-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
u nas popadało, pogrzmiało i się ochłodziło...
-
Zazdroszczę tych cudownych zielonych terenów. Nawet bez egzotycznych zwierzaczków...:lol: We Wrocławiu tuż obok Lasku Osobowickiego jest...schronisko dla zwierząt...
-
Dobrze by było... Ale możliwe, że jeszcze nie czuje się najlepiej. Nadal chodzi takimi zrywami: parę szybkich kroków i nagle siada jak na komendę i ponownie bieg i znowu siad...do tego saneczkowanie co chwilę i raptowne próby dostania się do rany. Tak wygląda spacer. W domu jest trochę lepiej, ale cały czas trzeba go mieć na oku. No i biedniusi taki jeszcze jest.
-
Rudasek też pięknie się wita :lol: Kołnierza nie założyłam. Spaliśmy razem i byłam czujna jak przy niemowlaczku :cool3: Na spacerze obszczekały go 2 psy (z jednym panem na smyczy) - a Maksio nic!!! Tylko sobie głęboko westchnął..., no, byłam w szoku...:crazyeye: Za wcześnie, by się cieszyć, wiem, ale kto wie...może będzie coraz lepiej...:lol:
-
[quote name='Nikaragua']Dziękujemy :loveu: A Maksiu niech śpi w kołnierzu (mojej całe 10 dni po operacji przepukliny nie zdejmowałam kołnierza bo się gryzła w szew)[/QUOTE] Założę biedakowi. Choć jak sobie przypominam, to mojej Figuni kołnierz zbytnio nie przeszkodził i potrafiła dostać się tam, gdzie chciała...
-
[quote name='Nikaragua']Bo Figunia jest wyjątkowo delikatną osobą, i Kredka na pewno to wyczuła. Oby szybko zaaklimatyzowała się w nowym domku.[/QUOTE] Bardzo mi się miło zrobiło...:cool3: A Kredeczka choć podeszła i ze wszystkich sił starała się pokazać, że jest dzielna i odważna, to jej oczy mówiły co innego. Widać w nich było wielką obawę (żeby nie napisać - przerażenie). Taki widok aż boli. Dziwię się Kredusi, w tym domu wszyscy mają serce na dłoni, ludzie, pieski, koteczki - no przecież mogłyby ją te strachy w końcu opuścić... Kudłatek Pokerek zaś niespodzianie i nieoczekiwanie skradł mi serce...
-
Przyszłam pogłaskać maminkowe pieszczoszki...:lol:
-
Cioteczki, ten post pisałam dziś ok. 12 i nie wysłałam, bo wcięło mi internet. Wkleję, jakby ktoś chciał poczytać: Maksiu wybudził się na dobre o 1.30 w nocy. Jeszcze nie zdążyłam zasnąć i potem już nie dało rady. Więc trochę nie w formie dziś jestem... Co chwilę zrywał się jak do biegu, siadał, żalił się, tak bezgłośnie. I usiłował wylizywać, choć założyłam kołnierz (od weta). Ok. 6 rano przysnęłam na jakąś godzinkę i nie wiem co w tym czasie się działo... Mam nadzieję, że nie dokucza mu ból, ale jest b.niespokojny, nic jeszcze nie jadł. Na porannym spacerze co parę kroków "saneczkował", jeździł dupcią po podłożu. Patrzy na mnie, jakby pytał co się stało... Nie wiem jak dam mu wieczorem tabletkę p/bólową, skoro żaden smakołyk go nie kusi, nawet jeszcze nic nie pił. Ale może do wieczora poczuje się lepiej, mam nadzieję. Teraz troszkę pospał. I, widzę, znowu główka mu opada...Niechby spał jak najwięcej, żeby ten najgorszy czas szybciej mu minął. Obszczekał (na spacerze) dwa psy. Ale to one akurat zaczęły jazgot, nie on... A z aktualnych wiadomości, to po pierwsze: zjadł wreszcie jedzonko i wypił 2 miski wody... na drugim spacerze nadal co parę kroków siada, trze tyłeczkiem jak przy saneczkowaniu i bardzo chce się wylizywać. Na szczęście w domu jest spokojniejszy. Znowu zasnął. Oby już zleciał ten dzień a jutro było lepiej. No i żebyśmy spali tej nocy... Acha, oponka od doktora zupełnie się nie sprawdziła. Chyba będę na noc musiała załozyć mu kołnierz.
-
Głaszczę łapule Pimpula i przemądrą łepetynę...
-
[quote name='Poker']To wcale nie musi być agresja tylko żywiołowa zachęta do zabawy z przysiadu, którą obcy pies może potraktować jako agresję.Mój Dolar też ostro startuje i wygląda jakby atakował ,a on tak szybko reaguje.[/QUOTE] To, niestety, zupełnie nie wygląda na zaproszenie do zabawy...:shake: Możliwe, że choć wygląda to groźnie (jego atak), to gdyby drugi pies go zlekceważył, czy ustawił sobie (jak Nika) potem byłoby już dobrze. Ale przecież nigdy nie wiem, jak zareaguje na Maksa drugi pies, czy nie okaże się równie (lub jeszcze bardziej) zaczepny, sfrustrowany ... Nie mogę ryzykować.
-
Dziękuję za kciuki! Będą potrzebne Maksiowi. Ja już jestem jakby nieco spokojniejsza... Musimy przez to przejść i tyle! Oby kastracja choć trochę go wyciszyła, bo niestety nie zawsze tak to działa (i Annika akurat to potwierdza...). Tyle, że Maksio na ludzi, rowery, dzieci reaguje prawidłowo. Tylko te inne pieski. Kotów też chyba nie lubi, przynajmniej takich co siedzą za płotem i prychają...
-
Dziękuję ślicznie, pieniążki na utrzymanie pieska dostałam i jeszcze jest ich spoooro. A choć Maksio wcale już nie jest niejadkiem (tylko trzeba wiedzieć, co lubi...) i zjada 3 x dziennie, to myślę, że nie puści mnie z torbami...:lol:. Bardzo smakuje mu np. rybka, śmietanka 30%(tak jak i mnie...:cool3:) i żółtko jaja, masło...oczywiście wszystkiego dostaje z umiarem (poza obiadkiem). Bułka słodka z serem też jest OK!!! Chleb z masłem, czy olejem bardzo, niestety, lubi... Nie jest za to łakomy, nie rzuca się na jedzenie, nie domaga stale więcej (jak Figa). Niedużo - ale dobre...taki to piesio!!! Dziś na obiad serca wieprzowe+ ryż i marchewka.