Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Oprócz ozonatora, chciałabym jeszcze polecić (z własnego doświadczenia) ten preparat, używam go -do wszystkiego- , od zamgławiania, poprzez mycie a nawet spryskanie delikwenta ;) http://www.probioemy-sklep.pl/bioklean-soft-butelka-1-litr-p-36.html
  2. Moja jednorazowa Lolciowa nie może nigdzie polecieć bo nie mam namiarów, proszę o numer konta do przelewu.
  3. Kochani, ostatnie dni pielgrzymowałam po lekarzach. Niestety jesień znowu przynosi zaostrzenia schorzeń, moich wiernych przyjaciół ;) Choć do Mikołaja jeszcze sporo czasu to Mimisia dostała prezent, to co kocha najbardziej, papuniuniu :) Mimi kocha jeść, gdyby jej nie pilnować to wyglądałaby jak kasztanowy ludzik, cztery zapałki i kasztan w środku. Ona i Jeżynka mają miski spowalniające, a i tak kończą szybciej niż Psotka z Yoshim. Mimisia wtedy dostaje "kociej mordki" że inni jeszcze mają coś w miskach, tak być nie może, próbuje się dopychać na siłę do ich misek, oczywiście nie pozwalam na to i Mimi jest nieszczęśliwa. Natomiast do jej miski nikt nie może podejść na odległość metra bo zamienia się w czupakabrę, tylko ja mogę mieszać jej palcem w misce. Mimi dziękuje za pyszną przesyłkę. A tak odchodząc od pieskiego tematu, ciekawe jak Tysi idzie pisanie pracy. Ja choć miałam szczere chęci przeczytania pracy magisterskiej mojego dziecka, to poza dłuuuugi i skomplikowany tytuł nie przebrnęłam ;))) Miłego dnia wszystkim i choć pochmurno to życzę w duszy.
  4. Jednorazowa dla Lolusia 50zł, więcej nie dam rady, proszę o konto na pw.
  5. Jeśli więc będzie blisko dno w skarbonce Stefy proszę daj sygnał, zawsze jakimś grosikiem się podzielimy :)
  6. Mimisia nie jest zła, ona jest jak niesforny dzieciak, mała chuliganka i bojąca d..a w jednym, wychowana dobrze też nie jest bo ja sama nie jestem wychowana i bon ton to nie moja bajka. Gdyby miała wrócić do mnie po tym poprawczaku to zaprawdę powiadam Wam - byłaby to kasa wyrzucona w błoto. Jeśli koniecznie cza ją wychować, to najpierw niech się znajdzie ten jedyny domek i poczeka sobie na nią przez okres szkolenia. Jakimś cudem udało mi się dobrze wychować moje dziecię, bardzo dobrze zresztą, więc obowiązek wychowawstwa w życiu mam odfajkowany. Źwirzoka nie udało mi się wychować żadnego, u nas jest anarchia i totalna wolność. Tak niewiele żądam Tak niewiele pragnę Tak niewiele widziałem Tak niewiele zobaczę Tak niewiele myślę Tak niewiele znaczę Tak niewiele słyszałem Tak niewiele potrafię Wolność kocham i rozumiem Wolności oddać nie umiem Wolność kocham i rozumiem Wolności oddać nie umiem
  7. Kołysanka na dobranoc ;))) "Biegnie biegnie renifer przez Rosję i Estonię Biegnie biegnie renifer Opuścił już Laponię Biegnie biegnie renifer przez Łotwę i Suwałki Biegnie biegnie renifer W Łomży skręca na Marki Biegnie biegnie renifer przez szosę Białostocką zdąży pewnie przed nocką Bo szybciej białostocką Biegnie biegnie renifer oj biegnie biegnie biegnie Z wysiłku zaraz się zegnie Ale na razie wciąż biegnie"
  8. Pięknie, pięknie, nie ma co. Stałej nie mogę dać, ale piękną inaczej Stefanię od czasu do czasu wspomogę grosikiem. Proszę podaj mi konto na priv.
  9. Zabłądziłam na ten wątek, jakoś ;) Czy ja dobrze zrozumiałam że dziewczyny które są odpowiedzialne za Stefę wymiksowały się z obowiązku i zostawiły ją Tobie w prezencie??????????
  10. Mam jeszcze blisterek Scanodylu50, ważność do 2019, przyda się Dizelkowi?
  11. Dzień dobry cioteczki i jedno wujo, i uważajcie dzisiaj, Mimisia ma Was na oku, to się nazywa -dyskretna obserwacja klienta-
  12. Tysiu, gdybym była młodsza, a nawet nie młodsza ale zdrowsza, albo Mimi stara, a tak to co ja mogę? Podarować jej cztery, może pięć lat a potem co? LIski też lubię, ale żywe, a coraz ich więcej rozjechanych na drogach, u nas mnóstwo, chyba nie ma dnia żebym jakiegoś nie spotkała, nie mówiąc o jeżach i kotach, koszmar.
  13. No i niedziela ma się ku końcowi, piękna, ciepła i słoneczna. My wycieczkowaliśmy się i obiadowaliśmy w Czechach, zwierzory zostały w domu przeżuwając wołową skórę. A żeby tak się stać mogło, rano wyskoczyłam w szlafroku do garażu, odpaliłam wyrzynarkę, coby tą skórę pociąć na kawałki. Czasem myślę że w takich sytuacjach przydałoby się czasem fotę trzasnąć. Ja w mięciutkim różowym szlafroku w kwiaty, w czerwonych klapeczkach, z wyrzynarą w ręce i kawałem wołowej skóry, rżnąca ją na klocku drewnianym do kominka, coś jakby "Masakra piłą mechaniczną" w wydaniu mikro. A teraz chciałam napisać co następuje: uważam że Mimisia żadnego poprawczaka nie potrzebuje, to jest po prostu niesforny psiak, bo młody, nadpobudliwy i charakterny. Nikogo nie zjada, ani do krwi nie gryzie. Suczek nie lubi, ale nie jest to walka na śmierć i życie, raczej niechęć i złośliwość, a z tego wynika znaczenie w domu. Bo Mimi pięknie się załatwia na ogrodzie. Dlatego marzy mi się dogomaniacki domek albo pod dogomaniackim patronatem, by dać jej czas, czas i jeszcze raz czas na aklimatyzację w nowym miejscu, ale decyzja należy do Tysi, jak zarządzi tak będzie. I co kolejny raz podkreślam, Mimi to pies jednego człowieka, tylko spójrzcie, jest u nas osiem miesięcy, śpi z nami w łóżku, daje się Połówkowi miziać, jak idzie do kuchni jest z nim cały czas, żebraczy od niego, skubie za łydki i obszczekuje, a na smyczy wygląda tak jak na fotce, jak najdalej, najlepiej jakby się dało w krzaki, ogon na brzuchu. I filmik ze mną. Ten sam teren, bezludny, tylko odgłosy z daleka. I oczywiście sławetne Mimisiowe sikanie;)))
  14. ...tak coś czułam podskórnie..., dobrze że teraz a nie trzy dni po adopcji.... Bardzo mądre podjęłaś decyzje, ta odległość była przerażająca, co innego piesek bezproblemowy, a co innego taka nasza zwariowana Mimiśka. W dolnośląskim zawsze można zorganizować spotkanie z psiakiem, w przypadku Mimi to byłaby chyba najlepsza opcja, żeby przyszły domek poznał ją przed adopcją. Choć muszę przyznać że jakby było odrobiniuniusienieczkę lepiej, pokropki niestety nadal urządza, ale jakby rzadziej, problem ma tylko z suczkami, z Psotą (i vice versa) i teraz z Jeżynką weszła na wojenną ścieżkę, ale wielkiej tragedii nie ma, krew się jednak nie leje ;), próbuje je sobie podporządkować, z Yoshim nie ma problemu. Toffisiowi się pięknie trafiło, domowy tymczas i praca z trenerem. Może tam by się dało klepnąć miejsce w kolejce, jak Tofika naprawią to dali by szansę Mimisi? I do tego że tak powiem "pod ręką" są? Mi marzył się dogomaniacki lub pokrewny domek, który wie jak z takimi psiakami postępować, bo trzeba dużo czasu i cierpliwości, tolerancji itd żeby Mimi poczuła się bezpiecznie i zaczęła otwierać, choć teraz powinno już to pójść szybciej. Mimiśka jest u mnie chyba z osiem miesięcy i dopiero teraz zaczyna się tak naprawdę przytulać i szukać kontaktu, ale tylko ze mną. Nie martw się Tysiu, w końcu i Mimi trafi na ten jeden jedyny wyjątkowy domek, który będzie dla niej wszystkim i dla którego ona wszystkim będzie. Jak to leciało? nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
  15. Dzień dobry A mi jakoś ciężko się te kciuki zaciskają, przerażająca jest odległość w razie czego..., opieki pana nad Mimi jakoś nie widzę, chyba że pan ma duży pierwiastek żeński w sobie, to może, może, wielkie morze..., a już mieszkania w bloku i spacerów miejskich.....tak daleko moja wyobraźnia nie sięga. Szkoda że nikt z przedmieść czy ze wsi (ale nie wsiok), nie zakochał się w Mimisi, z niej taki antydepresant i pogoda ducha, całkiem inna niż moja trójka. Gdyby nie zdrowy rozsądek, którym już muszę się kierować, nigdzie bym jej nie oddała. Życzę więc Mimisi cudownego domu, najcudowniejszego, może to jest właśnie ten dom, nie mnie oceniać, a nawet gdybym chciała to zrobić to nie jestem obiektywna. Nie dałabym sobie też ręki uciąć, że Mimi nie ugryzie kogoś kogo nie polubi, to charakterny pies, choć bardzo bojący. A to czego najbardziej się boję to ucieczki, Mimi biega jak chart wyścigowy, 1 sekunda do setki ;), startuje z miejsca jak odrzutowiec. Nesiu, bardzo trafnie określiłaś mojego Połówka, taki spokojny jak bohater tego filmu ;), ale mój własny i osobisty, i mogę z nim robić co chcę ;). Noooo....... i bardzo lubię jak zwierzaki rozrabiają.........wiem wiem, jestem deczko ten teges ;), do rzeczy materialnych od wielu lat mam wieeeelki dystans, człowiekowi tak niewiele potrzeba do życia, a my obrastamy w te wszystkie materialne balasty jak foki w tłuszcz, niewarto, życie to tylko chwila. Pokerku, na pisanie książek jestem za leniwa, wolę je czytać niż pisać :) Pięknego dnia wszystkim życzę.
  16. Zaglądamy na dobranoc. W nocy? W nocy z nagła przeleciał mi nad głową lotokot, trafił w lampkę nocną, lampka rymnęła na ziemię, klosz się rozbił a Mimiśka o mało nie wybiła dziury w suficie, ze strachu rzecz jasna, wyskoczyła do góry jak na trampolinie. Nie chciało mi się w środku nocy sprzątać, więc zawinęłam szkła z klosza w dywanik, niestety zwinięty dywanik nie dawał spokoju innym kotom i co chwilę któryś grał na tych skorupach, w końcu przywaliłam pierwszemu który się nawinął kapciem w dupsko i wszystko wreszcie ucichło. Reszta towarzystwa łącznie z Połówkiem przewróciła się na drugi bok i po sprawie, tylko ja i Mimi nie mogłyśmy ponownie zasnąć, ale odbiłyśmy sobie to po południu, w dwójnasób. Dobrej nocy wszystkim.
  17. Elu kombucha to twardzielka, nic jej nie będzie. W wolnej chwili do poczytania, może Cię zmobilizuje do troskliwego pochylenia się nad kombuchą ;) https://www.up.lublin.pl/files/foodscience/2014_newsy/11/2014.11.19_kombucha.pdf
  18. Nalewam chętnym bez tego dzisiaj ani rusz. Mgły zasnuły wszystko, mieszkamy pomiędzy dwoma jeziorami i właśnie zaczął się sezon na mgły ;), ale zapowiadają piękny dzień, oby taki był. Mimisia w zasadzie nic nadzwyczajnego nie wymyśliła, choć jest dla mnie codziennym rozśmieszaczem, chuliganka rozbrajająca z niej. Wczoraj chciała nastraszyć kurki siedzące w środku okrągłej rabaty, wybiła się wysoko do góry, ja zastopowałam smycz i Mimiśka wykonała salto mortale i glebła w hosty, widać jej nie było z liści, wyskoczyła z nich jak sprężyna i poleciała dalej, no i jak się nie śmiać z takiego szaleńca? Poprzednia nocka też była obfita w atrakcje, ale innego rodzaju i można powiedzieć że Mimisia była poszkodowaną, to znaczy obie byłyśmy, reszty towarzystwa nie była poruszona, ale o tym napiszę później, bo teraz cza się zbierać i zawieźć Połówka do pracy. Do potem.
×
×
  • Create New...