Jump to content
Dogomania

Bogusik

Members
  • Posts

    16235
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by Bogusik

  1. To faktycznie młody....:( Nawet nie chcę myśleć co jeszcze może być za kilka lat...:(
  2. Też go sobie sobie parę dni temu poczytałam i zapisałam na wszelki wypadek....Sporo cennych uwag na nim jest i niestety ale psiaków z Cushingiem przybywa...:(
  3. Wierzę Elu,że naprawdę miałaś i masz wiele obaw i troski o zdrowie Alfisia bo kto by ich nie miał...Będzie dobrze tylko na miarę możliwości zadbaj też o siebie aby mieć siły na te 12 tygodni rehabilitacji.Ciepłe myśli przesyłam :)
  4. Poczytałam relacje z dzisiejszej wizyty i bardzo się cieszę,że wszystko jest ok :) Teraz jeszcze niełatwa droga rehabilitacji i Alfiś będzie śmigał na czterech łapinkach.Będzie dobrze!:)
  5. Trzymam nieustannie kciuki za Alficzka aby biedak jak najszybciej wracał do zdrowia!
  6. Znowu mam serce w strzępach widząc te maluszki i staruszki :( Jakie one wszystkie są biedne i znowu przed okropną zimą ,mrozami...:( Szkoda,że nie ma więcej zdjęć rudej suni i tej kudłatej.... A ten maluszek też skradł moje serce.....
  7. Nie wiem Bogduniu kiedy ale zapewne w przyszłym tygodniu.Dzięki za kciuki :)
  8. Przyszłam tu z wątku Zamojskiego aby tam już nie zaśmiecać.... Jak poczytałam, to bez problemów z personelem lecznicy się nie obeszło :( Ale teraz najważniejsze aby Alficzek wracał do zdrowie,a Ela miała dużo sił przy jego pielęgnacji! Trzymam mocno kciuki
  9. Otrzymałam wiadomość od Hani: Badanie moczu rano 35 zł i trzy pobrania krwi co 4 godziny 80 zł :) Nussi umówiona na piątek. Bardzo się cieszę,że ceny przystępne,a nie jak z kosmosu :) Oj,teraz czekają nas dni pełne nerwówki w oczekiwaniu na wyniki.....
  10. Wstępne wiadomości optymistycznie brzmią :)
  11. Ela nic nie napisała ale mam nadzieję,że z Alfikiem wszystko dobrze....
  12. To trzymam kciuki aby coś sensownego się z tego wykluło.
  13. Melduję się u ślicznego Nugacika.Jak dobrze,że udało się pokonać chorobę i teraz będzie czekał u Szafirki na swój domek :)
  14. O widzisz,to nawet nie wiedziałam,że Alficzek jest dogomaniacki :) Miał chłopak farta,że daliście mu dom na stałe:) A teraz też, bo zrobicie wszystko aby pomóc mu wrócić do zdrowia!:) Mam nadzieję,że jutro znajdziesz chwilkę czasu i napiszesz nam parę słów co u Alficzka.
  15. Znając Martę,to na pewno nie będzie miała nic przeciw temu,co piszesz.Przecież wszystkie psiaki nie dogomaniackie,nasze i nie nasze,w taki czy inny sposób adoptowane, tak samo poruszają nasze serca.Zawsze w obliczu trudnej sytuacji, trzymamy za nie kciuki zawsze tak samo.Wiem,że to może nie wiele ale jednak pomaga taka świadomość,że nie jest się z tym samemu,że są osoby które wspierają słowem i myślami.Też o Julice pisałam na jakimś wątku,choć sunia nie z dogo i wiele osób przyjęło to ze zrozumieniem.Było mi lżej przejść przez nie jedną ciężką sytuację związaną z jej zdrowiem,a szczególnie, gdy odeszła na zawsze....Dla mnie dogo to jedna Wielka Rodzina i wszystkie sprawy związane z psiakami,j powinny nas tak samo obchodzić.
  16. Elu tego się niestety ale nie przewidzi...Julika miała swoje legowisko tuż obok niewysokiej kanapy.Przeważnie wchodziła do niego i wskakiwała ok 25 cm. na kanapę i tak było zawsze.Tego dnia ja byłam w kuchni, a ona sobie spała na kanapie i nagle usłyszałam okropny płacz...To się stało przy zeskoku, bardzo ją to bolało i też nie mogła w ogóle stanąć na tej nóżce :( W te pędy do weta i dalej było jak już wcześniej napisałam...Z całego serca życzyłabym tego Alficzkowi aby tak się to szczęśliwie zakończyło,jak w przypadku Juliki!Piszesz jednak,że operacja nieunikniona,więc pozostaje przesyłać dobre myśli i mocno zaciskać kciuki!
  17. Bardzo współczuję Elu bo moja Julika miała podobnie i było podejrzenie zerwania wiązadła.Dostałam skierowanie do kliniki na operację i arthrovet do podawania bo to było przed weekendem.Podawałam,masowałam i płakałam....Jednak z każdym dniem była malutka poprawa i iskierka nadziei,że może jednak obejdzie się bez bardzo kosztownej operacji, rzędu ok.1000e.Szczęście nam dopisało i Julisia wróciła do zdrowia i do końca jej dni ta kontuzja się nie odezwała.Najwidoczniej było to nie zerwanie, a chyba naciągnięcie,skoro ustąpiło... Wiem co wtedy przechodziłam dlatego mocno przytulam i będę jutro mocno trzymać za Was kciuki!
  18. Ceny w tej lecznicy są bardzo wysokie ale tak jak w przypadku Tofika,zdecydowałyśmy się na nią min. dlatego,że mają do zabiegów narkozę wziewną.Zobaczymy ile test będzie kosztował w drugiej lecznicy.
  19. Ustaliłam z Hanią,że będzie zrobiony test w kierunku Cushinga aby mieć pewność.Koszt w tej lecznicy to 250zł. ale Hania zapyta we wtorek ile kosztuje u jej wetki i wtedy zdecydujemy. Przyznam,że jestem podłamana totalnie...:( Nie wiem jak sobie damy radę,jeżeli okaże się,że to Cushing bo dojdzie jeszcze drogie leczenie Vetorylem...
  20. Nussi w dniu zabiegu po powrocie do hoteliku A tutaj zdjęcia z wczoraj:
  21. O bosiu....:( Miałam nadzieję,że to jednak nie Cushing....
  22. Wspaniała wiadomość! :) Feluś miał farta jak mało kto :) Chyba czas zmienić tytuł wątku bo to,że cały świat mu runął,jest na szczęście tylko przeszłością...:)
  23. Ja także przydreptałam do ślicznej Fryteczki i będę zaglądać.
  24. Ja też odetchnęłam,że wszystko poszło bez komplikacji :)
×
×
  • Create New...