-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Wybacz Dobra Wróżko, ale ja mam sklerozę do kwadratu. -
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Z Forum Ogrodniczego Oaza powinno dojść dla Dysi pięć przelewów, bardzo proszę o potwierdzenie jak dojdą na konto. -
Niestety, mój stan zdrowia nie pozwala mi przyjąć na stałe ani pół zwierzaczka więcej, a i tak się martwię jakby co... Dzięki eMowi mogę na spokojnie żyć i czuć się bezpiecznie, no i pomagać w miarę możliwości. W sierpniu czekają mnie kolejne badania i konsultacja, więc trzymajcie kciuki. Dla mnie to też najstraszniejszy scenariusz - ucieczka Mimi po adopcji. Dlatego też, Tysia ma się nie spieszyć, wybierać domek na spokojnie, bez stresu i popędzania. W najgorszym wypadku, eM ma w moim telefonie numery do Tysi i Anetki, więc w razie W będziecie ratować Mimiśkę na CITO, czego oczywiście nie przewiduję, ale strzeżonego pan Bóg strzeże.
-
Normalnie wyć się chce, kilka dni!!! I tego się najbardziej boję przy adopcji Mimi. Ludzie się teraz zachowują jakby w ogóle mózgów nie posiadali. No i pewnie po psie, koszmar. https://www.facebook.com/507635949296688/photos/a.653711984689083.1073741828.507635949296688/1902671659793103/?type=3&theater
-
Witamy się witamy No i spójrzcie, sterylka spłynęła po Mimi jak woda po kaczce ;), na filmiku widać moment strachu, który zafundowały Mimisi koty, chodzi o tą pierwszą chwilę, kiedy ze strachu obija się o wszystko, później już hojrakuje, a gdyby to był człowiek a nie stołek, to Mimi pewnie zaliczyłaby centralnego baranka w ścianę i padła nieprzytomna, ze strachu oczywiście ;)
-
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Taki mały off. Dziewczyny, na balkonie można WSZYSTKO :) -
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Parę grosików przyjdzie na konto Murki z mojego malutkiego bazarku książkowego na Forum Ogrodniczym Oaza, jak ktoś ma tam konto to zapraszam w odwiedziny. http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/68-oaza-charytatywnie/128219-czytamy-dla-dysi -
Oj tam, Olenko, psiaki muszą się wyżyć, a miotła nie gryzie ;) Piesełki i tak mało broją, koty! to jest totalna domowa destrukcja. Tysiu, fizycznie/zdrowotnie tak, ale psychicznie to sama wiesz, niby funkcjonuje w domu całkiem nieźle, ale strach jest cały czas, do wszystkiego, ona już chyba taka bojąca zostanie. Ktoś musi ją pokochać taką jaka jest. A początek w nowym domu na pewno będzie trudny, bardzo trudny. Jak ktoś myśli że dostanie pieska merdającego ogonkiem to się myli, dostanie pieska pokurczonego i posikującego ze strachu, przerażonego i nie wiadomo jak długo otwierającego się na nowego człowieka. Choć na pewno szybciej pójdzie niż za pierwszym razem. No i ta tolerancja tylko jednego człowieka, tu też jest problem. Na eMa cały czas poszczekuje, nie zabawowo, ale w łóżku po nim skacze i daje się głaskać. Na pewno domek musi być wyjątkowy. No i Mimi nie jest maluszkiem, mimo że nie waży siedmiu kilogramów, to te łapinki ma długaśne. Waży najmniej z moich psów, ale jest najwyższa.
-
I Tobie również poranny skowronku :), wstajesz czasem nawet przed świtem :))) Gorąc okropny że nawet psiaki nie chcą zbyt długich spacerów, a Mimisia dla obniżenia temperatury zasypała pluszakowym śniegiem cały pokój. Yoshi przyniósł sobie ze spaceru szyszkę, Mimiśka mu ją ukradła i teraz produkuje szyszkową mielonkę. Miłego dnia wszystkim i odrobiny chłodu, choćby w postaci lodów lub wiatraka.
-
Witamy ciotunie Znowu smaży od rana, dla mnie zabójcza pogoda. Wróciła już dawna Mimisia-szalejka, wyczynia cuda, skacze, fika koziołki, podgryza, zaczepia, potem pada jak kawka i jest chwila spokoju. Mimi cykorem już chyba zostanie na amen i nowy domek musi pokochać jej cykoriadę. Pamiętacie taką zabawkę żabkę z wężykiem i gruszką na końcu, jak się ścisnęło gruszkę to żabka podskakiwała? Jak Jeżynka kichnie to Mimiśka podskakuje jak ta żabka, tak jest z każdym hałasem, co nie przeszkadza jej w szaleństwach, chwila strachu i dziczymy dalej. A ja się wczoraj regenerowałam, niestety ze średnim skutkiem, dzisiaj chodzę jak pająk z połamanymi nogami ;) Zwrot za sterylkę od piątku jest już na moim koncie, dziękuję skarbniczko
-
Olenko, Mimiśka i tak jest cofnięta na maxa, więc jeden kroczek w tył to dla nas jest prawie niezauważalny ;) Już nie irlandzki krasnal tylko błękitny anioł, odpoczywa po kilkudniowych horrorach, jeszcze nie wie że to już koniec wizyt ;))) Musieliśmy zmienić kubraczek bo się Mimisia oszczochała i waliła jak stary nocnik, ale ładnemu we wszystkim ładnie :) Jak widać na fotce oddałam wredocie swoje kapcie, bo i tak nigdy nie mogłam ich znaleźć, to po co mi takie kapcie ;)
-
I już jesteśmy z powrotem. Wszystko się goi wzorcowo, dzisiaj ostatni zastrzyk był, ciężko, oj ciężko Mimisie pokazać wetowi, tak się potrafi przyspawać do podłoża jak monstrualna pijawka ;) Już w samochodzie dostaje trzęsawki i próbuje sobie wykopać dziurę pod siedzeniem żeby się ukryć, ale jak auto stoi to wskakuje na siedzenie i ciekawie patrzy przez szybę. U weta trzęsawka osiąga kulminację ;). Pomimo strachowych trudności w obsłudze, Mimiśka była bardzo grzeczna i dostała smaczka. Po powrocie przeleciała przez ogród z ogonkiem w dół, teraz jest już dobrze i leży kołami do góry na kołderce. Generalnie trochę się przez tą sterylkę i wyjazdy do weta cofnęła, ale nie jakoś tragicznie, najgorzej że nie przychodzi już do drzwi jak ją wołam, muszę iść do niej i zapiąć jej smycz, wtedy idzie. No cóż, coś za coś, jednak sterylka i czip to w przypadku Mimisi podstawa by zacząć choć myśleć o wybieraniu przyszłego domku. Miłego dnia cioteczki :)
-
Witamy pięknie ciociunie pamiętające o nas Zaraz jedziemy na ostatnie kujki w Mimisowe pupsko. Spacerowałyśmy wczoraj, choć trudno nazwać spacerem parominutowe dreptanie z drugiej strony ogrodzenia, nie było tak źle...dopóki na horyzoncie nie pojawił się człowiek. Mimisia nie boi się nieznanego terenu, Mimisa boi się panicznie ludzi na obcym terenie.
-
Dom dla Mimi musi być bardzo starannie wybrany, może nawet nie dom tylko człowiek. To nie jest wesoły kundelek, to strach i przerażenie. Tysi będzie bardzo ciężko znaleźć odpowiedni dom, a że miała z Mimiśką styczność to wie o czym piszę. Mimi się krzywda nie dzieje i nie trzeba jej wypychać na siłę do nie prześwietlonego na wylot domu. Trochę żałuję że nie mogę nakręcić filmików w chwilach paniki, bo wtedy muszę ją mocno trzymać i uważać żeby mimo wszystko nie wywinęła się z szelek. Domy z dziećmi odpadają od razu, miasta też (przynajmniej centra), choć ja nie wyobrażam sobie spacerów z Mimi nawet po przedmieściach. Powiem wam szczerze że ja sobie w ogóle nie wyobrażam domu dla Mimi, a Tysi współczuję weryfikacji chętnych. No i najważniejsze, ze strachu sika, więc rezydencje z dywanami, muzea i inne pałace odpadają. Człowiek dla Mimi to musi być, morze miłości, cierpliwości, wyrozumiałości i spokoju, nie wiem czy taki istnieje.
-
Już wykasowałam. Anetko, dlatego wcześniej sygnalizowałam że lepszy byłby dla Mimi hotelik z wychowawcą, który by ją oszlifował. Mimisia do mnie jest ufna, skacze po mnie, rozdaje całuski, śpi ze mną, wskakuje na kolana, ale nadal boi się przypinania smyczy, choć sama przychodzi do drzwi, boi się jeśli jakikolwiek przedmiot zostanie przestawiony, boi się nagłych ruchów, hałasów. I jeszcze teraz te zachowania poza swoim terenem, jak na początku. Bardzo się boję żeby nie podzieliła losu Zorki, jeśli komuś czmychnie, nikt jej nie złapie i nikt jej nie znajdzie.
-
Dziękuję Ci Sówko za rady, w miarę możliwości postaram się wprowadzać je w nasze życie. Jednak muszę przyznać że jestem podłamana i nie wyobrażam sobie Mimisi w mieście, a znowu w domku z ogrodem kto będzie chciał Mimi prowadzać na smyczy? I może się powtórzyć sytuacja z poprzedniego domku, puszczanie luzem a potem łapanki. Mimiśka jest super kopaczką i podkopanie się pod płotem nie będzie stanowiło dla niej problemu. Trochę mnie to wszystko rozwaliło, muszę się pozbierać. Tysiu, prześlę Ci fotkę z numerem na sms. Żadnych innych kosztów około nie ma, w tej kwocie na paragonie jest już wliczony dzisiejszy zastrzyk, tabletki i sobotni zastrzyk. Jedzenie też nie trzeba zamawiać.
-
Doturlałam się do domu, ledwo żyję, pogoda straaaaszna jak dla mnie, ledwo zipię, zapowiadają załamanie pogody i burze z gradem. pożyjom uwidiom. Pupsko Mimisi zaliczyło już dzisiejszy zastrzyk, jeszcze jeden w sobotę. Rana ładna suchutka, bez obrzmień/zaczerwień, goi się jak na przysłowiowym psie ;) Wczoraj była jedna próba rozkubraczenia, ale w porę zauważyłam. Witajcie ciocie Nesiowata i b-b Dzisiaj wracam do sypialni, ja na podłodze kości odgniatam a Mimiśka skacze po fotelach i po łóżku jak królik. Całkiem doszła do formy i to już wczoraj. Wetka orzekła że Mimi jest ślicznym psem :) To były dobre wiadomości, a teraz te gorsze. Mimi poza znajomym terenem, nie funkcjonuje wcale, pełza po ziemi, ciągnie w dziury i krzaki, ogon przyklejony do brzuszka, masakra i tragedia w jednym. Trochę się podłamałam. Będę próbowała wychodzić a raczej wypełzać z nią gdzieś dalej poza znajomy teren, ale dopiero jak Tysia zarejestruje czipa, ale kiedy to będzie to nie wiem. Część posesji jest solidnie ogrodzona, spróbowałam ją spuścić ze smyczy, w Mimisiowej główce są nadal zakodowane łapanki z poprzedniego domu, nie chciała podejść za diabła, a łapać na siłę jej nie chciałam, zresztą ciężko by było bo Mimi to lux-torpeda. Dała się podejść na zazdrość, zawołałam Psotkę i zaczęłam ją miziać, zazdrosna Mimiśka od razu przyleciała upominać się o swoje, więc udało mi się przypiąć smycz. I to by było na tyle. Gdyby się tu napatoczyła koleżanka Sowa, to bardzo bym prosiła o poradę. Jak będę wychodziła z Mimi poza znajomy teren, w jaki sposób odwrócić jej uwagę, żeby nie skupiała się na swoich strachu i przerażeniu.