-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
Witajcie w niedzielny ranek, zapowiadają ochłodzenie, ale na razie jest bardzo przyjemnie i ciepło. No niestety, okazuje się że nie myślą. Egoizm osiągnął zenit. Ludzie starzy, ludzie z chorobami, ludzie z brakiem odporności muszą myśleć sami o sobie, zdrowa część społeczeństwa ma ich za przeproszeniem głęboko w.....nosie. Opamiętanie przyjdzie dopiero kiedy w rodzinach tych beztroskich osób zaczną się zgony osób starszych i chorych. Umrze matka, babcia, siostra lub brat. Bezmyślny nie pojmie niczego dopóki tragedia nie dotknie go osobiście. U nas na razie wszystko dobrze, na razie tylko dwie osoby od nas z rodziny na przymusowej kwarantannie, ale to w mieście, a tu na wsi trzy rodziny. Policja podjeżdża i sprawdza. Prawdy w sprawie wirusa się nie dowiemy, u nas zafałszowane statystyki, no i ilości wykonywanych testów nawet komentować mi się nie chce. Szczęśliwi będą Ci którzy doczekają szczepionki. Wczoraj wykorzystaliśmy piękną pogodę. Połówek cięższe prace, ja siałam warzywka w skrzyniach. Piesiory sobie pobiegały luzem w sadzie, Mimisia upuściła trochę energii która ją rozsadzała. A po powrocie do domu zaczęło się Hamletyzowanie... - spać czy się drapać, oto jest pytanie - i choćby nie wiem ile koszyków i kocyków nastawiać na parapecie, to efekt jest wciąż ten sam, Mimiśka jest uparta jak osioł i zawsze musi postawić na swoim, tak się pcha na Psotkę, że ta w końcu zawsze jej ustępuje. Zdrowego i miłego dnia Wam życzymy
-
Witajcie. Kolejny dzień w zmienionej rzeczywistości, dobrze że chociaż pogoda się zmienia na lepsze. Przydomowe ogrody to teraz cenna rzecz, oaza, cieszę się że taki posiadam. Wczoraj jak szpieg z Krainy Deszczowców przemknęłam po aldiku, w rynsztunku antywirusowym, maseczka, rękawiczki, okulary. Następna wizyta w sklepie za tydzień. Nesiu, pozostaje nam (tym co mogą) siedzieć w domach i czekać na szczepionkę, a Ci co pracują, muszą się zabezpieczać na miarę możliwości przed zarażeniem. Nie zapominajmy o wspieraniu organizmu wzmacniając odporność domowymi sposobami, ja dodatkowo biorę Biostyminę i Oregasept H97 W zwierzyńcu wszystko dobrze. Pozdrawiamy wszystkich cieplutko i życzymy zdrowego dnia.
-
Nesiu, musimy się jakoś "urządzić" w tej nowej rzeczywistości i mieć nadzieję że przetrwamy, Ci z grup ryzyka, tym bardziej że naukowcy coraz śmielej twierdzą że to dopiero pierwsza fala, druga może być jesienią. Rzuciłam więc okiem na historię hiszpanki, pierwsza fala zaczęła się wczesną wiosną 1918r, druga środkiem lata i trzecia około zimy, życzę nam wszystkim by taki scenariusz nie miał teraz miejsca. No to możesz zrezygnować, zakładając że mnie wirus nie dosięgnie, jednak w razie nieszczęścia, telefon Twój i Elika wisi na lodówce, bo z Mimi eM sobie nie poradzi. Rozdarta Ryjówka toleruje go tylko w stanie spoczynku ;) Dbajcie o siebie, noście maski, okulary i rękawiczki poza domem, wbrew temu co u nas głoszą jest to jakaś, nie 100%towa, ale zawsze jakaś fizyczna bariera dla wirusa, która może nas ochronić przed zarażeniem. Czesi mają zakaz opuszczania mieszkania bez osłony dróg oddechowych, czymkolwiek, nie musi to być maseczka. Tym bardziej że wirus najbardziej sieje się w stanie bezobjawowym, więc nigdy nie wiemy czy my, lub spotkany człowiek jest już chory, tylko jeszcze nie ma objawów. Dobrego dnia.
-
Witajcie. Żyjemy. Tysiu, najpierw prośba do Ciebie, proszę Cię żebyś na czas pandemii wstrzymała adopcje Mimi, bo i tak nie przyjmę do domu nikogo na wizyty zapoznawcze, mimo że nie mam 60+ to z racji chorób towarzyszących jestem w grupie ryzyka, nie mówiąc już o mojej mamie. Druga sprawa, na 99,999% procent nie szukaj na czerwiec dla niej nigdzie miejsca, nie ma potrzeby, bo zrezygnowałam z wyjazdu. Wybaczcie moje milczenie, ale jak już fizycznie jest ok, to mi teraz psychika siada ze względu na obecne wydarzenia. Dbajcie o siebie, przestrzegajcie zasad epidemicznych, pozdrawiam Was wszystkich Paczam na Was - Wasza Mimi
-
Kochani, coraz wolniej regeneruje się mój organizm po kolejnych infekcjach, powiedzmy że wracam do żywych, chociaż bardzo opornie to idzie. Wzmacniam organizm, odporność, tym bardziej że nowe dziadostwo się zbliża. Nie wiem czy oglądacie filmy z drugiego obiegu, co się dziej w Wuhan, dla mnie to armagedon i oby nie dotarło do Europy w takiej formie jaka się rozwinęła tam. W stadzie jak to w stadzie raz lepiej raz gorzej, Mimisia chuligani ale z wdziękiem. Niestety jak obszczekiwała wszystkich oprócz mnie tak obszczekuje nadal. Najgorsze w skutkach są wojny podjazdowe z Psotką, bo to od razu widać w każdym kącie, przy każdej stołowej nodze i innych strategicznych punktach w domu. Po mieście nadal nie jest w stanie normalnie chodzić, boi się wszystkiego łącznie z odgłosami miejskimi. Najszczęśliwsza jest w domu i na ogrodzie, to jej obłaskawione królestwo i najchętniej to by nosa za furtkę nie wyściubiała. Postaram się pstryknąć jakieś fotki w najbliższych dniach, lub nagrać filmik. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, dbajcie o siebie i swoje zdrowie.
-
Pięknie dziękujemy za tyle miłych słów U Mimi wszystko ok, oczywiście oprócz strachliwej natury i "szorstkiej przyjaźni" z Psotką i Jeżynką (o znaczeniu nie wspominam, bo nic się nie zmieniło). A mój słaby charakter doprowadził do tego, że odpuściłam dziewczynom i postawiłam na parapecie koszyki, odzyskały okno na świat. I właśnie z parapetu Mimisia pozdrawia dogowych przyjaciół :)
-
Nie martw się Tysiu, widać to jeszcze nie ten człowiek ani dom. Lepiej że zrezygnowali teraz niż po miesiącu adopcji. Choć możesz mieć rację, że chodzi o wizytę, ale oddać psa bez wizyty, tak "na gębę"????? Mimisia niczego nieświadoma, wciąga wędzony świński ryjek i ma wszystko w głębokim poważaniu ;)
-
Nie było mnie kilka dni a tu takie wieści, ho hoooo :) Tysiu, pokaż pani te mniej atrakcyjne zdjęcia, żeby nie sugerowali się tymi ładnymi. Ja optuję za kilkudniowym pobytem Mimi u państwa zanim podpiszesz umowę. Już tyle pięknych, cukierkowych opowieści tu na dogo czytałam, jak to pies będzie miał dobrze i czas, i opiekę, i cierpliwość, dotyczących bardziej adopcyjnych psiaków niż Mimi, a później wychodziło wielkie NIC i zwrot jak uszkodzony klamot na gwarancji, więc na razie podchodzę do entuzjazmu pani z rezerwą. Wiem, jestem już zgorzkniała i nie wierzę już ludziom za grosz, dlatego dobrze że o Mimi nie ja decyduję uffff... U nas wszystko ok :) Elu, uśmiałam się z Twojej interpretacji ortograficznego kunsztu naszych rodaków :) Pszyczymajcie dla mnie piesie bomi ona podobiesie, Szypko po niom sie udajem Zara jutro pod dźwi stajem.
-
Tysiu, niestety tak teraz jest, ludzie słyszą ale nie słuchają i widzą tylko to, co chcą zobaczyć, są zafiksowani na tym co sobie uroją i przez ten pancerz się nie przebijesz z własnymi informacjami, dopiero jak łupną łbem w rzeczywistość, nagle odzyskują słuch i wzrok, niestety rzadko to dobrze wróży psiakom. Jak kiedyś zjawi się ktoś, kto w zderzeniu fotografii z rzeczywistym wyglądem i zachowaniem, wykaże zainteresowanie i chęć adopcji, a po kilkudniowej karencji na przemyślenia nadal będzie zainteresowany, wtedy można podjąć decyzję. A może nawet kilkudniowy próbny pobyt by się sprawdził, można to przecież potraktować jak mini kolonie. Mimiśka jest psychicznie nadwrażliwa i ostatnim co bym dla niej chciała to zwroty z adopcji lub puszczenie luzem by się pozbyć kłopotu. Wiem co piszę, bo mam takiego bumeranga, kota Krzysia, kilka razy zwracany był do schronu po kilkudniowych pobytach i "dyscyplinowaniu". Standardowe podejście -Coooo ja nie nauczę???-. Krzyś był bity, znaczy się uczony. Po którymś zwrocie, kierowniczka wstrzymała adopcję Krzysia i takim oto sposobem trafił do mnie. To znaczy pewnie by nie trafił, bo niby czym ja się różniłam od innych, ale kilka miesięcy wcześniej wzięłam od nich Skarpetkę, kota również specjalnej troski, choć wybrałam innego, ale to Skarpetka najbardziej z całej kociarni potrzebowała natychmiastowego domu. Krzyś jest u mnie osiem lat i nadal boi się kuwety jak ognia, tyle za nią zebrał "lojtów" że nie może jej, kuwecie znaczy, wybaczyć po dziś dzień ;) Krzyś to ten duży.