Kochani, zbyt leniwa jestem by napisać coś dłuższego, a wokół mnie tyle interesujących rzeczy, świat jest fascynujący, ale świat fauny i flory, bo ten ludzki odrzuciłam już dawno. Kiedyś gdy przyjdzie mi iść na wygnanie do miasta, z powrotem, (oby nie) to chyba będę nieszczęśliwa, a może jakoś się tam wpasuję z powrotem.
Jesteśmy tylko maleńką składową świata przyrody i nic tego nie zmieni, ani wynalazcy, ani naukowcy, nikt. To że budujemy sobie domy z granitowymi posadzkami, z marmurowymi blatami, z tysiącem ustrojstw wymyślonych przez wynalazców. To że "podbijamy" kosmos, konstruujemy bomby nuklearne i inne biologiczne, i chemiczne formy zagłady ludzkości, itd itd itp..., to i tak jesteśmy tym maleńkim ogniwem w przyrodzie, mamy jedno krótkie żyćko, niewiele więcej warte od życia kota, psa czy żyrafy. Niestety zapomnieliśmy o tym, pomyliło nam się wszystko, poczuliśmy się panami świata, rujnujemy, zabijamy, niszczymy. A za krótką chwilę, razem z zabitym dla rogu nosorożcem zajmiemy swoje miejsce w łańcuchu troficznym. Valar Morghulis ;)))
Mimisia :), z moich subiektywnych obserwacji wynika że Mimi pomału dorośleje ;), bo trafiają się jej dłuższe chwile gdy czuje się psem dorosłym i poważnym, niestety to są długokrótkie chwile spod których nagle wyskakuje wariatka.
Ta niebieska kołderka to jest Mimisiowa, kiedy jadę gdzieś sama, wystarczy że wezmę tą kołderkę do ręki i Mimi już jest w ganku, wie że tam zostaje i tam, na tej kołderce będą smaczki. Kołderka jest takim umownym znakiem. W ganku razem z Mimi zostaje Krzyś, bo boję się powtórki z rozrywki. No i Kubuś :)
Z Jeżynką wczoraj też poszło dość dobrze, nawet udało nam się sprawnie zmienić kubraczek, tyle tylko że w nocy Jeżynka się rozebrała, wizyta dopiero jutro, będę próbowała już dzisiaj sama ubrać.
Dzisiaj jedziemy do kina, mając w domu psy, koniecznie trzeba obejrzeć i Psy ;)
Dobrej niedzieli :)