Kiedy Zabka(po zmarlym synu) do nas przybyla, nie byla wysterylizowana. Kiedy dostala cieczki, bylo pieklo w domu. Boby, nie wykastrowany samczyk,jeczal, molestowal Zabcie, bez niej nie chcial wyjsc z domu. Na spacerze musialysmy byc na przodzie, a maz z Nim z tylu, bo zapieral sie i nie chcial wedrowac. Zabcia wogole nie byla nim zainteresowana. Chciala miec spokoj.
Mamy teraz inna sunie(patrz watar), w schronisku zostala zaraz wysterylizowana(poprzednia zmarla na stole operacyjnym w obecnosci dwoch lekarzy w czasie trwania sterylizacji) i teraz nie mam zadnym klopotow. Wacha to, co wacha Boby, Sika tam, gdzie Boby posikiwal. Lubi sobie zjesc(sama gotuje to i smakuje).