Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Elu, Krzyś jest obcinany raz do roku, bo nie pozwala się czesać, za to bez problemu daje się strzyc, taka kocia przewrotność ;), przeważnie robią go na lwa, kudłata głowa i pompon na ogonie :) Mam stresa strasznego, operacja potwierdzona, Duszek właśnie dostał ostatni posiłek, ma pół godzinki na zjedzenie, potem miseczki zabieram. Poświęcam mu dużo czasu, miziam, drapię, głaskam, bo jutro może się wszystko wydarzyć, prosimy o dobre myśli i kciuki, żeby się udało.
  2. To mamy dzisiaj surprajz Mimisia szczęśliwa, jedyna z całej czwórki, dziczy w śniegu jak pijany zając. Dziękuję za wszelkie porady dotyczące śmierdzących rąk jak i rutera. Jak to dobrze że tego starego nie kazali mi zwrócić swojego czasu, teraz się przydał, funguje extra, jak na zadupiowe warunki. Zobaczymy czy ten nowy zmartwychwstanie. Na śmierdzące łapy mam już patent, może się komuś przyda w przyszłości. Raczej rąk w kocie rzygowiny nie wkładam, ale tym razem ratowałam ruter. Spryskujemy zatem ręce neutralizatorem do kuwet (w spraju), czekamy chwilę, myjemy mydłem, wąchamy, jeśli zachodzi potrzeba powtarzamy operację, na koniec wcieramy krem do rąk. Jest OK! Zostawiam Wam sezam Alibaby. Sezamie otwórz się.....
  3. Nikomu by nie było. Jak mi kiedyś jeden taki śmignął wieczorem tuż za płotem to myślałam że zawału dostanę, tym bardziej że w ciemnościach wydawał się wielki jak niedźwiedź ;) Ciekawe co tam Ci się jeszcze złapie w tą klatkę ;)))
  4. Wiadomości wieczorne. Mimi grzeczna, jak na swoje możliwości. W tej chwili namiętnie niszczy ukochaną zabawkę Yoshika. Miłość Mimisi do kominkowego drewna kwitnie, szczególnym uczuciem darzy brzozowe i akacjowe bierwiona. Sorry za słownictwo. Kot narzygał na ruter, ruter zdechł. Dobrze że miałam w zapasie dziadka obecnego rutera, więc odzyskałam kontakt ze światem. Zarzygany ruter schnie, spróbuję go odpalić jutro. Może.... Żadna kocia łachudra nie przyznała się do zarzygania rutera, więc poniosą odpowiedzialność zbiorową. Próbowałam ratować zarzygany ruter, teraz mi ręce walą kocimi rzygami i nie mogę tego zmyć niczym, sprawdzone porady mile widziane.
  5. Jaka cena, zbankrutowałabym, taki karton to dla moich jeden dzień zabawy, potem godzina sprzątania, u mnie dziesięć harpaganów dziczy i lata po domu, dosłownie ;)https://images86.fotosik.pl/591/e3fbbb90eb53449cmed.jpg
  6. I nastała zima sroga, prawie sroga,..........łosiem stopni mrozu, ogród padł na kolana, psiaki też, .....się zdziwiły mocno jak weszły na zmrożoną trawę, Mimisia telepała się na tych swoich chudych łapinach jak kosarz. Zresztą żadnemu nie podobał się poranny spacer, obleciały tylko swoje święte miejsca pokropków koniecznych, Mimi kopala w locie zrobiła i heja do domu, najdłużej na mrozie wytrzymał Yoshi, choć dopiero wrócił od fryzjera i grzać go nie ma co, ale to chłop, to wiadomo, musi ochroniarski obchód zrobić, wszystkie trzy dziewczyny pognały do domku galopkiem. Ja tysz...
  7. Potwierdzam, kartony to jest chyba to co koty kochają najbardziej. Jeśli mają do wyboru piękne i mięciutkie legowisko i karton, to zawsze wybiorą karton, musi być tylko mały, dopasowany do kota :) Ja zwłóczę do domu kartony non stop, z marketów, muszą być te twarde, mocne, żeby wytrzymały kocie zabawy. A wygląda to tak (Bębenku jak Olenka zobaczy to wykasuję to zdjęcie)
  8. Olenko, serdecznie dziękuję
  9. Bębenku, rudy Ryś niedawno odszedł za TM. Był z nami prawie cztery lata, był katowany, znęcano się nad nim, powalczyłam o niego, niestety było już za późno, został niepełnosprawny, pampersowy, chorowity, ale zdążył poznać co to dobre, bezpieczne i spokojne życie. Jeśli chodzi o Duszka, to na razie nie wybiegam myślami dalej niż do wtorku, staram się nie myśleć. Zżera mnie panika i stres, bardzo żałuję że wetka mi powiedziała to co powiedziała, wolałabym tego nie wiedzieć.
  10. Dusio OK, apetyt dopisuje, wciąga pierś z indyka, kociego żarcia nie tyka, w kuwecie urobek prawidłowy. A to część Dusiowego towarzystwa, stołówka na wysokości ;)
  11. Hihi, ale Filcak mlaska przy jedzeniu :)) Łatka wygląda jak siostrzyczka mojego Ursusa Dobrze że znalazłaś pomoc dla Filcakowej, nawet jeśli po sterylce będzie musiała zostać wypuszczona, to przynajmniej nie będzie rodzić. A wolnożyjącej też można pomagać, dokarmiać, postawić budkę, tylko dobrze by było żeby została wypuszczona na swoim terenie, znanym, czyli u Ciebie.
  12. Jaki biedniusi Filcuś. Straszny jest los bezdomnych kotów, jemu akurat szczęście dopisało, bo trafił na Ciebie. Zazdroszczę cywilizowanej Łatki, moje pchają się na mnie, miejsca starcza na dwoje, kto pierwszy ten lepszy, reszta robi mi okłady boczków, no i jeszcze trzy psy, ledwo się w łóżku mieścimy. Trzymam kciuki za Filcka
  13. Oby Twoje słowa okazały się prorocze, bardzo się martwię. Czy los da mi szansę?
  14. Mi się często takie wtopki zdarzają ;)
  15. Od obiadu, obiadek jeszcze zje. Ostatni posiłek kazali dać około południa w poniedziałek. Zapraszam na bazarek książkowy, nadal na operację Duszka.
  16. Elu, Duszek w domku, to znaczy w swoim prywatnym salonie-łazience ;), łazienka duża z oknem, kontakt przez szparę z domownikami, po co miałby siedzieć w lecznicy. Tym bardziej że Dusio się zrobił wybredny jak francuski kotek ;), suche bleee, mokre bleee, surowe mięsko mu dawaj, kurczaczka i indyczka, barfny kotek, a na okrasę smaczki kocie ;) W poniedziałek od obiadu ma pościć, tylko woda, chyba mi serce pęknie. A tak w ogóle, to mogła mi wetka nie mówić o możliwości powikłań, bo ciągle myślę o tym.
  17. Serdecznie Gabrysiu dziękuję
  18. Poranny NIUS ;) Umyłam sobie włosy, zawinęłam turban z ręcznika i sem kafkę piję i lukam na dogo, a Mimi dziczy po całej chałupie i wszystkim dokucza, bo siem nie chcom z niom bawić w gryzienie siem po nogach. Chciałam zołzę skarcić, słownie oczywiście, sie mi głowom machneło, ręcznikowy ogon przeleciał mi przez głowę i se zwisnoł w dół, a Mimiśka odpaliła turbo doładowanie i z szybkością ponaddźwiękową ledwo łapiąc zakręt wyrwała do sypialni. Za chwilę robi kuku zza winkla co mi się ze głowom stanęło, czy mi spadła na glebę czy cóś innego. Jak zobaczyła że głowę mam tam gdzie mieć powinnam, to wróciła na salony i siem grzecznie bawi, moim kapciem. ...się pośmiałam z rana...a jak wiadomo śmiech to zdrowie...
  19. Wiem Elu, taka dupa wołowa ze mnie ;) (przepraszam za słownictwo) Dobrej nocy wszystkim i miłych, kolorowych snów :)
  20. Tego zazdroszczę, ja wtedy wpadam w czarną dziurę i cementuję się w skorupie jak ślimak na zimę i mnie nie ma. Nie widzę, nie mówię, nie słyszę ;) Dziękuję za serduszko które chciałam Ci dać ;)))
  21. Dałabym Ci Elu serduszko, ale mi się skuńcyły, zbyt rozrzutna dzisiaj byłam, ja nie jestem taka twarda, niestety.
  22. Dziękuję Pokerku za zakup cegiełek. Pół roku to bardzo długo a gdyby nie pogorszenie zdrowia to może by tak dalej wegetował. Ja nawet nie znam tej dziewczyny, wiem tylko że jest jedna na terenie gdzie mieszka, do tego wysoko w drugiej ciąży, ma rodzić na dniach, a może już urodziła. Pomaga kotom jak potrafi, łapie, sterylizuje, szuka domów, a sąsiedzi dokuczają ile mogą. Oby tylko wszystko skończyło się dobrze. We wtorek chyba jajko zniosę z nerwów.
  23. Pokerku, Duszek jest młody, około roczny, czyli pewnie z jesiennego zeszłorocznego miotu. Karmicielka dopiero od pół roku zauważyła problemy z oddychaniem, więc nie wiem czy wada nabyta czy wrodzona. Zespół który będzie Duszka operował, ma doświadczenie w przeprowadzaniu takich operacji, wetka będzie asystować. Nie chcę nic pokręcić bo medyczna terminologia jest mi obca, ale wszystko się będzie rozbijać o ten zastarzały stan i zrosty? Może coś pokręciłam, ale tak zrozumiałam. Elu, to co dla Ciebie jest oczywiste, dla wielu wcale oczywiste nie jest. Nieraz lecą kamienie na forach i celnie trafiają, jak wiele forumek już odeszło... Elu, skarbniczko Duszkowa, niestety zbieram teraz na operację, ma być ze zniżką, skleciłam na razie bazaruniunio, jutro jeszcze dwa malutkie chcę otworzyć. Moje bazarkowe doświadczenie jest zerowe, jeśli ktoś kupuje cegiełki to od razu wysyła się konto do wpłaty, czy dopiero po zakończeniu bazarku? Bębenku, całe szczęście że płuca są dobre, mimo przebytego zapalenia, inaczej nie byłoby szansy, a tak to można mieć nadzieję. A tu jest mój pierwszy w życiu bazarek, zajrzyjcie, podnieście, zapraszam
  24. Wrócili, tylko nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Stan płuc po wyleczonym zapaleniu jest...całkiem dobry, ale..., zawsze jest jakieś ale... Proszę o nieocenianie karmicielki, dobrze że są tacy ludzie, a ciskać oskarżeniami w innych jest bardzo łatwo, więc tych co pierwsi chcą cisnąć, zapraszam na zadupie na końcu świata by zrobić rewolucję w walce o dobro zwierząt. Rozjaśnia się powoli przeszłość Duszka, z problemami oddechowymi żyje już pół roku, zapalenie płuc i ciężki stan kota skłonił karmicielkę do zawiezienia go w ostatnim czasie do weta. Dzisiaj Dusio pojechał na konsultację i badania, troje lekarzy debatowało nad nim, niestety to nie płuca są największym problemem Duszka, raczej najmniejszym. Duszek jest ofiarą człowieka, prawdopodobnie został skopany lub uległ wypadkowi komunikacyjnemu, choć w miejscu w którym bytował wypadek jest mało prawdopodobny. I byłby tak wegetował do szybkiego końca gdyby nie zapalenie płuc i wyjazd do weta. Dusio ma jelita w klatce piersiowej, żyje tak już pół roku. Jedynym ratunkiem jest operacja, ale nie dają 100% pewności, być może w czasie operacji trzeba będzie mu pomóc przejść za Tęczowy Most. Operacja we wtorek. Tak więc będą potrzebne fundusze na operację a nie koncentrator.
×
×
  • Create New...