Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. To było by cudnie, bo ja jestem totalna introwertyczka i jeszcze do kwadratu, rozmowa z obcym człowiekiem to dla mnie to męka.
  2. Czyli co, albo fundacja, albo ogłoszenie na na Bochnia Kraków, domek taki jaki opisała Ela. Numer telefonu dopiero podam, bo muszę poszukać ten drugi, ten co masz TYsiu jest tylko dla moich dobrych znajomych, tych których lubię, drugi mam do komunikowania się ze światem którego nie lubię ;) Muszę tylko troszkę pokopać w szufladach, chyba że Ela weźmie rozmowy na siebie.
  3. Tysiu, fundacje do przejmowania kociaków wyrywne nie są, ta z moich rejonów do teraz nie odpowiedziała choćby -pacałuj nas w...- Ja chętnie nawet zawiozę do dobrej fundacji do Wrocławia, to nie jest problem, ale wszędzie są zawaleni kotami i kociętami, u nas nawet na granicy wyrzucają maluchy, dopiero co kilka malizn znalazły kociary nadgraniczne. Znasz taką fundację, dobrą fundację, która przyjmie malucha od zaraz? Ja wiem ,że teraz jest bardzo ważny okres w jego rozwoju, powinien bawić się z innymi kociętami i uczyć kocich zachowań, dlatego tak mi go strasznie szkoda. Jak patrzę jak się sam bawi pomponikami w dużym pustym pokoju, to aż serce się ściska. Dobra fundacja to bardzo dobry pomysł, tylko raczej utopijny. Z ta naszą to daj spokój, już mi "pomagali" z Bianką. Nie o taką fundację mi chodzi.
  4. Aaaaaaa dzisiaj był kupol w kuwecie, ładny, o ile kupol może być ładny ;)
  5. To na pewno, bo saszetkę juniorka próbuje jeść i nawet mu to idzie, choć jak weźmie za duży kęs to go naciąga, ale pije tylko z butelki kocie mleko, z tego co nalałam do miseczki nic nie ubyło, wody też nie.
  6. Elu, to może wstrzymać się do piętnastego z ogłaszaniem i dopiero od Ciebie poszłyby ogłoszenia? Co myślisz.
  7. Tysiu, w zasadzie to Ela będzie decydować czy dom się nadaje, bo ogłoszenie chciałabym na region Eli, tak jak napisała Bochnia Kraków. Ela ma doświadczenie, ja żadnego, więc polegam na jej zdaniu jaki powinien być ten dom, niech ona określi i tak wpiszemy w ogłoszeniu. Elunia świętuje, ale na pewno pojawi się tu, jak już wyprawi ostatnich gości. Byłam u wetki, to dziewczynka, na wetki wadze 700, na mojej 630, więc pewnie pomiędzy ;). Na razie tylko odrobaczenie, powtórka 13, pod koniec miesiąca szczepienie. Kotka ładna, nie zabiedzona, trochę nieufna, ale ciekawska jak to baba ;) Czyli albo dzieciary zabrały do zabawy, wyniosły i zostawiły , albo wyrzucony. Przecież płakał calutki dzień i się wolno przemieszczał aż nad rzeczkę, gdyby matka słyszała to by po niego przyszła, na noc nie mogłam go tak zostawić.
  8. Elu, przy kociej mamie z pewnością byłoby mu najlepiej. Jak on ma się socjalizować jak ja tam kilka razy dziennie posiedzę z nim chwilę, nakarmię, o potem siedzi sam i popłakuje. Normalnie serce boli. Dzisiaj w kuwecie siku wielkie jak od starego kocura ;), z mojej nauki nic nie wynikało, bo maluch się tarzał w piasku, ale wsadziłam w piasek kawałek urobku moich kotów i od razu zaskoczyło :) Domek? Na pewno bez durnych rozwydrzonych dzieci co koty traktują jak zabawki i męczą. Zresztą jak się jakiś domek znajdzie to Ela sprawdzi, ma doświadczenie. Tylko czy on nie jest za mały? Może jakiś koci tymczas bardziej by się przydał przed adopcją, ja już nic nie wiem, ale towarzystwo kocich dzieci z pewnością by mu się przydało. Doradźcie coś.
  9. https://www.dogomania.com/forum/topic/340519-z-rowu-lękliwa-lisia-mimisia-skradła-serce-jaguski-i-jej-połówka-i-zakotwiczyła-u-nich-na-stałe/page/166/#comments
  10. Lepszych zdjęć na razie nie da się zrobić, bo ucieka. Przed kolacyjnym karmieniem musiałam rozciąć z tyłu materiał w wersalce bo wlazł do środka i ani myślał wyleźć, tylko fuczał i straszył.
  11. Oooo Nesiu, o moją pogodę ducha zadbało wiejskie buractwo. Mimisia ustąpi miejsca na wątku malutkiej bidzie, bo to przy moim zakoceniu sprawa pilna. Elunia serce anielskie zgodziła się na ogłoszenie na jej region, Tysię będę prosić o ogłoszenie, ja wyróżnię i może się uda, bo u mnie z wiadomych względów maluch zostać nie może. Sam troszkę je, ale się dławi, smoka jeszcze ciągnie, kuweta na razie kojarzy się z zabawą. Jemu tak bardzo potrzeba jeszcze mamy, że aż serce się ściska z żalu i z wściekłości na ludzkie kretyństwo. Nie dam rady dzisiaj więcej napisać, jutro pojadę z maluchem do weta.
  12. Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za odzew i za namiary, spróbuję złapać kontakt. Jutro z maluchem pojadę do wetki, na oględziny ;) Fotki postaram się pstryknąć, wstawię u Mimi na wątku żeby tu nie zaśmiecać. Jak dobre że toto wczoraj w tych chaszczach przed nocą wypatrzyłam (od rana płakało), bo dzisiaj jeżdżą traktorami i koszą tymi kosiarkami na wysięgnikach. Jak pomyślę. Mały rudzielec ma białe skarpetki i pyszczek :) Jeszcze raz dziękuję za namiary.
  13. Dziewczyny ja wpadam tu po prośbie, może znacie jakieś prężnie działające kociary z dolnośląskiego lub opolskiego, kogoś kto poogłasza (ja zapłacę), zorganizuje wizytę pa. Wczoraj trafiło do mnie kocię maleńkie, rudo białe, baaaaardzo nie chcę go do schronu odwozić, bo tam wiadomo wyżyje albo i nie. U mnie zostać nie może, mam już dziesięć swoich + psy i ledwo daję radę. Mentalne wsioki nigdy się nie zmienią, a najgorsze jest to że swoje dzieci też wychowują na wsioki, zwierzęta na wsiach mają się tak jak miały i 20 lat temu, z małymi wyjątkami. Bardzo Was proszę o info o takich osobach, oprócz dolnośląskiego i opolskiego może być też wschodnia część małopolskiego tak do Krakowa. Ogłoszenia i wizyty pa, kota dowiozę gdzie trzeba jeśli dom będzie ok. Czasu też za dużo nie mam, do połowy lipca, potem schron???
  14. Tu jest brzózka moja, sadzona własnymi rękami, a tam jest świerk, też z mojego ogródka :)
  15. Wpadam życzyć Wam dobrej nocy razem z zachodzącym słoneczkiem, nawet moja brzózka załapała się do zdjęcia :) Czyli tylko Nesia żyje sobie beztrosko na bezślimaczej szczęśliwej wyspie ;) Pokerku, ja się ich brzydzę zbierać są tak ohydne że aż mnie mdli, strącam patykiem a one znowu włażą na rośliny. No i papatrz Elu, ja bym z chęcią pomieszkała chwilę na krakowskim rynku, lub chociaż kącikiem w smoczej jamie, a Ty byś chciała do mojej pipidówki. I zaraz mi staje w myśli piosenka -tam najlepiej zawsze jest, gdzie nas nie ma- ;) Kolorowych snów laseczki kochane, aaaaaaaaaaaa jestem na diecie i jest mnie trzy kilogramy mniej :)
  16. Nesiu, gdzie Ty mieszkasz, że ślimaków u Ciebie nie ma??? U nas inwazja w tym roku straszna. Ciągle pada a taka pogoda im sprzyja, rozmnażają się na potęgę. Moje cztery;) kury wcale ślimaków nie jedzą :(. Nie dość że warzywek mam tyle co kot napłakał, taki mikrowarzywnik w skrzyniach, to i tak tam włażą i żrą i żrą i żrą..., w kwiatkach większych szkód nie robią bo chyba mam takie co im nie smakują, za to hosty całe w dziurach. Nawet obiecanych fotek Mimisi nie mam kiedy popstrykać, bo psiaki wcale, ale to wcale wyrywne w taka pogodę nie są, szybki sik i do domu, jeszcze baby to oblecą prędziutko najbliższą trawkę ale Yoshi księciunio, stanie pod drzwiami i ani kroku dalej. Biorę go na ręce i przenoszę na trawnik a on i tak jest pod drzwiami szybciej ode mnie ;) A jak się robi pogodowe okienko to staramy się gdzieś wyskoczyć. Wczoraj wykorzystaliśmy kilka godzin na wypad do Międzygórza, sprawdziły się prognozy i zdążyliśmy wrócić przed deszczem. Brzydkich fotek nie będę wstawiać, jak Mimi wygląda to każdy wie ;), w ładną pogodę popstrykamy takie reprezentacyjne i wstawimy. Nawet łóżko ogrodowe ciągle pod plandeką bo nie ma słoneczka by na nim poodpoczywać. Może lipiec przyniesie lepszą aurę. Elu, u Was też widzę nieciekawie to wygląda. Niestety, mamy za dużo betonów a za mało naturalnych rozlewisk. Koniecznie muszę dokupić kilka 300-litrowych beczek na deszczówkę, bo coś mi w głowie mówi że susza nas i tak nie ominie. Mam przeczucie że klimat nam się zmienia i będziemy mieć w niedalekiej przyszłości zamiast czterech pór roku tylko dwie, deszczową i suchą. Zatem zamiast Mimisi, zostawiam Wam, Wodospad Wilczki w Międzygórzu, drugi co do wielkości w Sudetach, ale mało znany i moje pobliskie jezioro, które chroni nas przed podtopieniami. Wodospad Wilczki, po wojnie okolice porządkowali harcerze jak i rejon wodospadu, nazwany został przez nich Wodogrzmoty Żeromskiego, niestety po jakimś czasie wrócono do nazwy poniemieckiej, niestety dlatego, bo mi bardzo podobałaby się nazwa Wodogrzmoty Żeromskiego :) i jezioro, z brzegami porośniętymi łanami żmijowca i wiesiołka, pięknie to wygląda
  17. Nesiu Ty cudowna kobieto, dziękujemy że nie zapomniałaś o nas i wszystkim którzy tu zaglądają Żyjemy, ale ogarnąć się nie mogę, doba ma za mało godzin i albo odpuszczę większość spraw, albo się zagonię na śmierć. Postaram się popstrykać trochę fotek. U Mimi constans, chyba osiągnęła już wszystko co mogła w możliwości asymilacji z ludźmi, czyli po prostu ludzi nie lubi ;), strach ma chyba wdrukowany w DNA. I tak czasem zastanawiam się nad tą pierwszą sugestią behawiorystki, myślę, że miała wiele racji, nie wyobrażam sobie Mimi w przeciętnym polskim domu, nie zagrzała by tam długo miejsca. Oprócz strachu, u niej musi być coś z autyzmu czy tam podobnej psiej choroby. Oprócz mnie, nie jest w stanie z nikim, ani człowiekiem ani zwierzęciem nawiązać jakichkolwiek relacji. Najbliżej jej do kotów, a i to nie wszystkich. lepiej się czuje jak ma wyraźnie postawione granice, ale o Połówki nawet nie wspominam, bo w tym temacie nic się nie zmieniło ;) No i nie dałabym sobie ręki uciąć, ani nawet paznokcia, że przy zbyt nachalnym pchaniu łap/rąk, Mimi by nie użarła solidnie klienta ;). Obiecuję fotki i wybaczcie moje "niebycie", muszę sobie wszystko przeorganizować, odpuścić wiele rzeczy, z wielu zrezygnować żeby zmieścić dobę w dobie ;) A tak nas postraszyło i zapowiadają znowu deszcze. Nesiu jak tam ślimaki? Zeżarły Ci już ogród? U mnie prawie prawie ;)
  18. Miłego świętowania :) I to jest dziwne Nesiu, boi się prawie wszystkiego, a burzy nie :) i kto ją zrozumie???
  19. Wyróżnione wszystkie.
  20. Nie niepokójcie się, wszystko jest w porządku, tylko ja bardzo wolno się resetuję psychicznie, ale jest lepiej. Tak Tysiu, szelki z dogowego bazarku, dobrej firmy i dobrej jakości, to widać i czuć w rękach. Kubrako-szelki mają z Psotką na jesień-zimę, jednakowe, tylko rozmiary inne. A u nas szorstka przyjaźń trwa w najlepsze ;)
×
×
  • Create New...