Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Rewelacyjne wieści jak na pierwsze godziny pierwszego dnia :loveu: Chyba nie można było o lepszych marzyć (znając małego strachulca). Ta siedmiomiesięczna wytrwała praca daje teraz efekty... Tylko się radować i zbierać zasłużone wyrazy uznania i podziwu :lol:
  2. do zagojenia to chyba jeszcze trochę...dzis dopiero mija 4 dzień. Ale wygląda coraz lepiej (jak na moje nie znające się na kastracyjnych ranach oko).
  3. Oj, te włoski..:mad: Znowu taki niespokojny, kładzie się i za chwilkę zrywa, szuka innego miejsca i tak już dłuższy czas. Jakieś pogorszenie, czy co????:shake: Jak długo te włoski będą się wykluwać (i kłuć), ktoś może wie????
  4. Mocno trzymam kciuki za szybką adaptację Kreduśki. Miłość i opieka nowych Opiekunów szybko zniwelują i osłodzą fakt porzucenia. Serdeczne myśli wspierające dla Państwa "porzucających"...:lol:
  5. To cieszę się, że zareagowałam prawidłowo :lol:. Dziękuję za te rady, bo kto wie, może następnym razem już bym go zaczęła strofować. Maksio już zdecydowanie lepiej się czuje, jednak te nagłe zrywy, czy to w domu - z posłanka lub miejsca, gdzie akurat się położy, czy na spacerze - stale są. Coraz rzadziej, na szczęście.:lol:
  6. Całkowicie mnie tym zaskoczył, i zanim zareagowałam to już przestał. Wyraziłam swe zdumienie mówiąc ; Czyś ty chłopie zwariował, nie wolno szczekać... - cos w tym rodzaju. A jak mam reagować jesli się to powtórzy, bo zdaje się że chcesz mi coś zaproponować?
  7. Uśmiałam się z tej Majeczki...ale ma pomysły dziewczynka...:lol: W ogóle to psiaczki wszelkie są cudowne i tyle!
  8. [quote name='Energy']U nas słoneczko świeci:) będzie dobrze:)[/QUOTE] I tej opcji się trzymamy :lol:
  9. Maksio zainteresował się (wreszcie) piłeczką...:lol: Za to na spacerze nieoczekiwanie obszczekał: 1) wędkarzy na drugim brzegu (za głośno rozmawiali chyba...) 2) ochroniarza, który zamykał wjazdową bramę do szpitala. Poza tym jest coraz lepiej.
  10. Czekam na dobre wieści. Cóż jeszcze można napisać w taki mokry, łzawy, deszczowy dzień... Oby wszystko odbyło się jak najmniej boleśnie :thumbs:
  11. Wojtusiu, wąsiki do góry!!! Jesteś w dobrych, najlepszych rękach ... Trzymam kciuki za zdrówko i wspaniały domek!
  12. Iiiiii tam, zaraz odpada. Możemy się przesiadać, byle było na to dość czasu, żeby nie stresować się tym, że się nie zdąży... Jutro zobaczę jak to wygląda, bo dziś już pada mi na oczy.
  13. Wydaje mi się i obym się nie myliła, że koteczka też sobie Maksia ustawi... Dużo zależy też od Państwa...
  14. [quote name='terierfanka']ostrożnie z tymi szaleństwami, chyba jeszcze za wcześnie po zabiegu[/QUOTE] Szaleństwo było (jednak) pod kontrolą. Maks ani razu nawet nie pisnął. Ale co racja to racja. Trzeba, by wszystko się porządnie zagoiło. Jeszcze się będzie bawił.
  15. Rozmawiałam dziś z Panią - przyszłą Opiekunką Maksia. Omawiałyśmy ten piątkowy transport, kiedy to Maks miał być przez nich odebrany ze Zgierza. Jeszcze nie wiedziałyśmy o tym, że to już jest nieaktualne. Rozmawiało nam się bardzo sympatycznie. Pani mówila, że Maksia wszyscy już pokochali i nie mogą się go doczekać. Wypytywała o wszystkie ważne sprawy: jedzonko, spacery, zachowanie i...koty. Mówiłam prawdę i tylko prawdę :lol: i wszystko (zwłaszcza, że szczeka do innych psów) było przyjmowane ze zrozumieniem. Tak naprawdę to Maks ma same zalety. Bo ta niby wada- agresja do psów na spacerach,okazuje się być całkiem niegroźna. O Tychy chodzi, nie wiem skąd wziął mi się nagle Zgierz...
  16. Tak, to bardzo smutny widok, kiedy psu broni się kontaktu z innymi psiakami. Idzie takie biedactwo i za samo oglądnięcie się za innym przedstawicielem gatunku, jest karany szarpaniem i łajaniem. Pól drogi, czyli jakieś 2,5 godz. To też sporo, ale zawsze lepiej niż ponad 5... Jest jeszcze trochę czasu - tak, mowa jest o 16-17 maja, choć w sumie to nie wiem już dlaczego. Bo jeśli Maksio wydobrzeje wcześniej, to chyba lepiej by znalazł się w swoim domu jak najszybciej.
  17. Od kilku dni kusiła mnie mordysia Kokuni. Tylko wciąż brak było czasu, żeby zajrzeć. Wreszcie się udało i...jestem oczarowana. Kokunia przeurocza i strasznie sympatyczna. Opiekunki - tak samo :lol: Będę do Was zaglądać i cieszyć oczy :lol:!!! Serdeczności!!!
  18. [COLOR=#222222]Tak jak już się deklarowałam, mogłabym przetransportować Maksia do Krakowa. Pociągiem. Oczywiście, nie ukrywam, że trochę się boję, jak on zniósłby tak długą podróż, więc to taka ostateczność. Może cos się jeszcze nowego w tej kwestii "urodzi"... A tymczasem zakomunikuję wszystkim Maksiowym Cioteczkom, że bohater wątku ze spaceru wrócił tak wybawiony i zmęczony, że leży jak ten pies Pluto i nawet o swędzącym tyłeczku zapomniał. Dogadał się z pieskiem :loveu:, 10-miesięcznym urwisem i choć początkowo solidnie się obszczekali, to potem zabawie, wariactwom wszelkim nie było końca :loveu:. Czarny Nemo Maksia solidnie sponiewierał :mad:, Maks leżał brzuszkiem do góry i miał podgryzane gardło, uszka i łapki. Nemo deptał łapami po Maksiowym brzuszku...:placz:Przykro wprost było patrzeć na ten jego upadek i sromotę...:shake:. Za chwilę jednak Maks był górą i brał srogi odwet...:evil_lol: Jeden drugiego usiłował tez zdominować...:diabloti:, no, zabawa była przednia!!! To wszystko dzięki mądrej Pani (od Nema), która zobaczyła w Maksiu fajnego NIEGROŹNEGO i całkiem NORMALNEGO psa i nie uciekała w popłochu, choć tak się wcześniej obszczekali. Potem jeszcze spuściła Nemo ze smyczy, by lepiej było im dokazywać i nie plątali smyczek. Maks oczywiście nie został spuszczony... Będę chciała żeby spotkali się na wieczornym spacerze. :lol: [/COLOR]
  19. Piesku - słyszałeś????
  20. Byłabym wdzięczna, gdybyś mogła zobaczyć. To już trzeci dzień a wcale nie wygląda to dobrze... Choć może wszystko goi się prawidłowo, tylko dotąd nie kastrowałam pieska, więc nie mam doświadczenia. Figa po sterylce tak nie szalała, a też była wygolona... Niczym rany nie pryskam, lekarz nie zalecił żadnych zabiegów.
  21. I kolejny niefajny dzień. Jeszcze dziś nie pobrykamy... Dalej ogolone ciałko straszliwie dokucza. Piesek podskakuje jak oparzony i patrzy na mnie z przerażeniem w oczach.Nie ma mowy, bo go czymś posmarować, dotknąć nawet.
  22. Ja też :thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs:
  23. [quote name='ona03']Ależ delikates się zrobił z [B]Maxia [/B]:evil_lol:, też trzymam kciukasy :) Moja kotka po sterylce jak zaczęła brykać to musiałam coś na uspokojenie podać :diabloti:[/QUOTE] Dobrze, że ten "delikates" waży niecałe 8 kg. Taki rudy skrzacik... Już chciałabym, żeby zaczął się bawić, brykać (nawet). Ale to jeszcze nie jutro... Dzwoniła dziś jego poprzednia opiekunka, pytała jak Maksio po kastracji...
  24. [COLOR=#222222]Niestety do mnie nikt dzisiaj z Krakowa nie zadzwonił. Może jutro... Maksio dostał kolejną tabletkę p/bólową i poza podskakiwaniem co jakiś czas, jakby ktoś go dźgał szydełkiem w dupcię, jest raczej dobrze. I to podskakiwanie tez coraz rzadziej. Najbardziej szaleje na spacerze, pewnie przy chodzeniu jest to bardziej dokuczliwe. W domu prawie cały czas leży. Dzień po zabiegu (wczoraj) jakoś tak nie mógł zdecydować się, by wejść na schody (po spacerze). Zapewne nie czuł się dobrze, więc wnosiłam go na rękach. I teraz stoi i czeka, aż go wezmę...Spodobało mu się :lol: [/COLOR]
×
×
  • Create New...