-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
Oczywiście że w sypialni, gdzieżby indziej, jej ukochane zajęcie przed spaniem to wskakiwanie z jednej strony łóżka, zeskakiwanie z drugiej i tak w kółko biega i skacze zanim padnie. Może nie doczytałaś Tysiu ale Mimi z Psotą toczą walkę na siury, jak jestem z nimi jest spokój, jak mnie nie ma to stają do pojedynku, dlatego sypialnia została wyłączona z użytku od rana do wieczora, mogą przebywać w sypialni tylko pod nadzorem. Mimi to jedynaczka i nic tego nie zmieni. Człowiek, zabawki, spacery i jedzonko, to cały jej świat, pod warunkiem że właśnie czegoś nie knuje po cichu.
-
Mimi spokojnie przespała noc. Niestety obie rude zostały wyeksmitowane z sypialni, z wiadomych powodów, rykoszetem oberwało się Yoshikowi i Jeżynce. Podwoje sypialniane otwierają się dopiero kiedy idziemy spać, rude pod nadzorem. Jeszcze wieczorem, dorwała ręcznik papierowy, wstaję a tu....na całej połaci śnieg... i znów będzie musiała bidula walczyć zaciekle z odkurzaczem, walczyć znaczy - szczekać-uciekać-doskakiwać. A tak poza tym to się zapytowywuję kto mi podrzucił w nocy takie straszne wietrzysko, hę? Przyznać się
-
Witaj Nesiu i reszta ciotuń w mroźny ranek. Nie wjechałam do garażu i wszystkie szyby do skrobania, mocno zamarznięte. Jak tak dalej pójdzie to chryzantemy zanim zakwitną to padną od mrozu, na razie dzielnie się trzymają. Gadający szakal znowu zrobił nam pobudkę o dużo za wcześnie i choć nie chciałam reagować na jej gulgoty i arie operowe to nie wytrzymałam i się zaczęłam śmiać. Później panna próbowała chodzić po oszronionej trawie nie dotykając jej łapkami, wyglądała jak kosarz. Niech nam w południe zaświeci słoneczko i zadośćuczyni za poranny mróz Dobrego dnia :)
-
Jestem więcej niż pewna że to znaczenie swojego królestwa. Mimisia dopóki była wypłochem i strachajłem to nigdy się nie zdarzyło żeby choć kropelkę popuściła, chyba że ze strachu. A jak się poczuła pewniej, zaczęła w stadzie chojrakować, do tego szorstka przyjaźń z Psotą i się zaczęło, to tu to tam, po odrobince. Mam nadzieję że to zachowanie przejściowe bo jak nie to zawiążę na kokardkę i się skończy sikanie ;)
-
Wieści? Siurczymy, drzemy paszczę, mamy ADHD do kwadratu ;) Życzymy ciotuniom pięknej niedzieli Elu, byłam u Ciebie na wątku, zachowanie Emi jest bardzo podobne do Mimi i myślę że to sikanie mają obie z tego samego powodu. U mnie od lat nie ma żadnych dywanów ani chodników, tylko takie małe dywaniczki, miękkie od spodu, które można wrzucać do pralki. Wygodniej się żyje ;)
-
W dzień i u nas w miarę ciepło, ale w nocy zimno, dzisiaj ostatnie doniczki wniosłam do domu, to niedawno kupione sadzonki hibiskusów, chybabym się zapłakała jakby padły. Elu, załamuje mnie to podsikiwanie, coś muszę wymyślić, przecież to nie jest stara babcia która nie wytrzymuje od spaceru do spaceru, tylko młody psiak, mam nadzieję że się rudzielec opamięta. Pokazujemy się, co prawda fotki słabe, ale robione telefonem, mocno sfatygowanym telefonem ;) Rudzielec pozdrawia ciotunie, te co pamiętają i te co już zapomniały też.
-
Z gołym tyłkiem na bruk jej nie wywalimy ;) , Połówek ma wiele wyrozumiałości dla mojego......joba-za ;) Mam nadzieję że te posiurkiwania się uspokoją, bo to nie jest nietrzymanie pęcherza tylko wredziostwo wzajemne, choć Mimiśka to przodowniczka ze wszech miar. Mimisi nie da się nie lubić, rude-wredne, ale i rozbrajające i pocieszne. Już bym chyba wolałabym żeby nasiurała wielką kałużę raz, a nie w każdym miejscu gdzie przebywa Psota po łyżce Muszę dzisiaj porobić porządek z doniczkami bo przymroziło i szkoda roślin, pogoda w tym roku jest nieprzewidywalna. Rano nie wierzyłam w to co widzę i musiałam postukać pazurem w zamarzniętą wodę w wiaderku, szok
-
Meldujemy że żyjemy.........jeszcze......to znaczy siuradło domowe jeszcze żyje, może niedługo już..... No żeby sunia znaczyła chałupę jak pies....... Nie ma to jak dwie rude zołzy na jednym metrażu. Dwa złośliwce, razem śpią na łóżku, ale w tych rudych łebkach ciągle kombinują jak dowalić drugiej, a summa summarum to ja dostaję z "dwóch luf", trzymajcie kciuki za cierpliwość mojego Połówka.
-
Niedawno wróciłam z arboretum, deczko złachana, jutro jadę dalej pomagać, przygotowujemy święto paproci, głowa mnie boli i myśleć nie mogę, może Sówko jakieś rady w tym względzie? Wydaje mi się że żadnego psa nie wyróżniam. W muzeum nie mieszkam i ręce mi do tyłka nie przyrosły, więc ze sprzątaniem nie mam problemów, tym bardziej że jednego kota mam pampersowego i dwa majtkowe, więc nic co straszne nie jest mi straszne ;))), tylko jak Mimiśka miałaby iść do domu stałego z takimi nawykami??? Mimi to pies fotelowo kanapowy, na podwórkowca się nie nadaje, a jak nauczy się posikiwać po domu to swojego nigdy nie znajdzie. Nie mam pomysłu. Dziękuję Wam serdecznie za duchowe wsparcie, bo naprawdę nie wiem co robię źle, przecież na początku tego nie było. Dobrej nocy
-
Wieści są niezbyt sympatyczne, chyba trzeba będzie szukać nowego DT :(, trzeba to przemyśleć, czekamy na Tysię. Niechęć dziewczyn do siebie przybiera zadziwiający obrót, nie wiem czy jesteście w stanie w to uwierzyć, ale one potrafią sobie nawzajem nasikać do misek na jedzenie, jak tylko nie zabiorę natychmiast po zjedzeniu, teraz tylko czekam kiedy zaczną sikać na łóżko. Oczywiście nie jest to takie sikanie-sikanie, bo Mimi ładnie załatwia się na spacerach, tylko takie znaczenie i złośliwość. Trzeba je rozdzielić, nie widzę innego wyjścia. Nie rzucają się na siebie z jakąś złością, potrafią nawet posiedzieć na jednym fotelu, ale są dla siebie złośliwe, wyjątkowo, co rykoszetem trafia w nas, domowników. "Na oko" wszystko jest ok, ale pod dywanem trwa wojna podjazdowa dwóch rudzielców. Poza tym Mimisia jest bardzo kochana, pocieszna, ciekawska, uparta, wesoła i energiczna. Zresztą to widać po zdjęciach. Przez weekend będzie mnie mniej. A tu nasza grzeczna ruda pocieszka:
-
Czasem ręce opadają i człowiek najchętniej wymiksowałby się ze wszystkiego, zamknął w skorupie jak ślimak, zatkał uszy. Właśnie się dowiedziałam o dwóch kobietach pomagającym psiakom i kotom, jedna po polskiej, druga po czeskiej stronie, bieda aż piszczy. Psiaki małe, zabierane z patologii, masakra. Głowa boli.
-
Dla ToFiśka poleciało na zrzutę 17zł ode mnie, za roślinki z forum Oaza.
-
Cza tradycyjnie zacząć dzionek, komu na dobudzenie? Areszt Mimiśkowy odsunęłam w czasie, to dla mnie ostateczność, zostają razem, później bacznie obserwuję ich zachowanie, na razie ok. Wszelkie decyzje adopcyjne podejmuje Tysia, ona mniej więcej wie jaka jest Mimi. Przy obcych ludziach momentalnie wraca do stanu pierwotnego, a ten stan Tysia zdążyła poznać. W środę kończymy kąpiółki, weekend w arboretum i czasu będzie już więcej. A wyprawa na kąpiółki to "nie w kij dmuchał" , przejazd tam i z powrotem to czterokrotne przekraczanie granicy i dwa razy wspinanie się serpentynami pod górę, troszkę się trzeba nakręcić, ale warto, kto się kąpał w Wojciechu, ten wie :) Zaraz jadę do miasta, Mimi zostaje w stadzie.
-
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
jaguska replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Zdrówka życzę -
Raczej nie o to chodzi, chyba o dominację, przewodnictwo w stadzie, bo teraz zaczęła startować do babci Jeżynki, a do tej pory czuła do niej respekt. Jeżynka nie jest nakolankowa, to był psiak łańcuchowy, choć sięga ledwo do połowy łydki. Lubi głaskanie, bardzo, ale na tym koniec, próba brania na ręce łączy się z kłapaniem, i nie śpi na łóżku tylko pod, tak jakby tam była jej buda. Dopiero po pół roku Mimisi zaczynają wychodzić prawdziwe różki. Tylko do Yoshika nie startuje, na razie przynajmniej. Do tego jest uparta jak osioł, niby się boi, ale tak będzie kombinować że postawi na swoim, to piekielnie inteligentna psica i cwaniara. Dwubiegunowa ;), albo się boi i panikuje, albo kombinuje i cwaniakuje. Nie chciałabym jej izolować pod moją nieobecność, ale zaczynam mieć obawy. Po południu jedziemy na mecz i nie wiem czy ją zamknąć w dużej łazience z oknem, dać kocyk, kongi napchane smaczkami, no nie wiem co robić, ale coś zaradzić muszę, bo boję się zostawiać je razem. No i co?????????????????????? Poza tym jest kochana i przytulaśna, niestety z jej charakterem przestaję sobie radzić. To urodzona jedynaczka, do towarzystwa raczej tylko piesek, z suczkami prędzej czy później wejdzie w konflikt, albo zostanie zjedzona przez większe. I się chyba musi przyzwyczajać do jeżdżenia samochodem, bo nie będę zabierać dwóch z domu skoro mogę jedną choć straszną cykorię. Teraz cała trójka śpi w sypialni z Połówkiem, bo facet leżący to dobry facet zdaniem Mimisi, ale niech tylko wstanie to będzie za nim chodzić i jazgotać, chyba że będzie coś jadł, to wtedy górę w Mimi bierze "dziad proszalny" ze świdrującymi talerz oczami, ale jak się kończy jedzonko, "dziad proszalny" zamienia się w rozdartą przekupkę. Mój brat woła na nią "świruska". Cóż..., coś w tym jest.