Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

i ja dziękuję :)

mam chwilowe problemy z logowaniem na subkonto, ale oczywiście, możemy zbierać na nie:

22 1370 1109 0000 1706 4838 7304
Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok 42a, 03-772 Warszawa

tylko wymyślcie jakieś imię choćby do tytułu dla wpłat :)

na razie jesteśmy w stanie zapłacić za tę dzisiejszą wizytę u weta, resztę trzeba żebrać, bo nasze psy toną w długach :(

  • Replies 167
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Relacje z wizyty u weterynarza - to chyba najlepiej p. Marta przekaże, bo była z psiakiem.
Sądzę, że warto zorganizować akcję rozlepienia ogłoszeń, bo tych kilka - to mało. Może zginął komuś starszemu, kto nie odchodzi daleko od domu.
Jak wygląda dom po przyjściu mamy do domu - to p. Marta widziała.
Mama jest zrozpaczona, bo została znów z psem sama. Poprzewracane krzesła, wyrzucone aż spod biurka świadczą, że była jakaś bieganina, coś się działo. Jamnik nie obroni się przed wielkim psem mamy.
Dom zanieczyszczony - bo pies wymaga częstszych wyprowadzeń i załatwia się tam, gdzie stoi. po tylu godzinach - smród trudny do wywietrzenia. Najbardziej jest potrzebny ktoś, kto jutro RANO, pomoże wyjść z tym psem na spacer - trzeba go wynieść.

Posted

http://imageshack.us/content_round.php?page=done&l=img513/6821/20120103169a.jpg&via=mupload&newlp=1#

http://imageshack.us/content_round.php?page=done&l=img684/7334/20120103174.jpg&via=mupload&newlp=1#

http://imageshack.us/content_round.php?page=done&l=img267/8108/20120103172.jpg&via=mupload&newlp=1#

Niestety tylko tak umiem - mogę komuś przesłać zdjęcia na maila (pies był zmęczony, także fotki tylko w pozycji leżącej).

I tak:
Pani nazwała go Kal - na cześć nieżyjącego psa swojej córki.
Kal jest niestety jedynie psem w typie jamnika - jest większy (wyższy) od jamniczka, no i jest pręgowany, a takich jamników chyba nie ma...? (a może się mylę?).
Wet zbyt wiele o nim nie powiedział - wg. niego ma ponad 10 lat,a zębach mocny kamień. Dał mu jakieś witaminy, tabletki na odrobaczenie. Poprosiłam o podcięcie pazurów. Chipa brak.
Obmacał mu jajka. Najpierw stwierdziła, że nie ma jednego, potem powiedział, że ma "albo raka jądra, albo chorobę, której nazwy nie pamiętam..." (generalnie wet średnio przypadł mi do gustu).
No i...w zasadzie....tyle....mówił, żeby oddać do schronu to go przynajmniej wykastrują.
Jeszcze dziś dam rozpaczliwe ogłoszenie z prośbą o DT, jeśli takowy się nie znajdzie - pod koniec tygodnia pies pójdzie do schroniska...a tam nie obcymdalają się z takimi ledwo chodzącymi staruszkami. Wiem, bo jestem tam wolontariuszką.
Generalnie dziadziuś jest łagodny, kochany, troszkę przestraszony, ale już dobrze sobie radził z chodzeniem, widocznie doszedł do siebie.....
Nie wiem, co robić.....

Posted

wg. mnie największym problemem jest to, że Kal załatwia się w domu. Potrzebna byłaby osoba, która wzięłaby go na spacer podczas nieobecności, choć raz.
Moja koleżanka powiedziała, że się tego nie podejmie, to zbyt duże zobowiązanie. Mogłaby podjechać raz na jakiś czas. Mówiła, że miała kiedyś taką staruszkę, to kupowała pampersy i wycinała w nich dziurę na ogon.....powiedziała, że mogłaby kupić trochę pieluch....
jeśli chodzi o sytuację między psami - szczerze powiedziawszy, gorzej to sobie wyobrażałam. Tzn. kiedy ja byłam to psy ze sobą nie walczyły, jeden leżał na kanapie, drugi na podłodze niedaleko. Słysząc te historie myślałam, że psy kompletnie się ze sobą nie zgadzają, ale skoro mogą być obok siebie w jednym pokoju, to chyba nie jest tak źle...
co nie zmienia faktu, że Pani Marianna nie powinna w tym wieku opiekować się tyloma psami i trzeba jej pomóc.

Posted

Chodzi o to, że ona wychodzi z domu o 6.00 rano i wraca o 17.00. Jej psy wychodzą na 10 min przed 6.00 i potem dopiero o 17.oo są nauczone. Z tym psem musi wychodzić jeszcze wcześniej i on nie wytrzymuje, załatwia się tam, gdzie stoi. Rozumiem psa, bo jest starutki. Mama jest sama, pracuje, po przyjściu pali w piecu i jeszcze podwójne spacery i znoszenie/wnoszenie z drugiego piętra.
Dla mnie to nie jest problem, ale dla niej jest to trudne - bardzo trudne. Taka sytuacja trwa trzeci dzień. Dla młodych i zdrowych - to nic. Ale dla niej nie,
Gdy wychodzimy z domu na dłużej - mamy zaprzyjaźnionych ludzi, który wyjdą z naszym psem- staruszkiem. Mama nie ma nikogo takiego. Stąd moje i jej zmartwienie. No i niemożność odizolowania psów.

Posted

Fakt, chodzi o to, że pozostałe dwa psy są w stanie wytrzymać tyle godzin bez załatwiania, Kal niestety nie.
poza tym samo wyprowadzanie Kala jest dla Pani Marianny kłopotliwe, bo staruszek nie chce chodzić po schodach (mam wrażenie, że się trochę boi) a lekki nie jest i Pani M. nie ma sił go nosić

Posted

większość ludzi pracuje po 8 godzin i nie ma ich po 10. mnie często nie ma po kilkanaście nawet.
a mam psów 5 z czego dwa stare...

chodzi mi o to, że tu największym problemem jest jednak to, że pies nie może zostać (bo nie twierdzę, że powinien) i koniecznie trzeba mu szukać DT. i że jest chory, potrzebuje opieki. Ale jednak wybaczcie "smród" nie jest dla mnie żadnym argumentem.

Poza tym z opisu od weta wynika, że pies nie ma za bardzo domu :/ albo ma jakiś słaby i najlepiej by było gdyby ktoś z tym ew. odnalezionym domem pogadał i zorientował się, czy pies ma tam dobrze...

w każdym razie nie należy się spodziewać, że dom się odnajdzie. na gwałt szukamy DT! może piszcie, że obiecujemy pomoc w finansowaniu ew. leczenia i utrzymania!

Posted

Boże, jaka smutna historia...
Zlitowała się Pani Marianna nad stareńkim psiakiem i teraz została z tą decyzją sama...
Może Fundacja załatwiła by jakiś tymczas, albo choć hotelik, żeby biedny Kal nie musiał dokonać żywota w schronisku???
Z tego co wiemy po wizycie u Weta, długich lat życia przed Nim raczej nie ma...

Posted

Martasekret, a czy nie dałoby się uprosić tę koleżankę, aby przyszła jutro - tu nie chodzi o zobowiązanie na miesiąc, ale na dwa dni. Dzięki, że pojechałaś do weterynarza.
Ja już myślę tylko o ratunku na JUTRO!!!

Posted

smród może i nie jest priorytetowym argumentem, ale Pani M. ma 70 (!) lat (mam nadzieję, że wybaczy mi, że zdradziłam Jej wiek...) i codzienne sprzątanie odchodów może być dla niej dość uciążliwe...(przypominam, że ma jeszcze dwa psy i pracuje...)
plus fakt, że po operacji kręgosłupa nie jest w stanie dźwigać psa, który jednak trochę waży, a ten nie chce chodzić po schodach...(chociaż myślę, że nad tym można byłoby popracować, mam wrażenie, że on się przede wszystkim tych psów boi...)
wet stwierdził, że wygląda na psa jakiegoś "menela" i w sumie ma rację....

Posted

bzam napisał(a):
No i nie zgadzamy się na imię Kal. Zaraz to powiem mamie. Kal to był pies niezwykle dla nas ważny. Może inne


ja proponowałam GUZIK, TEDI lub ADAŚ, ale na każde z nich Pani M. kręciła nosem........

Posted

Sarunia-Niunia napisał(a):

Może Fundacja załatwiła by jakiś tymczas, albo choć hotelik


ale która fundacja? czy ktoś jakąś prosił o pomoc?
my nie mamy ani jednego psa na tymczasie nawet płatnym! wszystko w hotelach za 400 zł. miesięcznie - ale to są warunki kojcowe i taki pies się nie nadaje...

Posted

martasekret napisał(a):
smród może i nie jest priorytetowym argumentem, ale Pani M. ma 70 (!) lat i codzienne sprzątanie odchodów może być dla niej dość uciążliwe...


tak i ja tego nie kwestionuję. bawi mnie tylko takie gadanie o smrodzie - dramat...
no ale skupmy się na szukaniu pomocy. ja swoją zaoferowałam.

Posted

bzam napisał(a):
Martasekret, a czy nie dałoby się uprosić tę koleżankę, aby przyszła jutro - tu nie chodzi o zobowiązanie na miesiąc, ale na dwa dni. Dzięki, że pojechałaś do weterynarza.
Ja już myślę tylko o ratunku na JUTRO!!!


koleżanka mogłaby podjechać koło 10-11
ale Pani mama powiedziała, że "mowy nie ma" bo na jest w pracy....
na pytanie, czy nie mogłaby komuś zostawić klucza powiedziała, że nie ma nikogo, chociaż dzisiaj opowiadała mi o sąsiadkach, z którymi jest na '"ty".
wybaczcie, ale przed 6 koleżanka nie przyjedzie

Posted

mru, przecież nas znasz i wiesz, że nie boimy się "smrodu" i innych problemów. Główny sprawa w tym, że mama nie radzi sobie z tą sytuacją. Ja też szukam. Fatalne jest to, że tak daleko mieszkam. Uspokoiłaby ją pomoc w wyjściu z psem, w zniesieniu i wniesieniu psa. Ona nie może dźwigać - to jest dla niej niebezpieczne. Jednocześnie jej też zależy na ratowaniu psa - bo dlatego pochyliła się nad nim, gdy inni mijali bez wahania. I tylko dlatego teraz desperacko jakoś stara się to wszystko ogarnąć. Pytam, ale wszyscy pracują.

Posted

Wszystko dobrze, jakieś nagromadzone emocje zadziałały. Na jutro jest ratunek - klucze czekają, sąsiedzi będą w domu w tym czasie. Bardzo, bardzo dziękuję za pomoc w jutrzejszym spacerze.

Posted

bzam napisał(a):
Wszystko dobrze, jakieś nagromadzone emocje zadziałały. Na jutro jest ratunek - klucze czekają, sąsiedzi będą w domu w tym czasie. Bardzo, bardzo dziękuję za pomoc w jutrzejszym spacerze.


Emocje to naturalne.......bedzie dobrze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...