Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Zaglądam do Saruni Niesamowite jak bardzo wchłonęła się ta narośl i niech już tak sobie zostanie, albo jak Ela pisze, niech się skurczy do zera :)
  2. Przychodzę w odwiedziny poznać Miłka, że dziadzio to widać, ale tego szur szur to już nie ;) Trzymaj się piesełku
  3. Jesteśmy, żyjemy :) Dziękujemy za pamięć. Życie płynie, dzień po dniu. Mimisia zdrowa jak rydz, ostatnio byłyśmy zrobić pedicure, bo sama nie dam rady, może jakbym miała ze cztery ręce...;) Pozdrawiamy wszystkich
  4. Żyjemy, Nesiu, dziękuję Eliku sorki że tak późxno w tym miesiącu poszły deklaracje. W weekend postaram się wstawić nowe fotki Mimisi. Trzymajcie się wszyscy cieplutko i zdrowo.
  5. Bardzo dziękujemy, że jeszcze o nas pamiętacie ❤ Mam również nadzieję że Elik ogarnia te moje wpłaty , bo nawet nie orientuję się które psiaczki mają dom, które wskoczyły na ich miejsce. A ja pomaleńku wracam do formy...psychicznej, bo do fizycznej się nie da, ogród ogarnia się sam ;), a ja ciężko pracuję w doniczkach, na tyle mi siły wystarcza :) Stan ilościowy bandy się nie zmienił, Mimisia jaka była taka jest i pewnie już się nie zmieni, bo to przecież już dorosła kobita. Słucha się tylko mnie, na wszystkich się wydziera, zamyka paszczę tylko gdy widzi u kogoś w ręce jedzonko, ale po konsumpcji nadal obszczekuje. Niedotykalska ale wojownicza, w mojej obronie mogłaby hapsnąć. Z Psotką w relacjach nic się nie zmieniło, zimna wojna trwa. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie ❤
  6. Kochani, nawet nie wiecie jak to podbudowuje człowieka gdy ktoś o nim pamięta. Ten rok jest dla mnie okropny, psychicznie, umarło tak wielu moich znajomych, że wpadłam w depresyjną dziurę. Leki mam już dobrane, ale one i tak nie przesłaniają tego koszmaru. Moją radością są zwierzaki i rośliny, kwiaty. Niestety koncentruję się już na doniczkowych, bo do pracy w ogrodzie brakuje już sił. Liczebność futerek jest niezmienna, nic nie ubyło, nic nie przybyło :) Pies gończy bojowy lubelski użytkowy ma się dobrze, codziennie wychodzimy na polowanie, polujemy na karczowniki, Mimi rozkopuje kopce a ja zapodaję do dziur koci urobek z kuwety mimo ogromnego zaangażowania przegrywamy walkę, gdyż liczebność przeciwnika znacznie przekracza nasze możliwości bojowe, po naszej stronie straty obejmują: dwa drzewka owocowe, kilka róż, WSZYSTIE lilie i kilka pomniejszych roślin, całkowite straty ocenimy wiosną. Jednak nie poddajemy się i spoza linii obronnej robimy wypady i napady na kopce. Ciężko walczymy, bo dwa dekowniki nawet łapą nie chcą ruszyć by nam pomóc, boją się o swoje pedikiury i fedrować nie chcą. Idziemy na zwiady: Pokazujemy >Kto tu rządzi< Na stanowisku, obserwacja placu boju
  7. Dziękuję za życzenia. I my życzymy wszystkim przede wszystkim zdrowi, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, oraz spokojnych świąt. Niech każdy kolejny dzień będzie lepszy od poprzedniego, a nadzieja nigdy nie gaśnie nam w sercach.
  8. Nesiu, nawet nie wiesz jak dobrze że jesteś, dla mnie stały punkt odniesienia na dogo. Nie potrafię się odnaleźć w tej rzeczywistości, bardzo opornie mi to idzie. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, pokazujemy że Mimisia jeszcze żyje....hmmm...nie wygląda? ;) Ściskamy, pozdrawiamy, bądźcie wszyscy zdrowi i dbajcie o siebie.
  9. Kochamy Was mocno. Żyjemy, nie chorujemy na razie. Dużo znajomych chorowało, wielu ciężko, niestety niektórych wirus zabił. W czwartek mamy pogrzeb naszego przyjaciela :( Postaram się niebawem skrobnąć coś więcej. Szykujcie się na prawdziwą zimę, Mimi pierwszy raz odkąd jest u mnie futrzy się jak Malamut na zimę i zjada wszystko co się da, co znajdzie, co ukradnie i wszystkim wyjada z misek, zamienia się w Yetti ;) Ma w grafiku dodatkowy spacer i staram się jej pilnować z jedzeniem. Yoshi i Psotka to kanapowe psy i po nich nic nie widać, Mimi w odróżnieniu od nich ma cechy prawdziwego pierwotnego psa, normalnie wilczyca ;) A ja dzisiaj tylko na chwilkę, przypomnieć Wam i pokazać Eli, bo to domek z jej ręki był :)
  10. Hihi na zdjęciu i owszem, Mimiśka rządzicielka i prezeska, nos w każdy kąt musi wepchnąć i ciągle kombinuje. Psota też chce rządzić i się nie daje, ale jest dużo mniejsza. A ja jestem arbiter. Same face to face nigdy nie zostają w domu.
  11. Zdecydowanie ofutrzyła się solidnie, może w końcu będzie prawdziwa zima? Taka biała, czysta, z mrozikiem niewielkim i kopnym śniegiem, tęsknię za taką.
  12. Żyjemy, pozdrawiamy serdecznie, mocno ściskamy, buziole ślemy i dbajcie o siebie.
  13. Nesiu, Ty wiesz Miałam fotkę Mimi, ale mi ją diabeł ogonem nakrył, fotka jesienna, w koszyku na parapecie oczywiście, najlepszy punkt obserwacyjny ;) Dobrze że pogoda się poprawiła, bo potrzebuję trochę zapomnienia, więc jesienne porządki w ogrodzie (o tyle o ile) mi w tym pomogą, bo ciężko jest na duszy, znajomy, zdrowy, sportowiec, umarł (covid), ciocia z covidem leży w szpitalu, nie wiadomo co będzie, bo dobrze nie jest, a dwie znajome wczoraj odeszły na raka. Część rodziny na kwarantannie...hmmm...blisko, coraz bliżej... Można powiedzieć, że Mimi to taka zwariowana pocieszka dla mnie, zawsze zrobi coś, co mnie rozśmieszy i zawsze jest blisko. Miałam nadzieję że może tą zimę jeże mnie oszczędzą, a gdzie tam, już mam dwa maluchy na zimowisko, był jeszcze trzeci, ale nie udało się go już uratować. Maleńtasy: I jeszcze ostatnie bakłażany w tym roku :), zostało jeszcze kilka mikrusów na krzaczkach, ale już chyba nie zdążą urosnąć. Pozdrawiam zaglądających a Mimi przesyła lizanko po nosie. Trzymajcie się zdrowo i dbajcie o siebie.
  14. Elu, równie dobrze mogły je "opędzlować" nornice. U mnie nornice zjadły wszystkie lilie, około 30, pięknych wielkich i pachnących, aż mi się serce ścisnęło wiosną jak ani jedna nie wyszła. U mnie żerują karczowniki, teraz za róże się wzięły, kupiłam dwa odstraszacze ultradźwiękowe, zobaczymy czy to coś da. Ja na przedgórzu mieszkam więc pewnie moje zakwitły później niż u Ciebie, tak jak chryzantemy, w innych regionach dziewczyny pokazują je w pełnym kwitnieniu, a u mnie dopiero pierwsze się otwierają. Coraz mniej kwiatów w ogrodzie, choć róże bardzo się starają :) A Mimisia wczoraj zwinęła Połówkowi kanapkę z talerza ;)
  15. Nesiu, pozdrawiam serdecznie i za wytrwałość dla Ciebie jesienne zimowity I dla wszystkich, zaprzęg saneczkowy, w przygotowaniu do zimowego wyścigu, tylko śniegu nam potrzeba, ale jeszcze nie teraz ;) Buziole Wam.
  16. Elu, tak właśnie jak napisałaś i chyba mi jeszcze trochę zejdzie zanim złapię równowagę psychiczną. Teraz jestem w trakcie diagnozy i dobierania nowych leków bo mi się trochę stan chorobowy pogłębił a co za tym idzie siadła psyche. Jestem zmęczona tym sezonem i w zasadzie to się cieszę jesienią i czekam na zimę. Do końca października powinnam mieć wszystko poukładane. Tysiu, nawet nie widziałam tych fot, pani mi się nie pochwaliła. Akurat w dzień odbioru zaczęła się i do opiekunki przekonywać. Jeszcze w drodze do auta była zestrachana, ale jak wskoczyła na siedzenie to już ogon do góry i złapała wiatr w żagle. Charakterek Mimisiowy nic a nic się nie zmienił, obszczekuje wszystkich, myślę że w mojej obronie mogłaby i ugryźć. Szorstka przyjaźń z Psotką nadal trwa, Mimisię bardzo uwiera obecność Psotki w domu, gdyby tylko mogła to by ją wystrzeliła w kosmos i vice versa...się "lubią" bo muszą ;), ale jak wyjeżdżam to zostają osobno, albo jedna jedzie ze mną, boję się je zostawić same. Postaram się częściej zaglądać i wrzucać fotki. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie.
  17. Zostałam wywołana do tablicy. Wieczorkiem postaram się skrobnąć coś więcej i pstryknąć jakieś fotki Mimisi. Wybaczcie ciszę.
  18. Witajcie. Wróciłam i czuję się już jakbym nigdzie nie była ;). Jeszcze jutro przeprowadzam/przewożę mamę do miasta i zaczynam jesienny odpoczynek. Mimisia przeżyła hotelowanie, strachulec nawet mnie się bał po powrocie, ale jak zobaczyła że wraca do domu, to najpierw padła jak placek, stres odpuścił, wyspała się i.......wszystko wróciło do normy ;) Pozdrawiam Was i miziam futrzaki, trzymajcie się, buziaki.
  19. Witajcie w niedzielny poranek. Widzę że się rozwiązał worek z kłopotami. A ja jestem zmęczona potwornie tym sezonem, w zasadzie to się cieszę na jesień i zimę, zaszyję się w domu, będę palić w kominku, pić kawę i robić same przyjemne rzeczy ;) W minionym tygodniu byłam u kardiologa, też nic dobrego bo jest gorzej niż było. Bardzo się cieszę na kolejny weekend w Kołobrzegu, chciałoby się tydzień posiedzieć, ale dobre choć tyle. Mimi pakuje walizę do hotelu, a ja plecak na wyjazd :) Na niedzielę zostawię Wam coś do poczytania, w poprzednią byliśmy na wycieczce i zahaczyliśmy o najmniejsze uzdrowisko w Polsce, z bardzo cennymi wodami leczniczymi. Czarna rozpacz, za Niemców kwitło, PRL przetrwało, działało, leczyło, zakutych łbów z nowej Polski niestety nie. Tutaj jeden z bloggerów opisał swoje wrażenia z wizyty tam w 2016r, my już nie weszliśmy, wszędzie kartki z zakazami. A może znacie kogoś kto wygrał w Jackpota?;););) http://secundum.pl/przerzeczyn-zdroj-marnowac-szanse/ Miłego weekendu.
  20. U nas wszystko OK, tylko czasu mało, oprócz normalnych zajęć domowo-ogrodowo-psiokociowo, opieka nad mamą i czasu brak dla siebie. Pewnie dopiero od połowy września będę miała luzy ;) Zbliża się też nasz wrześniowy weekend i Mimisiowe hotelowanie. Mimisia jest grzeczna, tylko nadal nikt przy niej nic zrobić nie może, wczoraj mnie nie było pół dnia i nie dała się wyprowadzić na spacer, ściskała dupala i czekała na mnie, masakra. I pokazujemy się Nesi, pstryknięte w tej chwili, na szybko :). Ściskam wszystkich mocno, pozdrawiam. A tu Mimi obszczekuje aparat, a drugie foto to portrecik z filtrem old :)
  21. U nas dokładnie tak samo, ranek dawał nadzieję i na nadziei się skończyło. Upał. Ochłodzenie zapowiadają w przyszłym tygodniu, czekamy...:)
  22. Ja też tu zaglądam, ale ostatnie dni to jakiś piekielny koszmar, natura nas grilluje, a ja ledwie żywa wegetuję w domu i czekam na ochłodzenie i deszcz. Niestety wszystko nas omija, dzisiaj też na horyzoncie było ciemno i deszczowo, no i poszło bokami, a 20km dalej ulewny deszcz. W beczkach pusto, czym podlewać. Chociaż kwiatuszka Wam zostawię, alstroemeria Inca Lucky, przezimowała w donicy i pięknie kwitnie, mam nadzieję że i tą zimę da radę.
  23. Zgadywacze pogody zapowiadali u nas nocą deszcz a nawet burze, nie spadła ani kropelka, na dzisiaj też pokazują deszcz i burze, a na razie wygląda na kolejny upalny dzień, może w ciągu dnia coś się zmieni, byle nie zbyt gwałtownie. I jak ktoś bzdurzy że zmiany klimatyczne to kłamstwo, to mnie ogarnia pusty śmiech, bo w końcu nie mam jeszcze sklerozy i pamiętam jak wyglądały lata z mojego dzieciństwa i jakie były temperatury. Upałem nazywaliśmy temperatury dochodzące do 27 stopni, a teraz byłabym przeszczęśliwa gdyby spadło na 27 z tych zabójczych dla mnie 32. Dobrego dnia i dużo wody. Sprzed kilku dni, z wieczora, kiedy można wyskoczyć na godzinkę bez obawy o udar słoneczny i odetchnąć bryzą znad wody.
×
×
  • Create New...