do dziewczyn z osiedla nie dotarło;)[/FONT][/COLOR]
[COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Pozdrawiam,[/FONT][/COLOR]
[COLOR=#000000][FONT=Tahoma]Guliwer"

[IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-7uAMoX2eLsA/UCze7DGDPdI/AAAAAAAAAxg/EB-0rLdAxxk/s512/img_9174.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-35BSFnlNqUs/UCze7Bv5PvI/AAAAAAAAAxk/l2N38GWnN6g/s512/img_9176.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-DTWWG89tfuA/UCze7nXsyOI/AAAAAAAAAxs/xReVlaja3R8/s512/img_9208.JPG[/IMG]

[IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-EUESeRmYg8w/UCze8QjXrnI/AAAAAAAAAxw/Op6fmXHz0oA/s640/img_9210.JPG[/IMG][/FONT][/COLOR]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...