-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
Wjeżdżam z poranną kawą Elu, jak mam chwilę wolną to podjeżdżam nad jezioro wyciszyć głowę, przeważnie na zachody słońca. Siadam, patrzę i staram się nie myśleć, a przynajmniej nie o życiu. No i to jest namiastka mojego kochanego Bałtyku. Już kilka lat tam nie byłam. We wrześniu planujemy na przedłużony weekend pojechać. Mimi dam do hoteliku, lub zabierzemy ze sobą, a z resztą bandy mama i brat sobie poradzą. A na razie każdy dzień rozpoczynam wirtualną wizytą w Kołobrzegu, bo to moje miejsce nad Bałtykiem. Nawet kamera jest umieszczona tam gdzie zawsze bierzemy noclegi. Jak jest ładna pogoda to i na zachód słońca można popatrzeć :) https://www.gawex.pl/kamery/id/27/Port-oraz-latarnia-morska-HD Nesiu i Tobie dobrego dnia :)
-
Całkiem podobny do małej :), będzie wracał, zawsze wracają tam gdzie doznały dobra. Jak kiedyś nie wróci, to znaczyło będzie że go już nie ma. Maluch nakarmiony, wybawiony. Krzyś poszedł ze mną pozjadać resztki ;). Krzyś jest absolutnie pozbawiony agresji, a i tak mała go wnerwiła i jej przywalił. Mała już potrafi wejść na parapet, teraz może obserwować co się dzieje za oknem, ptaszki na drutach ;) Dobrej nocy
-
Elu, zdziczeje jak będzie całymi dniami siedziała sama. Na razie jest wesolutka i energiczna, ale jak długo? Tam przynajmniej jest dużo kotów, to chociaż towarzystwo do zabawy. Nie wiem czy tam jest wolontariat, może dziewczyny by coś zdziałały. Widzisz że nawet fundacja mi nie odpowiedziała od 1 lipca, a chciałam tylko żeby zaangażowali się (ogłosili u siebie) w szukanie domku i sprawdzenie go (gdyby się taki pojawił), w Opolu i okolicach. Jeśli Elu jesteś zdecydowana ją przyjąć to po szczepieniu mogę Ci ją zawieźć, ale to wyglądało będzie że Ci podrzucam kota. Zaraz wyróżnię to drugie ogłoszenie na Wrocław.
-
Pokerku ;) Modlić się żeby jednak ktoś się w niej zakochał i poczuł, ten i żaden inny. Fizycznie nie daję rady. Trochę mi się zdrowie sypnęło i chwilę potrwa zanim dojdę do "normalności". A taki maluszek sam całymi dniami siedzieć nie może, bo nic z niego nie będzie. Moja pierwsza, najstarsza kotka Skarpetka, jest właśnie ze schronu z Opola, ówczesna kierowniczka, wyprosiła mnie żebym właśnie ją zabrała a nie innego kota którego wybrałam. To właśnie taki przypadek, trzy lata samotności, właściciel w domu dwa razy w tygodniu. Dostawała wielkie michy i siedziała. Była gruba że brzuch ciągnęła po ziemi, była chora i choruje do dzisiaj, jest u mnie 10 lat i nie zaakceptowała żadnego zwierzaka. Jest, ale żyje w innym świecie, swoim, bywa agresywna dla innych. A tego dla tej kocinki nie chcę, bo jest przekochana, wesolutka rozrabiaka, a takie warunki szybko wpłyną na psychikę. dzisiaj tylko dwa razy u niej byłam. Ma mnóstwo zabawek, ale zabawki to nie wszystko. Zobaczymy, może akurat ktoś ją wypatrzy, ale teraz jest ten czas budowania relacji z człowiekiem. Ruda inteligencja, charakterna, kochana malutka.
-
Witajcie. Ogłoszenie na Kraków wyróżniłam, dzisiaj wyróżnię na Wrocław. Mała rozrabia, jest wesołym kocikiem i wchodzi w okres wspinania się po nogawkach, podgryzania rąk i skakania na plecy. Tydzień-dwa po zaszczepieniu (nie wiem od kiedy nabywa się odporność), w sierpniu, zawiozę ją jednak do schronu, chyba że jakimś cudem jednak domek się jej trafi z ogłoszenia, stamtąd może będzie miała więcej szczęścia. Nie znam u nas żadnych kocich przytulisk, tylko schron w Opolu ma kociarnię. A z fundacji z Opola do dzisiaj nie dostałam żadnej odpowiedzi, nawet odmownej. To nie jest rozwiązanie by maluch siedział całymi dniami sam w pokoju, zabawki to nie wszystko, a ja nie mam tyle czasu żeby ze szkrabem przesiadywać. Sami też widzicie, że olx jest zarzucony kotami na maksa, nie łudźmy się, znalezienie jej domu z ogłoszenia, bezpośrednio ode mnie, z zadupia, jest mało realne. Ze zdjęciami bieda, mała ani chwilkę nie chce pozostać w bezruchu ;), z wielu, wielu zdjęć tylko te są jako takie. Ja nadal borykam się z dolegliwościami, ale ma się ku lepszemu. Udanego weekendu życzę zaglądającym.
-
Dzięki Nesiu, jakby ciut ciut lepiej, najważniejsze to nie dopuścić do pełnego rozwoju "ataku", bo wtedy dwa-trzy miesiące wyjęte z życia. Pogoda zapowiada się ładnie, marzy mi się spacer po lesie, mamy tu wielki i bardzo ciekawy historycznie "parkolas" ale komary w tym roku wyjątkowo liczne i agresywne, jakiś dobry środek muszę wynaleźć na te wampiry. Liliowca, jednego z moich ulubionych zostawiam na dobry dzień :)
-
Po paście na robale nie mamy dzisiaj apetytu, tylko podgrzane mleczko bez laktozy wchodzi, ale energii nie brakuje. Daj jej Boziu dobrych, kochających ludzi bo jest rozkoszna. A tego wszystkiego zapomniałam zabrać do weta Mimisię na obcięcie przednich pazurków, musi do piątku wytrzymać. Tylne pięknie sobie ściera, ale przednie jej rosną takie jakieś dziwnie szponiaste, a że ma niektóre czarne to nawet bym się nie odważyła sama obcinać, zresztą na dwie ręce przy Mimi nic się nie da zrobić ;), minimum cztery potrzebne. Elu, u mnie to cały zestaw bólowy, bo (według jednych lekarzy) od błędnika, więc zawroty + ból głowy +ból ucha, utrata słuchu, zaburzenia wzroku, masakra. Przy nawrotach wypadam z normalnego życia. Według innych, podejrzenie SN, powinnam zrobić porównawczy rezonans głowy, ale mi jakoś nieśpieszno, bo co mi to da? Właśnie czas na kolejne piguły ;) Miłego wieczoru i spokojnej nocy moje dobre duszki.
-
Podziwiam Was za cierpliwość do ludzkiej głupoty. Ja bym też odpisała, ale w całkiem inny sposób i pewnie niecenzuralne słowo mogłoby mi się wypsnąć. I tak taki tłuk dostanie gdzieś kotkę co to jej krzywdy sterylką robić nie będzie. Mała w drodze do weta wydzierała się z całych płucek. Waży 900, pluła pastą jak wścieklica, no ale jest odrobaczona. U wetki biega mały biało czarny podrzucony kocik wielkości małej, wysyp wszędzie. Podwórkowym kotem to i tu na wsi być może, więc tylko dobry i świadomy dom, z tłukami nawet nie ma co rozmawiać, bo to tłumaczenie to gadanie dziada do obrazu i tak zrobią po swojemu. Buziolki Wam ślę i lecę.
-
Każdy uratowany kociak jest ważny. A mała ma więcej czasu na szybkie dorastanie. Wczoraj zabrałam do niej Krzysia, największy ciapa i zero agresji, wyżarł miski małej, a ona w tym czasie bawiła się jego ogonem. Dzisiaj drugie odrobaczanie. Witaj Nesiu, trzymamy się, żeby tylko głowa odpuściła, już zwiększyć dawek nie mogę. Jak się ma za dużo chorób to zawsze któraś za przeproszeniem franca się odzywa, jak nie ta to inna, ale się żyje i to najważniejsze :) Dobrego dnia.
-
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
jaguska replied to elik's topic in Już w nowym domu
Elu, bardzo współczuje młodym tak dramatycznych przeżyć, najważniejsze że wszyscy cali i zdrowi. Pamiętam jak nam w Krakowie ukradli samochód, zniknął z parkingu pod blokiem, tylko jeden, nasz. Przypilnowali sobie nas. Choć to nie taka tragedia jak pożar, ale szok był niezły. Wieczorem samochód stał na parkingu a rano miejsce puste. Będzie dobrze Elu, bo być musi :) Miłego weekendu z rodziną. Nesiu, też miałam taki przypadek z lisem, ale tylko dwie kury straciłam. Pewnie zdeterminowana lisia mama zdobyła u Ciebie jedzenie dla swoich lisiąt, szkoda kurek. Teraz jest ten czas, widzę po drogach dużo rozjechanych małych lisiątek. A ostatnio kolejnego borsuka i sarnę, o jeżach nie wspomnę. Codziennie rano jak jadę zawieźć do pracy Połówka droga usłana jest rozjechanymi zwierzętami, aż serce boli. Mimo straty, życzę Ci miłej niedzieli. -
Dzień dobry zaglądającym, trochę lepsza pogoda i ja odrobinkę lepiej, bo przez ostatnie dni zwiększyłam ilość piguł, ale do dobrego jeszcze daleko. Jak taki maluch biegnie bokiem z wygiętym w pałąk grzbietem postraszyć potwora zza siatki, to można ze śmiechu się spłakać. Skacze po mnie, podgryza po nogach, łydkach, dłoń traktuje jak drugiego kotka do zabawy, w międzyczasie podleci do miski lub kuwety załatwić potrzeby i dalej gania. Albo śpi albo szaleje. Mimi tygrysa nie udaje, bo jest za siatką ;), przygląda się z wielkim zainteresowaniem, ale nie odważyłabym się dopuścić do ich spotkania face to face, Mimi jest nieprzewidywalna. Mimi to przecież stara baba już jest ;), ma gdzieś ze 3,5 roku, to dorosły pies i charakterny. Musi być pod ciągłym nadzorem bo jest nieobliczalna w zachowaniu. Połówka toleruje bo musi, ale i tak ciągle go obszczekuje i często ma wielką ochotę go kąsnąć, a z drugiej strony wskakuje mu na kolana, śpi, i mimo że strachem podszyta to już nie raz skubnęła mu coś z talerza, ale złodziejstwo z Połówkowego talerza to nie jest tylko przypadłość Mimi, jak się swojej miski nie pilnuje to inni się częstują ;) I poranna kawusia dla kawoszy :) Trzymajcie się cieplutko.
-
Takiego czegoś Elu się obawiam jeśli mała trafiłaby do schronu, choć trochę prześwietlony dom jest lepszy jak taki całkiem w ciemno, a nie czarujmy się, tak to działa w schroniskach, może są jakieś wyjątki. Niestety wszystkie fotki dzisiaj pstryknięte nie nadają się do ogłoszeń, ani nawet do wstawienia tutaj, ona ma motorek w tyłku, zasuwa jak perszing po całym pokoju, może na spaniu uda mi się ją złapać. Jutro kolejne podejście. Oswoiła się już na tyle że mnie łapie za nogawki i skacze na kapcie, można się przewrócić albo ją rozdeptać. Przez siatkę w drzwiach udaje tygrysa i stawia się do kotów i psów ;). Miłego wieczoru
-
Elu, Pokerku, jutro, pojutrze czy za tydzień jej nie zawiozę, tym bardziej że musiałabym go zawieźć do Opola do schronu bo w nyskim nie ma kociarni, a przynajmniej nie było, może teraz już jest. Dobrze wiemy że jak nie znajdzie domu póki jest mała to później już marne szanse. W kotkach można przebierać jak w ulęgałkach, durnota ludzka produkuje je w tempie zastraszającym. Pokerku absolutnie nic mi nie trzeba wysyłać, zresztą bym nie przyjęła, a malutka ma zaopatrzenie, akurat wczoraj przyszły paczki dla moich, to i mała została zaopatrzona. Tu raczej chodzi o ilość zwierzaków, a że czasem następuje finansowa kumulacja to jest właśnie "urok" "mania" dużego stada. Na FB widziałam "fundacje" które maja mniej zwierząt ode mnie ;). Nie kupuję jej jakichś rarytasów, jest na mokrej animondzie dla maluchów i suchy royal i purina, do których się nie garnie ;), nie mogę wyśrubować jedzenia do wysokiej półki, bo w ds-ie może być na whiskasie, większość ludzi karmi koty i psy marketówkami. Może coś pstryknę dzisiaj. Pierwsze szczepienie mamy na koniec lipca wyznaczone, a w poniedziałek drugie odrobaczanie. Elu, mnie też dziwi taki totalny brak zainteresowania, nawet dziwni ludzie nie dzwonią, tym bardziej że wyświetleń jest sporo. Po wczorajszym załamaniu pogody dzisiaj jestem nie do życia, -łeb jak sklep-, chodzę jakbym kij połknęła. Trzymajcie się cieplutko na przekór pogodzie.
-
Nic na to nie poradzimy że kicia nie ma wzięcia, kotków jest dużo, do wyboru do koloru. W najgorszym wypadku będę ją musiała odwieźć do schroniska, ja dziesiątego kota nie mogę zostawić, tym bardziej że dwa mojej mamy też kiedyś u mnie będą mieszkały. Może ze schroniska szybciej znajdzie dom. I tak Połówek ma świętą cierpliwość, bo i przy takiej gromadzie wydatki są duże. Teraz muszę advocate kotom kupić, to jest blisko czterysta złotych, jedzenie, pasek na tyle kotów. Do tego trzy psy. Choćbym całym sercem chciała ją zostawić to nie mogę, bo jak się traci w tym temacie resztki rozsądku to wiecie jak to się kończy, nie raz już to widziałyśmy na dogo i nie tylko. Trzymajmy kciuki za jakiś sensowny telefon, tylko tyle możemy.
-
Piękna sprawa, tylko że Ela sterylizuje swoje działowe kotki i nie może małej przyjąć, więc z tym "zobaczeniem" na moim końcu świata to raczej kiepsko, wiesz Tysiu gdzie moja chałupka jest, tu nawet komórka zasięg ma tylko wtedy kiedy wiatr zawieje w dobrą stronę ;). Na takich zadupiach ciężko pokazać zwierzaka. Dzisiaj malutka sama sobie radzi, mam skręt i czasu brak, wczoraj wieczorem długo z nią posiedziałam i wybawiłam, skąd w takim mikroskopijnym ciałku tyle energii. Mimisia nie odczuwa braku zainteresowania, maluch jest w pokoju na górze a ja tam jestem cztery-pięć razy w ciągu dnia, to raczej maluszkowi brakuje tego zainteresowania i towarzystwa człowieka. Trzymajcie się, u nas dzisiaj upalnie i duszno więc na pewno weekend będzie deszczowy ;)
-
Tysiu, tu nie chodzi o moją decyzyjność, przecież macie stokrotnie większe doświadczenie w tym temacie. A ludzie jak to ludzie, coraz więcej jakichś dziwnych jest, boją się spotkania i rozmowy jakby mieli coś do ukrycia czy inne niecne zamiary. Ja tego dzisiejszego świata w ogóle już nie rozumiem, ale też i nie muszę, jestem po drugiej stronie góry i schodzę w dół ;), za to młodzi mają przerąbane, odnajdywać się w takim potłuczonym świecie. Ja nawet miałabym małą gdzie "upchnąć", ale nie o upychanie przecież chodzi, bałabym się okrutnie, bo poprzedniego kociaka pies zagryzł. Miałam teraz chwilę wolną, byłam u małej, pozamiatałam potargane pompony, miseczki napełniłam, pobawiłam, rude szaleństwo nawet koziołki fika. No i nie będzie przez kilka dni sama :), przyjeżdża brat, pomóc na ogrodzie, będzie spał z gówniarą ;) I zamawiałam jedzonko dla wszystkich zwierzów łącznie z małą, to zamówiłam różne piłeczki i mały drapaczek tekturowy, choć ma jeden na macie i całą wieżę do drapania, po której się wspina jak małpiątko, ale nowe to nowe, ciekawe, inne ;) Koniec przerwy, trzeba dalej jechać załatwiać sprawy. Nagrałam filmik, może wieczorkiem uda mi się wrzucić. Trzymajcie się cieplutko, na razie u nas nie pada :)
-
Kotków jest dużo do oddania, może odstrasza wymóg dokocenia? Przecież nie każdy chce mieć dwa czy więcej kotów. Może by to zmienić??? Co myślicie? Malutka wczoraj dostała piórko taki cieniusi paseczek z gotowanej piersi, mięsko miało pierwszeństwo przed miską. Mleka chyba nie pije, ale robię za każdym razem nowe i zmieniam, niechby liznęła choć kilka razy to dobrze. Dzisiaj mam bardzo zajęty dzień, byłam teraz u malutkiej, nakarmić i wyczyścić kuwetę, biegała za mną i z ciekawością się przyglądała co robię. Może po południu znajdę więcej czasu żeby tam posiedzieć i się z nią pobawić. Dobrze że choć ta siatka w drzwiach jest, bo zawsze któryś z moich robi tam za stójkowego, a jak maleńka się wspina po tej siatce, jak spidermenka ;) Bardzo mnie zastanowiło to, że gdy w ogłoszeniu był DT to Ela miała telefony a po zmianie na DS telefon milczy. I tak sobie pomyślałam że może ludziom podoba się "pomieć" malutkiego kotka, bez zobowiązań, pobawić, nacieszyć się jak zabawką a potem zabierajcie. Przykre to, ale tak właśnie myślę. Dobrego dnia, dzisiaj przynajmniej nie pada.
-
Nie Tysiu, nie ma teraz do tego głowy, mam zły czas. Oj bardzo ciężko, to ani sekundę w miejscu nie posiedzi. Przyzwyczaja się już do człowieka, jak nie robię nagłych ruchów, to skacze po mnie, podgryza, wesolutka jak skowronek. Na starej zdezelowanej kociej wieży (która czeka na renowację) znalazła sobie miejsce spania, wysoko ;) Nie wiem Pokerku czy jest sens nadawać imię, bo domu stałym i tak pewnie zmienią. Najważniejsze żeby w miarę szybko ten dom się znalazł, żeby od małego przyzwyczajała się do nowych ludzi. Pewnie jak ktoś konkretny zadzwoni to Ela nam da znać tu na wątku Mimi. Z kilkudziesięciu zdjęć tylko te dwa udało mi się wybrać w miarę, bo na innych albo kawałek ogonka, łapki, pyszczka, albo zamazane. W poniedziałek mamy drugie odrobaczanie. Dziękuję że tu jesteście.
-
Tysiu, bardzo Ci dziękuję za pomoc w ogłoszeniach i przepraszam za zawracanie głowy. Szkoda że się wcześniej nie zgadałaś z sąsiadką, pod Twoje oko w jeden dzień bym tam była z koteczką, na pewno towarzystwo tego kotka byłoby dla małej bardzo dobrym rozwiązaniem i miała by anioła stróża w Twojej osobie. Dzisiaj i jutro mam bardzo zakręcony dzień, ale już środa luźniejsza. Mała jest niesamowita, harpagan straszny. Pokerku ja też się boję żeby sobie coś nie zrobiła, bo aż mi serce staje jak widzę co ona wyprawia. Dzisiaj wlazła mi na plecy i przez ramię przyglądała się jak oporządzam jej miseczki ;) pilnowała czy wszystko robię jak należy. Bezimienna, wołam na nią baba ;)
-
Ja nigdy Pokerku nie kłamię, tak jest. Jeśli Tysia zmodyfikuje ogłoszenie i przez jakiś czas nie będzie odzewu na Wrocław, Kraków i Bochnię to spróbujemy gdzie indziej, ale od razu nie ma co na pół Polski ogłaszać. W pokoju gdzie mieszka maluch jest zdezelowana duża kocia wieża, no i ją sobie wynalazła, wspina się na samą górę, a później skacze na kosz wiklinowy, biega jak szalona, cuduje, będzie z niej niezła modelka. Mimisia za to, po południu wskoczyła na stolik i wywaliła mi cały kubek kawy. Dobrej nocy wszystkim Wam życzymy.